Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Aktualności  Kraj  Kaczyński: mój brat został zamordowany

Kaczyński: mój brat został zamordowany

Jarosław Kaczyński  (fot. Wprost)
Lech Kaczyński naraził się tym, którzy nie chcą, żeby Polska była skuteczna w swojej podmiotowości. Wszystko wskazuje na to, że skończyło się zamachem. Mam poczucie, że prezydent Lech Kaczyński został zamordowany - przyznał Jarosław Kaczyński w rozmowie z portalem onet.pl.
W Polsce jak i zagranicą były osoby, które mogły skorzystać na śmierci Lecha Kaczyńskiego. I skorzystały - przekonuje Kaczyński. Były premier dodaje, że nie wyklucza możliwości przeprowadzenia ekshumacji ciała Lecha Kaczyńskiego. - Nie wykluczam, że będzie konieczna. Jeśli w uczciwym śledztwie, po zmianie władzy, prokuratura uzna, że trzeba dokonać ekshumacji, to nie będzie wyjścia - tłumaczy.
Skocz do tekstu
REKLAMA


W żałobie do końca

Kaczyński pytany kiedy zdejmie żałobny, czarny krawat odparł, że na zawsze pozostanie w żałobie. - Strata brata bliźniaka jest bólem, który czuje się przez całe życie. Może gdybym był młodszy, to po latach nauczyłbym się z tym żyć, ale w drugiej części życia tego bólu nigdy już nie przestanę czuć - wyjaśnia.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się także do nagrań rozmów Radosława Sikorskiego z Centrum Operacyjnym MSZ. - Są one zupełnie nieprzekonujące. Relacja ambasadora Bahra też jest bardzo sucha. Dziwna sprawa, że ze 150 metrów we mgle ktoś widział, że wszyscy nie żyją. W sprawie katastrofy smoleńskiej potrzebne jest odrębne śledztwo, które wymaga specjalnej ustawy. Ktoś na śmierci mojego brata skorzystał - przekonuje.

"Co miał prezydent do katastrofy? Nic"

Zdaniem Kaczyńskiego powodem katastrofy smoleńskiej nie mogły być decyzje podjęte przez prezydenta. - Bratu przekazano, że jest mgła na lotnisku i zapytano, gdzie lądować. Ale brat nie był decydentem w sprawie schodzenia i lądowania samolotu. Nie mógł podjąć decyzji, że należy zaniechać lądowania. Gdyby piloci powiedzieli, że nie mogą lądować, albo że lotnisko jest zamknięte, to wtedy musiałby wyznaczyć lotnisko zapasowe. Brat nie podjął decyzji o wyznaczeniu zapasowego lotniska, bo piloci nie zgłosili, że lądowanie jest niemożliwe. W samolocie decyduje pilot, który ląduje lub nie - tłumaczy.

- Pilotom podano z wieży komendę, żeby obniżyli wysokość lotu - czyli zejdźcie z wysokiego pułapu ok. 10 tys. metrów i idźcie w stronę lotniska - co było decyzją kontrolerów lotu, a nie pilotów. Następnie wydano im komendę zejścia do 100 metrów, a trzecią komendą był "pas wolny", czyli lądujcie. Oni zaczęli obniżać wysokość, następnie podjęli decyzję o odejściu. Tyle wiemy na pewno. Wiemy też, że pilotów utrzymywano w fałszywym przekonaniu, że są na "kursie i ścieżce". Co do tego ma prezydent? Nic - wyjaśnia.

"Tolerować Tuska? Musiałbym być niezrównoważony"

- Nie ukrywam swojego negatywnego stosunku do Donalda Tuska. Jeśli to był "tylko" wypadek, to tym bardziej ponosi odpowiedzialność za śmierć Lecha Kaczyńskiego i całej delegacji prezydenckiej. Musiałbym być psychicznie niezrównoważony, żeby tolerować Tuska, który odpowiada za śmierć moich przyjaciół. Powtarzam, że nie kieruję się żądzą zemsty. Ja potrafiłem w życiu wybaczyć wielokrotnie, ale pan Tusk nie spełnia żadnego kryterium, żebym miał mu wybaczyć - podsumowuje Kaczyński.

ja, onet.pl
Podziel się
(niezalogowany)
Nick
d 89.229.143.*
Data dodania
2012-06-28 18:43:35
Na wniosek wojowniczej córki Małgorzaty, dokonano jakiś czas temu ekshumacji zwłok jej ojca Zbigniewa Wassermana. Córce nie zgadzała się ilość części anatomicznych ojca, które miał usunięte operacyjnie, a ujęte były w protokole po sekcji w Moskwie. Ta niezgodność części anatomicznych nie dawała córce spać i zażądała ekshumacji ojca. Musiała się dla niej zgadzać rzeczywistość z przed katastrofy z rzeczywistością protokołu. Gryzło ją sumienie i chciała sprawdzić czy Wasserman to Wasserman, czego się dowiedziała, ale nie przypuszczała, że jak już ciało wykopano, to dokonano wielu badań na wszelkie inne możliwe okoliczności. Nie przypuszczała, że badanie ciała jej ojca może być powodem do stwierdzenia , że nie zginął on w wypadku wybuchu czy otrucia, Zginął po prostu w wyniku katastrofy lotniczej.
Co stwierdzili lekarze przeprowadzający sekcję? Ano stwierdzili, że nie ma śladów po wybuchu na ciele Wassermana! Stwierdzono także na podstawie badania błony bębenkowej, o co nie wnosiła córka, ale błonę zbadano szczegółowo, była w całości, nie pęknięta, co świadczy, że ciało nie było poddane fali akustycznej ani uderzeniowej. Nie było też śladów zatrucia.
Wyniki tych badań dotyczą również tego, że przyczyną śmierci wszystkich ofiar katastrofy był zwykły wypadek lotniczy a nie żaden zamach czy morderstwo.
Wynika z tego wniosek, że prezes PIS plecie bzdury po zażyciu proszków.
Prezes chce nam wmówić, że do Smoleńska wyleciał mierny polityk, a wrócił "wielki mąż stanu".
Coś się prezesowi pokićkało.
rozwiń komentarz
(niezalogowany)
Nick
ValNar 95.160.32.*
Data dodania
2012-06-26 17:30:43
  
(niezalogowany)
Nick
horror polski 83.9.176.*
Data dodania
2012-06-25 22:55:56
Kolejne strony: 1 2 ... 30 Następna strona  Pierwsza strona 




Czytaj również














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy


Koniec świąt katolickich, początek prawosławnych

Politycy są wulgarni, żeby odciągnąć uwagę społeczeństwa od reform
zamknij
Dodatkowe opcje wyszukiwania: