Klub przyjaciół dyktatorów

Klub przyjaciół dyktatorów

Jedynie ci dyktatorzy, którzy występują przeciw światowym mocarstwom, kończą na ławach sądowych
 
Władzę najlepiej zdobyć w wolnych wyborach, a przynajmniej stwarzać takie pozory. A potem trzeba powtarzać za Gomułką: "Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". Najlepiej rządzić krajem azjatyckim albo afrykańskim, ale zdeterminowani zdołają zaprowadzić reżim nawet w przedsionku Unii Europejskiej, co udowodnił Aleksander Łukaszenka. Później wystarczy się trzymać dwóch żelaznych zasad: korumpować kogo się da, ze szczególnym wskazaniem na firmy i polityków z państw zasiadających w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, oraz nie wychylać nosa poza własne podwórko. Procesu nie będzie. Zawód dyktator to dochodowe zajęcie obarczone niskim ryzykiem. W tym gronie Saddam Husajn i Slobodan Milosević to po prostu partacze.

Sojusz muchy i kotleta
[powiększ]
Saddam Husajn rządził Irakiem przez 30 lat. W ostatnich latach związał z sobą ponad dwa tysiące firm ze świata, które nielegalnie czerpały profity z programu "Ropa za żywność". To wystarczało do zachowania status quo. Dlaczego Saddam stracił władzę? Bo złamał przykazanie numer dwa: miał międzynarodowe zapędy. Sudański reżim Omara Baszira żyje w symbiozie z koncernami z Francji, Rosji i Chin. Jeśli Baszir nie napadnie na sąsiada, nie będzie budował bomby ABC ani zbroił terrorystów, może być spokojny. Nikt nie próbuje zatrzymać rzezi w Darfurze i nikt nie będzie chciał go za nie osądzić.
Tych samych zasad trzyma się Aleksander Łukaszenka, tyle że on zamiast zachodnich firm kupuje protekcję Kremla. Niedawno mińskie gazety donosiły, że Białoruś nadal będzie otrzymywać gaz za ćwierć rynkowej ceny. Propaganda przemilczała, że Moskwa w zamian przejmie połowę akcji białoruskiego koncernu petrochemicznego Biełnaftahaz. Łukaszenka spokojnie może się starać o kolejną kadencję. Sen z powiek powinna mu spędzać nie tyle groźba kolorowej rewolucji, ile to, że gdy Rosja w końcu wykupi wszystko, co jest jej na Białorusi potrzebne, niepotrzebny może się okazać obecny białoruski lider. Putin wcale za nim nie przepada - słynne porównanie partnerskich aspiracji Łukaszenki do sojuszu "muchy i kotleta" weszło do klasyki rosyjskiej dyplomacji.
Zwykle protekcje kupuje się za ropę. Tak postępują saudyjski król Abdullah, rządzący Azerbejdżanem Ilham Alijew czy dyktator Turkmenistanu Saparmurad Nijazow. Waluta bywa jednak różna, bo dyktatorzy to niezwykle kreatywna grupa zawodowa. Jean-Bedel Bokassa przychylność kupował za diamenty, gen. Perwez Muszarraf zamawia broń, a od transakcji Kim Dzong Ila potężne prowizje biorą chińskie banki.

Zimnowojenny zastój
Despoci, których osądzono, to nieliczne grono. Choć pierwsi byli opisani przez Arystotelesa tyrani greckich miast, później takich procesów w zasadzie nie było. Do nielicznych należą sprawy Karola I i Ludwika XVI. Właściwa historia rozliczania zbrodni miała się zacząć od procesu nazistów w Norymberdze. Miała się zacząć, ale się nie zaczęła. Ręka sprawiedliwości okazała się za krótka, by dosięgnąć Stalina, Pol Pota czy Hoxhę. Powód? By nie zburzyć światowej równowagi, nie mówiono o zbrodniach, a tym bardziej o sądzeniu tyranów.
W latach 80. zachwiała się sieć zimnowojennych zależności, a w zbiorowej świadomości mieszkańców Zachodu nastał renesans praw człowieka. Dostrzeżono ludobójstwo. Idi Amin Dada, afrykański miłośnik Hitlera, w 1979 r. musiał uciekać z Ugandy, ale kolejne ćwierć wieku przeżył wraz z tuzinem żon w willi pod Rijadem. Somalijczyk Mohammed Siad Barre, który przez dwa lata wymordował 60 tys. ludzi, dostał azyl w Nigerii, gdzie zmarł otoczony należnym szacunkiem i luksusem w 1995 r. Żadnego z nich nie próbowano postawić przed sądem. - Amin i jemu podobni dożyli spokojnej starości, bo nie było mowy o wspólnym działaniu społeczności międzynarodowej - uważa prof. Hans Koechler, specjalizujący się w prawie międzynarodowym na uniwersytecie w Innsbrucku.

Falstart sprawiedliwości
Przełomem w wymierzaniu sprawiedliwości tyranom miał być rok 2000. Toczyła się wówczas najostrzejsza dyskusja na temat uchwalonego dwa lata wcześniej statutu rzymskiego, który powoływał do życia Międzynarodowy Trybunał Karny. W 2000 r. o byłego dyktatora Chile Augusto Pinocheta upomniał się hiszpański sędzia śledczy Baltasar Garzon. Zarzuty postawiono też Hissne Habre, byłemu prezydentowi Czadu. Organizacje praw człowieka dostarczyły do Senegalu, gdzie Habre uzyskał azyl, dowody, że nim uciekł z kraju 10 lat wcześniej, doprowadził do 40 tys. morderstw politycznych. Przełomu jednak nie było. Pinochet po 14 miesiącach w areszcie domowym w Londynie wrócił do Chile. Pierwsza sprawa, w której będzie sądzony, zacznie się wkrótce, ale dotyczy oszustw podatkowych i używania fałszywego paszportu. Do osądzenia zbrodni dyktatora Czadu jest jeszcze dalej, bo zarzuty wycofano. Habre wciąż mieszka w posiadłości pod Dakarem.
Trybunał Karny ONZ wydaje się atrapą. Część państw nie uznaje jego jurysdykcji, trybunał nie może też sądzić zbrodni popełnionych przed 1 lipca 2002 r. Dzięki temu spokojnie może spać żyjący na emeryturze w Brazylii Paragwajczyk Alfredo Stroessner, autor planu "Kondor" - akcji brutalnego zwalczania przeciwników politycznych przez pięć krajów Ameryki Łacińskiej. Sponsorowany przez ZSRR płk Mengistu Hajle Mariam, choć ponosi odpowiedzialność za śmierć co najmniej półtora miliona Etiopczyków w latach 1975-1979, ma dożywotnią pensję i willę w Zimbabwe. Didier Ratsiraka, "czerwony admirał" z Madagaskaru, mieszka w Paryżu, po sąsiedzku z Jean-ClaudeŐem Duvalierem, silnym człowiekiem Haiti, który rządził przy pomocy szwadronu śmierci Tonton Macoutes. Podejrzewany o stworzenie podobnego szwadronu Łukaszenka buduje sobie na starość szykowny dom w czarnomorskim kurorcie Soczi. Nieopodal daczy Putina.

Trup w szafie
"Dajcie mi kawałek balkonu, a będziemy rządzić. Tłum jest tylko chwilami niebezpieczny, głupi jest zawsze". Kiedy tyran odchodzi, tłum zostaje. Despota osieroca zastępy współzbrodniarzy, usłużnych urzędników, ale przede wszystkim większość, która milcząco wyrażała zgodę. To głównie z tego powodu sądzenie tyranów jest tak trudne. Jak pisał Milan Kundera, "zbrodnicze reżimy zostały stworzone nie przez zbrodniarzy, ale przez entuzjastów, przekonanych, że odkryli jedyną drogę do raju. Bronili jej zapamiętale i dlatego zamordowali wielu ludzi. Potem okazało się, że żadnego raju nie ma i że entuzjaści byli mordercami". Pinochet czy Castro to dyktatorzy, w których święcie wierzyła biedota. Za nadzieję, iż odmieni się jej los, była gotowa zapłacić każdą cenę. I zapłaciła najwyższą.
Sądzić dyktatora czy też z obawy przed wojną domową wysłać go na emeryturę? - pod koniec lat 80. i na początku lat 90. przed takim dylematem stanęło ponad 30 państw. Zwykle despotom pozwalano na spokojną starość (jednym z nielicznych wyjątków był Nicolae Ceausescu, którego rozstrzelano głównie po to, by nie zeznał prawdy o przywódcach rewolucji). Takie rozwiązanie tylko teoretycznie sprzyja pojednaniu narodowemu. Hiszpanie pozwolili generałowi Franco umrzeć u władzy, by wraz z jego śmiercią spuścić zasłonę milczenia na przeszłość i zacząć reformy. Trup z szafy wypadł, gdy niedawno socjalistyczny premier Jose Luis Zapatero w imię doraźnych celów politycznych ogłosił, że konstytucja została wymuszona przez wojsko i frankistów. Efekt? Po trwającej ćwierć wieku pozornej zgodzie narodowej lewica i prawica nie są w stanie osiągnąć kompromisu.
Podobną lekcję przerabiają Polacy. Piętnaście lat temu zastanawiano się, jakim sygnałem dla innych państw komunistycznych będzie postawienie przed sądem Wojciecha Jaruzelskiego. Pragmatyzm wygrał. W rezultacie Polacy wciąż nie mają pewności, jak to było z wprowadzaniem stanu wojennego, a przed każdymi wyborami w kraju zaczyna się wojna na PRL-owskie teczki. W "Wehikule czasu" Herbert Wells pisał: "Ziemia zamieszkała przez plemię dzieci dnia, beztroskie, pozbawione pamięci i tym samym historii, bezbronne wobec mieszkańców podziemnych pieczar, ludożerczych dzieci nocy".
Sądzić trzeba - jeśli się weźmie pod uwagę choćby doświadczenia państw dawnego bloku komunistycznego, z których praktycznie żadne nie uporało się ze zmorami przeszłości. Tylko że doświadczeń w tej materii brak. Ustaleniu, jak najskuteczniej sądzić byłych tyranów, by jednocześnie pomagać w narodowym katharsis, mogą się przysłużyć Saddam Husajn i Slobodan Milosević. Obaj kierowali zbrodniczymi reżimami, są sądzeni za podobne winy. Choć wyroki zapadną najpewniej w tym roku, ich procesy są zupełnie inne. Milosević stanął przed sędziami ONZ w Hadze w lutym 2002 r., ponad dwa lata po tym, jak stracił władzę. Od tego czasu jego widok na ławie oskarżonych spowszedniał chyba nawet jego ofiarom. Saddama sądzą w Iraku sami Irakijczycy, proces zaczął się w październiku, a kolejne rozprawy budzą potężne emocje. Który ze sposobów sądzenia jest lepszy, który bardziej przysłuży się narodowemu oczyszczeniu, okaże się dopiero wiele lat po wydaniu wyroków.

Katharsis nie będzie
Trybunał w Norymberdze miał ukarać zbrodniarzy, ale przede wszystkim stworzyć precedens karania za zbrodnie popełniane na całych narodach i zapobiec takim tragediom. Nie zapobiegł. Gdy powstawał Międzynarodowy Trybunał Karny, cel był podobny - karać i odstraszać. - Wymierzenie sprawiedliwości ma zwykle mało wspólnego z tym, jak poważnych zbrodni dyktator się dopuścił - mówi prof. Koechler. Jego zdaniem, "jedynie ci, którzy występują przeciw światowym mocarstwom, kończą w sądach". To sprawia, że najdoskonalsze trybunały i przepisy nie pomogą w osądzeniu Roberta Mugabego, Muammara Kaddafiego, kleptokraty z Kamerunu Paula Bii czy nazywanego największym utracjuszem w dziejach prezydenta Gwinei Teodoro Nguemy. By się nie narazić Kremlowi, nikt nie upomni się o 6,5 tys. więźniów w kraju Islama Karimowa, którzy są bici, gwałceni i gotowani żywcem.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że współczesny świat niewiele się różni od tego z czasów Hitlera i Stalina. Podczas odczytu noblowskiego Czesław Miłosz powiedział: "Dwaj dyktatorzy ludobójcy dawno nie żyją, kto wie jednak, czy nie odnieśli zwycięstwa o trwalszych skutkach niż zwycięstwa czy klęski ich armii".

Współpraca: Cezary Goliński
Okładka tygodnika WPROST: 4/2006
Więcej możesz przeczytać w 4/2006 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2006 (1207)

  • Polacy pod polską okupacją 29 sty 2006 Czy politycy pozwolą Polakom wreszcie się wyzwolić spod polskiej okupacji? 3
  • Skaner 29 sty 2006 SKANER - POLSKA KADRY Premier Kluska? Biznesmen Roman Kluska może zastąpić Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisku premiera - dowiedział się "Wprost". Zmiana ma nastąpić, jeśli PiS zdoła stworzyć koalicję dającą większość... 8
  • Dossier 29 sty 2006 JAROSŁAW KACZYŃSKI prezes PiS "Nie jestem prezydentem, mimo że może jestem podobny" na konferencji prasowej DONALD TUSK przewodniczący PO "Aniołem nie jestem oczywiście" Program III PR KRZYSZTOF CUGOWSKI senator PiS,... 9
  • Sawka 29 sty 2006 10
  • Playback 29 sty 2006 14
  • Poczta 29 sty 2006 Listy od czytelników 14
  • Ryba po polsku - Kwaśniewski na białym słoniu 29 sty 2006 Ach, gdzież te niegdysiejsze śmietniki, wokół których mogłaby się jednoczyć lewica 15
  • Z życia koalicji 29 sty 2006 A JEDNAK BĘDĄ WYBORY. Do takich wniosków doszliśmy, oglądając Jarosława Kaczyńskiego. Nie, nie słuchając, wystarczyły oględziny. Otóż Jarosławowi Kaczyńskiemu po wyborach zawsze konfiskują grzebień. Rusza kampania... 16
  • Z życia opozycji 29 sty 2006 ANDRZEJ LEPPER, MAJĄC DO WYBORUJarosława Kaczyńskiego i chińskich komunistów, wybrał komunistów. Nie wiadomo, czy młodzi działacze i całe Chiny zdają sobie sprawęz zaszczytu, jaki ich spotkał - w końcu wygraćz... 17
  • Najważniejszy front 29 sty 2006 Można się podpierać Lepperem i Giertychem, ale gospodarkę trzeba powierzyć fachowcom 18
  • Fotoplastykon 29 sty 2006 Henryk Sawka (www.przyssawka.pl) 19
  • Wybory szeryfa 29 sty 2006 Cyniczna gra", "obłuda", "prywata", "nieliczenie się z wyborcami" - to podobno dzieje się w polskim parlamencie i generalnie w polskiej polityce. Całe zło polskiej polityki polega chyba na tym, że toczy się ona w parlamencie i na politycznych salonach, a nie na ulicy. Bo... 20
  • Rządowi zadymiarze 29 sty 2006 W sejmowym stawie nie brakuje karpi gotowych do głosowania za przyspieszeniem świąt Bożego Narodzenia 28
  • Religia obywatelska 29 sty 2006 Głos katolików, nawet bardzo mało postępowych, nie jest sprzeczny z wolnościowym i nowoczesnym ładem 30
  • Naiwni Polacy 29 sty 2006 Niemcy nie zmieniają polityki wobec Polski, tylko łudzą nas symbolami 34
  • Giełda 29 sty 2006 HossaŚwiat Wysokoprocentowa BrazyliaJuż ponad połowa sprzedawanych w Brazylii nowych samochodów to pojazdy zasilane alternatywnymi źródłami energii. Tradycyjne auta na benzynę mają dziś tylko 47 proc. rynku, podczas gdy 53... 38
  • Mister Dollar 29 sty 2006 Rozmowa z Alanem Greenspanem, szefem Fed, banku centralnego Stanów Zjednoczonych 40
  • Czas (ro)związków 29 sty 2006 Związki zawodowe powiększają bezrobocie 44
  • Ostatni wytrysk Gazpromu? 29 sty 2006 Rosyjski straszak gazowy się zaciął 46
  • Fabryki pieniędzy 29 sty 2006 Ranking funduszy inwestycyjnych 48
  • Pokerowy brydż 29 sty 2006 Koncentracji banków sprzyja nie tylko Kongres USA, ale też Komisja Europejska 54
  • Bunt Kalego 29 sty 2006 Nawet Blair czy Schroeder są dziś przekonani, że chleb jest tylko w kapitalistycznej piekarni 56
  • Supersam 29 sty 2006 58
  • O octavię wyżej 29 sty 2006 Duch sportowy rośnie w siłę, a producenci dostatniej wyposażają swoje nowe modele. Skoda właśnie wypuściła najszybszą i najmocniejszą octavię RS. I w tym wyścigu wcale nie gubi dystansu do czołówki. Nowa octavia z silnikiem 2.0 FSI... 58
  • Domowa siłownia 29 sty 2006 Fitness club można dziś trzymać w... szafie. Ważąca mniej niż pół kilograma przenośna siłownia firmy Gymstick pozwala na trenowanie w dowolnym miejscu (np. w parku), a wszystko dzięki prętowi o długości 130 cm, wykonanemu z włókna... 58
  • Wizerunek toastu 29 sty 2006 Tradycyjny smak wynikający ze sprawdzonych receptur i zaufanie do jakości - te cechy konsumenci wódki uznali w ogólnopolskim badaniu za najważniejsze. Jednocześnie dla Polaków coraz ważniejszy jest wizerunek kojarzony z trunkiem. Dlatego... 58
  • Nie czas na ekstrawagancje 29 sty 2006 Klasyczne, nienachalne wzornictwo przeważa w tegorocznych projektach biżuterii. Dominują szlachetna stal, matowe faktury, łagodnie wyprofilowane detale, a jedyną ekstrawagancją jest metaliczny połysk. Takimi cechami odznaczają się damskie... 58
  • Druga francuska choroba 29 sty 2006 Europejczycy nie pragną utrzymać Europy - to jest zasadnicza przyczyna imigracyjnego naporu 60
  • Krezusi z krainy chłodu 29 sty 2006 Nowi Ruscy już nie mieszają wódki z winami kosztującymi powyżej 1000 euro za butelkę 64
  • Igrzyska ze zdrapki 29 sty 2006 Ceremonię wręczenia Oscarów przesunięto z powodu zimowej olimpiady 66
  • Fałszerze zagłady 29 sty 2006 Wciąż pojawiają się ludzie, którzy powtarzają straszne kłamstwa oświęcimskie 68
  • Know-how 29 sty 2006 Lek na talerzu Warzywa przyprawione curry mogą dać początek nowemu lekowi na raka prostaty. Uczeni odkryli, że kurkumina, nadająca charakterystyczny kolor curry i musztardzie, hamuje wzrost komórek nowotworowych. Najskuteczniej działa... 70
  • Zaćmienie rozumu 29 sty 2006 Zabobony dawno nie były tak rozpowszechnione jak dziś 72
  • Żona na zdrowie 29 sty 2006 Rodzina może mieć silniejszy wpływ na nasze zdrowie niż geny 76
  • Kodeks kata 29 sty 2006 Carcer był prawdopodobnie jedynym więzieniem w Wiecznym Mieście 78
  • Bez granic 29 sty 2006 Frak lewicy Nowa moda w dyplomacji. Evo Morales, niedawno wybrany prezydent Boliwii, podczas oficjalnych spotkań zamiast w garniturze występuje w swetrze z wełny lamy. Morales, Indianin z plemienia Ajmara, poprzedza objęcie prezydentury... 82
  • Chińska Republika Globalna 29 sty 2006 Pekin może dziś kupić za granicą firmy za 700 miliardów dolarów chińskich rezerw 84
  • Europa prowincjonalna 29 sty 2006 Grupa wyszehradzka jest jak romantyczne małżeństwo z rozsądku 88
  • Klub przyjaciół dyktatorów 29 sty 2006 Jedynie ci dyktatorzy, którzy występują przeciw światowym mocarstwom, kończą na ławach sądowych 90
  • Menu 29 sty 2006 KRÓTKO PO WOLSKU Fulla Babula Wszystkie media odnotowały wejście na rynek Fulli - laleczki będącej muzułmańską odpowiedzią na agresję smukłej, wyzwolonej, libertyńskiej Barbie. Podobno zakwefiona od stóp do głów... 94
  • Teatr w operze 29 sty 2006 Po co nam w Polsce ponad 20 stałych scen operowych i muzycznych 96
  • Salman Szekspir 29 sty 2006 Najnowsza powieść Rushdiego mówi więcej o konflikcie cywilizacji i terroryzmie niż najtęższa publicystyka 98
  • Romans po polsku 29 sty 2006 Nadeszły takie czasy, że bardzo byśmy chcieli, by nam się coś udało - także w miłości 100
  • Reklama watykańska 29 sty 2006 Pod pióro ciśnie się epopeja, gdy chcemy opisać, czego Watykan nauczył się na udrach z filmem 104
  • Ueorgan Ludu 29 sty 2006 Jesteśmy niezawodnym ogniwem UE, ale bigosu nie oddamy TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 3 (169) Rok wyd. 5 WARSZAWA, poniedziałek 23 stycznia 2006 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza Cały naród zbiera na beret dla premiera... 105
  • Seksualna ruina 29 sty 2006 Częściej od śląskich rur pęka już tylko strategia aktualnie rządzącej partii 106

ZKDP - Nakład kontrolowany