W Pruszczu Gdańskim na Pomorzu miał miejsce pożar jednej z nieruchomości. Jak pisze redakcja „Uwagi!”, ogień szybko strawił ciąg domów w szeregowej zabudowie. Wśród nich był budynek, którego właścicielami są osoby przedstawione w reportażu. Straty po pożarze są ogromne – sięgają 800 tys. PLN.
W związku z faktem, że dom był ubezpieczony, para zgłosiła się do firmy, której zaufali, by ta wypłaciła odszkodowanie. Umówili się z rzeczoznawcą, by obejrzał miejsce pożaru i sfotografował budynek. Rodzina czekała niecierpliwie na decyzję – wkrótce przesłano im kosztorys. Widniała tam kwota ok. 130 tys. Warto dodać, że ubezpieczenie opiewało na 700 tys. PLN.
Właściciel domu jest załamany. Tłumaczy, że sam dach to koszt 80 tys. – Czuję się oszukana i zmęczona. Jest mi przykro – przyznaje natomiast jego małżonka.
Kwota odszkodowania? Miała ukoić, wywołała łzy
Ostatecznie małżeństwo otrzymało nieco więcej, bo 150 tys. zł – to wciąż nie jest jednak nawet jedna czwarta wartości nieruchomości. Zdaniem firmy ubezpieczeniowej to jednak wystarczy, by przywrócić dom do stanu sprzed pożaru. Przedstawiciele podmiotu uważają, że potrzeba przeprowadzić remont, na co zgody nie wyraża starostwo powiatowe. Władze stoją na stanowisku, że budynek kwalifikuje się do wyburzenia.
Na co przeznaczone zostały pieniądze od ubezpieczalni? Na rozbiórkę i wywóz powstałego w wyniku prac gruzowiska. Małżeństwo zdobyło dwie niezależne ekspertyzy inżynierów budownictwa, którzy zapewniają, że odbudowa – bazując na tym, co zostało z domu – jest niemożliwa. – Zużycie [elementów po pożarze – red.] było kompletne. Wszystko było wypalone, łącznie z elementami konstrukcyjnymi – zaznacza inż. Marek Skolimowski, cytowany przez program TVN-u. Ekspert jest przekonany, że „rozwiązanie proponowane przez ubezpieczyciela, jeśli chodzi o wymienione kwoty, jest nierealne do osiągnięcia w obecnych realiach rynkowych”.
Co ciekawe, inne firmy ubezpieczeniowe, z oferty których skorzystały pozostałe rodziny zamieszkujące „szeregowiec”, po pożarze otrzymały znacznie wyższe odszkodowania. Jedna z kobiet wskazała, że dostała blisko pół miliona złotych.
Małżeństwo może jeszcze szukać sprawiedliwości u rzecznika finansowego
Co dalej? Redakcja „Uwagi!” pisze, że albo właściciele dojdą do porozumienia z firmą ubezpieczeniową, albo mogą wejść na drogę sądową. W grę wchodzi też pomoc, którą uzyskać mogą od rzecznika finansowego (obecnie jest nim doktor Michał Ziemiak). Do rozmów zachęca szefowa departamentu pozasądowego rozwiązywania sporów – sędzia Anna Gadomska.
Czytaj też:
Rewolucyjny ruch MEN w szkołach. „Wylało dziecko z kąpielą”Czytaj też:
Ważny komunikat Ambasady Polski w Chorwacji. Wspomniano o selfie
