W poniedziałek rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski poinformował, że od 5 stycznia prowadzi ona "intensywne czynności zmierzające do wszechstronnego wyjaśnienia tych okoliczności". Według Jaskólskiego, natychmiast po otrzymaniu sygnałów w tej sprawie, 7 stycznia pani prokurator została odsunięta od prowadzonych śledztw. 7 stycznia wszczęto też postępowanie dyscyplinarne. W niedzielę prokurator została przesłuchana "w charakterze obwinionego w związku z postawionymi zarzutami natury dyscyplinarnej".
W tej samej sprawie 9 stycznia wszczęto postępowanie karne w celu wyjaśnienia "wszystkich okoliczności mogących wskazywać na fakt popełnienia przestępstwa". Chodzi o to, czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy służbowej lub państwowej.
Szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zygmunt Kapusta powiedział, że dotychczas ustalono, iż w towarzystwie prokurator Katarzyny Sawickiej przebywały cztery osoby pozostające "w zainteresowaniu organów ścigania". Dodał, że prokuratura już 5 stycznia zaczęła badać tę sprawę, po uzyskaniu sygnałów - jak się wyraził - spoza prokuratury, ale w wyniku czynności służbowych prokuratora.
Kapusta zapewnił, że Sawicka nie prowadziła śledztwa wobec którejś z czterech osób, z którymi spędziła sylwestra. Prokurator Sawicka od sierpnia 2001 r. pracowała w wydziale ds. przestępczości zorganizowanej warszawskiej prokuratury okręgowej. Zajmowała się m.in. śledztwem w sprawie finansów "Pruszkowa", sprawą o "pranie brudnych pieniędzy" oraz o wyłudzenia udziałów w spółce "Euro-Zet"; teraz poprowadzi je inny prokurator.
Pytany, czy jest prawdą, że Sawicka jest związana z jednym z tej czwórki, Kapusta odparł, iż "bez względu na wszystko, fakt, że znalazła się w tym towarzystwie, świadczy, że nie dochowała należytej staranności w całej sprawie".
"Bierzemy pod uwagę, że mogło dojść do prowokacji i że pani prokurator została w sposób zamierzony wmanewrowana w tę sytuację" - oświadczył Kapusta. Dodał, że niezależnie jednak, jak było, jest to "bulwersująca sprawa" i "rzecz niebywała". W związku z wątkiem prowokacji Radio Zet podało, powołując się na osoby związane ze sprawą, że w aktach są oświadczenia czterech prokuratorów, którzy zaświadczają, że prokurator Sawicka nie mogła znać twarzy osób związanych z Pruszkowem, bo w prowadzonych przez nią sprawach się nie pojawiali. Jest tam także oświadczenie biznesmena, który zaprosił panią prokurator. Biznesmen twierdzi, że zaproszenie zasugerował mu policjant, który się z nim skontaktował. Zdjęcia z zabawy, które robił hotelowy fotograf, zniknęły w nieznanych okolicznościach ze stolika, przy którym siedziała pani prokurator. Powołując się na poufność postępowania dyscyplinarnego, Kapusta odmówił ujawnienia, jak prokurator tłumaczy swe postępowanie.
sg, pap
Materiał o sylwestrowej zabawie Katarzyny Sawickiej czytaj tutaj.