Co najmniej 2 400 osób zmarło po podaniu zakażonej krwi. Rusza ogromne śledztwo

Co najmniej 2 400 osób zmarło po podaniu zakażonej krwi. Rusza ogromne śledztwo

Fiolka z krwią do badania
Fiolka z krwią do badania / Źródło: Fotolia / Kovalchuk Anna
W Wielkiej Brytanii rozpoczyna się ogromne publiczne dochodzenie w sprawie śmierci co najmniej 2400 osób z powodu podania im skażonej krwi - podaje agencja Reutera.

We wtorek 11 lipca do informacji podano decyzję rządu, który postanowił wrócić do bulwersującej sprawy z lat 70. i 80. minionego wieku. Narodowa służba zdrowia – National Health Service – na ogromną skalę podawała wówczas pacjentom krew od niesprawdzonych dawców, w dużej części sprowadzaną z USA. W ten sposób tysiące osób zostały zarażone m.in. wirusem HIV czy wirusowym zapaleniem wątroby typu C. Głównie dotyczy to chorych na hemofilię i inne schorzenia krwi. 

Minister zdrowia Philip Dunne we wtorek poinformował, że wiele dokumentów z tamtych czasów jest publicznie dostępna i daje pogląd na to, czemu lekarze podejmowali takie decyzje. – Niezależnie od tego uważam, że osoby poszkodowane mogą nie uznawać podejmowanych dotychczas działań za wystarczające, jeśli chodzi o udzielenie im odpowiedzi na temat tego, co naprawdę się stało – oświadczył minister na forum parlamentu. Podkreślił przy tym, że ze względu na powracające pytania oraz nowe dowody i podejrzenia, że mogło dochodzić do przestępstw, konieczne jest ponowne zbadanie sprawy.

Z raportu przygotowanego w 2015 roku wynika, że Departament Zdrowia szacował, iż około 30 tysięcy osób mogło zostać zarażonych w latach 1970-1991 wirusowym zapaleniem wątroby typu C. W tym czasie do Wielkiej Brytanii przywożona była krew i składniki krwi ze Stanów Zjednoczonych. Spośród tych wszystkich osób tylko około 6 tys. zostało zidentyfikowanych. Kolejnych 1500 osób zostało zainfekowanych wirusem HIV w latach 1978-1985. Szacuje się, że wskutek nabycia tych dwóch chorób zmarło około 2400 pacjentów.

Reuters podkreśla, że wszczęcie po latach śledztwa jest wynikiem wniosku przedstawicieli wszystkich partii, poza rządzącymi konserwatystami. W liście do premier May apelowali oni o wyjaśnienie bulwersującej sprawy. 

Czytaj także

 0

Czytaj także