Rosjanie uczcili pamięć ofiar tragedii w Biesłanie

Rosjanie uczcili pamięć ofiar tragedii w Biesłanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Wikipedia 
Około 3 tys. osób uczestniczyło w czwartek w Biesłanie, w rosyjskiej Osetii Północnej, w uroczystości żałobnej poświęconej pamięci 334 osób, w tym 186 dzieci, które siedem lat temu zginęły w ataku czeczeńskich terrorystów na tamtejszą szkołę.
Osoby, które przeżyły atak, a także bliscy ofiar tragedii spotkali się na terenie szkoły nr 1, gdzie rozegrał się dramat. O godz. 9.15 czasu moskiewskiego (7.15 czasu polskiego), tj. w porze, gdy uzbrojeni rebelianci wtargnęli do szkoły podczas ceremonii rozpoczęcia roku szkolnego, rozległy się dzwony.

W sali gimnastycznej, gdzie terroryści przez trzy dni przetrzymywali zakładników, a gdzie dzisiaj wiszą fotografie ofiar, złożono wieńce i kwiaty; zapalono znicze. Pamięć ofiar tragedii uczcili m.in. przywódca Osetii Północnej Tejmuraz Mamsurow, minister transportu Rosji Igor Lewitin oraz prawosławny arcybiskup władykaukaski i machaczkalski Zosim.

To już siedem lat

1 września 2004 roku czeczeńscy rebelianci, domagający się wycofania wojsk federalnych z Czeczenii, zajęli szkołę podstawową w Biesłanie, biorąc ponad 1100 zakładników, głównie dzieci, które uczestniczyły w uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego. 3 września rosyjskie siły specjalne zajęły budynek szturmem. Zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci. Rannych zostało 810 osób.

Do zorganizowania ataku przyznał się Szamil Basajew, radykalny czeczeński dowódca polowy, który w Rosji był uważany za terrorystę nr 1. Basajew zginął 10 lipca 2006 roku w wyniku eksplozji ciężarówki z materiałami wybuchowymi na terytorium Inguszetii.

Żal, bo dalej nic nie wiadomo

W siedem lat po tragedii mieszkańcy Biesłanu wyrażają żal, że nie została ona wyjaśniona, że wciąż nie są zbadane wszystkie okoliczności dramatu, w tym przebieg interwencji sił bezpieczeństwa.

Dochodzenie w sprawie tragedii w Biesłanie nadal trwa. Jak dotąd do odpowiedzialności karnej pociągnięto tylko jedną osobę, Nurpaszę Kułajewa, jedynego schwytanego uczestnika ataku na szkołę, który został skazany na dożywocie. Spośród przedstawicieli władz, tak republikańskich, jak i federalnych, nikt nie został ukarany za śmierć zakładników. Federalna komisja parlamentarna, która przez ponad dwa lata wyjaśniała okoliczności ataku na biesłańską szkołę, w grudniu 2006 roku oczyściła resorty siłowe z odpowiedzialności za tragiczne skutki akcji uwalniania zakładników. Według komisji, to terroryści, a nie szturmujący szkołę, spowodowali eksplozję w budynku, która pochłonęła dziesiątki ofiar.

Zaniedbania władz?

Zdaniem Matek Biesłanu, organizacji pozarządowej skupiającej rodziny poszkodowanych w biesłańskim dramacie, do tragedii doprowadziły przede wszystkim zaniedbania ze strony władz - zarówno republikańskich, jak i federalnych. Wśród winnych rodziny ofiar wymieniają również ówczesnego prezydenta Rosji Władimira Putina. Matki Biesłanu oceniają także, iż władze nie troszczą się w stopniu wystarczającym o poszkodowanych w tym dramacie. Najbardziej zdeterminowana część rodziców i bliskich ofiar dramatu, zrzeszona w innej organizacji skupiającej rodziny poszkodowanych, komitecie Głos Biesłanu, w lipcu 2007 roku złożyła skargę na Rosję do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

List w rocznicę

We wrześniu 2010 roku, w szóstą rocznicę dramatu, rodzice biesłańskich dzieci wystosowali list otwarty do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, w którym zaapelowali do niego, by pamiętał o ranach Biesłanu. "Poprzednie kierownictwo kraju nie rozwiązało problemów, powstałych wskutek tego ataku terrorystycznego. Pan również już dwa lata ignoruje nasze oświadczenia dotyczące przeprowadzenia obiektywnego śledztwa i przyjęcia ustawy o statusie ofiar aktów terroru" - napisali.

W czerwcu 2011 roku Miedwiediew przyjął przedstawicielki Matek Biesłanu. Obiecał im, że materiały śledztwa w sprawie ataku na szkołę zostaną rozpatrzone jeszcze raz. Przyznał również, że z tragedii tej nie wyciągnięto wniosków - ani administracyjnych, ani prawnych. Wszelako po upływie trzech miesięcy nic się w tej kwestii nie zmieniło.

pap, ps