Zamach stanu, ale bez nazwisk. Prawnik wyjaśnia, czy Hołownia złamał prawo

Zamach stanu, ale bez nazwisk. Prawnik wyjaśnia, czy Hołownia złamał prawo

Szymon Hołownia
Szymon Hołownia Źródło: Shutterstock / Longfin Media
Marszałek Sejmu mówi o zamachu stanu, ale nabrał wody w usta w kontekście nazwisk osób, które miały go do tego namawiać. To odwaga czy unikanie odpowiedzialności? Hołownia twierdzi, że nie dał się namówić na złamanie konstytucji. Czy jednak sam nie złamał prawa, nie informując o tym organów ścigania? Prawnik w rozmowie dla "Wprost" rozwiewa wątpliwości.

Szerokim echem odbił się wywiad Szymona Hołowni na antenie Polsat News. Podczas rozmowy z Marcinem Fijołkiem marszałek Sejmu ujawnił kulisy politycznych nacisków, jakie miały miejsce po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich. Jak podkreślił, nie brakowało głosów sugerujących mu działania, które sam nazwał zamachem stanu.

– Wielokrotnie proponowano mi, sugerowano, rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza – mówił Szymon Hołownia.

Marszałek Sejmu nie chciał ujawnić jednak konkretnych nazwisk. Przyznał natomiast, że do takich sugestii dochodziło ze strony różnych środowisk: – Przychodzili do mnie politycy, prawnicy, różni ludzie, którzy byli sfrustrowani wynikiem wyborów prezydenckich – tłumaczył.

Czy Szymon Hołownia złamał prawo?

W internecie zawrzało, nie brakowało krytycznych komentarzy. Padały również opinie, że marszałek Sejmu tym samym złamał obowiązujące prawo i powinien ponieść odpowiedzialność karną. Czy jednak faktycznie popełnił przestępstwo? Czy namawianie do odmowy zwołania Zgromadzenia Narodowego i utrudnienie odebrania przysięgi od Karola Nawrockiego można uznać za złamanie prawa karnego? Zapytaliśmy o to prawnika specjalizującego się w prawie karnym – adwokata Arkadiusza Szymańskiego.

– Marszałek Hołownia w sytuacji, w której organy ścigania wydadzą postanowienie o wszczęciu śledztwa w zakresie podejrzenia popełnienia zamachu stanu albo przygotowania do popełnienia zamachu stanu, zostałyby np. wezwany do stawiennictwa w charakterze świadka, to wtedy nie może zatajać przed organami ścigania prawdy, swoich wiadomości, informacji, które są istotne dla toczącego się postępowania – tłumaczy karnista w rozmowie z Bartoszem Michalskim, redaktorem zarządzającym „Wprost”.

– To, że w trakcie wywiadu marszałek Hołownia nie chciał posłużyć się konkretnymi nazwiskami, zapewne dlatego, aby nie narazić się na zarzut zniesławienia, bądź roszczenia dotyczącego naruszenia dóbr osobistych, nie powoduje jeszcze odpowiedzialności karnej – mówi adwokat Arkadiusz Szymański.

Dodaje jednak, że gdyby w trakcie czynności postępowania przygotowawczego przed prokuratorem w śledztwie dotyczącym zbrodni zamachu stanu bezpodstawnie uchylił się od odpowiedzi „kto proponował mu takie zachowania, które on interpretuje, jako zamach stanu lub kto przygotowywał się do takich zdarzeń, które składałyby się na przejęcie przemocą konstytucyjnych organów RP", to wtedy naraziłby się na odpowiedzialność karną.

Czy jednak samo namawianie do niezwoływania Zgromadzenia Narodowego może być uznane za próbę zamachu stanu? I tutaj nasz rozmówca nie ma wątpliwości.

– W mojej ocenie to już wypełnia znamiona przygotowania do zamachu stanu. Wyjątkowo, w niektórych sytuacjach, ustawodawca penalizuje nam przygotowanie do popełnienia przestępstwa. Wprost w treści przepisu musi wskazać, że jest to karalne. W mojej ocenie podejmowanie rozmów z osobami, które miałyby uczestniczyć w docelowym zamachu stanu, jest już przygotowaniem do tego zamachu stanu. Jest to zatem czyn karalny – wyjaśnia adwokat Arkadiusz Szymański.

Czytaj też:
Hołownia mówi o zamachu stanu. "Nie może zachować nazwisk dla siebie"
Czytaj też:
Politycy PiS i spotkanie za zamkniętymi drzwiami. Wyciekły tematy rozmów

Źródło: WPROST.pl