O 20 fotografiach z fałszywymi podpisami poinformowała poniedziałkowa "Rzeczpospolita".
Zdjęcia przedstawiają ekshumację zwłok polskich oficerów rozstrzelanych w Katyniu oraz świadków zeznających w sprawie tej zbrodni. Według "Rz", zdjęcia wykonali fotografowie z kompanii propagandowej Wehrmachtu, na potrzeby niemieckiej prasy. Zdeponowane w archiwum wydawnictwa Scherl, przejęły po wojnie radzieckie okupacyjne władze wojskowe. Gdy powstała NRD, Rosjanie przekazali zdjęcia archiwum agencji prasowej ADN.
Jak powiedział Kulesza, zdjęcia opatrzone są podpisami, według których zbrodni katyńskiej dokonali niemieccy faszyści; pod fotografiami świadków umieszczano tekst, że jest to "świadek preparowany przez niemieckich faszystów, bezpodstawnie obciążający Rosjan".
Nie wiadomo, czy władze NRD fałszowały podpisy z własnej inicjatywy, czy na polecenie z ZSRR, ani czy fotografie zostały wykorzystane propagandowo w NRD. Nie wiadomo też, jak brzmiały oryginalne podpisy, choć ich treść można w przybliżeniu odtworzyć na podstawie hitlerowskich wydawnictw propagandowych.
"Nie mamy wiedzy, czy i jakie instrukcje wykonywano fałszując podpisy pod fotografiami wykonanymi w kwietniu 1943 roku przez fotografów z kompanii propagandowej, którzy fotografowali ekshumację i świadków. Wiemy, że usunięto oryginalne podpisy informujące o sowieckim sprawstwie zamordowania jedenastu tysięcy polskich oficerów" - powiedział Kulesza.
"Odkrycie fotografii było dla nas pewnym zaskoczeniem. Dokonali go prokuratorzy Centrali Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu, którzy udzielili w ten sposób pomocy prawnej Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Prokuratorzy z Ludwigsburga na co dzień nie zajmują się ściganiem zbrodni stalinowskich, natomiast wykorzystaliśmy ich doświadczenie i umiejętność poruszania się w niemieckich archiwach, zwracając się do nich o podjęcie poszukiwań źródłowej dokumentacji zbrodni katyńskiej, materiałów, które posłużyły wielu wydawnictwom propagandowym wydawanym przez Niemców od kwietnia 1943 roku" - wyjaśnił profesor.
"Według naszej wiedzy, ta źródłowa dokumentacja uległa zniszczeniu. Dzisiaj wiemy, że niezupełnie - uległa rozproszeniu w tym sensie, że odnaleziono 20 oryginalnych fotografii należących do zbioru dokumentacji źródłowej, choć owa źródłowa dokumentacja została w części opatrzona fałszywymi" - zaznaczył Kulesza.
Jak powiedział, nie zachowały się oryginalne podpisy. "Wiemy tylko, że zostały zamienione. Jednak dzięki porównaniu odnalezionych fotografii z fotografiami propagandowymi tamtego okresu można ustalić, jaka była treść napisów pierwotnie umieszczonych pod tymi zdjęciami" - mówi Kulesza.
IPN otrzymał na razie odbitki kserograficzne zdjęć i podpisów, w najbliższych dniach zostaną mu dostarczone odbitki fotografii, wśród których są także zdjęcia barwne.
5 marca minęło 65 lat od wydania przez najwyższe władze radzieckie rozkazu zamordowania 22 tys. polskich oficerów i cywilów wziętych do niewoli po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. Wśród nich 15 tys. stanowili więźniowie obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. NKWD rozstrzeliwało ich wiosną 1940 r. w Katyniu, Charkowie i w Kalininie (dziś - Twer). Nadal poszukiwane są mogiły ok. 7 tys. osób.
ks, pap