Ślub księcia czyli... 12 dni wakacji

Ślub księcia czyli... 12 dni wakacji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Książę William (fot. Wikipedia) 
Data ślubu 28-letniego wnuka Elżbiety II księcia Williama z Catherine Middleton budzi kontrowersje. Zamiast oczekiwanych korzyści dla gospodarki może ją słono kosztować - jest też obawa, że uroczystość odciągnie uwagę opinii od ważnych wydarzeń politycznych. Premier David Cameron zgodził się, by ślub odbył się w Opactwie Westminsterskim w piątek 29 kwietnia 2011 roku. Będzie to dodatkowy dzień wolny od pracy.
Ponieważ tydzień wcześniej przypada Wielki Piątek (22 kwietnia), a 2 maja jest także dniem wolnym od pracy (tzw. bank holiday) oznacza to, że w związku ze ślubem księcia przez trzy tygodnie z rzędu tydzień pracy będzie skrócony do czterech lub nawet trzech dni. Jeśli więc pracownik weźmie wolne od 21 kwietnia (Wielki Czwartek) do 3 maja (pierwszy roboczy dzień w tym miesiącu przypadający we wtorek), to będzie miał 12 dni wolnego za cztery dni robocze. Z tego powodu przedstawiciele małego i średniego biznesu jako pierwsi wyrazili obawy, że taka data ślubu może ich boleśnie uderzyć po kieszeni. - Pracownicy będą skłonni brać wolne od Wielkiego Czwartku do 2 maja włącznie. Odbije się to na obrotach firm, co zaskoczy banki-wierzycieli - ocenił Stephen Alambritis z Federacji Małych Przedsiębiorców.

Rzecznik brytyjskich republikanów Graham Smith nie wierzy w to, że ślub będzie wsparciem dla brytyjskiej gospodarki. Wskazuje, że pracodawcy oceniają koszt dnia wolnego od pracy na 6 mld funtów, podczas gdy z powodu ślubu brytyjski przemysł turystyczny i pamiątkarski spodziewa się przyrostu obrotów o ok. 630 mln funtów.

Ślub w przyjętym terminie może mieć też implikacje polityczne, na obecnym etapie trudne do oszacowania. Na 5 maja 2011 r., a więc w niecały tydzień po ślubie, wyznaczono termin wyborów do szkockiego parlamentu w Edynburgu, a także referendum w sprawie zmiany ordynacji wyborczej do parlamentu brytyjskiego. W związku z tym pojawiają się obawy, że ślub zepchnie wybory i referendum na dalszy plan, ponieważ skoncentruje uwagę mediów, które w gorącym przedwyborczym okresie przez kilka dni nie będą tymi tematami zainteresowane. W najbliższym roku, w nieustalonym jeszcze terminie, odbędą się również wybory do parlamentu w Belfaście i zgromadzenia parlamentarnego w Cardiff. Data ślubu to zła wiadomość dla szkockich, północnoirlandzkich i walijskich nacjonalistów, ponieważ ślub może pobudzić sympatie monarchistyczne w całym Zjednoczonym Królestwie, a zatem zaszkodzić ich politycznym notowaniom.

Inną kwestią jest także to, że ślub odbędzie się już w nowym roku obrachunkowym rozpoczynającym się z początkiem kwietnia. Wówczas wejdą w życie cięcia świadczeń socjalnych i inne działania oszczędnościowe ogłoszone przez rząd. Z tego powodu wystawny ślub i spadający na podatnika rachunek za bezpieczeństwo mogą część opinii kłuć w oczy.

Dobrze, że my nie mamy króla, ani książąt. Problemy z długimi weekendami mamy i bez tego.

PAP, arb