Sikorski jedzie do Birmy. "U nas też rządziła junta"

Sikorski jedzie do Birmy. "U nas też rządziła junta"

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (fot. PAP/Tomasz Gzell)
Polska zamierza aktywnie uczestniczyć w procesie demokratyzacji Birmy. Podczas przyszłotygodniowej wizyty w tym kraju szef MSZ Radosław Sikorski zainauguruje program pomocowy i szkoleniowy. Zaprosi też noblistkę Aung San Suu Kyi do Polski.
Sikorski rozpoczyna dwudniową wizytę w Birmie na początku przyszłego tygodnia. Spotka się w stolicy kraju - Naypyidaw - z  przedstawicielami władz m.in. z prezydentem Theinem Seinem. Drugiego dnia wizyty minister ma zaplanowaną rozmowę z  opozycjonistką, noblistką Aung San Suu Kyi oraz z politykami kierowanej przez nią Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD).

Wiceminister spraw zagranicznych Jerzy Pomianowski zapytany o zaproszenie dla Suu Kyi do Polski odpowiedział: "Takie zaproszenie zostanie przekazane. Jest bardzo wiele okazji, które mogłyby być odpowiednią oprawą dla takiej wizyty. Nie chciałbym jednak wyprzedzać faktów".

Sikorski spotka się też z byłymi więźniami politycznymi z Grupy Studenckiej Generacja 88 i przedstawicielami opozycji demokratycznej spoza NLD. W trakcie wizyty szef MSZ - jak poinformował Pomianowski - weźmie udział w seminarium poświęconym demokracji. Warsztaty są skierowane do  birmańskich polityków, a także działaczy opozycyjnych i dziennikarzy. Sikorski wygłosi wykład pt. "Od dziennikarstwa do polityki i globalnej dyplomacji".

- Te warsztaty traktujemy jako rozpoczęcie całego cyklu pt. "Misja polskich reform dla Mjanmaru". - To będą spotkania, szkolenia, konferencje, które będziemy realizowali poprzez polskie organizacje pozarządowe, finansowane ze środków pomocy rozwojowej - powiedział Pomianowski.

Niektórzy opozycyjni działacze i przedstawiciele organizacji pozarządowych z Birmy zostaną zaproszeni do Polski. Nasz kraj udzieli też bezpośredniej pomocy Birmie - m.in. przekaże wyposażenie dla szkół i  pomoc rzeczową dla birmańskich organizacji pozarządowych. Sikorskiemu będą towarzyszyli m.in. dyrektor wykonawczy sekretariatu Wspólnoty Demokracji prof. Bronisław Misztal i Piotr Gulczyński, prezes Instytutu im. Lecha Wałęsy.

Sikorski mówił dziennikarzom, że jedzie do Birmy z przesłaniem politycznym oraz gospodarczym. - Polska jako kraj, który też był kiedyś rządzony przez juntę wojskową, dzisiaj nie żałuje, że dokonał transformacji. Wydaje mi się, że dla Birmy Polska jest wyjątkowo ciekawym przykładem do naśladowania, także dla panów generałów birmańskich – zaznaczył minister.

W kwietniowych wyborach uzupełniających partia 66-letniej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla zdobyła 43 z 45 mandatów będących do obsadzenia -  37 w izbie niższej, cztery w izbie wyższej i dwa w zgromadzeniach regionalnych. Jednak wpływ partii Aung San Suu Kyi w parlamencie pozostaje minimalny, a władze mają w nim większość.

W 1990 roku NLD wygrała wybory parlamentarne, ale rządząca wówczas junta wojskowa zignorowała rezultat głosowania. Na ponowne wybory zezwoliła dopiero w 2010 roku. NLD zbojkotowała głosowanie. Zwyciężyła wówczas zbliżona do armii Partia Związku Solidarności i Rozwoju.

W 2011 roku władzę w Birmie przejął nominalnie cywilny rząd. Thein Sein rozpoczął dialog z demokratyczną opozycją i zapowiedział dalsze reformy. Osiągnięto pojednanie z mniejszościami etnicznymi, zwolniono setki więźniów politycznych i przywrócono legalność opozycyjnej NLD.

Od czasu kwietniowych wyborów Birmę odwiedziło wielu polityków m.in. sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun, szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton i premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Unia Europejska ogłosiła w kwietniu zawieszenie na rok większości sankcji wobec Birmy w  uznaniu podejmowanych przez nowe władze reform demokratycznych, po  trwających pół wieku rządach wojskowych.

zew, PAP

Czytaj także

 4
  • fryzjerczyk IP
    A Rosja i Niemcy aktywnie uczestnicza w procesie demokratyzacji Polski.
    • plk.UBeeee Dziadzia IP
      Nie rzadzila,ale rzadzi teraz.
      • Pełen Obciach IP
        Chyba ma na myśli rządy bliźniaków ze swoim udziałem.
        • daro_wroclaw IP
          Byłem 7 lat temu w Birmie. Bardzo ciekawy i jednocześnie najbiedniejszy kraj w Azji. Wizyta Sikorskiego to nic innego jak kosztowna wycieczka na koszt podatnika, gdyż po pierwsze nie tam żadnego potencjalnego pola dla wspólnych interesów, a po drugie żadnego znaczenia z punktu widzenia interesów politycznych naszego kraju. Ot wycieczka z nudów i megalomani pana mini-stra.