Jak w poniedziałek nieoficjalnie informowała Wirtualna Polska, premier Donald Tusk i przyszły szef niemieckiego rządu Friedrich Merz rozmawiać mieli o sprawach polityki migracyjnej. Polskie władze miały stanowczo zareagować na doniesienia o przypadkach podrzucania migrantów na naszą granicę – ustaliła redakcja.
Straż Graniczna opublikowała we wtorek wpis na X. Służby wyjaśniają, że „w Polsce kwestiami związanymi z udzielaniem cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również realizacją spraw związanych z przekazywaniem cudzoziemców w ramach rozporządzenia Dublin III [które mówi o zasadach rozpatrywania wniosków azylowych przez państwa członkowskie Unii Europejskiej], zajmuje się Urząd do Spraw Cudzoziemców”.
Straż Graniczna o procedurze dublińskiej
„Tryb przekazywania cudzoziemców w tzw. procedurze dublińskiej reguluje rozporządzenie (...) ws. ustanowienia kryteriów i mechanizmów ustalania państwa członkowskiego, odpowiedzialnego za rozpatrzenie wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej, złożonego w jednym z państw członkowskich przez obywatela państwa trzeciego lub bezpaństwowca” – czytamy. „Wskazuje ono, który kraj członkowski jest odpowiedzialny za rozpatrzenie wniosku o ochronę międzynarodową. Ma to na celu zapobieganie wielokrotnemu składaniu wniosków w różnych państwach UE i możliwie szybkie ich rozpatrzenie” – tłumaczy SG.
Straż Graniczna zaznacza, że „za rozpatrzenie wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej odpowiedzialny jest pierwszy kraj, w którym cudzoziemiec złożył taki wniosek”.
Polski rząd zapowiedział, że „jeśli cudzoziemcy nadal będą zwracani, wówczas nasz kraj będzie odmawiał ich przyjmowania a w przyszłości na granicach mogą nawet zostać zorganizowane polskie kontrole” – pisała w poniedziałek redakcja WP. Przyszły kanclerz Niemiec jest jednak skłonny do współpracy. Miał zapowiedzieć, że „wszelkie działania podejmowane przez jego kraj będą konsultowane z Polską”.
twitterCzytaj też:
Deportacja migrantów z Polski. Ujawniono liczbyCzytaj też:
Bez migrantów Polska zacznie się zwijać? Zaskakujące wnioski z debaty „Wprost”
