– Liberalny głos w twoim domu – napisał o Czarzastym Rafał Kalukin w tygodniku „Polityka”. Z kolei Leszek Jażdżewski w Interii rozpływa się nad „zręcznym czerwonym lisem”, którego działania „aspirujący politycy powinni studiować” jak na Harvardzie.
– To już nie jest Włodek pełen obaw, schorowany, z trudną sytuacją w partii, który przekonywał swoje otoczenie, że fotel marszałka to będzie zwieńczenie jego politycznej kariery. A potem to już tylko będzie robił zdjęcia ptaków na emeryturze. Jest tajemnicą poliszynela, że obiecano mu marszałkowanie właśnie dlatego – jako godne miejsce, z którego za dwa lata przejdzie na emeryturę. Teraz mamy Włodka w natarciu. Sprytnego i nie do ruszenia ze stanowiska, bo niezależnie od zarzutów pod jego adresem koalicja go nie odwoła, gdyż musiałaby przyznać się do błędu – mówi nasz rozmówca z obozu władzy.
Doświadczony cyrkowiec
Kilka dni temu miało miejsce zabawne zdarzenie. W internecie można zobaczyć filmik, na którym widzimy dziennikarza telewizji Republika, który idzie obok marszałka Sejmu i próbuje uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego ten nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa, wymaganej podczas ubiegania się o dostęp do materiałów tajnych. Czarzasty podczas tej rozmowy kładzie mu rękę na ramieniu, na szyi, co dziennikarzowi sprawia wyraźny dyskomfort. Na koniec mówi „bardzo pana lubię, przytulę pana”, na co wytrącony z równowagi dziennikarz odpowiada „tylko bez dotykania”. Odpowiedzi na pytanie nie uzyskał, Czarzasty po tym spektaklu zamknął mu drzwi gabinetu przed nosem.
A z tą ankietą to było tak – Czarzasty, zanim został marszałkiem Sejmu, odmawiał wypełnienia tej ankiety, zatem poświadczenia o dostępie do niejawnych informacji nie posiadał. Teraz, jako marszałek Sejmu, jest na bieżąco sprawdzany przez służby i objęty ochroną kontrwywiadowczą. ABW twierdzi, że jest to dużo bardziej wnikliwe sprawdzanie niż procedura dostępu do informacji niejawnych. Ale prawica i tak upiera się, że nie powinien pełnić funkcji drugiej osoby w państwie, bo powiązania pewnej Rosjanki, która jest udziałowcem w hotelu należącym dla małżeństwa Czarzastych, nie zostały wyjaśnione.
Sprawa trafiła nawet na ostatnie posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zwołane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Omawiano na niej przeszłość marszałka Sejmu.
Czarzasty nie odezwał się na posiedzeniu Rady ani słowem i nie odpowiedział na żadne pytanie.
Czytaj też:
Polityk PSL: Głosowałem na Czarzastego z nadzieją, że wykończy Lewicę
– Bardzo mądrze zrobił, bo gdyby wdał się w dyskusję z prezydentem, to skończyłoby się na pyskówce, kto ma więcej do ukrycia. A doświadczony cyrkowiec wie, że show należy robić w obecności widowni, a nie do kolegów cyrkowców za zamkniętymi drzwiami – śmieje się nasz rozmówca. I już na poważnie dodaje, że Czarzasty musi mieć dobrego doradcę, z którym omawia kolejne kroki, stąd jego publiczna brawura i ostrożne postępowanie, gdy punktów politycznych zebrać nie można.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
