Z informacji gazety wynika, że oprócz bieżących tematów politycznych, podczas spotkania omówiona ma zostać skomplikowana sytuacja w Zjednoczonej Prawicy. Chodzi dokładnie o polityczne perturbacje dotykające Porozumienia.
Przypomnijmy, że w Porozumieniu doszło do swego rodzaju przewrotu. Europoseł partii Adam Bielan obwieścił, że kadencja szefa Porozumienia Jarosława Gowina zakończyła się przed dwoma laty, co czyni go uzurpatorem. W myśl statutu partii szefować ugrupowaniu powinien teraz nie kto inny, jak właśnie Adam Bielan. Za takim rozwiązaniem opowiedziała się część partii, co jedynie pogłębiło podział.
PiS między młotem a kowadłem?
W konsekwencji w Porozumieniu funkcjonują dwa bloki – "gowinowcy" wspierający Jarosława Gowina i "bielanowcy" wspierający Adama Bielana. Oprócz dwóch prezesów, Porozumienie ma także dwa przeciwne sobie sądy koleżeńskie, które ciągle wydają wyroki na siebie nawzajem. Z osiemnastu szabel w Sejmie, które Gowin miał do dyspozycji po wyborach w 2019 roku zostało mu już tylko 13. Pięcioro posłów znajduje się poza strukturami Porozumienia Gowina, choć część z nich dalej uważa się za członków Porozumienia Bielana.
Sytuacja ta nie może być bez znaczenia dla PiS i Solidarnej Polski, gdyż Porozumienie to ich koalicjant, który liczy się we wspólnych głosowaniach. Politycy Porozumienia Jarosława Gowina domagają się dymisji trzech członków rządu, którzy należą do grupy Adama Bielana, co tylko dodaje pikanterii całemu konfliktowi. Z uwagi na nieubłaganą polityczną arytmetykę, PiS nie może sobie pozwolić ani na utratę „gowinowców”, ani „bielanowców”, gdyż sejmową większość zapewniają skumulowane głosu obu frakcji.
Czytaj też:
PiS przeforsuje podatek od reklam? Partię czeka spora „gimnastyka”
