• Jak dobrze nam zdobywać góry… 6 sie 2014 Nuciłam z niekłamanym sarkazmem słowa tej turystyczno-harcerskiej piosenki wdrapując się na Śnieżkę. Wdrapywałam się dosłownie, gdyby nie to, że kilka dni przed wyjazdem robiłam manicure, to pewnie i pazurami po tych skałach i poręczach bym darła. Pazurami od rąk rzecz jasna,...
  • Gdzie diabeł nie może, czyli kobiety na maratońskich ścieżkach 31 lip 2014 Starożytni mieli prościej. Kobiety nie tylko nie biegały, ale generalnie miały zakaz wstępu na stadiony, gdzie rozgrywano igrzyska. Z czasem wpuszczono na olimpijski stadion kobiety niezamężne, ale ponieważ zasadniczo nie poruszały się one samopas, więc wyłom w regułach był...
  • Z punktu widzenia zająca 29 lip 2014 Ten moment, kiedy na 9 kilometrze patrzysz na zegarek i widzisz, że zabraknie Ci sekund, żeby się zmieścić w wyznaczonym czasie. Wiesz, że powinieneś przyspieszyć. I możesz przyspieszyć. Ale czy mogą jeszcze przyspieszyć ci, którzy biegną za Tobą i uwierzyli, że pomożesz im...
  • Cudze chwalicie, swego nie znacie… 20 lip 2014 Uciekliśmy na weekend z Warszawy. Kierunek – Mazury. Pogoda wymarzona. Tri-debiut małżonka zaczyna nabierać realnej perspektywy. Było pływanie, był rower. Na rower znaleźliśmy miejsce idealne. Bo przejazd przez miasteczko i kawałek drogą wojewódzką, z której próbowała...
  • Serwuj, aby wygrać! Opowieść Novaka Djokovicia 10 lip 2014 Novak Djoković właśnie wygrał Wimbledon. Jest zatem nie lada okazja, żeby napisać dwa słowa o Djokoviciu. Wiem, nie jest biegaczem, a ja się znam na tenisie mniej więcej jak polscy komentatorzy (niektórzy) na piłce nożnej. Dlatego o tenisie pisać nie będę. Za to napiszę o...
  • Seks, góry i mięśnie nieużywane, czyli moja opowieść o Supermaratonie Gór Stołowych 7 lip 2014 Sex sells, więc będzie o seksie. Bo właściwie czemu nie? W końcu po wszystkim oprócz zakwasów w czwórgłowych (czyli uda, wszystko się zgadza), jeszcze dziś rano odczuwałam ból podniebienia i tylnej części języka. Ale skoro przez 8 godzin regularnie…. Pociągałam z...
  • Droga na Narodowy. Opowieść o Warszawie 2014 cz.1. 29 cze 2014 Zaczęło się niewinnie. Zapisać się. Co to za problem, dwa kliki – i już. Nie zastanawiałam się długo , bo i nie było nad czym. Maraton Warszawski od kilku lat jest pozycją obowiązkową w moim kalendarzu startów. I chociaż poza debiutem nigdy w Warszawie nie zrobiłam...
  • Afryka, futbol, rodzina. Pasja, miłość, zwycięstwo. Opowieść Mo Faraha 15 cze 2014 Książka ma złoty grzbiet i złote litery na okładce. Słusznie, bo przecież jest biografią złotego medalisty. Wielokrotnego złotego medalisty. Podwójnego mistrza olimpijskiego z Londynu. Podwójnego mistrza świata z Moskwy. Powiecie, że dwa medale to żadna sztuka? A jednak,...
  • Opowieść o wygranym biegu 9 cze 2014 - I udało się wygrać? – Nic się nie udało… - mówi Justyna Kowalczyk w pewnej reklamie i opowiada, co stoi za jej sukcesem. To może nie jest najszczęśliwszy dzisiaj przykład, ale wyjątkowo pasuje. Bo mnie się dzisiaj udało, a za wygraną w I Kieleckim Biegu Górskim...
  • Bieganie jest proste. Pisanie o bieganiu – nie zawsze. Recenzja 2 cze 2014 „Promocja biegania jako naturalnej formy ruchu…” – który bieg, przynajmniej kiedyś, nie miał w regulaminie wpisanego tego jakże szczytnego celu. Trudno sobie wyobrazić sport, który byłby bardziej intuicyjny i naturalny. Wystarczy odrywać stopy od ziemi,...
  • Opowieść o wzruszeniach. Piątka dla Bartka. 27 maj 2014 Są takie imprezy, w których nie liczy się czas, i nawet nie miejsce, ale udział. Wiem, wiem, to takie niesportowe. Ale od kiedy uświadomiłam sobie, że bieganie dla przyjemności na poziomie średnio zaawansowanym od zawodowego uprawiania sportu jednak się czymś różni (i nie...
  • Opowieść o tygrysie i tuńczyku w pomidorach 20 maj 2014 - Ale pani ciężko oddycha. Jak tygrys – nie było sensu rozglądać się dookoła. Dziewczyna przede mną była za daleko, dziewczyny za mną nie było widać. Facet w czarnym mówił najwyraźniej do mnie. – Uczyłem się biegać w Kenii, tygrys mnie gonił, też tak ciężko dyszał...
  • Biegowe opowieści mchu i paproci… 28 kwi 2014 Od raz wytłumaczę się z tych mchów i paproci. Miały być deszczowe opowieści, ale po pierwsze dzisiaj przestało padać, a po drugie – to by było takie banalne…
  • Bieg sezonu. Łódzkie opowieści 16 kwi 2014 I gdybym jeszcze kiedyś wpadła na pomysł jechać po wynik do Łodzi, to przypomnij mi, że jeszcze Krynica świetnie się nadaje na życiówki – powiedziałam do męża zaraz po tym, jak już zapięłam pod szyję kurteczkę, pozostawiając na wierzchu niezbyt urodziwy medal Łódź...
  • Bieg sezonu. Część pierwsza. Atmosfera przedstartowa 11 kwi 2014 To przychodzi tak niepostrzeżenie. W tym roku – wyjątkowo późno, bo nie trzeba organizować lotów, transferów, logistyki ani noclegów w obcym mieście. To prawda, nie znam Łodzi, ale jednak parę razy tam byłam, nawet debiucik półmaratoński tam odbyłam… Liczę i liczę...
  • Szybko po Woli, czyli opowieść prawie sentymentalna 7 kwi 2014 Na całe szczęście w kalendarzu startowym biegacza zdarzają się takie biegi, których nie musi pobiec na maksa. A nawet – nie powinien. Bo na przykład za tydzień ma zaplanowany start sezonu, a tym razem robi tylko jakiś akcencik kontrolny albo podbudowuje sobie ego. I nie...
  • Opowieść niezapowiedzianej klęski, czyli jak nie biegać półmaratonu 2 kwi 2014 Cisza na blogu dwa dni po starcie może oznaczać tylko jedno. Znowu w biegu mi nie wyszło, że sparafrazuję pewną piosenkę. Tylko że tym razem powinnam napisać poradnik, jak nie biegać półmaratonu. Bo zrobiłam tyle błędów, ile tylko można było zrobić. A największym kardynalnym...
  • To już za chwilę 29 mar 2014 To już za chwilę, już za momencik. Lubię i zarazem nie lubię tego momentu na kilkadziesiąt godzin przed startem. I niby to nic wielkiego, tylko półmaraton. Właściwie powinnam go pobiec z marszu. Jak Wiązowną czy kilkanaście innych półmaratonów, w których miałam okazję...
  • Wiosna startuje w stolicy 23 mar 2014, 20:00 Ponad 12 tys. przyznanych numerów startowych. 1,2 tys. wolontariuszy. Tona medali. W niedzielę 30 marca odbędzie się 9. PZU Półmaraton Warszawski.
  • „I jak tu nie biegać!” Opowieść Beaty Sadowskiej 17 mar 2014 Spotykamy się we wtorkowy poranek na Saskiej Kępie. Jest początek marca, ale słońce świeci jak oszalałe. Zamiast usiąść przy kawie i poplotkować – idziemy na spacer. Nad Wisłę. To jedna z ulubionych ścieżek biegowych Beaty.