W Wielki Piątek w Warszawie doszło do przykrego incydentu. Na terenie parafii św. Maksymiliana Kolbego przy ulicy Rzymowskiego na Mokotowie spłonął krzyż. Był to historyczny krzyż, przed którym Jan Paweł II odprawił w 1979 roku mszę na Placu Piłsudskiego (wówczas Placu Zwycięstwa – red.).
Metalowa konstrukcja obłożona drewnem i obita blachą całkowicie zajęła się ogniem. Stołeczna policja całkowicie wykluczyła udział osób trzecich.
– Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru krzyża było zaprószenie ognia od zniczy. Pod krzyżem było ich bardzo dużo, ponieważ w czwartek wierni obchodzili rocznicę śmierci Jana Pawła II. Będziemy oczywiście ustalać, czy nie brały w tym udziału osoby trzecie, natomiast w tym momencie to wykluczamy – wyjaśnił Kamil Sobótka z Komendy Stołecznej Policji.
Proboszcz parafii na Mokotowie zapewnił, że krzyż zostanie odbudowany.
W Warszawie spłonął krzyż. W sieci zawrzało
Tymczasem pożar wywołał ogromne poruszenie w mediach społecznościowych.
„Dziś wyśmiewa się samą myśl, że ktoś mógł celowo podpalić symboliczny krzyż w Warszawie (…) Trzeba czekać na ustalenia służb, ale ktoś się dziwi na te pytania?” – dopytywał poseł PiS Dariusz Matecki. „Zwłaszcza w chwili, gdy świat obiega informacja, że ISIS w swojej propagandzie wzywa do podpalania kościołów i synagog w Europie i USA. A banda lewackich imbecyli u sterów władzy w Europie wpuściła do nas miliony islamistów bez jakiejkolwiek weryfikacji” – grzmiał.
„Symboliczne i tragiczne w Wielki Piątek i dzień po rocznicy śmierci Jana Pawła w Warszawie płonie krzyż” – dodawała Jadwiga Wiśniewska, również z PiS.
Skandaliczny komentarz zamieściła w sieci Monika Kirschenstein. „Piękny widok” – napisała radna związana w przeszłości z KO w Stargardzie. Te słowa wywołały burzę w sieci. „Dlaczego o antyklerykalizm oskarżana jest lewica, kiedy to najbardziej antyklerykalne komunikaty wygłaszają liberałowie?” – zastanawiała się Anna Maria Żukowska.
Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek stwierdził, że „w Polsce nie ma i nie będzie jego zgody na publiczne szydzenie z wiary i symboli religijnych, w związku z czym składa zawiadomienie do prokuratury”.
„Państwo ma obowiązek reagować, gdy ktoś publicznie eskaluje nienawiść i prowokuje konflikty społeczne – zwłaszcza na tle religijnym. Można mieć różne poglądy, można krytykować Kościół, można się spierać. Ale profanacja i szyderstwo z tego, co dla milionów Polaków jest święte, jest zwykłą pogardą” – ocenił polityk.
KO odcina się od wpisu radnej
Do sprawy odnieśli się członkowie KO ze Stargardu. Na oficjalnym profilu w mediach społecznościowych opublikowano post, w którym stanowczo potępiono wpis Moniki Kirchenstein. „To niedopuszczalna prowokacja i brak szacunku dla uczuć religijnych mieszkańców” – napisano.
W dalszej części wpisu przypomniano, że polityczka od sierpnia 2025 roku nie należy do klubu radnych KO. Została wówczas zawieszona i pozbawiona członkostwa w partii.
Czytaj też:
Judasz nie zdradził z chciwości? Ekspert: 30 srebrników to nie były wielkie pieniądzeCzytaj też:
Jezus nie cierpiał podczas Drogi Krzyżowej? Szokująca teza autora książki
