W październiku 2020 r. miały miejsce protesty po wyroku TK ws. aborcji. Demonstracja przeszła przez Warszawę i zatrzymała się pod siedzibą PiS, a potem ruszyła pod mieszkanie Jarosława Kaczyńskiego. W pewnym momencie ulica, na której znajduje się dom prezesa Prawa i Sprawiedliwości została odgrodzona przez policję. Oko.press relacjonuje, że potem wersje się rozjeżdżają. Według jednej z nich sześć osób w różnych miejscach zaatakowało policjantów i naruszyło ich nietykalność.
Protest przed domem Jarosława Kaczyńskiego po wyroku ws. aborcji. Policjanci zostali zaatakowani?
Zeznania funkcjonariuszy ws. zatrzymanych różnią się na przestrzeni czasu. Nieścisłości ma być kilka. Policjanci m.in. nie przypominają sobie nazwisk dowódców i jak zarządzono blokadę. Zastanawiające jest też to, że dwóch funkcjonariuszy opisało „dwie różne sytuacje z udziałem dwóch różnych osób – słowo w słowo – tak samo”. Dwóch rzekomo pokrzywdzonych policjantów nie mogło być w miejscu, gdzie ich nietykalność miała być naruszona.
Dwaj funkcjonariusze przekonują, że widzieli atakującego, ale nie pamiętają, czy zostali kopnięci z przodu, czy z tyłu. Jeden nie pamięta także, ile razu naruszono jego nietykalność cielesną. Mimo zdjęć policjanci nie byli w stanie powiedzieć, czy użyli gazu. Według obrony funkcjonariusze „brali udział w pacyfikowaniu legalnego zgromadzenie, choć ich obowiązkiem było je chronić, a wymyślając po fakcie zarzuty po bezpodstawnych zatrzymaniach, bronili się przed odpowiedzialnością”.
Sprawa demonstracji pod domem Kaczyńskiego po wyroku TK. Policja łapała przypadkowych ludzi?
Według jednego z oskarżonych policja prawdopodobnie działała wtedy na rozkaz, aby łapać przypadkowych ludzi, bo kilkunastu zatrzymanych to „za mało”. Taka sugestia miała paść przez policyjne radio. Funkcjonariusze mieli próbować wymusić na zatrzymanych przyznanie się do winy. Ci odmówili podpisania protokołów, bo miały się w nich znaleźć słowa, które z ich ust nie padły.
Sąd widział już nagrania z protestu. Prokurator chce warunkowego umorzenia kary, mimo że za naruszenie nietykalności policjanta grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Obrona przekonuje jednak, że „to policja brutalnie zaatakowała demonstrantów” i za swoje działania do tej pory nie została rozliczona. Przewód sądowy zakończył się 31 marca. Sąd wyda wyrok 9 kwietnia.
Czytaj też:
Bąkiewicz wyrzucony z sali sądowej. „Taka sprawiedliwość w państwie Tuska i Żurka”Czytaj też:
Legalne aborcje w Polsce coraz częstsze. Wzrost o 100 procent
