Jak zabija hejt

Jak zabija hejt

Doda
Doda / Źródło: Newspix.pl / Stanisław Krzywy
Byłam ofiarą seksizmu i przemocy słownej. Dlatego mówię „stop” mowie nienawiści – mówi Doda, piosenkarka.

Jak się czuje pani tata?

Coraz lepiej, dziękuję. Operacja się udała. Już przytył siedem kilogramów, teraz czeka go rekonwalescencja.

Pani zawiesiła zawodowe obowiązki. To podobno u pani rzadkość.

Nie boję się w końcu powiedzieć „stop”. Przez 20 lat odwołałam zaledwie kilka koncertów. Zawsze scenę stawiałam na pierwszym miejscu, własne potrzeby i zdrowie na ostatnim. Teraz podchodzę do życia inaczej. Wiem, że tylko zdrowie się liczy, dlatego nawet się nie zawahałam, aby zawiesić sprawy zawodowe i być z tatą, dać rodzicom siłę i samej psychicznie się zregenerować.

To nie pierwsza choroba wśród pani bliskich. Na nowotwór chorowali również pani mama i były partner, Nergal.

Gdy zachorował Nergal, białaczka była dla mnie egzotyczną, rzadką chorobą. Dziś niestety już nauczyłam się żyć wśród chorób, bo cały czas pomagam w szpitalach onkologicznych. Kiedyś trzeba było mieć ogromnego pecha, żeby zachorować na raka. Teraz trzeba mieć ogromne szczęście, żeby nie zachorować. Ponoć wszyscy mamy w sobie komórki rakowe. Nie łudźmy się – bez odpowiedniej higieny życia, dobrej diety, wysypiania się i unikania stresu każdego bez wyjątku może dotknąć choroba. Zwłaszcza w czasach, w których żywność to trucizna. Pewnego dnia zdrowie zapuka do naszego organizmu i będzie chciało nas rozliczyć ze wszystkich zaniedbań. O siebie się nie boję, bo żyję wręcz przesadnie higienicznie, prowadzę bardzo zdrowy styl życia. Dbam o sen, o dietę, uprawiam sport. I nie piję ostatnio alkoholu, nie mam nałogów. Już dawno przeszła mi ochota na imprezy i nocne życie. To chyba się nazywa starość. Albo dojrzałość.

Gdy choruje bliski, razem z nim choruje cała rodzina. Jak pani radziła sobie z chorobami bliskich?

Jestem zadaniowa, zbieram siły i działam. Ale nie bez straty na własnym zdrowiu. O chorobie taty wiedzieliśmy od początku roku. Schudł kilkanaście kilogramów, a ja razem z nim. Fani w internecie spekulowali, czy aby sama nie jestem chora. Gdy chorował Nergal, a ja rozpoczęłam ogólnokrajową akcję dawstwa szpiku, stres odbił się na mnie dopiero wtedy, gdy przeszczep się udał i strach o najgorsze odszedł. Włosy wypadały mi garściami, spadła mi odporność, cierpiałam na bezsenność. Dlatego wszystkich przestrzegam i nawołuję: badajcie się! I wrzućcie na luz. Choroby żywią się stresem, zwłaszcza te autoimmunologiczne.

W show-biznesie chyba nietrudno o sytuacje stresowe.

To jest poniekąd wpisane w nasz zawód, a więc nie należy się na to obrażać, o ile nie są przekraczane granice. Ale kiedy rykoszetem obrywają niewinne osoby, wtedy krew się we mnie burzy. Moja mama zachorowała właśnie od stresu. Można powiedzieć, że hejt, który się wylał na moich rodziców, niemal odebrał jej życie. Hejt wycelowany we mnie.

Mówi pani o programie „Na językach” prowadzonym przez Agnieszkę Szulim?

To było najgorsze, co mnie spotkało w show-biznesie. Bardzo kocham moją rodzinę i zawsze starałam się ją chronić.

Wtedy się to pani nie udało?

Szulim, pchana chyba nienawiścią do mnie, choć przecież się wtedy nie znałyśmy, w swoim programie ujawniła zdradę mojego taty sprzed 20 lat. Zaprosiła do programu kobietę i jej córkę. W ten sposób z telewizora, nie z własnej woli, dowiedziałam się, jak wygląda moja siostra przyrodnia. I cała Polska również.

Czy wcześniej nie chciała pani jej poznać?

Wcześniej nie było jak, bo jej mama żyła w małżeństwie. Dopiero gdy się rozwiedli, jej mąż zażądał badań DNA. Z oczywistych przyczyn to był ciężki dla mnie temat i potrzebowałam czasu.

Czy teraz jest szansa na nawiązanie relacji?

Z perspektywy czasu uważam, że niestety zostały popełnione dwa błędy, które przekreśliły ostatecznie nasze relacje. Pierwszym było opowiadanie o intymnych, rodzinnych sprawach w programach śniadaniowych, udzielanie wywiadów do gazet, przyjmowanie zaproszeń do portali rozrywkowych. Rozumiem, że „chciały być w telewizji”, ale dla mnie to była trauma. Moja mama musiała jeszcze raz zmierzyć się z upiorem sprzed lat, tym razem na oczach całej Polski, w obiektywie kamer, opluwana przez brukowce i wyśmiewana w programie Szulim. A przecież można to było zrobić normalnie, po ludzku. Przez ten stres wyhodowała sobie chorobę, to doświadczenie przypłaciła nowotworem. Miała dwie operacje i cudem uszła z życiem. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak ciężką pracę musieli wykonać rodzice, aby zostać razem, uratować swoje małżeństwo. Jestem im za to wdzięczna, bo dali mi i mojemu bratu pełne miłości dzieciństwo. Byłam późnym dzieckiem, gdy rodzice się poznali, oboje byli po trzydziestce, mieli dzieci z poprzednich związków. Dziś mają po 70 lat, obchodzą 38. rocznicę ślubu. Bardzo się kochają. Pragnę im zapewnić piękną i spokojną starość, oddać im troskę, jaką oni dali mnie.

A drugi błąd?

Zostawię to dla siebie, żeby nie eskalować złych emocji wokół tego, co już było. Dzieci nie powinny płacić za błędy starszych. Szczególnie dwa razy za to samo. Ale wybaczyłam to wszystko, moja mama zrobiła to samo. Nie pielęgnuję już nienawiści ani chęci zemsty, dzięki temu, że każda z nas na zawsze poszła swoją drogą i mam nadzieje, że będzie mi dane kiedyś o tym zapomnieć.

Teraz taka sytuacja nie miałaby miejsca. Żadna stacja nie puściłaby tak materiału o niepublicznych osobach, jak pani rodzice.

Wtedy plotkarskie media rosły w siłę, wszystkie chwyty były dozwolone. Zabijały się w wyścigu, kto pierwszy poda informację, jak bardzo jestem „podła, że nie chce płacić wysokich alimentów na siostrę, skoro jestem taka bogata”. Show-biznes nie zna litości i sprawiedliwości, niech to będzie przestrogą dla innych. Myślę, że dziś także Agnieszka nie zdecydowałaby się na takie świństwo.

Przeprosiła?

Nie, nigdy. TVN przeprosił za nią, bo taki był wyrok sądu. Jeszcze 10 lat temu byłam zawzięta, zaborcza, po trupach walczyłam o sprawiedliwość. Miałam krytyczny stosunek do słabości, nie rozumiałam ludzkich błędów. Dziś jestem dojrzalsza, mam więcej zrozumienia dla ludzi.

Po morderstwie prezydenta Pawła Adamowicza to pani spośród artystów zareagowała jako pierwsza i wysunęła postulat koncertu Artyści przeciw nienawiści.

Nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Zwłaszcza że tragedia zdarzyła się na scenie. Scena to mój drugi dom, dokładnie wiem, jak się czuje człowiek na niej stojący i oddający serce widowni. Przede wszystkim powinien czuć się bezpiecznie. Ta tragedia przybrała wymiar polityczny, ale ja widziałam ją inaczej. Jestem całkowicie apolityczna, bo uważam, że artysta musi łączyć, a nie dzielić. Pod sceną jest miejsce dla każdego, bez względu na płeć, kolor skóry, wyznanie czy orientację seksualną. Dlatego pomyślałam: hej, koleżanki i koledzy muzycy, zróbmy coś razem. Poza polityką. Polska jest podzielona na pół, a muzyka to najlepszy klej.

Nagrałam spontaniczną wiadomość z apelem do polskich artystów. Wymyśliłam nazwę idei i wizję koncertu. Marzyłam o tym, żeby zagrali w nim artyści skrajnie różnych gatunków, w tych samych koszulkach. Żeby między piosenkami artyści szczerze opowiedzieli o swoim doświadczeniu z hejtem. Żeby zapowiadali ich prezenterzy konkurencyjnych dla siebie stacji, ponad podziałami. Skala wydarzenia przerosła oczekiwania. Wystąpiło 120 wspaniałych artystów z różnych pokoleń i różnych muzycznych bajek. 10 tysięcy osób na widowni. A na zorganizowanie i przygotowanie wszystkiego było raptem półtora miesiąca. Główny reżyser Bolesław Pawica, reżyser muzyczny Małgorzata Potocka, Agnieszka Hyży i cudowni ludzie z produkcji, którzy sami się zgłosili do pomocy, poświęcili swój prywatny czas, porzucili zobowiązania zawodowe, aby ta impreza mogła się odbyć. I wszyscy zrobili to za darmo. Zagraliśmy z potrzeby serca.

„Właśnie zapisujemy się w historii” – tak mówiła pani ze sceny, kiedy śpiewaliście razem piosenkę finałową.

Bo tak się stało. Nie przypominam sobie podobnego wydarzenia w Polsce. Agencję, która wzięła na siebie całą odpowiedzialność, koncert w normalnych okolicznościach kosztowałby ponad milion złotych, a my pokryliśmy koszty z cegiełek/biletów, bo resztę dostaliśmy w barterze od ludzi, którzy chcieli wspomóc ideę. Było inaczej niż na zwykłych koncertach. Za sceną nikt z artystów nie siedział w garderobach, byliśmy wszyscy razem na korytarzu, w takich samych koszulkach, więc nikt nie szpanował kreacją. Kibicowaliśmy sobie nawzajem, czuliśmy się jak wielka rodzina. Atmosfera ciepła i dobra była w nas jeszcze wiele dni po koncercie.

Wyciągnęła pani rękę do koleżanek, z którymi byłyście w konflikcie.

Bo możemy za sobą nie przepadać, ale jesteśmy profesjonalnymi artystkami i chcemy dawać dobry przykład swoim fanom w obliczu takiej tragedii. Justyna Steczkowska przyjęła zaproszenie, wystąpiła na koncercie. Zakopałyśmy topór wojenny i zaczęłyśmy nowy rozdział.

Zarzucano, że akurat pani, skandalistka z pierwszych stron gazet, nie powinna poruszać tematyki hejtu.

Właśnie taka osoba jak ja powinna to robić! Te skandale były konsekwencją hejtu, który od lat wylewa się na mnie w skali masowej. Dobre pomysły nie są zarezerwowane dla ludzi nieskazitelnych, ale także dla buntowników takich jak ja. Zwłaszcza że ci mają najczęściej złote serce i szczodry gest wobec potrzebujących, bo nie kalkulują. Pokazują siebie bez ściemy, zarówno z dobrej, jak i złej strony. Nie jestem święta, ale jestem świetna w poruszaniu ludzkich serc.

Chce pani organizować takie koncerty cyklicznie?

Na razie taki pomysł jest w sferze planów. Fani od nas, artystów, tego oczekują. Ludzie potrzebują spotkań, gdzie mogą być sobą, otworzyć serca i na nowo uwierzyć w czyste intencje innych. Na razie kończy się montować film dokumentalny o tym niezwykłym wydarzeniu, aby poza czterogodzinnym zapisem zamieszczonym w internecie została po tym koncercie jeszcze inna pamiątka. Zrobię wszystko, by to stał się cykliczną, coroczną imprezą. Inną niż wszystkie. Przeciwko mowie nienawiści. Artyści dla fanów.

Czy walka z hejtem ma w ogóle sens?

Poniekąd tak, choć natura nie znosi próżni, a wszystko zatacza koło. Nie zawrócisz kijem rzeki, za to możesz działać w najbliższym sobie otoczeniu. Już dawno straciłam nadzieję, że decydenci, politycy coś z tym zrobią. Zamiast liczyć na wielkie zmiany, zacznij zmieniać przestrzeń dookoła siebie. Jeszcze 10 lat temu wszyscy myśleli, że hejt będzie dotyczył tylko artystów, osób publicznych. Bo od nas się to zaczęło. Ale wirtualny ogłupiały świat z czasem wciągnął wszystkich. Dziś hejt spotyka zwykłego Kowalskiego i jego dzieci już w szkole podstawowej. Słowa mają realny wpływ na życie bądź śmierć hejtowanego człowieka. Ludzie zaczęli to dostrzegać. Nie chcą, żeby tak było, a więc głośno mówią „stop”.

Gdy zaczynała pani karierę, było inaczej?

Przez 20 lat byłam świadkiem rozwoju polskiego show-biznesu. Na początku nie było tabloidów, paparazzich i plotkarskich portali. Artysta był oceniany i doceniany na podstawie tego, co potrafił. To talent otwierał kolejne drzwi. Potem nastała era tabloidów i zaczęło się piekło. Artyści stali się przedmiotami, które można kopać. Staliśmy się workiem na śmieci, kubłem, do którego można zwymiotować swoimi kompleksami. Podglądano nas, śledzono, komentowano każdy aspekt życia. Nie było świętości.

A, co gorsza, ludziom się to podobało, bo czuli się dowartościowani. Artyści zaczęli zamykać się w sobie, milczeć, żeby nie być pod ciągłym ostrzałem. Kolorowe ptaki i barwne osobowości usunęły się w cień. Nikt nie współczuł artystom – w końcu mają, czego chcieli – myśleli ludzie. Zresztą artyści sami siebie także nie wspierali, nikt nie stanął za drugim murem, bo bał się, że dostanie rykoszetem. Do tego zaczęły się pojawiać gwiazdy znikąd, celebryci znani tylko z tego, że są znani. Swój wizerunek i pozycję w show-biznesie opierali właśnie na opluwaniu innych, co tylko podgrzewało atmosferę. Oni znikali, ale niesmak pozostał. W końcu jednak język nienawiści i ataki hejterów zaczęły spotykać także normalsów. Jakiś dzieciak powiesił się na sznurowadle, bo hejt w szkole był nie do zniesienia, jakiś dorosły wyznał, że choruje na depresję i nie może sobie poradzić z krytyką w korpo. Ludzie zaczęli dostrzegać, że sami sobie zgotowali piekło. Zaczęła rosnąć w społeczeństwie empatia. I dochodzimy do momentu, kiedy nie chcemy tak żyć. Mówimy głośno „stop” nienawiści, bo każdy ma prawo być sobą. I nawet jeśli ktoś na świeczniku zareaguje na hejt tylko dlatego, że to jest obecnie w modzie, to i tak zrobi dobrą robotę.

Żyjąc na świeczniku, można się uodpornić?

Nie, nie można. Mogę zgrywać twardzielkę, ale każdy ma granice, limit obelg, które może przyjąć. Przecież ja mam taki sam system nerwowy, te same uczucia i też mam serce. Jestem przerażona, gdy wspominam początki kariery, miałam wtedy 20 lat. Nikt wtedy nie stanął w mojej obronie. Dlatego ja teraz staram się to robić za innych, bo wiem, co się czuje, kiedy jest się z tym wszystkim samemu.

Spotkała się pani w swojej karierze z przemocą seksualną?

Nigdy nie byłam ofiarą przemocy seksualnej, ale za to byłam ofiarą publicznej, słownej seksistowskiej przemocy. Stan Borys stwierdził, że takie jak ja tańczą w USA na rurze. Tymochowicz w gazecie poinformował mnie, że za przysłowiową złotówkę powie mi, na jakie kolana usiąść, by zrobić karierę. Robert Kozyra z uśmiechem na twarzy udzielił wywiadu, że mój wygląd to bardzo dobra agencja towarzyska w powiatowym mieście. Jacyś raperzy nagrali piosenkę, w której wyzywają mnie od blachary służącej do jednego. A na portalu internetowym ochoczo podjudzano internautów do wymyślania rymów w stylu „Doda, Doda, zrób mi loda”. Takie piekiełko zgotowali dorośli panowie dwudziestolatce, z którą nawet nie zamienili słowa prywatnie. Sąd w sprawie raperów, którzy mnie obrażali, uznał, że mogli o mnie tak mówić, bo sama posługuję się takim językiem. Dziś taki wyrok wywołałby skandal. To tak, jak powiedzieć, że ofiara gwałtu jest sama sobie winna, bo założyła za krótką spódniczkę. Dziś wiemy, że to skandaliczne myślenie doprowadziło do utrwalania coraz gorszych zachowań w stosunku do kobiet. Na szczęście ostatecznie ten proces wygrałam.

Ale pani nigdy nie stroniła od skandalu.

Mam łatkę skandalistki, choć uważam, że niesłusznie. Nie biorę narkotyków, nie zdradzam męża, nie kradnę, nikt nie widział mnie, jak leżę nieprzytomnie pijana, udzielam się charytatywnie, a rodzina to dla mnie świętość. Inna sprawa, że nie boję się mówić prawdy i nie dam sobie w kaszę dmuchać. Odpowiadam i walczę, jak ktoś mnie atakuje. A w show-biznesie atak płynie z każdej strony. Wyfrunęłam z rodzinnego, ciepłego domu, w którym rodzice nie mieli ze mną problemów wychowawczych. Okres buntu przypadł na czas wyprowadzki do stolicy, szybko zrozumiałam, że jestem na wojnie. Nie mogłam się ukryć za maminą spódnicą, więc musiałam się bronić, walczyć. Tylko że niestety ludzie pamiętają skutek, a nie przyczynę tych bitew. A ja nigdy nie powodowałam konfliktów, nie zaczepiałam pierwsza. Ale też nie uciekam od konfrontacji, walczę o honor i sprawiedliwość. W show-biznesie nie szukałam przyjaźni. Zbyt wiele razy zostałam oszukana.

Proszę podać przykład.

Na przykład wtedy, gdy mój ochroniarz, z którym spędziłam wiele lat, widując się dzień w dzień, ukradł mi z mieszkania 200 tys. zł. Pieniędzy nie odzyskałam, ale bardzo bym chciała, żeby przestał mi wysyłać życzenia na Boże Narodzenie. To żałosne. Innym razem mój menedżer podpisał bez mojej wiedzy umowę z wydawnictwem na napisanie mojej autobiografii. Dostał za to ponad 150 tys. zł, podczas gdy ja nic nie wiedziałam o żadnej autobiografii. Wydawnictwo wytoczyło mi proces i sąd uznał, że jestem winna niedopełnienia umowy, bo mój menedżer miał pełnomocnictwo. Owszem, miał, ale dotyczyło czego innego. Nie zwrócono uwagi na drobny fakt, że został wsadzony do więzienia za podobne ekscesy, a autorkę książki warto osobiście zapytać, czy w ogóle chce takową napisać przed przelaniem tak dużej sumy nie na jej konto. To kropla w morzu moich doświadczeń z showbizem. Wielu ludzi wykorzystało moją naiwność i młodzieńczą głupotę.

Niedawno pewien dziennik napisał o działalności pani męża. Zarzuca się mu defraudację pieniędzy, które miał pozyskiwać od inwestorów przekonanych, że środki pójdą na produkcję filmu, w której ostatecznie państwa firma nie brała udziału.

Jeszcze 10 lat temu siedziałabym w Agorze, targając za włosy tego dziennikarza i krzycząc na cały hol: „Powiedz wszystkim, jaka jest twoja cena i czy warto za nią tak kłamać?!”. Dziś dorosłam i wiem, że taka walka o prawdę, choć słuszna, jest po prostu jałowa. Dlatego prawnicy się tym zajmują. Szkoda mi Emila i przykro mi, bo nie znam bardziej uczciwej i oddanej pracy osoby. Gdyby nie ożenił się z Dodą, media nie byłyby tak pazerne na każde kłamstwa jego wrogów. Osobiście mam podejrzenie, że dziennikarz „Gazety Wyborczej” jest inspirowany przez grupę kilku inwestorów, która pod pretekstem współpracy sabotowała działalność spółki mojego męża i działała na jej szkodę. Mój mąż zerwał z nimi współpracę, a oni w odwecie rzucają kalumnie i oskarżenia. Ten dziennikarz i kilku innych nękało mnie od roku e-mailami z identycznym zestawem pytań, szantażowali, że jeśli nie odpiszę do danego dnia, to będę miała kłopoty. Nie chciałam i nie chcę mieć z nimi żadnego kontaktu.

A co na to mąż?

Realizuje produkcje filmowe, które przynoszą inwestorom ponadprzeciętne zyski. Faktem jest, że nie oddał pieniędzy tej grupie, o której wspomniałam, ponieważ ewidentnie działają na szkodę spółki i innych inwestorów. Zabezpieczył swoje roszczenia poprzez ich potrącenie z wierzytelności. Oczernić osobę można jednym artykułem, a dochodzić odszkodowania latami. Zazdroszczę mu zapobiegliwości.

Robię się głośno o waszej produkcji na podstawie książki Piotra Krysiaka „Dziewczyny z Dubaju”. Będzie skandal?

Skandalem jest prostytuowanie się osób publicznych, które uchodzą za nieskazitelne damy, żony i matki. Chcemy pokazać znacznie więcej niż w książce. Te kobiety wciąż są w przestrzeni publicznej poważane, uznawane za wzór cnót i przykład do naśladowania. I zatrudniane przez reklamodawców.

Pani zaangażowała się w działalność męża. Chciałaby pani spróbować sił w filmie?

Już spróbowałam. Zagrałam w filmie Władysława Pasikowskiego „Pitbull. Ostatni pies” i choć poszło mi całkiem nieźle, to wolę skupić się na produkcji, bo właściwie wszystkie swoje teledyski, trasy koncertowe oraz DVD produkowałam sama. Jestem w tym dobra.

A co z muzyką?

Właśnie wydałam swoją pierwszą płytę z orkiestrą, nazwałam ją „Dorota”. Zaczęliśmy trasę koncertową w filharmoniach. To przezabawne obserwować zdziwienie starszej grupy publiczności, która na końcu koncertu oklaskuje nas na stojąco. Zabawne, ale też dające do myślenia, że po 20 latach mojej pracy na scenie są jeszcze tacy, których szokuje, że umiem świetnie śpiewać. Zrozumiałam, że ta płyta to mrugnięcie okiem do ludzi, którym Doda kojarzy się głównie z tabloidami. Gdzieś między moim biustem a niewyparzonym językiem umknął im fakt, że mam słuch absolutny, skończyłam szkołę muzyczną, gram na fortepianie, a śpiewanie w filharmonii nie sprawia mi żadnej trudności.

Jest pani pewna siebie.

To chyba dobrze? Dziś w każdym talent show słyszę komentarze – bądź bardziej odważna, pokaż, że w siebie wierzysz. Pokochaj siebie! Gdzie tacy mądrzy byli 15 lat temu? Byłam pewna siebie, odważna, ale wtedy walono mnie młotkiem po głowie i wbijano kolanem do parteru. Świadomość własnej wartości w ustach wielu nazywało się zarozumialstwem, butą, bezczelnością. A ja po prostu zawsze znałam swoją wartość. Wyniosłam to z domu, bo rodzice naprawdę dawali mi odczuć, że jestem ważna i wyjątkowa, a ja im wierzyłam.

Dlatego teraz mogę pomóc innym uwierzyć w siebie. Mój tata był zawodowym sportowcem, olimpijczykiem, a więc był moim pierwszym trenerem. Ja też skończyłam szkołę sportową, lekkoatletykę, sprint i skok w dal. Sport i tata trener – to wiele mnie nauczyło o życiu: zasad fair play, zdrowej rywalizacji, ciężkiej pracy mimo słabszych chwil i walki o swoje. Rodzice, nie bójcie się stawiać dzieci na piedestale, zachwycać się ich najmniejszymi sukcesami! Życie jeszcze będzie próbowało ustawić je do szeregu, a wielu ludzi zrobi wszystko, żeby podciąć im skrzydła i udowodnić, że są niewiele warci. Ale wy, rodzice, tego nie róbcie.

To mało feministyczne pytanie, ale myśli pani o macierzyństwie?

Nie chcę mieć dzieci. I uważam, że każda kobieta ma prawo do takiej decyzji. To nie tak, że nie lubię dzieci, po prostu nie czuję, że spełnię się jako matka. Nie mam instynktu macierzyńskiego i się tego nie wstydzę. Dla jednych macierzyństwo to życiowy cel, dla innych nie. Obie postawy są fantastyczne, żadna decyzja nie jest gorsza ani lepsza. Ale gdybym jednak dzieci miała, zamiast wysyłać je na durne kursy sześciu języków, dałabym im sport i muzykę. Muzyka uwrażliwia, a sport hartuje ducha. Zabrałabym im też telefon, a dałabym coś o niebo cenniejszego – swój czas.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2019
Więcej możesz przeczytać w 14/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2019 (1880)

  • Zdarzyło się 1 kwietnia 31 mar 2019, 20:00 Zapowiadał się słoneczny dzień. Anna spakowała synowi drugie śniadanie i pomachała na pożegnanie. Jeden komplet książek był w domu, drugi w szkole, 14-letniemu Maćkowi, uczniowi ósmej klasy, wystarczał zatem mały plecak. Poza tym... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 31 mar 2019, 20:00 JEDEN Z SOCJOLOGÓW ZWIERZYŁ SIĘ NAM, ŻE DORADZAŁ PARTII RZĄDZĄCEJ, BY ZAATAKOWAŁA ROBERTA BIEDRONIA. – Radziłem, żeby politycy PiS postarali się, aby w telewizji publicznej puszczono materiały uderzające w lidera Wiosny, bo przy... 6
  • Obraz tygodnia 31 mar 2019, 20:00 90,5 % nauczycieli LO w Świebodzicach zagłosowało za przystąpieniem do strajku – to koledzy z pracy urlopowanej na czas ministerialnej misji Anny Zalewskiej Wygrani Hodowcy cebuli Kilogram tego warzywa w Polsce osiągnął już cenę 4 zł.... 9
  • Info radar 31 mar 2019, 20:00 W obronie opozycjonisty Amnesty International broni mieszkającego w Polsce czeczeńskiego opozycjonisty Tumso Abdurachmanowa, którego nasz kraj chce odesłać do ojczyzny. Zdaniem obrońców praw człowieka to może oznaczać śmierć. Dwa... 10
  • Tandeta i byle jakość 31 mar 2019, 20:00 MOTYWOWANA RZĄDZĄ SZYBKIEGO ZYSKU BYLEJAKOŚĆ, A NIE POWIĄZANIA Z CHIŃSKIM WYWIADEM, MA BYĆ GŁÓWNYM POWODEM, dla którego produkty koncernu Huawei nie są bezpieczne dla użytkowników. Od rozpoczęcia w krajach anglosaskich wielkiej... 11
  • Mroczna energia weszła mi pod skórę 31 mar 2019, 20:00 Rozmowa z Magdaleną Cielecką, aktorką 12
  • Przedsiębiorcy bronią prezesa PMPG 31 mar 2019, 20:00 Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, udzielił poręczenia Michałowi Lisieckiemu, wydawcy „Wprost”. Prezes PMPG przebywa od kilkunastu dni w areszcie – zdaniem ekspertów – bezprawnie. 14
  • Prawa autorskie nie są sexy 31 mar 2019, 20:00 Lewo TAK SIĘ JAKOŚ PRZYJĘŁO W NASZEJ KULTURZE, ŻE JAK KTOŚ WYPRODUKUJE GWOŹDZIE LUB WSTAWI USZCZELKĘ W KRANIE, TO MU się za to płaci. Bez dyskusji i dyrektywy. Gwóźdź i sprawny sanitariat to materialne efekty czyjeś pracy. Innym, np.... 15
  • Jak zabija hejt 31 mar 2019, 20:00 Byłam ofiarą seksizmu i przemocy słownej. Dlatego mówię „stop” mowie nienawiści – mówi Doda, piosenkarka. 16
  • Polacy są bardziej antyklerykalni, niż się wydaje 31 mar 2019, 20:00 Kościół zbyt długo spowiadał Polki i Polaków. Najwyższy czas, żebyśmy my zaczęli spowiadać zdeprawowany Kościół – mówi Robert Biedroń, lider partii Wiosna. 22
  • Kościół nie jest uprzywilejowany 31 mar 2019, 20:00 Religia nie jest przedmiotem dodatkowym – mówi ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik prasowy Episkopatu. 27
  • Foch minister finansów 31 mar 2019, 20:00 Teresa Czerwińska to najgorętsze nazwisko w rządzie od kilku tygodni. W mediach mnożą się spekulacje, czy w związku z piątką Kaczyńskiego podała się do dymisji, czy też tylko, jak mawia młodzież, strzeliła focha. 28
  • Bezlitosny prokurator 31 mar 2019, 20:00 Nie ma zmowy. Nie ma obstrukcji”. Tak Donald Trump obwieścił na Twitterze wnioski specjalnego prokuratora prowadzącego przez dwa lata śledztwo przeciw niemu. Po zakrojonym z iście amerykańskim rozmachem śledztwie prokurator Robert Mueller... 31
  • Dlaczego Polacy umierają 31 mar 2019, 20:00 Główny Urząd Statystyczny właśnie podał alarmującą statystykę: drugi rok z rzędu oczekiwana długość życia w Polsce spadła. Jest to jeden z podstawowych wskaźników społecznego dobrostanu. Urodzony dzisiaj Polak będzie średnio... 32
  • Duże dzieci 31 mar 2019, 20:00 Polska będzie wolna od LGBT – twierdzi Elżunia Kruk. Za rządów PiS w Polsce jest tak dobrze, jak jeszcze nigdy – chwali się Jędruś Przyłębski. Kościół nie zabrania homoseksualistom kochać, natomiast nie mogą oni oczywiście... 34
  • Autyzm, czyli jedna z różnorodności 31 mar 2019, 20:00 Spektrum autyzmu to część ludzkiej tożsamości. Nie da się tego wyłączyć, zmienić ani wyleczyć, bo to nie choroba, tylko zbiór cech. Można natomiast akceptować i pomóc. 36
  • Mój syn aspergerowiec 31 mar 2019, 20:00 Z byłym mężem mam umowę, że prowadzimy Tomka do matury w klasie integracyjnej, a potem nie trąbimy, że powinien mieć specjalne prawa. Niech znajdzie takie miejsce, w którym będzie mógł się realizować bez żadnego „ale” – mówi Monika Zamachowska. 40
  • Nie wstydzę się swojej seksualności 31 mar 2019, 20:00 Nie pytałam lekarzy, czy będę mogła uprawiać seks, bo wiem, że mogę – mówi Izabela Sopalska-Rybak, prezeska Fundacji Kulawa Warszawa, działaczka społeczna. 44
  • Ja pani na fotel nie wsadzę 31 mar 2019, 20:00 Droga niepełnosprawnych na fotel ginekologiczny to ciągłe pokonywanie barier. Fizycznych i mentalnych. 47
  • Plastikowy nóż na gardle 31 mar 2019, 20:00 Wprowadzony w Unii zakaz używania jednorazowego plastiku to dobra wiadomość dla środowiska naturalnego i start-upów, które już pracują nad nowymi tworzywami. Za to producenci plastikowych naczyń, sztućców i słomek nie znają swojej przyszłości. 48
  • Upadłe miasta 31 mar 2019, 20:00 Jeszcze pod koniec PRL-u tętniło w nich życie, zarówno gospodarcze, jak i społeczne. Dzisiaj wyludniają się w zastraszającym tempie, a opuszczone budynki po fabrykach straszą przyjezdnych. 52
  • Przyszłość bez dymu 31 mar 2019, 20:00 W Polsce rośnie zainteresowanie produktami alternatywnymi wobec tradycyjnych papierosów. 56
  • Hossa Bessa 31 mar 2019, 20:00 Węgiel bez kredytu MBank nie będzie już dawał kredytów na energetykę węglową i kopalnie. Ta branża trafiła na czarną listę czwartego największego banku działającego w Polsce. mBank, który należy do niemieckiego Commerzbanku,... 57
  • Orły zmieniają oblicze Dolnego Śląska 31 mar 2019, 20:00 Niektóre miejscowości w regionie długo borykały się z problemami okresu transformacji. 58
  • Mocne wejście FuturoCoin 31 mar 2019, 20:00 Kryptowaluta w rok wskoczyła na ważne miejsce w świecie finansów i zaawansowanego technologicznie sportu. 60
  • Nagrody dla samorządowców 31 mar 2019, 20:00 W przyszłym tygodniu w Krakowie zostaną ogłoszone wyniki II edycji Rankingu Finansowego Samorządu Terytorialnego w Polsce. To szczegółowy raport przedstawiający kondycję finansową jednostek samorządowych. 61
  • Sługa ludu 31 mar 2019, 20:00 W kampanii prezydenckiej na Ukrainie znani od lat politycy postawili na wartości, które powinny być ważne dla Ukraińców. Tymczasem największe szanse na wygraną ma Wołodymyr Zełenski, człowiek bez doświadczenia w polityce, który mówi wyborcom: rządźcie wy. 62
  • Przesuwanie Wielkiego Muru 31 mar 2019, 20:00 Cały świat wiedział, że Chińczycy go zwodzą, ale nikt nic z tym nie robił. Donald Trump udowodnił wojną celną z Pekinem, że chiński mur można ruszyć, i dziś wszyscy korzystają z tej okazji – mówi Ichiro Fujisaki, były ambasador Japonii w USA, ONZ i WTO. 67
  • Leczenie tylko dla kobiet? 31 mar 2019, 20:00 Z powodu powikłań w ciągu pierwszego roku od złamania szyjki kości udowej umierają co piąta kobieta i co trzeci mężczyzna – alarmuje prof. Ewa Marcinowska-Suchowierska, geriatra. 70
  • Mózg lubi się najeść 31 mar 2019, 20:00 Restrykcyjne diety, fast foody, nadużywanie alkoholu, zamiłowanie do słodkości – wszystko to niekorzystnie wpływa na pracę mózgu. Co jeść, by jak najdłużej był sprawny? 72
  • Szekspir przeciwko brexitowi 31 mar 2019, 20:00 Frustruje mnie, gdy słyszę, jak Theresa May mówi: „Ludzie zadecydowali”. 52 proc. głosowało „tak”, więc ta wypowiedź wyklucza 48 proc. mieszkańców kraju – o polityce i wyreżyserowanym przez siebie filmie „Biały kruk” opowiada Ralph Fiennes. 74
  • Stary na nowo 31 mar 2019, 20:00 Premiery „Królestwa” Remigiusza Brzyka i „Roku z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej” Pawła Demirskiego w reżyserii Moniki Strzępki potwierdzają, że w Krakowie zdarzył się cud. Narodowy Stary Teatr odżył. 78
  • Ostatnie lato dzieciństwa 31 mar 2019, 20:00 Nie zdajemy sobie sprawy, jak mało przestrzeni dajemy dziecku na własne emocje, ocenę sytuacji, wyrobienie sobie zdania. Ja namawiam, by traktować je jak partnera w rozmowie – mówi szwedzka pisarka Åsa Lind. 82
  • Wydarzenie 31 mar 2019, 20:00 W poszukiwaniu korzeni „Yomeddine. Podróż życia”, reż. A.B. Shawky, PMPG Polskie Media Kiedy umrę, nikt mnie nawet nie wspomni – mówi Beshar. Jest cholernie dobrym człowiekiem. Ale los nie obchodzi się z nim łagodnie. Na co dzień... 84
  • Film 31 mar 2019, 20:00 Szczęśliwa rodzina Pixar to nie wszystko. Twórcy dziecięcego kina proponują alternatywę dla wystudiowanych trójwymiarowych światów i wracają do klasycznych animacji z charakterystyczną, autorską kreską. Marcin Wasilewski i Łukasz... 85
  • Muzyka 31 mar 2019, 20:00 Australijski wizjoner Na eksperymenty kompozytorskie i formalne pochodzącego z Australii Flume’a czeka się z nadzieją, że przyniosą muzyce przełom. Album „Hi This Is Flume” nim nie jest, ale to zbiór zaskakująco melodyjnych nagrań i... 86
  • Książka 31 mar 2019, 20:00 Jamajska gorączka Po „Krótkiej historii siedmiu zabójstw” Marlon James stał się gwiazdą literatury, nic więc dziwnego, że wydawcy przypomnieli sobie o jego debiutanckiej powieści. Bardzo dobrze, bo to utwór jeśli nie wybitny, to... 87
  • Kalejdoskop 31 mar 2019, 20:00 Miłość w czasach przemocy Giacomo Puccini, „Tosca”, reż. Barbara Wysocka, Teatr Wielki – Opera Narodowa, 2019 Tosca”, jedna z najpopularniejszych oper, to wciąż aktualna opowieść o miłości, nierównościach, nadużyciach... 88
  • Prima aprilis 31 mar 2019, 20:00 W miarę jak żyjemy, jest nam coraz mniej do śmiechu i może dlatego prima aprilis nie cieszy już tak jak dawniej, pozostając atrakcją dzieciństwa. 90
  • Analogowa rozrywka 31 mar 2019, 20:00 Rocznie na świecie powstaje kilka tysięcy gier planszowych. W Polsce boom na planszówki trwa w najlepsze, a ich pozycja na rynku rozrywkowym wciąż rośnie. Tak samo jak liczba twórców, którym marzy się wydanie bestsellerowej gry. 92
  • Co mnie inspiruje 31 mar 2019, 20:00 Taksówkarz to taki współczesny filozof mówi Rafał Olbiński 96
  • Zupa z czarnym charakterem 31 mar 2019, 20:00 Co by było, gdyby Jacek Soplica nie otrzymał od Horeszków czarnej polewki? 97
  • Zrób sobie... Saryusza-Wolskiego 31 mar 2019, 20:00 Kandydat PiS na europosła właśnie ogłosił, że będzie bronić Europy. Cała Europa świętuje z tej okazji i z wdzięczności stawia mu pomniki. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany