CBA zbada, jak Morawiecki „dorobił się na nieruchomościach”? Lewica złożyła wniosek

CBA zbada, jak Morawiecki „dorobił się na nieruchomościach”? Lewica złożyła wniosek

Krzysztof Śmiszek i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przed CBA
Krzysztof Śmiszek i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przed CBA Źródło: Twitter / Krzysztof Śmiszek
Krzysztof Śmiszek poinformował, że do CBA został złożony wniosek, aby Biuro zbadało, jak Mateusz Morawiecki „dorobił się na nieruchomościach”. Poza tym CBA miałoby sprawdzić, czy „nie doszło do celowego zaniżania wartości nieruchomości którymi obracał”.

Chodzi między innymi o sprawę 15-hektarowej działki za 700 tys. złotych, sprzedanej później za blisko 15 milionów. Morawieccy kupili ją w 2002 roku, a sprzedali w 2021 roku spółce założonej kilka miesięcy wcześniej przez Jerzego Paskarta i Marcina Sobusia. Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, pieniądze wyłożył wówczas Paweł Marchewka, jeden z najbogatszych Polaków, właściciel tworzącej gry komputerowe firmy Techland.

„Tak jak obiecaliśmy tak robimy!” – ogłosił na Twitterze wiceprzewodniczący Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek. Jak dodał, do CBA został złożonny wniosek, aby zbadać „jak Morawiecki dorobił się na nieruchomościach”, czy „nie nadużył zaufania i nie naraził na straty kierowanego przez siebie banku” oraz czy „nie doszło do celowego zaniżania wartości nieruchomości którymi obracał”.

„To może sugerować, że dochodziło do korupcji”

Wcześniej o przygotowywanym wniosku do CBA mówiła w Radiu ZET posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. – W sytuacji, w której poniżej wartości, działki i nieruchomości przechodzą z ręki do ręki, to może sugerować, że dochodziło tutaj do korupcji – zauważała. Jak dodała, „transakcja poniżej wartości to niższy podatek, czyli znowu strata dla budżetu państwa”. Posłanka podkreślała, że sprawa musi zostać wyjaśniona przez odpowiednie służby.

– CBA i Prokuratura powinny przyjrzeć się całej tej sprawie. Dlaczego tego nie robią? Być może jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego Zbigniew Ziobro cały czas jest w rządzie Morawieckiego – oceniła Dziemianowicz-Bąk.

CIR odpowiada na doniesienia „Wyborczej”

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” poinformowali, że skierowali do małżeństwa Morawieckich listu z pytaniami. Chcieli dowiedzieć się m.in. czy Mateusz Morawiecki jako prezes BZ WBK „podejmował jakiekolwiek decyzje związane ze sprzedażą nieruchomości, czy miał wpływ na wybór nabywców, czy zna bohaterów naszej historii i czy kiedykolwiek rozmawiał z nimi o możliwości zakupu pobankowego mienia”. Jego żonę spytali, czy zna bohaterkę ich artykułu oraz czy „kiedykolwiek rozmawiała z nią bądź z jej mężem o kupowaniu nieruchomości należących do banku BZ WBK”. Pytania te od lutego pozostają bez odpowiedzi.

W odpowiedzi na artykuł „GW”, Centrum Informacyjne Rządu wydało komunikat z komentarzem, w którym czytamy m.in., że „Mateusz Morawiecki jako prezes banku BZ WBK nie zajmował się procesem sprzedaży nieruchomości należących do banku. Sprzedaż odbywała się według określonych procedur i po uzyskaniu wycen rynkowych”, a „Żona Mateusza Morawieckiego sprzedała należącą do niej nieruchomość po cenie rynkowej”.

Czytaj też:
Mateusz Morawiecki zaskakująco o Norwegii. Andrzej Duda reaguje

 0

Czytaj także