PiS chce połowy miejsc w komisjach śledczych. Ma zaplanowany wybieg z TK

PiS chce połowy miejsc w komisjach śledczych. Ma zaplanowany wybieg z TK

Ryszard Terlecki, Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak
Ryszard Terlecki, Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak Źródło: PAP / Marcin Obara
PiS chce nawet połowy miejsc w każdej komisji śledczej. Jeśli do tego nie dojdzie, zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego.

PiS chce obsadzić nawet połowę miejsc w komisjach śledczych, a jeśli Sejm na to się nie zgodzi, skieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, powołując się na wyrok z 2006 r. – informuje „Rzeczpospolita”.

Partia Jarosława Kaczyńskiego będzie się domagała aż pięciu miejsc na 11 – w każdej z sejmowych komisji śledczych, które chce powołać nowa większość parlamentarna – ds. wyborów kopertowych z 2020 roku, afery wizowej oraz inwigilacji Pegasusem.

Co mówi ustawa o komisjach śledczych?

Dziennik zauważa jednocześnie, że Regulamin Sejmu nie precyzuje, jak dokładnie wylicza się liczbę miejsc przypadających w komisji. Zgodnie z ustawą o komisji śledczej jej skład może liczyć do 11 członków i „powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich mających swoich przedstawicieli w Konwencie Seniorów, odpowiednio do jej liczebności”. W skład Konwentu seniorów wchodzą marszałek Sejmu, wicemarszałkowie oraz przewodniczący lub wiceprzewodniczący klubów.

Obecnie w Konwencie Seniorów znajduje się 11 członków. PO ma ich najwięcej – trzech. PiS ma tylko jednego reprezentanta, szefa MON Mariusza Błaszczaka, przedstawiciela klubu.

– Przysługuje nam pięć miejsc w każdej z komisji śledczych. Jeśli Sejm odrzuci ten podział, skierujemy sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Sięgniemy po wyrok Trybunału z 2006 r. w sprawie uchwały o powołaniu sejmowej komisji śledczej ds. banków, który uznał wtedy, że Trybunał ma prawo oceniać uchwały Sejmu w sprawie powołania komisji śledczych – powiedział „Rz” wysoko postawiony członek PiS.

Dziennik zwraca uwagę, że wybór składu „komisji bankowej” w 2006 roku był kontrowersyjny. Platforma Obywatelska mająca w Sejmie niewielu mniej posłów niż PiS (PiS miało 156 posłów, a PO –131), otrzymała w Komisji dwukrotnie mniejszą reprezentację. Żaden z posłów Platformy nie został jej wiceprzewodniczącym. Ówczesny marszałek Sejmu Marek Jurek tłumaczył, że gdyby w dziesięcioosobowej komisji obie partie miałyby po trzech posłów, prowadziłoby to do zablokowania jej prac.

Czytaj też:
PiS domaga się zmian w komisjach śledczych. Posłanka KO: Równie dobrze można badać 1939 rok
Czytaj też:
„Niedyskrecje wyborcze”. „Trzecia Droga się na tym przejedzie”. Adam Bielan nie ma wątpliwości

Źródło: Rzeczpospolita