Ministra oburzona debatą Trzaskowski-Nawrocki. „Porażające nadużycie”

Ministra oburzona debatą Trzaskowski-Nawrocki. „Porażające nadużycie”

Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz Źródło: PAP / Leszek Szymański
„Jeden na jeden” już w piątek zmierzyć się mają Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki. Ich starcie emitowane ma być we wszystkich największych telewizjach, w tym w TVP. – Nawet za PiS nie było takiej sytuacji – komentuje ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. – To porażające nadużycie standardów – dodaje.

Choć nadal nie jest to w pełni pewne, w piątek w Końskich odbyć ma się debata prezydencka między kandydatem Koalicji Obywatelskiej Rafałem Trzaskowskim a popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość Karolem Nawrockim.

Inicjatorem starcia jest pierwszy z wymienionych polityków. „Piątek. 11 kwietnia. Godz. 20:00. Uczciwe zasady, największe telewizje. Czekam. Odwagi, Panie Nawrocki” – wezwał w środę Trzaskowski. Po kilku godzinach kandydat KO tłumaczył: Nawrocki wzywał go na debatę, a on tylko odpowiedział.

Pełczyńska-Nałęcz: Nawet za PiS nie było takiej sytuacji

Do kwestii debaty w nietypowej formuje „jeden na jeden” już przy pierwszej turze wyborów w rozmowie z Onetem odniosła się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, polityczka Polski 2050 i ministra funduszy i polityki regionalnej. – Mam ogromne wątpliwości, wręcz niesmak wobec tego, co się zdarzyło – zdradziła.

Ministra połączyła wątek debaty Trzaskowskiego z Nawrockim oraz odmowy pierwszego z nich udziału w szerszej debacie organizowanej przez Telewizję Republika. – Telewizja Republika, której osobiście nie szanuję i uważam, że jest bardzo manipulatywna, niemniej oferuje debatę na zasadach fair, w której wszyscy mogą wziąć udział – oceniła polityczka.

– Rafał Trzaskowski nie chce wziąć w niej udziału, natomiast ogłasza swoją własną debatę z jednym tylko kandydatem, przy użyciu telewizji publicznej, łamiąc w ten sposób zasadę, że przed pierwszą turą wyborów wszyscy kandydaci mają równe szanse – stwierdziła.

Dla Pełczyńskiej-Nałęcz równa debata wszystkich kandydatów w telewizji publicznej przed pierwszą turą jest „absolutną zasadą”. – Nawet za PiS nie było takiej sytuacji, żeby sobie partia wybierała jacy kandydaci, z jakimi i ich kandydat z kim będzie debatował w telewizji publicznej. To porażające nadużycie standardów. To się po prostu nie powinno zdarzyć – podkreśliła.

Oburzenie marszałka Szymona Hołowni

Ministra zapowiedziała, że w sprawie zostaną podjęte oficjalne kroki. – Proszę pozwolić, żeby ze strony pana marszałka Hołowni te oficjalne kroki zostały skierowane. Będą – zapowiedziała.

Swoje oburzenie Szymon Hołownia, marszałek Sejmu oraz kandydat Polski 2050 i PSL w wyborach prezydenckich, wyraził już wcześniej. „Organizacja przez TVP debaty dwóch wybranych kandydatów przed pierwszą turą to absolutny skandal i złamanie demokratycznych procedur, który nie miał miejsca nawet za rządów PiS” – napisał w mediach społecznościowych.

W tym samym wpisie Hołownia zapowiedział, że będzie się domagać zaproszenia do Końskich wszystkich kandydatów. Następnego dnia szef jego sztabu wyborczego Jacek Cichocki wystosował w tej sprawie pismo do Tomasza Syguta, dyrektora generalnego TVP.

Dzień wcześniej za to Hołownia zdecydował się pójść w podobne do Trzaskowskiego ślady i również wyzwać innego kandydata do starcia „jeden na jeden”. „Więc jedynym, który boi się debaty jeden na jednego, jest dziś Mentzen. Przez jego tchórzostwo zamiast naszego starcia w piątek w Końskich odbędzie się festiwal duopolu. Moje zaproszenie pozostaje aktualne. Panie Sławomirze Mentzenie, znajdzie Pan odwagę na debatę 1 na 1?” – pytał polityk.

Czytaj też:
„Niedyskrecje parlamentarne”. Pułapka na Nawrockiego i Mentzena. Rząd ma coraz większy problem
Czytaj też:
Niemal 20 proc. Polaków chce głosować w wyborach, ale nie wie, na kogo. Sondaż dla „Wprost”