Marcin Dzierżanowski: Chrońmy dzieci

Marcin Dzierżanowski: Chrońmy dzieci

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Bruce Stanfield

Nie świruj, idź na wybory – to hasło nowej kampanii społecznej, która – według twórców – miała w zabawny, lekki sposób zachęcać Polaków do pójścia do urn. Na krótkich filmach znane postacie odgrywają rolę osób chorych psychicznie. Miało być zabawnie, wyszła żenada. Bo spoty powszechnie odebrano jako żarty z osób niepełnosprawnych.

W Polsce osoby chore psychicznie albo się wyśmiewa, albo się o nich milczy. Temat jest na tyle stabuizowany, że ukrywa się go nawet przed najbliższą rodziną. Zwłaszcza dziećmi. W artykule Dziecko w rodzinnej matni Agata Jankowska przytacza wyniki badań przeprowadzonych na uniwersytecie w Newcastle, z których wynika, że dzieci wychowane przez rodzica dotkniętego chorobą psychiczną po wielu latach zmagają się z samotnością i niezrozumieniem. Musząc walczyć o przetrwanie fizyczne i emocjonalne, czują się zdradzone przez dorosłych.

Niekiedy powierza im się rolę opiekunów swoich rodziców – czego w oczywisty sposób nie są w stanie udźwignąć. Doskonale wie o tym dziennikarka i pisarka Paulina Młynarska. Jej ojciec, wybitny artysta, cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową. Tyle że kilkadziesiąt lat temu fakt choroby psychicznej był zwykle starannie ukrywany nawet przed bliskimi. Widząc agresję ojca, Paulina, jako dziecko, myślała więc, że jej tata jest po prostu złym człowiekiem. Albo (co jeszcze gorsze) – że złym człowiekiem musi być ona – skoro jej ukochany tatuś na nią krzyczy, grozi jej śmiercią albo niespodziewanie porzuca w hotelu.

Dopiero po latach, także pod wpływem terapii, stało się dla niej jasne, że – jak mówi w niezwykle poruszającej rozmowie z „Wprost” – jej ojciec także był ofiarą. „Mam żal do dorosłych, bo powinni nas chronić, izolować, po prostu ewakuować, kiedy ojciec miał nawroty choroby. Ale winny przede wszystkim był system” – ocenia Młynarska. O chorych psychicznie trzeba mówić bez wyszydzania i piętnowania. Bo to właśnie piętno wstydu powoduje, że temat się zamilcza, potęgując wykluczenie osób dotkniętych chorobą i potęgując cierpienie ich bliskich.

Po lekturze wywiadu przypomniała mi się piosenka Wojciecha Młynarskiego pt. „Chrońmy dzieci”. Tyle że teraz słyszę w niej znacznie więcej. Wiem, że nie był to tylko mądry tekst wybitnego poety, ale też jego niezwykle dramatyczna spowiedź:

„Ludzie to jest ważne od stuleci
Siebie gryźć możemy, lecz chrońmy dzieci
Kim byś nie był, prawdzie tej wyjdź naprzeciw
Siebie możesz kochać mniej. Kochaj dzieci (…)
Dobry tato w szarych dni
Gęstej sieci
Nie pij, nie krzycz, nie bij ich
Kochaj dzieci!”

Oświadczenie

Dwa miliony polskich dzieci są pod opieką rodzica, który zmaga się z zaburzeniem psychicznym. Pisze o tym Agata Jankowska w tekście „Dziecko w rodzinnej matni”.

W rozmowie z „Wprost” Paulina Młynarska mówi o dzieciństwie spędzonym w cieniu choroby ojca. „Mam żal do dorosłych, bo powinni nas chronić, izolować, po prostu ewakuować, kiedy ojciec miał nawroty choroby” – mówi dziennikarka. Gorąco polecam tę mądrą rozmowę!

W redakcji uznaliśmy, że mocny, szczery wywiad wymaga mocnej okładki. Wiem, że Paulina Młynarska czuje się nią dotknięta. Nie było naszą intencją sprawienie przykrości jej ani jej rodzinie.Jeśli tak się stało, szczerze przepraszam. A czytelników zachęcam do lektury autoryzowanego, momentami wstrząsającego wywiadu z Pauliną.

Czytaj także:
Nie wystarczy wybaczyć

Okładka tygodnika WPROST: 39/2019
Więcej możesz przeczytać w 39/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Kiedy jakiś neomarksistowski gówniarz hodowany w postkomunistycznych salonach "elyt3RP" zaczyna bełkotać o "ochronie dzieci" to należy zabierać dzieciaki i uciekać. WPROST to niezła kompromitacja ostatnio. I opieranie się na tej Młynarskiej która idzie do przodu bazując tylko na swoje dysfunkcjonalnośći:))))