„Czemu nie zdechniesz?! Zdychaj!” Policja jedzie na interwencję, a na miejscu...

„Czemu nie zdechniesz?! Zdychaj!” Policja jedzie na interwencję, a na miejscu...

Australijska policja
Australijska policja / Źródło: Fotolia / Rafael Ben-Ari
Jaki policjant nie zareagowałby, gdyby usłyszał dobiegające zza drzwi okrzyki wskazujące, że za chwilę może dojść do morderstwa? Nie ma co się dziwić, że w takiej sytuacji interwencję podjęli policjanci z Australii. Zaskakująca może być jednak scena, którą zastali na miejscu...

„Czemu nie zdechniesz?! Zdychaj!” – tego rodzaju wrzaski, połączone z płaczem dziecka zaalarmowały policjantów z Perth i skłoniły ich do interwencji w jednym z domów. Jako pierwszy usłyszał je zaniepokojony przechodzień, który zawiadomił policję. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze nie wahali się ani chwili – zapukali do drzwi, by sprawdzić, co się dzieje. O swojej interwencji informowali na bieżąco na Twitterze.

Po około 20 minutach okazało się jednak, że sytuacja nie była tak poważna, jak początkowo się wydawało. „Policjanci rozmawiali ze wszystkimi stronami. Okazało się, że to tylko mąż, który usiłował zabić pająka (a poważnie się ich boi)” – poinformowano. Policja zaznaczyła jeszcze, że nikt poza pająkiem nie ucierpiał.

„The Guardian” podkreśla, że podobną sytuację australijska policja przerabiała już w 2015 roku. Wówczas nieszczęśnik przerażony obecnością pająka został znaleziony na... szafie, gdzie przybrał obronną pozycję i oczekiwał na ratunek.

Czytaj też:
Mapy Google wprowadziły policję w błąd? Ciało zaginionego odkryto po 18 miesiącach

Źródło: The Guardian
+
 2

Czytaj także