Zwariowałbym,gdyby nie jazz

Zwariowałbym,gdyby nie jazz

Jerzy Stępień
Jerzy Stępień / Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI
Na studia do Warszawy przyjechałem głównie z myślą, żeby chodzić po klubach i słuchać jazzu. Nie byłem na inauguracji mojego pierwszego roku akademickiego, bo poszedłem na koncert – opowiada Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Dokąd poszedł pan w pierwszej kolejności, kiedy przyjechał pan do Warszawy na studia?

Oczywiście do klubu Stodoła. Chodziłem tam w piątki na jazz tradycyjny, bo innego wtedy nie słuchałem.

Gdzieś jeszcze?

Też do Hybryd. Był 1964 r., Hybrydy w rozkwicie. Ale tam grały zespoły nowoczesne, na przykład Zbigniewa Namysłowskiego. Ja wtedy nie rozumiałem, o co im chodzi, więc zaglądałem tam mniej chętnie. Przy moim akademiku na Jelonkach był słynny klub Karuzela, a w nim sobotnie potańcówki, na których grały kapele nowoorleańskie, czyli jazz tradycyjny. I my tam chodziliśmy słuchać, a około 1967 r. też do kawiarni Piosenka na Pradze, przy dzisiejszym placu Hallera, na jamy.

Ale przyjechał pan do Warszawy studiować prawo.

Przyjechałem głównie z myślą, żeby chodzić po klubach i słuchać jazzu. Nie byłem na inauguracji roku akademickiego, bo poszedłem na koncert. W Sandomierzu, skąd pochodzę, od piątego roku życia przez siedem lat chodziłem na fortepian. Uczyłem się też chwytów gitarowych, a więc funkcji, a przebieg harmoniczny funkcji jest podstawą rozumienia jazzu. Miałem starszego kolegę Maćka, który był synem skrzypka i też miał być skrzypkiem, ale grał na puzonie. Dmuchał w ten puzon godzinami, a ja słuchałem. Przeczytałem „U brzegów jazzu” Leopolda Tyrmanda, najważniejszą moją lekturą był miesięcznik „Jazz”. A gdy byłem w pierwszej klasie liceum, przyjechał do nas Michał Urbaniak z Andrzejem Trzaskowskim, Juliuszem Sandeckim i Adamem Jędrzejowskim. Przyjechali w ramach Artosu, programu muzyczno-edukacyjnego dla uczniów. Dali koncert i wytłumaczyli, o co chodzi w jazzie. Bardzo mi imponowali. Chodziłem po innych szkołach, żeby ich jeszcze raz usłyszeć. Moją kopalnią wiedzy o harmonii jazzowej i o improwizacji były też dwie płyty-pocztówki z pisma „Ameryka”, które prenumerował przyjaciel mojego ojca. Dał mi je. Były to Modern Jazz Quartet z utworem „Sketch” i Miles Davis z „My Funny Valentine”, wyjątkowo w kwartecie. To był już jazz zaawansowany.

Próbował pan to grać?

Oczywiście. Sam doszedłem do tego, jak jest zbudowany akord jazzowy, mam dobry słuch i otrzaskanie muzyczne, to pomogło. Kiedy więc przyjechałem do Warszawy, dużo już wiedziałem. Spotkałem dawnego kolegę, Krzysztofa Karpińskiego, późniejszego prezesa sądu apelacyjnego w Warszawie. Był po szkole muzycznej, jego ojciec był pianistą. Zamieszkaliśmy razem w akademiku i chodziliśmy na wszystkie koncerty. Wtedy festiwal Jazz Jamboree był organizowany w Filharmonii. Wydawało nam się, że to poza naszym zasięgiem, nie mieliśmy nawet na karnet. Słuchaliśmy transmisji nadawanej przez radiowęzeł w akademiku. Aż w końcu wsiedliśmy w autobus, dojechaliśmy w przerwie. Poszliśmy do portiera i mówimy, że nie mamy biletów. A on: pięć złotych. Daliśmy mu i weszliśmy. I tak już wchodziliśmy do końca studiów. A w klubie Karuzela był pokoik, w którym stało bardzo dobre pianino. Chodziliśmy tam z Karpińskim grać na cztery ręce. Godzinami.

Zastanawiam się, kiedy pan się uczył do egzaminów.

No, najczęściej trzy dni przed. Zdolni byliśmy. Dopiero na czwartym roku poczułem, że prawo to może być moje miejsce. Wcześniej uważałem, że trzeba skończyć jakieś studia, ale jako prawnik się nie widziałem.

A kiedy przekonał się pan do jazzu nowoczesnego?

Dopiero za sprawą Johna Coltrane’a, a konkretnie płyty „Blue Train”. Jest nagrana w stylu tradycyjnym, saksofon zastąpił klarnet, jest puzon, trąbka i fantastyczna sekcja. To mnie otworzyło na nowoczesne brzmienie. Nie wiem, ile razy słuchałem tej płyty, ale podejrzewam, że mniej więcej tyle samo, co Milesa Davisa, czyli może 1500.

To prawda, że po swoim pierwszym Jazz Jamboree już żadnego pan nie opuścił?

Raz w 1982 r., bo byłem internowany. Na szczęście koledzy z Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, do którego należałem, postanowili nie robić wtedy festiwalu, tylko manewry jazzowe. Podobno ktoś wstał i powiedział: to my tu będziemy robić festiwal, a Jurek tam siedzi więzieniu? Środowisko jazzmanów to prawdziwy zakon. Pierwsze wsparcie dla mojej rodziny po wprowadzeniu stanu wojennego przyszło od krakowskich jazzmanów. Urządzili koncert, zrobili zbiórkę i Przemysław Gwoździowski, łamiąc wszelkie zakazy, przyjechał z pieniędzmi do mojej żony.

Po studiach w Warszawie przeprowadził się pan do Kielc. Musiało się zrobić pusto i cicho.

Zrobiło się. Jednak pewnego razu zabrałem na Jazz Jamboree do Warszawy mojego aplikanta Wojciecha Czecha. Był zachwycony atmosferą tego festiwalu, który przyciągał młodzież alternatywną, ludzi z Węgier, z NRD, był oazą wolności. W drodze powrotnej Wojciech Czech mówi: a może byśmy zorganizowali coś w Kielcach. I zaczęliśmy organizować koncerty jazzowe, a wreszcie doszliśmy do wniosku, że warto założyć stowarzyszenie. Zarejestrowaliśmy je pod nazwą Kielecki Klub Jazzowy. Kiedy poszedłem z tą sprawą do kierownika wydziału kultury w urzędzie miasta, powiedział: dobry pomysł, ale na wszelki wypadek idź do komitetu wojewódzkiego PZPR, do towarzyszki Sakowicz, żeby z tamtej strony nie było problemów. To był 1974 r. I my mamy iść do komitetu partii. W sprawie klubu jazzowego! Przecież jazz to wolność, on był w konflikcie z ustrojem PRL. No ale taka była logika systemu, wszystko musiało być kontrolowane, inaczej by tego nie było. Poszliśmy. Przy wejściu cieć nas pyta: towarzysze do kogo? My na to, że nie jesteśmy towarzyszami i idziemy do pani Sakowicz. Więc on dzwoni: towarzyszko, tu są jacyś towarzysze od jazzu. Straszną ofiarę ponieśliśmy, idąc na tę rozmowę. Towarzyszka jednak była bardzo miła i ucieszyła się, że mamy taką inicjatywę. Dostawaliśmy pieniądze z wydziału kultury, stać nas było, by wynająć salę w filharmonii, zaprosić muzyków i zapłacić im honoraria. Zaczęliśmy tworzyć środowisko. Pracowałem w sądzie, a po drugiej stronie ulicy była szkoła muzyczna. Pewnego dnia miałem przerwę, poszedłem więc do tej szkoły, myśląc, że na pewno są tam jacyś ludzie, którzy chcą grać jazz. Chodzę po korytarzach i nagle słyszę, ktoś gra akordy jak trzeba, frazowanie jazzowe, rytm. Otwieram drzwi, a tam siedział 16-letni Włodek Pawlik, późniejszy zdobywca Grammy. Mówię: słuchaj, ty grasz jazz. A on nawet nie wstaje i z miną artysty, który zna swoje przeznaczenie, mówi: tak, mam nawet swój kwartet. Zaprosiłem go do klubu i tak zaczęli się tam pojawiać młodzi muzycy, z czego dwaj, Pawlik i Artur Dutkiewicz, zrobili potem międzynarodowe kariery. Dla nas było wtedy oczywiste, że ci dwaj będą dalej grali i że Pawlik to geniusz. W 1976 i 1977 r. wspólnie z PSJ zorganizowałem dla nich i dla innych młodych ludzi warsztaty jazzowe, na które przyjechali najwybitniejsi muzycy. Po pierwszych warsztatach Pawlik z Dutkiewiczem postanowili założyć big-band, dołączył do nich Włodzimierz Kiniorski i zaproponowali, żebym z nimi grał. No dobrze, tylko na czym? Przecież na fortepianie grał Dutkiewicz. Namówili mnie na saksofon. Zacząłem od próby wydobycia dźwięku z instrumentu, to był mój pierwszy sukces i zagrałem na pierwszym koncercie.

A skąd miał pan saksofon?

Akurat ktoś przywiózł z Paryża dobry instrument, ale kosztował 15 tys. zł. Pensja sędziowska wynosiła wtedy 4,5 tys. zł, nie mogłem go kupić. I nagle moja cudowna mama oznajmiła, że sprzedała dom i da mi pieniądze na saksofon. W późniejszych czasach dostałem nagrodę od ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego za działalność jazzową, 7 tys. zł. Wszedłem do sklepu muzycznego przy placu Konstytucji, bo akurat tamtędy przechodziłem, i zobaczyłem świetny saksofon, nieosiągalny, ale był w promocji za 6999 zł. Ten saksofon na mnie czekał. Seria Yas 62, muzykom to dużo powie.

Jak nauczył się pan grać?

Znalazłem nauczyciela, który mi wytłumaczył, jak nabierać powietrza, jak układać usta, jak ćwiczyć. Nie chcę mówić, jak na to patrzyła moja żona. Mieliśmy już dwoje dzieci, nie powinno się robić takich rzeczy, będąc ojcem rodziny. Tym bardziej że mieszkaliśmy w bloku, każdy dźwięk powodował gwałtowną reakcję sąsiadki z góry, która waliła w kaloryfer. Ćwiczyłem więc w sądzie, po godzinach pracy. Byłem przekonany, że nikt o tym nie wie. Okazało się, że wiedzieli wszyscy, łącznie z prezesami, ale nikomu to nie przeszkadzało. Podobno z tamtego okresu mojej pracy w sądzie zapamiętano po mnie tylko to, że grałem na saksofonie.

Czy pana ta praca interesowała?

Bardzo. Poczułem jej sens, kiedy zacząłem orzekać. Kiedy jednak w 1978 r. prezesem sądu w Kielcach został ktoś, kto nigdy nie był sędzią, tylko politycznym nadzorcą prokuratury, to pomyślałem: „Co ja tu robię?”. I w 1979 r. zdecydowałem się odejść. To był idealny moment, bo za rok była już Solidarność, a ja byłem radcą prawnym w fabryce łożysk tocznych Iskra w Kielcach, gdzie było centrum Solidarności. Jako radca prawny dołączyłem do robotników.

A co było w tym czasie z jazzem?

Intensywnie ćwiczyłem i grałem w big-bandzie w sekcji saksofonów. Włodek Pawlik prowadził próby, dyscyplinował nas, Artur Dutkiewicz grał na fortepianie fascynujące pochody. Do Kielc przeprowadzali się wtedy młodzi alternatywni muzycy, żeby być blisko tego środowiska. W 1978 r. pojechaliśmy na festiwal Jazz nad Odrą. Zgarnęliśmy połowę nagród, a ja dostałem nagrodę dziennikarzy. To był mój największy życiowy sukces.

A można by pomyśleć, że stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

W środowisku sędziowskim jestem znany jako jazzman. Kiedyś na poważnej konferencji prawniczej na Litwie idziemy wieczorem do restauracji, a tam pianino, saksofon i okazuje się, że to pułapka, panowie sędziowie czekają, aż zagram. Kiedy jeździłem na międzynarodowe konferencje, dopóki nie napisałem w CV, że jestem członkiem Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, raczej nikt się mną nie interesował. Potem zawsze znalazł się chętny do rozmowy o tym, że gram jazz, oczywiście. Dzięki temu poznałem mnóstwo europejskich prawników. Jazz otwierał drzwi, a przede wszystkim serca. Innym razem, też na Litwie, byłem na konferencji prezesów sądów konstytucyjnych. Wieczorem przy kolacji grał niezły zespół jazzowy. Po wypiciu pewnej ilości alkoholu litewski prezes zaczął z tym zespołem śpiewać świetny standard. Nie wytrzymałem i choć nie miałem instrumentu, scatem wyciąłem całą solówę. Dwóch prezesów sądów konstytucyjnych śpiewało scatem jazz. To była dopiero prawdziwa unia polsko-litewska.

W stanie wojennym był pan internowany. Czas ciszy?

Ależ skąd! W ośrodku internowania wywalczyliśmy możliwość gry na instrumentach. Pomysłodawcą był trener lekkoatletyczny i miłośnik jazzu Edmund Sarna, który wymógł, żeby pozwolili mu używać skrzypiec, a żona przyniosła mu po cichu na widzenie klarnet. Wtedy ja napisałem, że chcę mieć saksofon, bo po wyjściu na pewno stracę pracę, będę musiał utrzymywać się z grania i muszę ćwiczyć. Naczelnik się zgodził i już mieliśmy klarnet, skrzypce i saksofon. Ćwiczymy, gramy, stanowimy atrakcję towarzyską, bo potrafimy zrobić oprawę muzyczną do mszy niedzielnej albo wieczoru poetyckiego. Raz ktoś mówi, dziś imieniny Jana, a tu siedzi taki student z Uniwersytetu Jagiellońskiego, może byś mu zagrał. Wziąłem saksofon i poszedłem. Tym studentem był Jan Maria Rokita. Mundek Sarna był KPN-owcem, radykałem, więc kłóciliśmy się o politykę, bo ja radykałem nie byłem. Czasami przestawaliśmy się do siebie odzywać. Jak już sytuacja była nie do zniesienia, jeden z nas zaczynał, a drugi dołączał, bez słów. Wtedy był czas, by ćwiczyć, mogliśmy grać po trzy-cztery godziny dziennie. Siedzieliśmy w Uhercach w Bieszczadach, w więzieniu na stoku góry. Wieczorem stawaliśmy w oknie i graliśmy duety na długich dźwiękach. Muzyka płynęła po górze. Wspaniałe to było uczucie. Po latach spotkałem człowieka, który był tam wtedy na wakacjach i przychodził pod więzienie posłuchać dziwnej gry. W końcu jednak odebrano mi saksofon. Był kipisz, przetrząsali wszystko, a ja zły, że mi zabierają książki, zacząłem głośno i wściekle grać nad uchem funkcjonariusza. Znosił to z kamienną twarzą, ale po rewizji ktoś wrócił i zabrał mi saksofon.

W latach 90. już pan tyle nie grał?

Musiałem odłożyć instrument, zaangażowałem się politycznie i państwowo. Trochę ćwiczyłem z moim synem, który jest kontrabasistą i gra jazz. Na nowo zacząłem grać około pięciu lat temu. Muzyk Waldemar Kurpiński namówił mnie na wspólne ćwiczenia, a potem na jam w Tygmoncie. Jakaś kobieta, prawniczka, która podeszła do mnie po koncercie, nie mogła się nadziwić, że to ja. Nie pasował jej saksofon do byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Zawsze miałem wielki szacunek dla czarnych muzyków, że tak potrafią grać jazz. Oni walczą jazzem o wolność, bo jazz to wolność. Dlatego był tak ważny w Polsce w latach 50. Jazz był muzyką wolności, kiedy jest wolność, nie gramy go tak dużo. Ale kiedy sytuacja jest opresyjna, kiedy musimy udowadniać, że jesteśmy takimi samymi ludźmi, jak inni, którzy żyją w wolnym świecie, gramy dużo.

Czy w ostatnich dwóch latach gra pan dużo?

Oczywiście. To dla mnie bardzo ważne, że mogę odejść w świat dźwięków. Mówię wszystkim dookoła: już dawno bym zwariował, gdyby nie jazz. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ W DZIALE KULTURA RECENZJĘ KSIĄŻKI O JAZZMANIE KRZYSZTOFIE KOMEDZIE

Okładka tygodnika WPROST: 2/2018
Więcej możesz przeczytać w 2/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2018 (1818)

  • Co mnie cieszy, a co martwi 7 sty 2018, 20:00 Najbardziej podoba mi się zapał dzieciaków i młodzieży. Wiedzą, że biorą udział w czymś wielkim, wyjątkowym. Robią to z reguły z wielkim zapałem i entuzjazmem, właściwym młodym ludziom. Co najważniejsze, biegając z puszkami czy... 3
  • Obraz tygodnia 7 sty 2018, 20:00 2 razy Kamil Stoch zdobył złoty medal olimpijski (2014) i tyle samo razy był mistrzem świata (2013, 2017) Wygrany Kamil Stoch – kiedy zamykamy ten numer, wiemy, że wygrał trzy konkursy Turnieju Czterech Skoczni i że rywale mają już... 9
  • Info radar 7 sty 2018, 20:00 Co robią Rosjanie na dnie Atlantyku? Światłowodowe kable zapewniające łączność USA z Europą stały się obiektem zainteresowania rosyjskiej floty. Położone na dnie Atlantyku światłowody stanowią rdzeń globalnej sieci internetowej i... 10
  • W życiu nic się nie „udaje” 7 sty 2018, 20:00 RAFAŁ GÓRSKI W NOWYM ROKU 2018 ŻYCZĘ PAŃSTWU SKOKOWEGO WZROSTU UŻYWANIA ZWROTÓW: „zrobiłem”, „osiągnąłem”, „nie zrealizowałem”. O co chodzi? Pamiętają państwo grudniową okładkę „Wprost”? Tę ze zdjęciem premiera... 11
  • Od MaBeNy do PanCeCholu 7 sty 2018, 20:00 NIC TAK W OSTATNICH CZASACH NIE PORU- SZYŁO MOJEJ WYOBRAŹNI JAK MABENY, czyli Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego. Wymyślił ją ten sam geniusz, który przed laty zapowiadał opracowanie cybernetyczno-wirtualnego „układu”, który... 12
  • Los dał… made in Polska 7 sty 2018, 20:00 POLSKA JEST CHORYM CZŁOWIEKIEM EUROPY? Unia Europejska na pewno nie jest dr. Housem, lecz co najwyżej ministrem Radziwiłłem. Dla nienawidzących Polski tzw. postępowych środowisk musi być ta oczywista oczywistość przykra szczególnie.... 12
  • Nowe tysiąclecie 7 sty 2018, 20:00 W 2000 r. świat nie przestał istnieć, a milenijna pluskwa, która miała zablokować wszystkie komputery, okazała się plotką. W Polsce wybory prezydenckie ponownie wygrał Aleksander Kwaśniewski, a w Hollywood Oscara odebrał Andrzej Wajda. 14
  • Politycy w internecie 7 sty 2018, 20:00 „Wkraczamy w wieki informacji” – pisał w pierwszym numerze dodatku „Wprost – Intermedia” jego szef Krzysztof Król. „Dzisiaj wizja przemian technologicznych szokuje. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że nie da się ich uniknąć.... 15
  • Po pierwsze: nie przeszkadzaj! 7 sty 2018, 20:00 Kiedyś dzieciom w szkołach tłumaczono, co robi Wielka Orkiestra, i to było fajne, pokojowe. Teraz tego nie ma – mówi Jerzy Owsiak, który w najbliższą niedzielę poprowadzi 26. Finał WOŚP. 16
  • Pomagać bez poczucia władzy 7 sty 2018, 20:00 Dajesz pieniądze ubogiemu? Świetnie, ale nie dyktuj mu, na co ma je wydać. 21
  • Wszystkie rafy Platformy 7 sty 2018, 20:00 Gdy CBA weszło do mieszkania Stanisława Gawłowskiego, sekretarza generalnego PO, partia uznała, że to początek serii, która może poważnie nadszarpnąć jej wizerunek przed nadchodzącymi wyborami. 25
  • Nowoczesna na zakręcie 7 sty 2018, 20:00 Rozumiem, że Grzegorz Schetyna chciałby nas połknąć – mówi Piotr Misiło, wiceszef klubu parlamentarnego Nowoczesnej, i dodaje, że lewicowość nie jest naturalnym środowiskiem tej partii. 28
  • Polska od A do Z na progu setnej rocznicy 7 sty 2018, 20:00 Świętujemy 100 lat od chwili odzyskania niepodległości. Ale dlaczego ją utraciliśmy? I czy czegoś nas to nauczyło? Patrz literka N. 32
  • Co przyniesie rok 2018? 7 sty 2018, 20:00 WALDEMAR SKRZYPCZAK, generał broni Europa oczekuje rozstrzygnięcia sytuacji na Bliskim Wschodzie. O ile wojna z ISIS dobiega końca, o tyle w sprawie milionów uchodźców wegetujących w obozach nie widać szczęśliwego dla nich finału.... 35
  • Zwariowałbym,gdyby nie jazz 7 sty 2018, 20:00 Na studia do Warszawy przyjechałem głównie z myślą, żeby chodzić po klubach i słuchać jazzu. Nie byłem na inauguracji mojego pierwszego roku akademickiego, bo poszedłem na koncert – opowiada Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. 36
  • Miasteczka widma, czyli podwójna strata 7 sty 2018, 20:00 Depopulacja oznacza odpływ jednostek, które mogłyby przyczynić się do rozwoju miejsca urodzenia i wychowania. Aby tych ludzi zatrzymać, nie wystarczy zapewnić im dobrze płatnej pracy – mówi prof. Piotr Szukalski. 40
  • Nożownicy są wśród nas 7 sty 2018, 20:00 Jeden rzucił się z nożem na nieznajomą 24-latkę, drugi zadał kilkadziesiąt ciosów idącej ulicą kobiecie. 44
  • Zabawa w wojsko 7 sty 2018, 20:00 Harcerstwo to w Polsce tabu. Krytyka to szarganie świętości porównywalne z umieszczeniem męskich genitaliów na krzyżu przez artystkę Dorotę Nieznalską. Nie lubię harcerstwa. Nie lubię jego ideologii i symboliki. Wpaja dzieciom, że... 47
  • Nadzór po nowemu 7 sty 2018, 20:00 W rządzie jest plan, by rozdzielić Komisję Nadzoru Finansowego na dwa urzędy. Nadzór nad rynkami kapitałowymi podlegałby pod premiera. 49
  • Mapa europejskiego bogactwa 7 sty 2018, 20:00 Polak ma średnio 10 razy mniej w portfelu niż statystyczny mieszkaniec Liechtensteinu. Nawet warszawiacy są mniej zamożni niż mieszkańcy biednych regionów Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. 52
  • Podatkowy zawrót głowy 7 sty 2018, 20:00 Czarna lista, JPK, STIR, split payment – oto pojęcia, z którymi przedsiębiorcy będą się musieli zaprzyjaźnić w 2018 r. 56
  • Trzy rady dla polskiego premiera 7 sty 2018, 20:00 Najlepszą polityką gospodarczą każdego rządu jest zniesienie ceł i umożliwienie wolnego handlu – mówi Yaron Brook oraz radzi Mateuszowi Morawieckiemu: mniej dotacji i podatków. 58
  • Karkosik schodzi z parkietu 7 sty 2018, 20:00 Wygląda na to, że kolejny najbogatszy Polak zamierza ściągać swoje spółki z warszawskiej giełdy. Kilka miesięcy temu taką decyzję podjął Michał Sołowow. Trzeci najbogatszy człowiek w kraju zdejmuje z parkietu swój chemiczny... 60
  • Know How 7 sty 2018, 20:00 Całkiem nowe roboty od LG Do 2025 r. jedna trzecia tradycyjnej siły roboczej ma być zastąpiona zautomatyzowanymi robotami. Szybko rośnie rynek robotów humanoidalnych, przypominających człowieka, reagujących na dotyk i wchodzących w... 61
  • Wrzód, który pękł 7 sty 2018, 20:00 Ludzie w Iranie są zmęczeni reżimem, który wydaje krocie na wojny w Syrii, Iraku i Jemenie. Ajatollahowie zręcznie wykorzystują to niezadowolenie do wewnętrznych rozgrywek o władzę i pieniądze. 62
  • Piekło w raju 7 sty 2018, 20:00 Ameryka Łacińska, region niebiańskich plaż i porywającej muzyki, ma też drugą twarz: korupcji i przestępczości, która tak skutecznie jak w żadnym innym miejscu na świecie splata się z polityką. 66
  • Taniec trzyma mnie przy życiu 7 sty 2018, 20:00 Nowoczesne leczenie pozwala zatrzymać wrzodziejące zapalenie jelita grubego, co umożliwia normalne życie. 70
  • Pieniądze i zdrowie 7 sty 2018, 20:00 Życzylibyśmy sobie dostępności dla naszych pacjentów terapii zarejestrowanych w Europie – mówi prof. Grażyna Rydzewska. 71
  • Tam musi być życie 7 sty 2018, 20:00 Próbujemy wyjrzeć poza nasz Wszechświat i szukamy towarzystwa, bo wierzymy, że są tam inne wszechświaty, w nich planety, na których istnieje życie. Ale nie możemy się spodziewać, że będzie ono podobne do naszego. 72
  • Pechowy Kazimierz 7 sty 2018, 20:00 Tego w serialu TVP „Korona królów” raczej nie zobaczycie. Kazimierz Wielki był władcą wielkiego formatu, ale z życiem osobistym zupełnie sobie nie radził. 76
  • Szczęście wśród książek 7 sty 2018, 20:00 Wkoło świszczą kule, dyktatorzy przerabiają świat zgodnie ze swoimi chorymi wizjami, a księgarnie niezmiennie promieniują spokojem i dobrem – tak to widzi najsłynniejszy hiszpański pisarz Carlos Ruiz Zafón. 78
  • Nie lekceważcie domów kultury! 7 sty 2018, 20:00 KAROLINA ADELT-PAPROCKA Debata o planowanych zmianach i kierunkach rozwoju instytucji kultury w Polsce. Teatry, galerie, muzea, filharmonie mówią: my, artyści, chcemy tego i tamtego. I trwa dyskusja. O aktorach, wybitnych muzykach, wielkich... 82
  • Wakacje first minute 7 sty 2018, 20:00 Last minute już nie takie popularne? Polacy rezerwują wakacje pół roku wcześniej. 83
  • Miewam swoje małe exodusy 7 sty 2018, 20:00 Gdy pisał „Exodus”, powieść zahaczającą o problem uchodźców, rzeczywistość przegoniła literaturę. Po ucieczce od świata Łukasz Orbitowski musiał za nim podążyć. 84
  • Nie dajmy się porwać tsunami nowości 7 sty 2018, 20:00 O swoim najnowszym obrazie „Powrót do Montauk” mówi laureat Oscara, niemiecki reżyser Volker Schlöndorff. 86
  • Ten obcy 7 sty 2018, 20:00 W kinach można obejrzeć dokument o pogromie kieleckim „Przy Planty 7/9”, a w Kielcach przedstawienie na ten sam temat. Tamte wydarzenia wciąż są trudne do pojęcia, choć miały miejsce zaledwie 72 lata temu. Przekonanie o istnieniu mordu... 89
  • Film 7 sty 2018, 20:00 DRAMAT Zły dotyk KINO PRZERYWA MILCZENIE. PO KOLEJNYCH SKANDALACH PEDOFILSKICH W KOŚCIELE CORAZ CZĘŚCIEJ TYM TEMATEM ZAJMUJĄ SIĘ REŻYSERZY. Do Oscarów dobiło się oparte na faktach „Spotlight” Toma McCarthy’ego, na Netflixie sukces... 90
  • Muzyka 7 sty 2018, 20:00 PŁYTA Stąd do wieczności Żyjemy w czasach, w których muzyce ciężko przebić się na salony, a to powoduje, że nisze stają się jeszcze bardziej niszowe. Coraz mniej jest twórców, którzy mają odwagę nagrywać płyty ponadgatunkowe,... 91
  • Książka 7 sty 2018, 20:00 ESEJE Pisanie to ciężka praca Noblista Mario Vargas Llosa deklarował niedawno, że lubi pisać raz powieść, raz esej. No i rzeczywiście co jakiś czas wydaje tom esejów na tematy rozmaite. Ten dotyczy pisania i czytania, a najważniejszy z... 92
  • Kalejdoskop 7 sty 2018, 20:00 KOMIKS Giro d’Italia Cezar postanawia zorganizować dookoła Italii wielki wyścig rydwanów. Uczestnicy przyjeżdżają z całej Europy. Oczywiście wygrać musi podopieczny Cezara. Dopóki na starcie nie pojawiają się nasi bohaterowie... 37.... 94
  • Kulturalna trzynastka 7 sty 2018, 20:00 Katarzyna Warnke AKTORKA TEATRALNA I FILMOWA 1. Najbardziej znienawidzona lektura? Kocham lektury! 2. Którym bohaterem z literatury chciałabyś być i dlaczego? Wolandem z „Mistrza i Małgorzaty” – ma dystans niezbędny do pewnej lekkości... 96
  • Turystyczny matrix 7 sty 2018, 20:00 MICHAŁ WITKOWSKI W okresie świąteczno-noworocznym na Facebooku i Instagramie pojawia się coraz więcej zdjęć z wakacji. Znajomi nagle opaleni, w krótkich spodenkach, w kostiumach kąpielowych, wyluzowani, weseli, odstresowani, uśmiechają... 97
  • Agenda 2018 – gdzie kogo wysłać (lub zesłać) 7 sty 2018, 20:00 Światowy kalendarz polityczno-eventowy na rok 2018 jest wypełniony po uszy osiołka Kłapouchego. Tak, tego od Krzysia i przyjaciół Królika. Pan Alan Alexander Milne stary, ale literacko jary – i co z tego, że zmarł 62 lata temu. Zaczyna... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany