Lista Wildsteina nie zagraża państwu

Lista Wildsteina nie zagraża państwu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Opublikowanie listy katalogowej Instytutu Pamięci Narodowej nie stworzyło zagrożenia dla działań operacyjnych służb specjalnych RP.
Uznano tak na  tajnym spotkaniu Kolegium ds. Służb Specjalnych, sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych i szefów IPN.

Konsekwencje ujawnienia "listy Wildsteina" dla bezpieczeństwa państwa były tematem tego precedensowego spotkania, któremu współprzewodniczyli premier Marek Belka oraz szef Komisji ds. Służb Specjalnych poseł Andrzej Grzesik (Samoobrona).

Po spotkaniu, które odbyło się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, żaden z ministrów - członków Kolegium, szefów służb specjalnych, ani zaproszonych gości nie chciał ujawnić szczegółów spotkania. Komunikat po spotkaniu był bardzo lakoniczny.

Grzesik powiedział PAP, że "nikt nie protestował przeciw końcowemu ustaleniu, co oznacza, że wszyscy się pod nim podpisują". Według posła, zagrożenia dla służb specjalnych nie ma  "ani teraz, ani w przyszłości".

Przyjmuję do wiadomości to ustalenie - oświadczył PAP prezes IPN Leon Kieres, który nie chciał udzielać wypowiedzi w tej sprawie.

Według szefa ABW Andrzeja Barcikowskiego, atmosfera spotkania była "rzeczowa". Szef MON Jerzy Szmajdziński określił ją zaś jako "pełną poczucia odpowiedzialności za to, co się stało". Dodał, że  nie było to "spotkanie decyzyjne, lecz była to wymiana informacji". Podkreślił, że "spotkały się trzy niezależne instytucje". Spytany, czy jest jakieś zagrożenie dla wywiadu, szef Agencji Wywiadu Andrzej Ananicz odparł, że spotkanie było tajne i  "niczego nie może powiedzieć".

Premier Marek Belka wydał służbom specjalnym polecenie, by  sprawdziły takie potencjalne zagrożenia po tym, jak przed ponad tygodniem "Trybuna" napisała, że odkrycie, iż na "liście Wildsteina" są nazwiska oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych spowodowało, że "w tajnych służbach panuje stan najwyższego zagrożenia".

Początkowo szef WSI gen. Marek Dukaczewski mówił, że nie ma  zagrożenia dla obecnie działających oficerów WSI. Agencja Wywiadu i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego także nie widziały takiego zagrożenia dla swych oficerów. Potem Dukaczewski przyznał jednak, że na "liście Wildsteina" są nazwiska kilku czynnych oficerów WSI, w tym jego samego. "Nazwiska, które znalazły się na liście, były na listach tajnych. W związku z tym nastąpiło ujawnienie informacji tajnej na liście jawnej. I o to mam pretensję nie do  IPN, a do pracownika IPN, który tego dokonał" - mówił gen. Dukaczewski.

Prezes IPN Leon Kieres mówił, że nie może zaprzeczyć, że na liście IPN mogą być chronione tajemnicą dane osób ze służb specjalnych. "Wszystko jest sprawdzane i weryfikowane" - dodał.

Grzesik powiedział w środę, że sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych będzie chciała wrócić do wątku WSI w całej sprawie na  swym następnym posiedzeniu.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi postępowanie sprawdzające, by ustalić, czy mogło dojść do naruszenia m.in. ustawy o ochronie informacji niejawnych.

ss, pap

 0

Czytaj także