Sześciolatki znów psują krew politykom

Sześciolatki znów psują krew politykom

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niekończąca się historia o maluchach zaczynających naukę znów nabiera tempa. Za zaniedbania, upór, niefrasobliwość państwa zapłacą – niestety – małe dzieci.

Tego, co teraz się zacznie, boją się nawet nauczyciele, którzy mają już okazję uczyć sześciolatków. – Piszą do nas, że praca w klasach mieszanych jest udręką, że starsze dzieci się nudzą, a sześciolatki, które nie mają gotowości szkolnej, rozbijają im lekcje, chcą się bawić – opowiada Karolina Elbanowska, założycielka stowarzyszenia Ratuj Maluchy, Człowiek Roku „Wprost”. Psycholog Maja Majewska-Kokoszka, która współpracuje ze stowarzyszeniem, tłumaczy, że chodzi o różnice rozwojowe. Sześciolatek ma np. nie do końca rozwinięty słuch i nie słyszy ostatnich głosek w wyrazie, a musi poprawnie pisać słowa. Do nieprzygotowania pedagogów, dzieci i rodziców dochodzą trudności organizacyjne, jakie zgłaszają samorządy prowadzące szkoły. Często nie są w stanie zapewnić najmłodszym warunków do komfortowej edukacji. Wszystko to potęguje atmosferę chaosu i frustracji. Rodzice nie mogą zrozumieć, dlaczego rząd nie daje im wyboru, czy ich sześcioletnie dzieci będą się uczyć w przedszkolu czy szkole.

SKUMULOWANE ROCZNIKI

Więcej możesz przeczytać w 26/2015 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także