Niewybaczalne wykolejenie

Niewybaczalne wykolejenie

Moda na symbole III Rzeszy w Niemczech i za granicą przybiera rozmiary epidemii
Hitler popełnił pewne błędy, ale był wielkim mężem stanu" – twierdzi szef NPD Udo Voigt. Jego poglądy nie są wśród Niemców odosobnione. Podziela je też wielu młodych Rosjan, a Chińczycy obwieszają się hitlerowskimi dewocjonaliami.
Wspaniały dorobek III Rzeszy
„Musisz pracować, praca czyni wolnym: Arbeit macht frei" – zachęcała jednego z telewidzów autorka programu „Nightloft” Juliane Ziegler. Już nie zachęca. Szefowie stacji Pro7 uznali, że użycie przez tę 26-letnią dziennikarkę hasła znad bramy obozu zagłady w Auschwitz to „niewybaczalne wykolejenie”. Nie pierwszy to i pewnie nie ostatni lapsus popełniony przez znaną postać w RFN. Kilka dni wcześniej pochodzący z Krakowa DJ Tomekk (posiadający niemiecki i polski paszport) został wyrzucony z reality show telewizji RTL „DschungelCamp” za gest wyrażający hitlerowskie pozdrowienie i śpiewanie „Deutschland, Deutschland über alles…”. Ten sam los spotkał znaną dziennikarkę Evę Hermann, którą wyproszono ze studia telewizji publicznej ZDF po tym, jak pochwaliła „szacunek okazywany niemieckim kobietom i matkom” w III Rzeszy – „wspaniały dorobek zniszczony dopiero przez liberałów z pokolenia ’68”. Hermann już raz dostała wilczy bilet od mediów za podziw dla opieki socjalnej i budowy autostrad w czasach Hitlera. Popularny prześmiewca Harald Schmidt, prowadzący z młodszym kolegą Oliverem Pocherem program satyryczny, w studiu ARD przedstawiał urządzenie sygnalizujące, czego nie wolno mówić. Jego „nazimeter” piszczał, gdy Schmidt nadmienił, że ma popsuty prysznic w łazience, a Pocher skarżył się na problemy z kuchenką gazową. Widownia wyła z radości.
Niemcy śmieją się sami z siebie. „Dziadku, kim jest ten pan z wąsem na zdjęciu w twoim albumie?" – pyta wnuczek w jednym z dowcipów. „To bardzo zły człowiek” – mówi dziadek. Wnuczek docieka: „To dlaczego stajesz na baczność i podnosisz rękę do góry?”. Na to dziadek: „Żeby mu powiedzieć: Stop, mein führer! Tu dla pana nie ma miejsca”. Problem wiecznie żywego wodza III Rzeszy we współczesnej RFN nie jest jednak śmieszny. Kilka dni temu w Magdeburgu czterech neonazistów w wieku od 20 do 41 lat pobiło dwóch niemieckich Turków. Jak się okazało, sprawcy mają grube policyjne akta za napady na obywateli obcego pochodzenia. Choć podobnych przykładów jest wiele, premier Hesji Roland Koch wolał w niedawnej kampanii wyborczej skoncentrować się na imigrantach zakłócających życie spokojnym Niemcom. Magdeburska rzeczniczka do spraw integracji Susi Möbeck ma na to krótką odpowiedź: „Na 681 sprawców napadów na tle rasistowskim zatrzymanych w Saksonii-Anhalt w 2007 r. tylko dziewięciu miało obce korzenie”. Pod presją krytyki Koch przyznał się do popełnienia błędu, co nie zmienia faktu, że skrajna prawica dostała w prezencie od jego partii kolejny ożywiający zastrzyk.

60 mln trupów w obrazkach
– Cieszę się, że wreszcie ktoś z CDU odważył się mówić o tym, w sprawie czego my alarmujemy od dawna – chwali Kocha Udo Voigt, szef NPD, legalnie działającej partii, która w swym programie podważa cały powojenny porządek w RFN i Europie. – Za Hitlera nie było przestępczości obcokrajowców – przekonuje „Wprost" Voigt w centrali NPD w Berlinie Köpenick. – Hitler popełnił pewne błędy, ale był wielkim mężem stanu – dodaje. W landtagu Meklemburgia-Przedpomorze członkowie jego partii nie podnieśli się z miejsc dla uczczenia minutą ciszy ofiar narodowych socjalistów. Szef frakcji NPD w Schwerinie Udo Pastörs nie godzi się na „pielęgnowanie kultu winy”. Na szczęście zdecydowana większość niemieckich wyborców jest odporna na hasła neonazistów: ani w Hesji, ani w Dolnej Saksonii nie udało im się przekroczyć progu wyborczego. Do tej pory skrajna prawica zdobyła miejsca w ławach dwóch parlamentów na terenie byłej NRD.
Po bojkocie symbolicznego uhonorowania ofiar III Rzeszy przez NPD w Niemczech znów rozległy się żądania rozwiązania tej partii. – To byłby błąd, bo delegalizacja nie wykorzeni ideologii. NPD jest tylko parlamentarnym ramieniem neonazistów, którzy są skupieni w wielu kolektywach – uważa szef liberałów (FDP) w meklemburskim landtagu Michael Roolf. Jego zdaniem, świadome odrzucenie hitlerowskiej katechezy przez społeczeństwo jest możliwe jedynie „poprzez dotarcie do ludzkich głów". Roolf ubolewa nad brakiem zaufania do siły demokracji. Według Centralnej Rady Żydów, demokracja również powinna mieć granice tolerancji. W Izbie Przemysłowo-Handlowej w Schwerinie na jednej z imprez stanęli niedawno obok siebie były ambasador Izraela w RFN Avi Primor oraz oficjalnie zaproszony szef lokalnych neonazistów Udo Pastörs.
Z okazji 75. rocznicy zdobycia władzy przez Hitlera niemieckie media przedstawiły wiele rzeczowych analiz dotyczących panowania narodowych socjalistów. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung" poświęcił sporo miejsca pacyfikacji polskich wsi. Wiedza Niemców o wypędzeniach i eksterminacji Polaków jest nikła. Tekst „FAZ” stanowi jedną z nielicznych publikacji na ten temat. Niemcy usiłują leczyć się z sentymentów wobec Hitlera przez zaszczepianie świadomości, w jakich okolicznościach rodziła się i czym skończyła jego dyktatura. Nowym sposobem na wyhamowanie niepokojącego wzrostu szeregów neonazistowskiej młodzieżówki ma być „Poszukiwanie”. Tak właśnie brzmi tytuł komiksu z Hitlerem w roli głównej, który kilka dni temu wręczono uczniom dwudziestu klas ze szkół w Berlinie i Nadrenii Północnej-Westfalii. Młodzi w wieku 13-16 lat mają się dowiedzieć z obrazków o okropieństwach epoki hitlerowskich Niemiec i o 60 mln trupów z czasów wojny.
Neonaziści z NPD podjęli walkę o młode umysły dużo wcześniej. Niedawno rozpoczęli kolportaż specjalnie opracowanej gazety „Jugend rebelliert" i płyt CD w szkołach w Halle, Quedlinburgu, Köthenie, Leunie, Stassfurcie i Brettinie. Gdy jeden z uczniów nie chciał ich przyjąć, został pobity.

Skośne oczy Adolfa
Wiele tysięcy kilometrów dalej, w Chinach, nikt nikogo agitować ani bić nie musi – młodzi sami garną się do Hitlera. Wychodząc naprzeciw nowemu kultowi, firma Izzue w Hongkongu wyprodukowała kolekcję ubrań i koszulek ze swastykami i logo SS. Nad ekspozycją Izzue zawisła flaga wojenna III Rzeszy, którą zdjęto dopiero po interwencjach dyplomatów Izraela i RFN. Chińczycy namiętnie zbierają nazistowskie dewocjonalia i mundury. Gdy półtora roku temu pekiński dziennik „Beijing Times" opisał masową sprzedaż faszystowskiej literatury przez internetowy dom aukcyjny Taobao, wybuchła narodowa dyskusja nad chińską fascynacją niemieckim führerem. W efekcie obroty Taobao zamiast maleć, wzrosły. Prof. Michael Lackner, sinolog z uniwersytetu w Norymberdze, uzasadnia podziw młodych Chińczyków dla Hitlera „poszukiwaniem wzorca”. Według zasady: „każdy, kto przyczynił się do wielkości swego kraju, jest wielki”. Chińscy sympatycy Hitlera nie dopuszczają się jeszcze napaści na cudzoziemców. W Rosji wyznawcy doktryn z „Mein Kampf” znaczą swą obecność krwawym szlakiem. Jedną z ich wielu ofiar był studiujący w Woroneżu Peruwiańczyk Arturo Hurtado. Rosyjscy neonaziści napadli go w parku i zatłukli kijami. Wcześniej w tym mieście zabity został czarnoskóry student medycyny z Gwinei Bissau. Według moskiewskiego centrum Sowa, które zbiera dane o rasistowskiej przemocy, tylko w pierwszej połowie 2007 r. „narodowcy” zabili 37 cudzoziemców.
Dziś już nie wiadomo, kto z kogo czerpie wzory: w Rosji, jak na terenie byłej NRD, powstały no-go areas z „porządkiem" zaprowadzonym przez bojówki naśladowców niemieckiej SA. Jeśli obcy nie chcą stracić zdrowia lub życia, powinni z daleka omijać te strefy. Wzorem niemieckich polityków rosyjskie władze tłumaczą to zjawisko biedą i brakiem perspektyw. Tyle że bieda w Rosji i RFN to nie to samo. I jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, że rasistą nikt się nie rodzi.
Okładka tygodnika WPROST: 7/2008
Więcej możesz przeczytać w 7/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także