Obcy

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Co przeciętny Niemiec myśli o Polsce, o Polakach? Nie trzeba sobie wyobrażać, że siedzi nad mapami Europy Środkowej w pikielhaubie, nie mówiąc już o rekwizytach z ostatniej wojny światowej, zastanawiając się, gdzie przebiegały dawniej granice, jakie ziemie nam w przyszłości odebrać lub jakie majątki odzyskać. Sprawa Centrum przeciw Wypędzeniom też go specjalnie nie zajmuje. Naturalnie, niemiecka przeciętność przybiera różne formy. Ale na pewno Rudi Pawelka czy Erika Steinbach i ich najbardziej zagorzali zwolennicy należą do Niemców nieprzeciętnych.
Rozwodniony humanista
Przeciętny Niemiec mało myśli o Polsce. Nie tylko dlatego, że ma istotniejsze sprawy na głowie - martwi się o swoje miejsce pracy, o emeryturę, planuje kolejny urlop na Majorce, aby odpocząć od tych zmartwień - lecz przede wszystkim dlatego, że niewiele o niej wie. Dla większości Niemców Polska leży za górami, za lasami - znacznie dalej niż Francja, Szwajcaria,Włochy czy Hiszpania.
Oczywiście, inaczej jest w wypadku ludzi pochodzących ze Wschodu. Choć wielu z nich stało się sympatykami Polski i zasila tzw. przemysł porozumienia, to niemała ich część nie potrafi i nie chce zapomnieć o traumatycznych przeżyciach, a ich wspomnienia niezasłużenie utraconej arkadii są zabarwione resentymentem. To głównie oni byli i są przekaźnikiem budzących grozę i odrazę opowieści o okrutnych, barbarzyńskich i zaborczych Polakach, opowieści odświeżających i potwierdzających dawne, jeszcze XIX-wieczne obawy przed słowiańskim zalewem.
Przeciętny Niemiec nie jest rewanżystą, nacjonalistą, nie rozmyśla o sposobach odzyskania niemieckiej potęgi. Wręcz przeciwnie - jest zdeklarowanym wyznawcą tego rozwodnionego, letniego humanizmu, jaki znalazł wyraz w preambule do projektu konstytucji europejskiej. I nie ma dla niego większej wartości niż pokój światowy i pojednanie międzynarodowe, tolerancja i solidarność z uciśnionymi. Przeciętny Niemiec nie neguje zbrodni hitlerowskich. Pozostają one negatywnym punktem odniesienia jego wyobrażeń i działań moralnych oraz politycznych. Jednak to dziedzictwo uchodzi za niemal całkowicie przezwyciężone. Winy zostały wyznane, pokuta odprawiona. Czas padania na kolana minął. To już inna epoka, w której takie gesty raziłby egzaltacją i nieco masochistyczną przesadą. Teraz poszukuje się raczej pozytywnych momentów w historii niemieckiej. Zamiast do Auschwitz można pojechać do Krzyżowej.


Spóźnione pretensje zacofanych Polaków
Spotkanie przeciętnego Niemca z Polakami jest najeżone licznymi przeszkodami mentalnymi i kulturowymi. Polscy studenci niezmiennie szokują studentów niemieckich swą religijnością lub patriotyzmem, nawet jeśli daleko im do dewocji czy bezkrytycznego narodowego samochwalstwa. Obchody 60. rocznicy powstania warszawskiego musiały się wydać przeciętnemu Niemcowi dziwne, niebezpiecznie patetyczne i anachroniczne. Uważa on tego rodzaju uroczystości za równie ewidentny objaw zacofania, jak stan polskich dróg. Jedynie fakt, że była to uroczystość upamiętniająca ofiary wojny, mógł budzić zrozumienie, bo nad każdą ofiarą bezwzględnie trzeba się pochylić. Tyle że przeciętny Niemiec, nawet lewicowy, uważa - w czym zgadza się z Eriką Steinbach - że wreszcie przyszedł czas, by się pochylić także nad ofiarami niemieckimi, najbardziej dotąd zaniedbanymi. Dlatego nieco irytują go Polacy z ich spóźnionymi pretensjami. Czego można więcej chcieć? Willy Brandt już ukląkł tam, gdzie trzeba, a odszkodowania dla robotników przymusowych zostały rozdzielone.
Przeciętny Niemiec jest przekonany, że w przyszłości wszystkie kraje zacofane, takie jak Polska lub USA, staną się podobne do Niemiec, bo one są miarą historycznego spełnienia. Dlatego przeciętny Niemiec interesujący się polityką z uwagą i przyjemnością wysłuchuje prezentowanych w niemieckich mediach i na konferencjach opinii Polaków postępowych i zeuropeizowanych, którzy podzielają jego nadzieję i wizję dziejów. Zawsze znajdzie się paru takich dyżurnych Polaków, z którymi Niemcy prowadzą usilny dialog - paru pisarzy, garstka historyków. Od czasu do czasu przeciętni Niemcy, a nawet nieprzeciętni intelektualiści niemieccy, popadają w popłoch i wybuchają oburzeniem, gdy okazuje się, że polska opinia publiczna nie podziela jedynie rozsądnych opinii tych starannie wyselekcjonowanych rozmówców.

Dobroduszny jak Niemiec
Przeciętny Niemiec jest solidarny, prospołeczny, choć nieskory do wylewności. Bywa on zarazem niezmiernie uczynny, chętny do sąsiedzkiej pomocy. Porównanie moich dawnych sąsiadów z Ursynowa z sąsiadami z Bremy zdecydowanie wypada na korzyść tych drugich, choć oczywiście zdarzają się wyjątki, jak ów siwy obywatel o wojskowej sylwetce, który kiedyś zaproponował naszej dwunastoletniej wówczas córce natychmiastowy powrót tam, gdzie jej miejsce, czym wywołał falę narodowej samokrytyki u pozostałych sąsiadów.
Przeciętny Niemiec jest dobroduszny, skłonny do współczucia, jego postprotestancka religijność zmieniła się we wrażliwość społeczną. Przeciętny Niemiec ceni harmonię i zgodę - echa polskich kłótni, jeśli doń docierają, traktuje jako objaw typowo wschodniej anarchii. W Niemczech odróżnia się bowiem starannie dwa typy dyskusji: dyskusję właściwą, w której wszyscy z góry są tego samego zdania, różniąc się co najwyżej w szczegółach, oraz niebezpieczną, kłopotliwą dyskusję kontrowersyjną, w której pojawia się zasadnicza różnica poglądów. Jak widać z tej skrótowej charakterystyki, niemiecki Michel, świetnie opisany niegdyś z polskiej perspektywy przez prof. Tomasza Szarotę, ma się lepiej niż kiedykolwiek.

Uczulenie na obcych
Wielu niewątpliwym zaletom przeciętnego Niemca towarzyszą cechy, które zdecydowanie utrudniają kontakty polsko-niemieckie. Przeciętni Niemcy - podobnie jak hobbici - po osiągnięciu wieku dojrzałego są z reguły bardzo nieufni wobec obcych - nie tych oczywiście, których spotykają na własne życzenie na zagranicznym urlopie lub w sferze zawodowej, lecz tych, którzy nieproszeni nawiedzają ich w życiu codziennym. Niemcy zdecydowanie lepiej czują się we własnej monoetnicznej grupie. Badania socjologiczne pokazują, że Niemcy mają bardzo pozytywny autostereotyp. Polacy nie szanują się nawzajem, Niemcy cenią przede wszystkim siebie. Przeciętny Niemiec nie potrafi zresztą rozmawiać z obcymi, w obejściu z nimi wykazuje daleko idącą nieporadność. Small talk - lekka towarzyska konwersacja ponad kulturowymi podziałami - nie należy do szczególnie częstych umiejętności.
Ta zgeneralizowana nieufność wobec obcych często wydaje się ksenofobią, choć nią być nie musi. Bywa jednak przykra, szczególnie po powrocie z krajów życzliwszych i bardziej otwartych na imigrantów. W Niemczech dźwięk obcej mowy wywołuje często typowy grymas bólu - Schmerzgesicht. Taksówkarze obrzucają takich klientów ponurym spojrzeniem, co zapewne wynika ze zrozumiałej obawy o dodatkowe euro czy dwa napiwku, ale bywa też wyrazem bezinteresownej nieufności i niechęci, wywołanej niejasnym poczuciem naruszenia naturalnej hierarchii.
Obcy może się bowiem okazać Ausländerem. A to ktoś inny niż po prostu cudzoziemiec - to cudzoziemiec biedny, niewykształcony, czarniawy, niedomyty, żyjący na granicy legalności lub poza nią, lecz zawsze na koszt niemiecki. Ausländerzy mają w Niemczech status mniej więcej taki, jak Afro-Amerykanie w USA. Publicznie nie wypada ich nazywać inaczej niż "unsere ausländische Mitbürger" - nasi cudzoziemscy współobywatele - choć najczęściej odmawia im się niemieckiego obywatelstwa. Mogą być przedmiotem troski ludzi postępowych i prospołecznych, ale zawsze są problemem, nigdy rozwiązaniem. Ausländerem nie jest Amerykanin, Anglik lub Francuz, ale bywa nim już Hiszpan, Portugalczyk lub Włoch, choć coraz rzadziej. Nie jest nim Polak odwiedzający Niemcy w oficjalnych celach, lecz jest nim Polak osiadły w Niemczech (zwłaszcza jeśli udaje Niemca, mimo obcego akcentu) lub pracujący sezonowo, a przede wszystkim Polak handlujący, nie mówiąc już o tych, którzy parają się kradzieżą.
Polak jest kulturowym prototypem Ausländera, bo przecież poprzednikami dzisiejszych tureckich gastarbeiterów byli Polacy pracujący w Zagłębiu Ruhry i w innych regionach Niemiec. Do tej pory panuje przekonanie, że tym bezlitośnie eksploatowanym, wyzyskiwanym, ciężko pracującym ludziom wyświadczono niezwykłą łaskę, pozwalając pracować w kopalniach, stalowniach i przemyśle tekstylnym. Oni nie wytwarzali wartości dodatkowej, lecz trzeba było do nich jeszcze tę wartość dokładać. W Bremie, gdzie istniały wielkie zakłady tekstylne zatrudniające polskie robotnice, nikt do tej pory nie pomyślał, by choćby małą tablicą upamiętnić ich wkład w rozwój regionu. Za to w dawnym muzeum kolonialnym znajduje się - obok eksponatów z Karaibów - domek migranta z podbremeńskiego miasteczka Blumenthal: z ogródkiem, w którym starannie wypisano po polsku nazwy uprawianych warzyw.

Dzikie pola Wschodu
Przeciętny Niemiec ciągle obawia się przybyszów ze Wschodu. W niemieckiej kulturze Wschód nie jest pojęciem geograficznym, lecz kulturowo-cywilizacyjnym. Wschód to dzikie pola, obszar chaosu, zacofania, braku reguł i wartości, gdzie tylko Niemcy nieśli światło cywilizacji, spotykając się często z czarną niewdzięcznością. Od roku 1915 Wschód zaczyna się już za Odrą. Dopiero dużo dalej leży Rosja - kraj pełen cudów, egzotyki, potęgi i fascynujących ludzi, szerokiego gestu i otwartej, przestronnej duszy, nie męczonej i nie okaleczanej katolicyzmem i nacjonalizmem. Tam można odetchnąć. Jeden z moich uniwersyteckich kolegów, pochodzący z NRD, wyznał mi kiedyś, że dopiero w Rosji - dodajmy: Rosji Chruszczowa i Breżniewa - poczuł się naprawdę wolny. Nie można się więc dziwić, że ostatnio uniwersytet w Hamburgu postanowił nadać prezydentowi Putinowi, strażnikowi rosyjskich wartości, tytuł doktora honoris causa.
Bliski dla Niemców Wschód może być tylko ciężarem, niewdzięcznym i kosztownym zadaniem. Dlatego tyle obaw wywołuje rozszerzenie unii. Wielu Niemców martwi się, że teraz trzeba będzie przełknąć twardy kąsek - der harte Brocken. Niestety, wiedza o tym, ile Niemcy zarabiają na integracji, nie jest rozpowszechniona wśród przeciętnych Niemców.
Spośród mieszkańców Wschodu w tradycyjnej niemieckiej świadomości wyróżniają się Polacy - jako najbardziej problematyczni. Konflikt narodowy i emigracja zarobkowa sprawiły, że słowo "Polak" (Pole) nie jest w języku niemieckim neutralne, zawiera ukryte dodatkowe konotacje - podobnie może jak słowo "Żyd" w polszczyźnie. Natomiast słowo Polacke jest jednym z najcięższych wyzwisk. Polskie nazwisko było w Niemczech piętnem, oznaką niskiego statusu społecznego, co starano się jak najszybciej zatrzeć. W latach 30. XX wieku masowo dokonywano zamiany polskich nazwisk na niemieckie (ale według pewnego klucza, na przykład były to nazwiska z końcówką "hof"). Gdy pod koniec lat 70. studiowałem w Niemczech, jedna z moich znajomych, studentka romanistyki nosząca polsko brzmiące nazwisko, opowiadała o męczących ją wspomnieniach traumatycznego wstydu, jaki przeżywała w gimnazjum, gdy nauczyciel podawał ją jako przykład kogoś pochodzącego z dawnej polskiej emigracji zarobkowej. Przed paru laty dziennikarz radiowy Charlie Kowalczyk zrobił świetną audycję (nadaną w Deutschlandfunk) o poszukiwaniu śladów swego dziadka Polaka, którego cała rodzina ze wstydu starała się wytrzeć z pamięci. Jeszcze w latach 80. przymusowo zmieniano późnym przesiedleńcom imiona na niemieckie - Andrzeja na Andreasa, Wojciecha na Alberta, Małgorzatę na Margaretę.
Nie można się dziwić, że takie nastawienie potęgowało kompleks niższości u mieszkających w Niemczech Polaków. Unikali oni mówienia po polsku w miejscach publicznych, a ci najbardziej lękliwi przy oglądaniu polskiej telewizji satelitarnej posługiwali się słuchawkami, żeby sąsiedzi nie usłyszeli. Nawet Marcel Reich-Ranicki, mimo że nie należy do lękliwych, nigdy się publicznie nie przyznał, że choć jego "ojczyzną jest literatura niemiecka", w domu mówi po polsku. W tych lękach polskich imigrantów niebagatelną rolę odgrywał fakt, że podawali się za Niemców jako późni przesiedleńcy, choć często ich niemieckość sprowadzała się do tego, że któryś z dziadków znalazł się na folksliście. W związku z tym przez całe lata ich polską tożsamość - lub jej polskie elementy - traktowano w RFN jako coś narzuconego im siłą, z czego należy ich wyzwolić. A oni woleli się nie afiszować z polskością. Dopiero traktat polsko-niemiecki z 1991 r. (słusznie często krytykowany) zmienił ich położenie na lepsze. Zresztą również Polonia nie przyczyniała się do uczynienia stosunków polsko-niemieckich normalnymi. Wyjątkiem pośród polskich imigrantów w Niemczech są Polki, które wyszły za mąż za Niemców, zwłaszcza jeśli wyszły dobrze. Atrakcyjna żona Polka - podobnie jak świetny samochód czy tytuł profesora - jest pozytywnym symbolem statusu społecznego.

Odkrywanie Polski
Choć obciążenia kulturowe są znaczne, mimo to nie można wykluczyć, że przeciętny Niemiec myśli często pozytywniej o Polakach niż przeciętny Polak o Niemcach. W Niemczech wykonano olbrzymią pracę, by zmienić negatywny obraz Polaków. Wbrew pozorom niemała jest w Niemczech grupa polonofilów, być może większa niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim. Dla wielu Niemców, szczególnie młodych, zetknięcie z Polską jest formującym przeżyciem i duchowym odkryciem. To oni będą zmieniać sposób myślenia Niemców, przeciętnych i nieprzeciętnych, o Polsce i Polakach.
Czego możemy wymagać od przeciętnych Niemców, skoro wielu nieprzeciętnych polskich intelektualistów nie potrafi dostrzec nic wartościowego ani w swoim kraju, ani w swoich rodakach? Czy możemy się dziwić, że Niemcy nie orientują się w polskiej historii, skoro my sami ciągle jako zbiorowość mamy kłopoty z odróżnieniem zdrajców od bohaterów, skoro dopiero po 15 latach istnienia III Rzeczpospolita zdobyła się na właściwe oddanie czci powstaniu warszawskiemu? I to tylko dlatego, że jakimś cudownym zrządzeniem losu, małym cudem nad Wisłą, wreszcie odpowiedni człowiek został prezydentem stolicy. Czy możemy się dziwić, że z tej okazji nieprzeciętny niemiecki dziennikarz "Süddeutsche Zeitung" uważa za stosowne cytować paszkwil pióra Jerzego Urbana? To prawda, my nie odwołujemy się do Egona Krenza, gdy chcemy poznać zdanie niemieckiej opinii publicznej w jakiejś drogiej niemieckim sercom sprawie, ale też mamy o wiele łatwiej - Niemcy zadbali o to, by Krenz znalazł się tam, gdzie jego miejsce. Zadbali też o to, by dla innych Europejczyków było mniej więcej jasne, co ze swej historii chcą pielęgnować i celebrować. Dopóki nie dojdziemy do ładu sami z sobą, dopóki z szacunkiem nie będziemy traktować tych, którzy na to zasługują, a z pogardą tych, którymi trzeba pogardzać, dopóty nie możemy oczekiwać wiele od naszych europejskich sąsiadów, w tym także od przeciętnych Niemców.
Więcej możesz przeczytać w 34/2004 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Spis treści tygodnika Wprost nr 34/2004 (1134)

  • Na stronie - Przekleństwo nadgorliwości22 sie 2004Nadgorliwcy mają swoje zasady i interesy, ale za ich skutki płacą inni Cały świat może zginąć, byle moje zasady się ostały. Tak najkrócej można określić filozofię nadgorliwca. Dla współczesnych społeczeństw i państw nie ma większego nieszczęścia...3
  • Wprost od czytelników22 sie 2004Wiadomości kontra Informacje Tekst publicystyczny w opiniotwórczym tygodniku, jakim jest "Wprost" ("Wiadomości kontra Informacje", nr 33), powinien się rządzić innymi prawami niż rubryka satyryczna prowadzona przez...3
  • Skaner22 sie 2004Huragan pomocy Miasto wygląda jak linia frontu: wywrócone słupy energetyczne, pozrywane dachy, poprzewracane znaki drogowe i wielkie drzewa" - relacjonuje Buddy Martin, dziennikarz z miasta Punta Gorda, które mocno ucierpiało w...6
  • Sawka22 sie 20048
  • Kadry22 sie 20049
  • Playback22 sie 200411
  • M&M22 sie 2004JAKIE GENY, TAKI KLON Lewica cieszy się - wiadomo, że uda się sklonować homo. Już widzę ten natury psikus, gdy wyjdzie homo sovieticus.11
  • Poczta22 sie 2004SPROSTOWANIE Podany w artykule "Spółki kominiarzy" (nr 21) wynik finansowy banku Nordea dotyczył roku 2002 (minus 33,5 mln zł), a nie roku 2003, który zamknął się stratą 11,4 mln zł, a więc wynikiem lepszym o ponad 22 mln...11
  • Nałęcz - Sejmowe feng shui22 sie 2004Nieobecność największego parlamentarzysty okazała się błogosławiona w skutkach dla ustawy zdrowotnej Sejm udał się na wakacje, więc posłowie przestali dostarczać codziennego kontyngentu sensacji. A ponieważ życie nie znosi próżni, w pustkę wlała...12
  • Z życia koalicji22 sie 2004Grupa bankowców, inicjatorów narodowej akcji stawiania Piotrowi Gembarowskiemu ciepłej wódki, postanowiła pożegnać się ze swoim bohaterem, wywalanym z pracy przez prawicowych siepaczy. No i wysłali na adres Telewizji...14
  • Z życia opozycji22 sie 2004Dopiero Lecha Wałęsy było trzeba, żeby Amerykanie znieśli wizy dla Polaków. To znaczy, jeszcze nie znieśli, ale zniosą, spoko, Lech obiecał, że załatwi. Bo Wałęsa ma na nich sposób, który wyjawił radiowej Trójce:...15
  • Fotoplastykon22 sie 2004Henryk Sawka www.przyssawka.pl16
  • Polski królik doświadczalny22 sie 2004Czy kilkanaście nie wyjaśnionych zgonów, jakie nastąpiły w ubieg-łym roku w polskich szpitalach, może być skutkiem testowania na pacjentach nowych leków? Jeśli lekarz wykonujący sekcję zwłok nie wie, że zmarłym pacjentom podawano nowe leki, za...18
  • Łowcy ludzi22 sie 2004Co drugi dzień w Polsce porywany jest człowiek, ale policja dowiaduje się tylko o co siódmym takim wypadku Okup w kawałkach - syn w kawałkach" - SMS takiej treści i odcięty palec przesłano rodzinie porwanego Mariusza Mirkowskiego, syna...22
  • Bitwa o pamięć22 sie 2004W czarnych koszulach z napisem "Godzina W" wbiegli na boisko piłkarze warszawskiej Legii. Tysiące kibiców wstało z miejsc. Przejmującą ciszę przerwał ryk: "Jeszcze Polska nie zginęła...". Działo się to 1 sierpnia o 17.00 podczas meczu z Pogonią...24
  • Fotografie pojednania22 sie 2004Fotografia kanclerza Gerharda Schrödera pochylonego przed pomnikiem powstania warszawskiego już weszła do annałów historii Polski, Niemiec i Europy. Dołączy ona do serii historycznych fotografii, które wpłynęły na postrzeganie historii i narodów:...26
  • Obcy22 sie 2004Co przeciętny Niemiec myśli o Polsce, o Polakach? Nie trzeba sobie wyobrażać, że siedzi nad mapami Europy Środkowej w pikielhaubie, nie mówiąc już o rekwizytach z ostatniej wojny światowej, zastanawiając się, gdzie przebiegały dawniej granice,...28
  • Giełda22 sie 2004Hossa Świat Stolica zastępcza W rejonie Yeongi-Gongju, 160 km od Seulu, powstanie... nowa stolica Korei Południowej. Budowa ma się rozpocząć w 2007 r., potrwa do roku 2030 i będzie kosztować 45 mld USD. Główną przyczyną decyzji o...32
  • Klasztor SA22 sie 2004Jak zakonnicy sprzedają tradycję Średniowiecznym klasztorom zawdzięczamy szampana (wynalazł go mnich Dom Perignon z Hautvilliers), wodę kolońską, francuski likier Bénédictine i ser Port Salut, niemieckie leki ziołowe Klosterfrau, piwa belgijskich...34
  • Ubój rynku22 sie 2004Weterynarze gospodarki znaleźli sobie unijne alibi Gdy byłem niegrzeczny albo nie chciałem jeść kaszki, babcia straszyła, że przyjdzie wilk i mnie zje. Dziś dorosłych straszy rząd, a za wilka robi Unia Europejska. Jak władza chce nam dołożyć,...38
  • Sztuka kojarzenia22 sie 2004Dla Magdaleny Wullert-Zucca rynkiem jest cały świat Globalny łowca okazji" - tak "The New York Times" nazwał niedawno 34-letnią Magdalenę Wullert-Zucca. Polka zarabia na życie, podróżując do państw, w których doszło do kryzysu walutowego, by...42
  • Inflacja na stopach22 sie 2004Dla inwestycji groźniejsza od inflacji jest niestabilność polityczna W ciekawym artykule "Ręka na stopach" (nr 31) Piotr Ciżkowicz i Andrzej Rzońca piszą o związku polityki monetarnej z inwestycjami. Autorzy sugerują, że kontrowersyjna jest teza,...44
  • Załatwione odmownie - Cyryl i metody22 sie 2004Socjalistyczne próby stworzenia "nowego człowieka" zawsze kończyły się fiaskiem Socjalizm jest złem w każdej postaci, obojętnie: międzynarodowy czy narodowy, wprowadzany przez tajną policję czy regulacje parlamentarne. Efekty są bowiem łatwo...46
  • Supersam22 sie 2004Samochód `a la Gaudi Stylistyka najnowszego seata toledo przypomina barcelońskie dzieła Gaudiego. Wysokie nadwozie (1,57 m), zwężająca się maska z centralnym wlotem powietrza, mocno zaznaczone przetłoczenia wzdłuż nadwozia i...48
  • Phelps na Olimpie22 sie 2004Pływacy, a nie lekkoatleci, mogą być największymi gwiazdami olimpiady w Atenach Igrzyska olimpijskie bez lekkoatletyki byłyby tym, czym boks bez zadawania ciosów czy piłka nożna bez bramek - stwierdził Juan Antonio Samaranch, poprzedni szef...50
  • Spodnie Jennifer Lopez22 sie 2004Przez całe życie żałowałem tylko jednego: że to nie ja wymyśliłem dżinsy" - powiedział kiedyś Yves Saint Laurent. Pod wyznaniem legendy francuskiego krawiectwa mogą się teraz podpisać najwięksi kreatorzy na świecie, którzy przez wiele dekad...54
  • Rafa kapitana Nemo22 sie 2004W trzykilogramowym fragmencie rafy koralowej występuje 1400 drobnych zwierząt bezkręgowych O tym, jak jest niebezpieczna, pierwszy przekonał się słynny żeglarz James Cook. W 1768 r. okręt jego królewskiej mości "Endeavour" dowodzony przez Cooka...57
  • Bikont do Makłowicza, Makłowicz do Bikonta - Sezon na ogórki22 sie 2004Drogi Przyjacielu! Sezon ogórkowy w pełni! Dla mediów oznacza to dramatyczny brak tematów, bo większość ludzi, o których się mówi i pisze, wyjechała na wakacje, więc w polityce i kulturze dzieje się dużo mniej niż zwykle. Telewizja nadaje same...60
  • Ekran osobisty - Poniżej tęczy22 sie 2004Polacy zostali przycięci na miarę, nie wystają z tłumu Polska jest krajem dla ludzi prostych. Takich, którzy zostali przycięci na miarę. Niczego im nie brakuje ani nie mają niczego za dużo. Dadzą się łatwo umieścić w tłumie i z niego nie wystają....61
  • Niemieckie ofiary Katynia22 sie 2004Stalin powołał komisję fałszerzy faktów w sprawie mordu na polskich oficerach Kiedy po upadku imperium sowieckiego władze Rosji przyznały, że mordu katyńskiego nie dokonali Niemcy, w Republice Federalnej dało się zauważyć umiarkowaną radość i...62
  • Olimpijski stan wojenny22 sie 2004Podczas igrzysk w Los Angeles Reagan znokautował śmiertelnie Andropowa i Czernienkę Zanim Jurij Andropow, sekretarz generalny KC KPZR, wyzionął ducha, rzekł na posiedzeniu politbiura ZSRR: "Nasi mistrzowie nie mogą paradować przed tą amerykańską...65
  • Know-how22 sie 2004Rodowód dingo Australijskie dingo wywodzą się od udomowionych psów azjatyckich, a nie - jak dotychczas uważano - od wilków z Indii lub Półwyspu Arabskiego. Dzikie psy pojawiły się na kontynencie australijskim 5 tys. lat...66
  • PrioNOWA zaraza22 sie 2004Czy ludzkości grozi pandemia BSE? Przed kilkoma dniami w miejscowości Boratyn służby weterynaryjne wykryły pierwszy przypadek choroby szalonych krów na Podkarpaciu, a siedemnasty w całym kraju. - Wkrótce w Polsce pojawią się pierwsze przypadki...68
  • Transfuzja od krowy22 sie 2004Sztuczna krew lepsza od naturalnej? Hasło: "Pilnie potrzebna krew" pojawia się co chwila w mediach. Politycy i aktorzy prosili o oddawanie krwi dla walczących z chorobą Jacka Kuronia, Henryka Machalicy i Darii Trafankowskiej. Stacje krwiodawstwa...71
  • Pięści morza22 sie 2004Czy ujrzymy pierwszy antyczny okręt piratów? Pirackie okręty sprzed tysięcy lat, jak opisuje Plutarch, miały złocone maszty, żagle z tkaniny barwionej purpurą i nabijane srebrem wiosła. Nikomu dotychczas nie udało się odnaleźć choćby jednego z...72
  • Bez granic22 sie 2004Błazen monarchii Jeśli mieszkasz w Wielkiej Brytanii i masz talent do rozbawiania innych, możesz zostać błaznem Jej Królewskiej Mości. W dzienniku "The Times" pojawiło się ogłoszenie o pracy "dla pierwszego od 1649 r....74
  • Norma antysemityzmu22 sie 2004Francja nazywana jest w Izraelu dwudziestym trzecim krajem Ligi Arabskiej To przerażające. Coś się zmieniło w naszej Francji. Jakby zniknęła pewna bariera. Antysemityzm nie wywołuje już skandalu, bo stał się po prostu punktem widzenia - jak każdy...76
  • Globalizacja solidarności22 sie 2004Likwidacja stref nędzy nie jest kwestią dobroczynności, lecz dobrze pojętego interesu Każde pokolenie ma swoje Westerplatte" - mówi Jan Paweł II. Każda ge-neracja ma swoją bohaterską misję do wypełnienia. Moje pokolenie zmieniło obraz świata, ale...79
  • Żywność za seks22 sie 2004Największy dom publiczny świata powstał przy misjach pokojowych ONZ Bunia we wschodnim Kongu. Wśród zdemolowanych domów krążą uzbrojone w automaty oddziały misji pokojowych. Po zmroku miasto pustoszeje; w nocy słychać odgłosy strzelanin między...80
  • Zabójczy fantom22 sie 2004Czy Abu Musab al-Zarkawi, najbardziej poszukiwany terrorysta świata, w ogóle istnieje? Amerykanie są gotowi zapłacić za jego głowę 25 mln dolarów. Abu Musab al-Zarkawi jest oskarżany o zorganizowanie zamachów od Casablanki, przez Stambuł, aż po...82
  • Menu22 sie 2004Polska MUZYKA 21 sierpnia, Etno-fest 2004 - Festiwal Kultur Etnicznych, Nowy Sącz. W programie m.in. warsztaty gry na tradycyjnych instrumentach z różnych regionów świata, pokazy rzeźbienia w drewnie i glinie, a także koncerty grup...86
  • Dezynsekcja w operze22 sie 2004Festiwal w Sopocie to ostatnie widowisko w socjalisty cznym stylu Międzynarodowy festiwal piosenki w Sopocie śmiało można zaliczyć, obok Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, do upiorów Peerelu. Nie do końca wiadomo, co z tym upiorem począć. I nie...88
  • Książe poetów22 sie 2004Czesław Miłosz 1911-2004 Wyznanie Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy I ciemną słodycz kobiecego ciała. Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie, Zapachy: cynamonu i goździków. Jakiż więc ze mnie prorok? Skądby duch Miał nawiedzać...92
  • Papież polskiej literatury22 sie 2004Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna" - proroczo pisał Czesław Miłosz. Z "pogodnym uśmiechem" odszedł 14 sierpnia w swym krakowskim mieszkaniu, w otoczeniu najbliższych. Gdy jako młody chłopak wraz z rodziną wyjechał...94
  • Perły do lamusa? - Budzenie człowieka22 sie 2004"Być i mieć" to żadne nudziarstwo pedagogiczne, ale ważny dokument o niezwykłej szkole i niezwykłym nauczycielu Tomasz Raczek: Panie Zygmuncie, w kinach coraz częściej możemy się natknąć na filmy dokumentalne, cieszące się podobną popularnością...95
  • Sława i chała22 sie 2004MUZYKA Wejście smoków Siedemnaście wielkich nazwisk i szesnaście hitów. Zaduch i energia połowy XX wieku. Utwory instrumentalne wypełnione na przemian improwizacjami na fortepian Herbiego Hancocka, trąbkę Milesa Davisa czy saksofon...96
  • Ueorgan Ludu22 sie 2004TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 34 (99) Rok wyd. 3 WARSZAWA, poniedziałek 16 sierpnia 2004 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza Same sukcesy premiera w USA! Premier Marek Belka odniósł w USA ogromne sukcesy, m.in. doprowadzając do...97
  • Skibą w mur - Do zobaczenia w piekle!22 sie 2004Diabeł Barfael jest wkurzony, bo jego długoletni zasłużony agent ma kłopoty Lekko zaspany Aniguel podrapał się po rogach i usiadł jak zwykle o tej porze przed wielkim komputerem piekielnym. Parząc sobie usta gorącą kawą, włączył kosmatą łapą...98