Braun zasugerował, że poseł KO ma przodków w UPA. Dostał szybką kontrę

Braun zasugerował, że poseł KO ma przodków w UPA. Dostał szybką kontrę

Grzegorz Braun, Piotr Kandyba
Grzegorz Braun, Piotr Kandyba Źródło: Sejm / YouTube
Trwa 5. posiedzenie Sejmu. W kontekście nowelizacji ustawy o pomocy Ukraińcom głos zabrał Grzegorz Braun. Jego wystąpienie nie przypadło do gustu posłowi KO.

– Ratuj się kto może, gdy rząd chce nieba przychylić obcokrajowcom – zaczął poseł Konfederacji, mając na myśli Ukraińców. Stwierdził, że ludzie ci, niekoniecznie zabiegający o polskie obywatelstwo, niejednokrotnie traktują Polskę jako „karczmę zajezdną”. W jego ocenie przyjezdni to nie tylko „wdowy i sieroty wojenne, choć i tych nie brakuje”, ale także często „dziarscy chłopcy w eleganckich samochodach”.

Nawiązał też do pierwszego czytania rządowego projektu ws. nowelizacji ustawy pomocy obywatelom Ukrainy, co miało miejsce na sali obrad dzień wcześniej, 7 lutego. – Pytałem wczoraj i nie doczekałem się odpowiedzi, jak skoczyły statystyki zagrożeń, plag społecznych, takich jak: bandytyzm, choroby trudno uleczalne – w tym przenoszone drogą płciową, jak skoczyły [w Polsce – red.] statystyki w przestępczości związanej z handlem ludźmi, handlem dziećmi, z nierządem, czerpaniem korzyści z nierządu – wymieniał.

Na koniec złożył wniosek o odrzucenie w całości projektu ustawy. I zapytał też, czy w ten sposób Koalicja Obywatelska chce zdobyć poparcie wśród Ukraińców na następne wybory.

„Przestań już gadać głupoty”

Na słowa Brauna zareagował w międzyczasie poseł KO Piotr Kandyba. – Przestań już gadać głupoty – słychać było w tle. Wówczas Brauna zapytał wicemarszałkini Monikę Wielichowską, który z posłów wypowiedział te słowa. Później, po Jarosławie Sachajko z Kukiz'15, ponownie zgłosił chęć zabrania głosu.

– Mam pytanie, które kieruje zarówno do rządu, bo warto takie rzeczy ustalać, jak i do pani marszałek, która prowadzi te obrady, a także do mojego kolegi pana posła Kandyby, który tutaj dał popis w swoich możliwości oratorskich, wyzywając mnie, stukając się palcem w czoło – zaczął. Następnie wskazał na nazwisko polityka KO. – Nazwisko Kandyba figuruje wśród działaczy OUN-UPA [Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińska Powstańcza Armia – red.]. (...) Osoby noszące to nazwisko zasłużyły się niewątpliwie dla ukraińskiego nacjonalizmu – powiedział z mównicy.

– Mam do pana pytanie, czy w pańskim przypadku zachodzi jakiś może konflikt interesu, który panu nie pozwala spać spokojnie, kiedy Polak występuje w polskim interesie i upomina się o to, by Polacy nie byli płatnikami tej wielkiej operacji socjologiczno-politycznej, podmiany ludności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Panie Kandyba, czy może pan to wyjaśnić? – zakończył.

Wielichowska: Może znowu stanie się pan bohaterem putinowskich mediów

Wtedy wicemarszałkini zwróciła uwagę posłowi Braunowi, że miał możliwość zadania pytania rządowi, a nie konkretnym posłom. Oceniła, że nie po raz pierwszy „nakręca” antyukraińskie nastroje, a to „musi się bardzo podobać Rosji”. – Może znowu stanie się pan bohaterem putinowskich mediów – dodała. Następnie na mównicę wszedł wywołany przez nią poseł Kandyba.

– Szanowna pani marszałek, szanowny pośle – skucha. Akurat mojej mamy rodzina uciekała stamtąd do Pyrzyc [woj. zachodniomorskie – red.]. I tam osiedlała się. Wie pan co? Moja babcia uczyła mnie wiecznej nienawiści do Ukraińców. Bo mówiła, że ktoś z jej rodziny zginął, a ja tego się nie nauczyłem – podkreślił.

Dodał, że im bardziej babcia „uczyła go mnie nienawiści, tym bardziej rozumiał, że trzeba budować zgodę i pokój”. – I proszę nie insynuować tutaj, bo moja rodzina bardzo ucierpiała! Koniec z tym, koniec z tym rosyjskim wsparciami i antyukraińskiej retoryki! – zakończył podniesionym głosem.

Czytaj też:
Poseł KO zaapelował do prezydenta ws. Bąkiewicza. „To nie są błahe przestępstwa”
Czytaj też:
Wybuch granatnika w KGP. Kierwiński o „zmowie milczenia”