Prawo do nieprawości

Prawo do nieprawości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Mam do tego prawo" - wystarczy otworzyć jakikolwiek dziennik lub tygodnik, obejrzeć program publicystyczny, by natknąć się na podobne wyrażenia. Czy aktywiści homoseksualni mieli prawo wyjść na ulicę i demonstrować? Czy osoby tej samej płci mają prawo do ożenku? Czy prasowy obrzydliwiec ma prawo pisać obrzydliwości o osobie powszechnie szanowanej? Czy Kowalski ma prawo się domagać zatajenia informacji o jego teczce w IPN, a Nowicki je ujawniać? Czy artysta ma prawo wystawiać publicznie rzeczy obsceniczne, nazywając je sztuką? Czy nauczyciel miał prawo ukarać ucznia i czy uczeń miał prawo odmowy pisania klasówki? Czy policja ma prawo zatrzymywać podejrzanie wyglądających młodocianych wałęsających się po nocy? Język uprawnień unieważnia problem odpowiedzialności. Róbmy to, do czego mamy prawo, a reszta nas nie obchodzi.
Prawo do nieodpowiedzialności
Posługiwanie się kategorią praw, czy, jak powinniśmy raczej mówić, uprawnień, czyni większość naszych dyskusji bezsensownymi, a w każdym razie mało interesującymi. Pytanie - powiedzmy - czy artysta X miał prawo obrażać dobry smak lub czy lesbijki mają prawo demonstrować, zwykle narzuca odpowiedź pozytywną. Stwierdzenie, że ktoś nie miał prawa, oznacza, że należy go wsadzić do więzienia lub przynajmniej ukarać grzywną. Człowiek, który takich praw odmawia, staje się więc niemal natychmiast osobą antypatyczną, niezależnie od racji. Ale przecież w dyskusji może nam niekoniecznie chodzić o ukaranie adwersarza, lecz na przykład o słuszność czy niesłuszność, piękno i brzydotę, dobro i zło, prawdę i fałsz.
Odpowiedź pozytywna na pytanie, czy mamy do czegoś prawo, zmusza nas do ignorowania wszystkich konsekwencji wykorzystywania przez ludzi swoich uprawnień. Po mojej stronie może być racja, natomiast jeśli mój adwersarz ma prawo, to na nic się owa racja zda. Jeśli artysta miał prawo do robienia tego, co robił, to traci sens użalanie się nad ewentualnymi konsekwencjami jego działań. "Przecież to szkodnik" - można by powiedzieć, lecz natychmiast spotka nas zamykająca usta replika: "On miał do tego prawo". Można wypisywać tony artykułów o niedorzeczności pomysłu przyznania homoseksualnym związkom statusu małżeństwa, ale jeśli uznamy, że homoseksualiści mają "prawo do małżeństwa", to całe to pisanie zostaje unieważnione jednym prostym zabiegiem. Można wypisywać dysertacje o moralnej niedopuszczalności usuwania płodu, ale decyzja zakwalifikowania takiej praktyki jako "prawa kobiety do aborcji" pozbawia owe dysertacje wszelkiej mocy sprawczej.

Państwo - opiekuńczy Lewiatan
Nowożytne traktaty i dokumenty, które zainicjowały wielki ruch uprawnień, posługiwały się przynajmniej dwiema wizjami państwa. Wedle pierwszej z nich, państwo, nawet najlepsze, stanowi zagrożenie dla człowieka, gdyż ma skłonność rozszerzania zakresu swojej władzy nad jednostką. Stąd trzeba wyznaczyć państwu jednoznaczne granice. Obszar, do którego nie ma ono dostępu, to właśnie uprawnienia jednostek. Mogę mówić, co chcę, wyznawać religię, jaką chcę, cieszyć się nietykalnością osobistą, być pewny, że nie zostanę skazany bez procesu ani poddany torturom itd.
W drugiej wizji państwo stanowi gwarancję mojego bezpieczeństwa i dobrobytu oraz narzędzie realizacji rozmaitych roszczeń, jakie mogę zasadnie zgłaszać, a jakie do tego bezpieczeństwa i dobrobytu są niezbędne. Te właśnie roszczenia nazywamy prawami. Mogę więc się domagać, aby państwo zagwarantowało mi opiekę zdrowotną, bo jak jej nie będę miał, to moje człowieczeństwo, a także bezpieczeństwo socjalne, możliwość samorealizacji, wykształcenie i wiele innych rzeczy będą zagrożone.
Łatwo dostrzec, iż obie wizje są niemożliwe do pogodzenia. Wedle jednej z nich, państwo jest potencjalnie największym zagrożeniem i winno być ograniczone. Wedle drugiej, państwo jest instytucją dobroczynną, która powinna spełniać oczekiwania. Wedle pierwszej, zdanie "mam prawo do czegoś" oznacza "mogę to robić i państwo nie może mi tego zakazać". Wedle drugiej, "mam prawo do czegoś" znaczy "powinienem to mieć i państwo musi mi tego dostarczyć". Obie te wizje są nie do pogodzenia, ale to one obie charakteryzują współczesne myślenie o państwie. Zakładamy wszak, że ma się ono do naszych spraw nie wtrącać, a jednocześnie wiele dobrego dla nas czynić. Staramy się je ograniczyć, a jednocześnie pozwalamy mu się rozrastać.
Nieprawdą jest, że rozrośnięte państwo to fenomen komunistyczny. Proces rozrostu struktur realizujących nasze uprawnienia dokonuje się w całym świecie zachodnim. Ale im bardziej się rozrasta, tym bardziej nam zagraża, a im bardziej zagraża, tym energiczniej domagamy się ochrony przed państwem. Przed kilku laty pewien angielski filozof porównał klasyczny model nowoczesnego absolutyzmu, jakim było państwo Lewiatan Hobbesa, ze współczesnym państwem opiekuńczym i wyszło mu, że to dzisiejsze instytucje głębiej wnikają w życie ludzkie niż Hobbesowski suweren.

Prawo w państwie bezprawia
Prawa człowieka, zarówno negatywne, czyli te, które mają nas chronić przed państwem, jak pozytywne, a więc te, które państwo ma nam zapewnić, mają tendencje do mnożenia się i popadania w swoją karykaturę. Kto pamięta retorykę praw człowieka w czasach komunizmu, włączoną przez prezydenta Cartera do programu amerykańskiej polityki zagranicznej, ten wie, że miała ona doniosłe znaczenie dla ruchów antytotalitarnych na świecie. Protestować przeciw łamaniu praw człowieka znaczyło walczyć z cenzurą, terrorem, arbitralnością władzy i innymi formami bezprawia. Do pewnego stopnia wszystkie ruchy antytotalitarne były ruchami na rzecz praw ludzkich. Tak zresztą dzieje się dotychczas w wielu krajach, gdzie nadal panuje bezprawie i gdzie ci, którzy przeciw temu występują, zasługują na powszechny podziw.
Rzecz staje się bardziej problematyczna, gdy o uprawnieniach mówimy w społeczeństwie praworządnym. O ile bowiem określenie "działacz na rzecz praw człowieka" w państwie bezprawia musi wywoływać jak najlepsze skojarzenia, o tyle w państwie prawa wywołuje u niektórych - a w każdym razie u piszącego te słowa - skojarzenia nie najlepsze. Nie będzie specjalnie szokujące twierdzenie, że w Ameryce ludzie w ten sposób określani to zwykle radykałowie o silnych skłonnościach do doktrynerstwa. Kto nie chce się nazwać anarchistą, radykałem czy rewolucjonistą, najczęściej ogłasza się obrońcą praw człowieka. Pod takim szyldem występują Noam Chomsky, Angela Davis, a także niezwykle głośna i aktywna organizacja American Civil Liberties Union. Nie twierdzę, że tak jest w Polsce, ale sądzę, iż warto w tym względzie mieć się na baczności, bo znajdujemy się gdzieś między rzeczywistością komunistyczną, w której zwalczaniu kategoria praw człowieka odgrywała doniosłą rolę, a typowym społeczeństwem zachodnim, gdzie kategoria ta ulega karykaturze.

Praw rozmnożenie
Prawo do wolności słowa - jedno z najważniejszych uprawnień negatywnych - oznaczało dla antypeerelowskiej opozycji swobodę wypowiadania się w fundamentalnych kwestiach państwa, możliwość wydawania Sołżenicyna, opisywania rzeczywistości i poszukiwania prawdy. Te wszystkie rzeczy już mamy, a kraje zachodnie zdobyły je długo przed nami. Czy prawo do wolności słowa straciło więc sens? Obecnie batalie wokół tej kwestii dotyczą głównie tego, czy można publicznie zachować się chamsko (na przykład obrażając papieża), być obscenicznym, bluźnić i rozpowszechniać pornografię. Alan Dershowitz, znany prawnik z Harvardu, bronił twórców pornografii, powołując się na pierwszą poprawkę amerykańskiej konstytucji, a inni postępują podobnie. Dawny zakaz publikacji Sołżenicyna i dzisiejszy zakaz publikacji pornografii są kwalifikowane jako taki sam przejaw cenzury. Wystarczy przejrzeć w Internecie strony poświęcone pierwszej poprawce, by stwierdzić, jakich zachowań wolność słowa i wyznania dzisiaj broni. W Polsce posłowie SLD bronili dostępności pornografii, powołując się na wolność do informacji, co jest jeszcze bardziej groteskowe, zważywszy na to, iż poprzednie wcielenia owej partii były największymi w całej historii Polski gwałcicielami swobody wypowiadania się i wolnego dostępu do informacji.
Uprawnienia mają też skłonność do cudownego rozmnażania się. Prawo do aborcji zostało w Ameryce wywiedzione z prawa do prywatności, co jest oczywiście absurdem. Skąd wzięło się prawo do prywatności, nie wiem. Zapewne stanowiło ono konsekwencje jakiegoś innego prawa, być może któregoś z podstawowych uprawnień człowieka. W pewnym momencie pojawiło się uzasadnienie aborcji jako pochodna praw reprodukcyjnych kobiety. Skąd się wzięły prawa reprodukcyjne kobiety, czym są i co je uzasadnia, nie wiadomo. Czy prawa kobiety to coś takiego jak prawa człowieka, tyle że dotyczące kobiet? A może to coś porównywalnego z prawami ucznia czy prawami pacjenta? Na ten temat uczeni mężowie i uczone białogłowy prowadzą subtelne dysputy.

Równość kazirodcy
Wszystkie przejścia od praw podstawowych do praw szczegółowych, wszystkie wywody i aplikacje są arbitralnymi konstrukcjami prawników i prawodawców. Nie da się uzasadnić prawa do aborcji poprzez prawo do prywatności, jak również nie da się wywieść "praw reprodukcyjnych" z podstawowych praw ludzkich. Zapewne nie da się w ogóle dobrze usankcjonować czegoś takiego jak "prawa reprodukcyjne", a wszelkim istniejącym uzasadnieniom można przeciwstawić równie przekonujące uzasadnienia przeciwne. To samo można powiedzieć o "prawie do śmierci", czy innych szeroko dyskutowanych dzisiaj uprawnieniach. Przeczytałem, że amerykański sąd orzekł, iż nastolatka ma prawo usunąć płód bez wiedzy rodziców. Skąd sąd o tym wie, to wykracza daleko poza możliwości umysłowe zwykłego filozofa.
Przymiarki do nadania związkom homoseksualnym charakteru małżeństwa wywodzi się z kolei zazwyczaj z kategorii równości praw cywilnych - u nas i za granicą - co jest kolejnym absurdem. Oznacza bowiem, że prawa cywilne, w więc nie przyrodzone, umożliwiają dowolne manipulacje instytucją małżeństwa. Dlaczego zatem wykluczać z tej równości poligamistów
i kazirodców? Wszystko wskazuje na to, że z czasem bojownicy o równość praw także i ich wezmą pod swoją opiekę.

Dredy w konstytucji
Niekiedy szaleństwo uprawnień przybiera formy farsowe jak w wypadku prawa do fryzury, a nawet do dredów, które - jak mogłem kilka dni temu przeczytać w pewnej postępowej gazecie - mają polscy gimnazjaliści (w mieście Goczałkowice). Można by to obśmiać jako przejaw doktrynerstwa, gdyby nie fakt, iż owe fale entuzjazmu dla szczegółowych uprawnień rodzą armię prasowych, prawnych i biurokratycznych komisarzy, którzy będą się wtrącać do każdego choćby najrozsądniejszego zarządzenia szkolnego, dowodząc, iż prawo gimnazjalisty do dredów wynika z konstytucji.
Wszystkie te zabiegi prawników i legislatorów mają więcej wspólnego z twórczością artystyczną niż z porządnym dowodzeniem. Nierzadko głównym czynnikiem rozstrzygającym jest światopogląd, ideologia, preferencje polityczne czy moralistyczny entuzjazm. Tak naprawdę to one, a nie oczywista słuszność, decydują o przyjęciu kolejnych uprawnień. Kiedy jednak prawnicy, ideolodzy i legislatorzy wykreują już nowe uprawnienia, jakieś "prawa reprodukcyjne" czy prawo do fryzury, owa kreacja staje się częścią struktury polityczno-prawnej i już niewiele się da zrobić, by ją usunąć. Co więcej, powstaje wrażenie, iż owe uprawnienia wynikają z jakiejś uniwersalnej normy moralnej, że zamach na nie jest zamachem na człowieczeństwo i sprowadza nas do poziomu przedcywilizacyjnego. Wyczarowane kolejne uprawnienia stają się zdobyczą polityczną, a frazeologia praw ludzkich jest używana jako moralny szantaż. Kto ośmieli się wystąpić przeciw równości praw, przeciw prawu do prywatności czy prawu do dredów, jeśli wystarczająco długo i hałaśliwie ogłasza się je jako oczywistą konsekwencję praw przyrodzonych?

Godność, rozum, sumienie
Koncepcja praw ludzkich jest kontrowersyjna w samej swojej istocie. Dlaczego człowiek, przez sam fakt urodzenia, został obdarzony jakimiś uprawnieniami? Jedyna możliwa odpowiedź to taka, iż człowiek jest istotą szczególną i wyróżnioną. Niektórzy mówią o człowieku, iż jest obrazem Boga, a inni twierdzili, że uprawnienia dał człowiekowi Stwórca. W Powszechnej Deklaracji z 1948 r. czytamy, że człowiekowi przysługuje przyrodzona godność, i że obdarzony jest rozumem i sumieniem. W Karcie Praw Podstawowych z 2000 r. pozostała godność, ale rozum i sumienie zniknęły. Rozum i sumienie, wedle dzisiejszej ortodoksji, to kategorie raczej podejrzane i należy się ich wystrzegać. Obecnie obowiązujące określenie człowieka jest maksymalnie rozcieńczone i nawet odróżnianie go od zwierząt wywołuje głośne obiekcje - jako przejaw gatunkowej supremacji i zagrożenie dla praw zwierząt. Skąd więc wiemy, że człowiek ma godność, skoro niczego wiążącego o nim powiedzieć nam nie wolno?
Wydawałoby się - zgodnie ze zdrowym rozsądkiem - że im mocniejszą mamy koncepcję człowieka, tym większa podstawa przyznawania mu praw. Dzisiaj jednak w jawnej niezgodzie ze zdrowym rozsądkiem obowiązuje zależność odwrotna: to właśnie owa pozbawiona wyraźnych cech istota zwana człowiekiem otrzymuje znacznie większą liczbę uprawnień, niż miał do swojej dyspozycji człowiek pojmowany jako obraz Boga czy człowiek ujęty jako istota rozumna.
W niedawno wydanej książce "Human Rights and the Image of God" (Prawa człowieka i wyobrażenie Boga) Roger Ruston napisał, że bez osadzenia praw ludzkich w jakiejś mocniejszej koncepcji człowieka, pokazującej jego potencjał rozwojowy, uprawnienia przerodzą się w subiektywne żądania kierowane do państwa i społeczeństwa. Ten proces zresztą już się dokonuje: uprawnienia stają się powoli kaprysami rozpieszczonego dziecka, któremu rozwój cywilizacyjny przewrócił w głowie i który odkrył cudowny sposób niemyślenia o konsekwencjach swoich kaprysów. Rozmnażające się nad miarę uprawnienia, pozbawione przy tym kontekstu etycznego i filozoficznego, oddane arbitralnym rządom prawników i ideologów, nie tylko skłaniają człowieka do ignorowania odpowiedzialności za skutki swoich działań, ale zwalniają go z obowiązku tłumaczenia się z tego, co powiedział i zrobił.
Więcej możesz przeczytać w 8/2005 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 8/2005 (1160)

  • Wprost od czytelników 27 lut 2005 WIELKA WSYPA W związku z artykułem "Wielka wsypa" (nr 7) chciałbym zaprotestować przeciwko prawnej ochronie tysięcy wojskowych TW i drobnych donosicieli w jednostkach, których donosy do WSW nie miały nic wspólnego z... 3
  • Na stronie - Przymierzalnia 27 lut 2005 Przymierzmy sukces i na pewno będzie leżał na nas tak samo jak na Amerykanach czy Brytyjczykach Nie jesteśmy zrobieni na miarę, co jest wielką zaletą i pewną wadą. Jest to tzw. plus ujemny - jak mawia Lech Wałęsa - który nadaje naszemu bytowaniu sens. Zaletą tego stanu jest... 4
  • Skaner 27 lut 2005 PRZEZ POLSKĘ DO EUROPY Rozmowa z BORYSEM TARASIUKIEM, ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Dominika Ćosić: Czy to, że z pierwszą wizytą przyjechał pan właśnie do Polski, ma jakieś szczególne znaczenie? Borys Tarasiuk: Tak.... 8
  • Dossier 27 lut 2005 Nawet dziś, gdy zaczniemy zbyt mocno naciskać na bestię komunistyczną, to jeszcze w dziób dostaniemy "Nowy Przemysł" LECH WAŁĘSA były prezydent RP Algieria ma 43 mld dolarów rezerw i prosili mnie przedstawiciele... 9
  • Kadry 27 lut 2005 11
  • Sawka 27 lut 2005 11
  • Playback 27 lut 2005 13
  • Nałęcz - Poślizg 27 lut 2005 Rycerze prawicy ostrzą miecze na komunistycznego smoka, mimo że bestia zdechła prawie szesnaście lat temu Kończąca się kadencja parlamentu skłania do podsumowań. Recenzja ostatnich czterech lat jest dosyć prosta. Gołym okiem widać, że nie wydarzyło się nic nowego. Rządzący... 14
  • M&M 27 lut 2005 ZA CIASNE CENTRUM Mieli dawni sofiści problem niedościgły, ile diabłów się zmieści na ostrzu od igły. Dziś z boków łotr lub psychol, więc sofistów martwi, jak w centrum zmieścić więcej diabła wartych partii. 14
  • Okiem barbarzyńcy - Polska Michnika i Urbana 27 lut 2005 III RP to bal przebierańców, na którym szubrawcy pasowani są na autorytety, a cynizm przedstawiany jest jako moralność Reportażyk z przyjacielskiego spotkania Adama Michnika z Jerzym Urbanem opublikowany we "Wprost" (nr 6) może budzić wątpliwości, a nawet więcej niż... 15
  • Poczta 27 lut 2005 CZY JESTEM TATĄ? Autor artykułu "Czy jestem tatą?" (nr 6) źle zinterpretował wyniki badań Pentora. Otóż na pytanie "Czy zdecydował/abyś się wykonać test DNA, by ustalić ojcostwo?" 54 proc. mężczyzn i 70... 15
  • Z życia koalicji 27 lut 2005 EGIPSKIE WOJAŻE SKAZANEGO SOBOTKI (członek SLD, ale zawieszony) stały się głównym tematem prasy popularnej. Mogliśmy więc na jej łamach podziwiać widoczki opalającego się byłego wiceministra i jego połowicy. Widoczkom... 16
  • Z życia opozycji 27 lut 2005 LECH WAŁĘSA WNERWIŁ SIĘ nie na żarty. Nie na żarty, tylko na Radio Maryja i ojca Rydzyka. Jego współpracowników nazwał grupą psycholi od ojca Rydzyka, całą kompanię ochrzcił (hm, to chyba nie najlepsze określenie)... 17
  • Fotoplastykon 27 lut 2005 18
  • Dzień z życia Polaka 27 lut 2005 Statystyczny Polak, jak dobrze wiemy, to tylko wytwór statystyków, socjologów i ekonomistów. Można go uznać za swego rodzaju narodowego Golema. Zamiast krwi i duszy ożywiają go liczby, cierpliwie zbierane przez ankieterów. Taki Polak jest za to wygodnym lustrem, w którym... 20
  • Czas oczyszczenia 27 lut 2005 Rozmowa z kardynałem JÓZEFEM GLEMPEM, prymasem Polski 28
  • Triumf kaczyzmu 27 lut 2005 Politycy nie wiedzą, że mówią kaczorem, tak jak Molierowski pan Jardin nie wiedział, że mówi prozą A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż kaczy język mają - tak można strawestować słynne zdanie Mikołaja Reja. Coraz powszechniej opisujemy III RP,... 30
  • Pułapka Giertycha 27 lut 2005 Roman Giertych, radykalizując polską politykę, pomaga przetrwać SLD W polskiej polityce zaczynają dominować radykałowie. A coraz mniej miejsca zostaje dla polityków zasad. Tych nazywa się kunktatorami bądź ludźmi słabymi. Po zmierzchu gwiazdy Andrzeja Leppera na pierwszego... 32
  • Giełda 27 lut 2005 Hossa Świat Odkurzą fabryki Electrolux, szwedzki producent AGD, ma zamiar przenieść do Europy Wschodniej, Azji i Maroka 10 z 27 swoich fabryk w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. Koncern przewiduje, że od 2009 r. relokacja... 36
  • Towarzystwo Przyjaciół Eureko 27 lut 2005 Komu zależy na tym, abyśmy nie poznali prawdy o kulisach prywatyzacji PZU Partia zwolenników ugody z holenderską firmą Eureko i oddania jej kontroli nad PZU, największym polskim ubezpieczycielem, to dziś jedno z najbardziej wpływowych stronnictw w Polsce. Należą do niej nie... 38
  • Trójkąt turyński 27 lut 2005 Fiat odniósł nad GM zwycięstwo - pyrrusowe General Motors zapłacił 2 mld USD, by tylko nie kupować Fiata. "To świadczy o finansowej mizerii koncernu z Turynu" - napisał wpływowy "Financial Times". Pięć lat temu, stwierdzając niemożność utrzymania się na dłuższą metę na rynku... 44
  • Diament z supermarketu 27 lut 2005 Koniec ery drogich naturalnych kamieni "Diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyn" - śpiewała kiedyś Marilyn Monroe. Dzięki skutecznej kampanii reklamowej pierścionek z brylantem od lat 50. był w Stanach Zjednoczonych symbolem trwałej miłości, a biżuteria z brylantami... 48
  • Załatwione odmownie - Centralizm demokratyczny 27 lut 2005 Liberalnego programu gospodarczego nie oferuje dziś żadna polska partia Wiosną ubiegłego roku w artykule "Pożegnanie z platformą" zwróciłem uwagę na niebezpieczny dryf Platformy Obywatelskiej w kierunku - jak to określiłem - centroprawicowego kłótnictwa. Niestety, dzisiejsza... 50
  • Supersam 27 lut 2005 Srebrne Jabłka zerwane Już po raz piętnasty czytelnicy miesięcznika "Pani" przyznali Srebrne Jabłka bohaterom cyklu Partnerzy. Uroczyste wręczenie nagród odbyło się w dzień świętego Walentego w Pałacyku Sobańskich w... 52
  • Usta Diora 27 lut 2005 Przy doborze partnerki mężczyźni zwracają uwagę na biust, pośladki i usta. Te ostatnie - zamiast wypełniać silikonem na wzór Pameli Anderson - można pomalować pomadką Capture Sculpt 10 Christiana Diora. Zawarty w niej olejek Commiphora... 52
  • Królewski wiek Roleksa 27 lut 2005 W 1905 r. konstruktor zegarka Rolex Hans Wilsdorf założył w Londynie firmę handlującą tymi chronometrami. Dziś, po stu latach, słynna marka ma swoją oficjalną premierę w Polsce. Na wystawie Roleksa w Zamku Królewskim w Warszawie -... 52
  • Prawo do nieprawości 27 lut 2005 Mam do tego prawo" - wystarczy otworzyć jakikolwiek dziennik lub tygodnik, obejrzeć program publicystyczny, by natknąć się na podobne wyrażenia. Czy aktywiści homoseksualni mieli prawo wyjść na ulicę i demonstrować? Czy osoby tej samej płci mają prawo do ożenku? Czy prasowy... 54
  • Skandalista Alfred Kinsey 27 lut 2005 Co trzecia żona i dziewięciu na dziesięciu mężów ma za sobą skok w bok Publikację pierwszego raportu Alfreda Kinseya "New York Times" porównał do wybuchu bomby atomowej. Do zbadania działalności Kinseya powołano pierwszą w historii Kongresu USA komisję śledczą. Własne... 58
  • Bić białego! 27 lut 2005 Antyglobalizm stał się nową formą rasizmu Znany nam rasizm był zwykle rasizmem białych przeciw osobom o innych kolorach skóry. Był w jakimś sensie skutkiem imperializmu i kolonializmu. Bywał także wymierzony w osoby o białym kolorze skóry, wyznające inną religię czy... 61
  • Bikont do Makłowicza, Makłowicz do Bikonta - Cyk, cyk, cykoria 27 lut 2005 Drogi Przyjacielu! Ty właśnie śmigasz sobie gdzieś na nartach, a mnie pozostaje się cieszyć cykorią, jedną z największych kulinarnych atrakcji zimy. Kiedy wszystkie sałaty, rzodkiewki i szczypiorki zapadają w zimowy sen, a na ich miejsce zjawiają się wyhodowane na wacie... 63
  • Ekran osobisty - Kliknij mnie! 27 lut 2005 Listy czytelników postawiły mnie w roli podpowiadacza świadczącego usługi maturalne Głośno ostatnio o czarnym rynku prac maturalnych i magisterskich. W prasie publikowane są ogłoszenia w rodzaju "pracę maturalną na dowolny temat napiszę", wśród uczniów mówi się o cennikach:... 64
  • Casanova polityki 27 lut 2005 Gangster na tronie - tak mówili o Francois Mitterrandzie nie tylko jego przeciwnicy Rządził przez ponad pół wieku, panował lat czternaście. Wybitny polityk, wizjoner, taktyk, oportunista i aferzysta. Władca absolutny, nagradzający lub karzący według uznania faworytów i wrogów... 66
  • Moralny obowiązek 27 lut 2005 Rozmowa z Benjaminem Weiserem, autorem książki "Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne", oraz Davidem Fordenem, ps. Daniel, agentem CIA współpracującym z Kuklińskim w Warszawie 69
  • Know-how 27 lut 2005 RECENZJA Kod Stwórcy Trudno sobie wyobrazić lepszego autora książki o genetyce niż James Watson, jeden z odkrywców struktury DNA, wyróżniony Nagrodą Nobla w 1962 r. To nie tylko wielki uczony, ale również bardzo... 71
  • Skalpelem po kieszeni 27 lut 2005 Lekarze usuwają zdrowe wyrostki robaczkowe i wyrywają zdrowe zęby Aż jedna piąta przeprowadzanych w Polsce zabiegów i operacji - szczególnie w ginekologii, położnictwie, stomatologii, kardiologii i leczeniu niepłodności - jest niepotrzebna lub zbyt ryzykowna O tym jednak... 72
  • Słodki zabójca 27 lut 2005 Ból towarzyszący rakowi trzustki jest uważany za jeden z najsilniejszych, jakie można sobie wyobrazić Daria Trafankowska, znana z serialu "Na dobre i na złe", zmarła w wieku 51 lat na raka trzustki, którego wykryto dopiero, gdy doszło już do przerzutów do wątroby. Ten sam... 76
  • Bez granic 27 lut 2005 Papier lakmusowy socjalizmu Chiny dotknął delikatny problem. Choć jak zapewniają władze, to jeszcze nie kryzys, powoli zaczyna brakować papieru toaletowego i chusteczek do nosa. Szybko rozwijający się przemysł i rosnące zapotrzebowanie... 78
  • Autobahn Ost 27 lut 2005 Niemcy, oddalając się od Ameryki, będą się zbliżać do Rosji Niemcom przestaje się podobać NATO - ten sygnał wysłany przez Gerharda Schroedera na konferencji w Monachium zelektryzował Europę. Wystąpienie niemieckiego kanclerza zawierało dwie wyraziste tezy. Po pierwsze,... 80
  • Łagodne imperium 27 lut 2005 Neokonserwatyści - najbardziej wpływowe lobby USA Amerykańska polityka zagraniczna powinna odzwierciedlać amerykański charakter narodowy. Skromność prawdziwej siły i pokorę prawdziwej wielkości" - mówił w 1999 r. kandydat na prezydenta USA George W. Bush. Dwa lata później... 84
  • Irański ślad 27 lut 2005 W palestyńskich obozach dla uchodźców w Libanie znowu rozdają broń To sprawka Hezbollahu - mówi w rozmowie z "Wprost" były oficer Amanu, izraelskiego wywiadu wojskowego, komentując zamach na Rafika Haririego, byłego premiera Libanu. - Szejk Hassan Nasrallah, szef Hezbollahu,... 88
  • Diabły Alaski 27 lut 2005 Pieniądze czują się na Alasce szczególnie dobrze Alaska i pieniądze - ten związek był zawsze bardzo silny, począwszy od roku 1867, kiedy bogaty kraj został sprzedany Amerykanom przez cara Rosji za 7,2 mln dolarów, co uznano za biznes tysiąclecia. To wtedy pierwszy raz... 90
  • Menu 27 lut 2005 WYDARZENIA KRÓTKO PO WOLSKU Wszystko dla dziecka W absolutnie postępowej Szwecji, w której pastor za nazwanie geja zboczeńcem wędruje do więzienia, ustanowiono - co prawda przy sprzeciwie garstki zacofańców - nowy... 92
  • Kino niemoralnego spokoju 27 lut 2005 Czeka nas nowy podatek - filmowy Następny film Juliusza Machulskiego powinien się nazywać "Vabank III: Wielki skok". W roli głównej mógłby wystąpić minister kultury Waldemar Dąbrowski - jako kasiarz obrabiający sejfy stacji telewizyjnych, właścicieli kablówek, kiniarzy czy... 96
  • Alfons rewolucji 27 lut 2005 Filmowcy beatyfikują lewicowych terrorystów i pospolitych przestępców Aż dziwne, że producentem tego filmu nie jest Fidel Castro. To przecież kubański dyktator załatwił z władzami Boliwii, by w 30. rocznicę śmierci przeprowadzić ekshumację Ernesta Guevary, zwanego Che. W 1997... 100
  • Utracona cześć Berlinale 27 lut 2005 W Berlinie z uporem nagradza się filmy, których właściwie nie powinno się produkować Gdy się nie ma tego, co się lubi, to się lubi to, co się ma. Tak właśnie było podczas tegorocznego berlińskiego festiwalu filmowego. Zadęcie na miarę Oscarów, efekt na miarę przeglądu w... 102
  • Ueorgan Ludu 27 lut 2005 Jesteśmy niezawodnym ogniwem UE, ale bigosu nie oddamy TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 7 (124) Rok wyd. 4 WARSZAWA, poniedziałek 21 lutego 2005 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza Eksport polskiej myśli Efektem niedawnej wizyty prez.... 104
  • Skibą w mur - Zlecenie na H 27 lut 2005 Kiedy mały Hausnerek bawił się na budowie, jego wujek krzyczał, że skończy pod Belką Wydawca skończył czytanie i wypuszczając strumień powietrza w postaci głośnego sapnięcia, wyłączył komputer. Wyjął ostrożnie dyskietkę i zamknął ją w sejfie. Był pewien, że książka, którą... 106