Seks polityków

Seks polityków

Politycy potrzebują więcej seksu niż ich wyborcy
Jesteś narkotykiem silniejszym niż afgańska heroina i kokai-na z Kolumbii" – śpiewa Carla Bruni o Nicolasie Sarkozym. – Zdobądź władzę, a będziesz miał udane życie seksualne i dużo kobiet – radzi Robert Wright, autor pionierskich prac z zakresu psychologii ewolucyjnej. I to właśnie uznaje za główny motyw działania mężczyzn w polityce. – Władza i wysoki status społeczny, jaki ona daje, ułatwiają miłosne podboje. Nie tylko mężczyznom, ale także kobietom – mówi prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog.– Dla kobiet mężczyzna, którego znają z telewizji, automatycznie staje się bardziej sexy – mówi Grzegorz Pochwatko, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Nazywa to efektem ekspozycji. Skoro bycie politykiem podnosi seksualną atrakcyjność, to czy politycy z tego korzystają? I jak z tego korzystają? A może bycie politykiem, związane z silnym stresem, rodzi problemy w sypialni? Z jakimi kłopotami politycy zgłaszają się do seksuologów?
Ujawnione przez tabloidy romanse Waldemara Pawlaka, Ludwika Dorna czy najnowszy romans posłanki lewicy Anity Błochowiak z żonatym klubowym kolegą Wojciechem Pomajdą nie wzbudzały większego zainteresowania. Tymczasem życie seksualne polityków ma bezpośredni wpływ na ich decyzje. – Politycy zachowują się tak jak dawni dyrektorzy pegeerów na delegacji. A klimat panujący w Sejmie jest połączeniem akademika z koszarami – twierdzi Piotr Gadzinowski, były poseł SLD. Właśnie pisze scenariusz do serialu „Sejm jak miłość" pokazującego, co się dzieje w alkowach polityków.

Pokusa nie do odparcia
– Odkąd zostałem posłem, zainteresowanie moją osobą jest zdecydowanie większe. Zdarza się, że zaczepiają mnie kobiety na ulicy, proszą o chwilę rozmowy – przyznaje Paweł Poncyljusz, poseł PiS. Propozycje spotkań, pójścia na kawę bądź spacer otrzymywał już wtedy, kiedy był samorządowcem. – Choć nie jestem supermanem, to mam powodzenie u pań. A im dłużej jestem posłem, tym jest ono większe – potwierdza Tadeusz Cymański z PiS. O wyraźnym zainteresowaniu ze strony pań mówią także Eugeniusz Kłopotek (PSL) oraz Maciej Płażyński (niezrzeszony). Były premier Józef Oleksy przyznaje, że w czasach, gdy był wpływowym politykiem, był przez kobiety traktowany niemal jak gwiazda kina. – Zdarzało się, że podchodziły do mnie panie i pytały, czy mogą mnie dotknąć – wspomina były premier. „Władza to największy afrodyzjak" – podkreślał nestor amerykańskiej dyplomacji Henry Kissinger.
Wyobraźmy sobie więc prawie 500 mężczyzn (w Sejmie i Senacie obecnej kadencji jest 458 mężczyzn i 102 kobiety) o wysokim poziomie testosteronu (a właśnie tacy walczą o władzę), w większości wypadków z dala od żon lub partnerek, podlegających permanentnej pokusie zaspokajania własnych żądz. Pytani przez nas posłowie nie mówią wprost o swoich problemach. Wspominają jedynie o braku czasu dla najbliższych, przemęczeniu i zanikaniu więzi między partnerami. – Bycie posłem jest okupione cierpieniem i poświęceniem – poetycko mówi Marek Suski z PiS. – Problemów z libido nie rozwiąże nawet kolejna sejmowa kaplica – żartują posłowie. Joanna Senyszyn, posłanka Lewicy, uważa, że najbardziej aktywni na tym polu są nowi parlamentarzyści, którzy robią karierę na skróty. W 2007 r. gazety opisały wyczyny posłów PO Romana Koseckiego i Andrzeja Biernata, nocą dobijających się do drzwi posłanki Samoobrony Sandry Lewandowskiej. Skądinąd najbardziej jest ona znana ze zdjęć toples zrobionych w Egipcie, gdzie pojechała wypoczywać razem z partyjnym kolegą Januszem Maksymiukiem.
W swoim serialu Piotr Gadzinowski ma zamiar opowiedzieć o kulisach życia seksualnego polityków. Głównym bohaterem będzie „młody, przystojny poseł", na którego będą polować sejmowe lwice. Akcja serialu ma się rozgrywać w poselskich pokojach, restauracji i na korytarzach. Bo to właśnie tam najwięcej się dzieje. Gadzinowski, który przez trzy kadencje był posłem, zapewnia, że większość wydarzeń opisanych w scenariuszu będzie prawdziwa.

Asystentka seksualna
To chęć uniknięcia plotek i skandali skłania polityków do szukania partnerek wśród partyjnych koleżanek i pracownic biur poselskich. Według naszych rozmówców, afera w Samoobronie i oferowanie pracy czy kariery w zamian za seks nie jest niczym wyjątkowym. – To się dzieje w większości partii, tyle że jest to robione z większą klasą niż w Samoobronie – opowiada posłanka PO. – Powód szukania kochanek w tzw. strukturach partii jest bardzo prozaiczny. Dla większości posłów dieta jest jedynym dochodem. Nie stać ich na wynajmowanie prostytutek, dlatego sypiają z dziewczynami z młodzieżówek albo asystentkami – twierdzi Piotr Gadzinowski. Kobiety, o których opowiada nasza rozmówczyni z PO, są przez jej kolegów nazywane „wolontariuszkami".
Posłowie, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że droga kariery wielu posłanek wiodła przez pokoje w poselskim hotelu. – Większość z nich miała swojego protektora. Część była kochankami kolejnych szefów partii – mówi jeden z naszych rozmówców. Schemat przebiegu kariery jest w wypadku większości z nich podobny. – Dziewczyny działają w młodzieżówce partii. Jeśli są ładne, zwykle są zapraszane na imprezy w klubach partii. Później posłowie zapraszają je na wyjazdowe imprezy lub do hotelu poselskiego – opisuje jeden z działaczy lewicy. Podobnie są traktowane młode pracownice biur poselskich. – W Parlamencie Europejskim praktycznie nie sposób spotkać brzydkiej asystentki czy mało przystojnego asystenta. Asystenci zazwyczaj romansują między sobą, ale zdarzają się związki z parlamentarzystami. Nieraz mało typowe, jak małżeństwo Lilli Gruber, włoskiej eurodeputowanej, z jej podwładną – mówi Andrzej Szejna, europoseł lewicy.

Niebezpieczne związki
Politycy wszystkich opcji do dziś leczą rany po tym, jak na początku lat 90. obnażyła ich (część zapewne nie tylko w przenośni) Marzena Domaros (vel hrabianka Anastazja Potocka), publikując „Erotyczne immunitety". Opisała w nich swoje podboje wśród ludzi władzy. Dziś bardziej niż prowokacji (wspomniana „hrabianka" podawała się za dziennikarkę „Le Figaro") politycy boją się wszędobylskich dziennikarzy z tabloidów, umiejących śledzić polityków nawet daleko od Warszawy. W rozmowach z „Wprost" posłowie przyznają, że dziś nawet „w czasie normalnych, przyzwoitych imprez muszą zasłaniać okna". O tym, jak trzeba uważać, świadczy historia Anity Błochowiak. Fotoreporterom udało się zrobić zdjęcie jej czułego SMS wysłanego do kochanka.
Spotkania ludzi mediów i polityki często prowadzą do intymnych kontaktów. Na parę ostatniego sezonu media wykreowały byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i dziennikarki TVP Patrycję Kotecką. Wcześniej tajemnicą poliszynela był związek jednego z liderów lewicy i dziennikarki dużego dziennika. Zapewne odruch zawodowej solidarności sprawił, że media powstrzymują się od nagłaśniania takich związków.

Hormon władzy
Seksuolog prof. Zbigniew Izdebski twierdzi, że życie erotyczne polityków jest bardzo intensywne. – Ich kreatywność objawia się także w łóżku. Osoby o twórczym umyśle potrafią z niego korzystać także w sypialni. Często nie brakuje im pomysłów na uniknięcie monotonii – mówi prof. Izdebski. Zarówno w seksie, jak i w polityce największe sukcesy odnoszą ci, u których poziom agresji jest wyższy od przeciętnego, co jest skutkiem wzmożonego wydzielania testosteronu. Wyższy poziom tego hormonu oznacza większą wytrzymałość. Politycy, podobnie jak niektórzy sportowcy, dzięki kontaktom płciowym przed ważnym wystąpieniem czy zawodami osiągają lepsze wyniki. Prof. Werner Habermehl z Instytutu Medycznego w Hamburgu twierdzi, że intensywne życie erotyczne polityków pozytywnie wpływa na ich możliwości intelektualne. W czasie stosunku wydzielana jest zwiększona ilość adrenaliny i kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu. Jego zwiększona ilość we krwi stymuluje nie tylko ciało, ale i korę mózgową. – A podwyższony na skutek orgazmu poziom endorfin i serotoniny poprawia wiarę we własne możliwości. Seks zapewnia więc organizmowi nie tylko fizyczną, ale i umysłową gimnastykę – mówi prof. Werner Habermehl. Najbardziej znanym zwolennikiem tej teorii był John F. Kennedy, który w kampanii prezydenckiej przynajmniej raz przed debatą telewizyjną z Richardem Nixonem korzystał z usług prostytutki.
Paradoksalnie, w USA obowiązuje obecnie mniejsza tolerancja dla bujnego życia erotycznego niż w XIX wieku. Grover Cleveland dwukrotnie został prezydentem (1885-1889 i 1893-1897), chociaż przyznał się do nieślubnego syna (był wówczas kawalerem), a na dodatek ujawniono, iż korzystał z usług prostytutek. Za to w 2008 r. podobne oskarżenia zakończyły karierę Eliota Spitzera, ambitnego gubernatora stanu Nowy Jork, który był wymieniany jako potencjalny przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych. Spitzer musiał zrezygnować ze stanowiska, gdy wyszło na jaw, że korzystał z usług luksusowej prostytutki, 22-letniej Ashley Alexandry Dupre. I nie był wyjątkiem. W 2007 r. Stany Zjednoczone, a najbardziej amerykańskich senatorów, zelektryzowała wiadomość o aresztowaniu Deborah Jeanne Palfrey, właścicieli luksusowej agencji towarzyskiej, która przez 13 lat działała w Waszyngtonie. Po aresztowaniu Palfrey ogłosiła przez adwokata, że sprzeda mediom listę swoich klientów. Na liście, jak zapowiadała DC Madam (pod takim pseudonimem pracowała), miały być nazwiska znanych osobistości z Kongresu, poprzedniej ekipy rządowej i Pentagonu. Jednym z nich okazał się zastępca sekretarza stanu Randall L. Tobias. Innym klientem był republikański senator David Vitter z Luizjany. Spośród ponad 130 kobiet pracujących u DC Madam zdarzały się nawet profesorki college’u czy zawodowe żołnierki. Biznes Palfrey przyniósł ponad 2 mln USD dochodu.
Płatny seks jest powszechny wśród europarlamentarzystów i Bogdan Golik z Samoobrony, oskarżony o gwałt na prostytutce, nie jest tu wyjątkiem. Kilka tygodniu temu 37 europosłów, głównie z krajów skandynawskich, zażądało od Hansa-Gerta Pötteringa, szefa Parlamentu Europejskiego, wprowadzenia zakazu nocowania posłów w hotelach oferujących usługi prostytutek.

Atrybut władzy
– Wysoki poziom testosteronu oznacza, że politycy nieustannie potrzebują nowych doznań, także seksualnych – twierdzi psycholog Jacek Santorski. Wysoki poziom testosteronu można porównać do jazdy na wyścigowym koniu. Jak zauważają specjaliści, można odnieść sukces, ale można także spaść z grzbietu i dotkliwie się potłuc. W wypadku osób, które przywykły do odnoszenia sukcesu na każdym polu, nawet jednorazowa porażka w sypialni może być powodem załamania. Aby sprostać wymaganiom, politycy coraz częściej sięgają po wspomagacze. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz opowiada, że nawet w nocy zdarza mu się odbierać telefony od znanych polityków proszących o wypisanie recepty na viagrę. Jeden z tabloidów opublikował nawet listę 200 posłów, którzy nie zaprzeczyli, że zwracają się do Starowicza po ten lek. Jacek Santorski przyznaje, że problem sięgania po medyczne wspomagacze istnieje w tym środowisku. Sam zniechęca do ich stosowania. Uważa, że to najgorsze wyjście, a jedyne, co może pomóc długofalowo, to odpoczynek.
Dr Andrzej Depko, seksuolog, zauważa, że erotyka w życiu ludzi sukcesu zawsze odgrywa większą rolę niż w życiu przeciętnych osób. – To był jeden z elementów rywalizacji z innymi ludźmi sprawującymi władzę – mówi Depko. Tak było już w czasach rzymskich cesarzy, którzy przechwalali się swoimi licznymi konkubinami. Często także za kochanki brali żony swoich politycznych sojuszników, w ten sposób podkreślając dominującą pozycję. Tak jest również teraz. Dlatego Leszek Miller przez lata z sukcesem budował swój wizerunek seksualnego macho, który wie, jak uszczęśliwić kobietę („prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, tylko jak kończy").
W książce „Rosja carów" prof. Richard Pipes, amerykański sowietolog, napisał, że posiadania licznych kochanek często domagali się od władców sami poddani a rezygnacja z seksualnych przywilejów świadczyła o słabości władcy. Wszystko wskazuje na to, że od czasów carów w Rosji niewiele się zmieniło. Władimir Putin, kiedy jeszcze sprawował urząd prezydenta Rosji, prosił o przekazanie pozdrowień dla Mosze Kacawa, prezydenta Izraela, którego oskarżono o molestowanie swoich pracownic. „Okazał się bardzo silnym mężczyzną! Dziesięć kobiet zgwałcił! Nigdy bym się po nim tego nie spodziewał! Wszystkich nas zadziwił! Wszyscy mu zazdrościmy!" – stwierdził Putin, czym wywołał zgorszenie. Ale nie w politycznych kręgach, gdzie z podziwem patrzy się na łowców (bądź łowczynie) seksualnych zdobyczy.


Seks po polsku

12 partnerów mają średnio Polacy
143 razy w ciągu roku się kochają
39 minut średnio zajmuje Polakom stosunek
80% uważa, że seks jest ważną częścią związku
72% snuje fantazje erotyczne
69% stosuje masaże erotyczne
50% uważa swoje życie seksualne za satysfakcjonujące
46% czyta pisma erotyczne
14% przebiera się i odgrywa różne role

Źródło: Raport Dureksu 200




Magnes na kobiety

Dojście do władzy jest na pewno korzystne dla mężczyzn, a nadal tracą na tym kobiety. Panowie ciągle wykazują atawistyczny lęk przed silnymi partnerkami. Części osób powodzenie w życiu zawodowym gwarantuje wysoki poziom testosteronu. Sukces zawodowy działa na nich jak kolejny bodziec, tym samym ich potrzeby seksualne są jeszcze większe. Udane pożycie jest dla nich dodatkowym motorem. Istnieje jednak grupa ludzi, którzy sukcesem finansowym rekompensują sobie obniżony poziom libido.

dr Andrzej Depko
seksuolog, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej




Koszt władzy
Zaburzenia seksualne najczęściej
występujące u posłów — na podstawie
rozmów z seksuologami i psychoterapeutami

nadmierny popęd seksualny

przedwczesny wytrysk

zaburzenia erekcji

impotencja

problemy związane z brakiem akceptacji dla nietypowych potrzeb seksualnych

kompleksy spowodowane małym rozmiarem penisa




SEKS W BIAŁYM DOMU

Bill Clinton – najbardziej znanym jego romansem był ten z Monicą Lewinsky. Kiedy wyszedł na jaw, prezydent skłamał pod przysięgą i wyparł się znajomości ze stażystką. Przyznał się do wszystkiego, kiedy przedstawiono kolejne dowody. Nie zrezygnował jednak z urzędu.

Dwight D. Eisenhower – Ike, jak go powszechnie nazywano, miał romans z młodszą od siebie o 25 lat Kay Summersby, która podczas wojny najpierw była jego osobistym kierowcą, a później sekretarką.

Grover Cleveland – walcząc w 1885 r. o fotel prezydenta, był kawalerem. W czasie kampanii okazało się, że ma nieślubnego syna z 33-letnią wdową Marią Crofts Halin. Przyznał się do ojcostwa, choć doradcy odwodzili go od tego pomysłu. Szczerość się opłaciła, bo w wyborach zwyciężył.

Warren G. Harding – w wieku 53 lat miał romans z 17-letnią Naną Britton, którą przedstawiał jako swoją siostrzenicę. W 1927 r. Britton opublikowała wspomnienia ze związku z Hardingiem (ten próbował kupić jej milczenie za 20 tys. USD).

James Garfield – nie ukrywał, że nie jest szczęśliwy ze swoją żoną. Prasa opisywała jego wizyty w domu publicznym w Nowym Orleanie. 20. prezydent USA został także przyłapany z Lucią Calhoun, dziennikarką „New York Timesa".

Franklin D. Roosevelt – miał romans z młodszą o kilkanaście lat sekretarką Lucy Page Mercer, której obiecywał nawet małżeństwo. Żona Roosevelta o tym związku dowiedziała się już po wypadku męża (od 39. roku życia był częściowo sparaliżowany), kiedy wśród jego dokumentów znalazła stos listów miłosnych.

Lyndon B. Johnson – był uważany za jednego z najbardziej „kochliwych" przywódców USA. Ponoć w gronie jego licznych kochanek znalazła się Imelda Marcos, żona prezydenta Filipin Ferdinanda Marcosa.

John F. Kennedy – Amerykanie tak trawestują słynne słowa Kennedy’ego: „Nie pytajcie, co kraj może uczynić dla was. Pytajcie... gdzie są dziewuchy". Miał reputację szybkiego i samolubnego kochanka. Aktorka Angie Dickinson, wspominając seks z prezydentem, powiedziała: „To było najlepsze 20 sekund w moim życiu". Jedną z najsłynniejszych jego kochanek była Marilyn Monroe.

George Washington – pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych przez historyków jest uznawany za jednego z największych kobieciarzy. Jedna z wersji o śmierci Washingtona mówi nawet, że zginął, skacząc z okna swojej rezydencji Mount Vernon, przyłapany z żoną urzędnika.

Thomas Jefferson – jeden z największym moralistów swojej epoki sam nie był wzorem cnót. Kiedy był prezydentem, prasa rozpisywała się o jego licznych podbojach miłosnych. Przez 38 lat utrzymywał stosunki z młodszą od siebie o 30 lat niewolnicą Sally Hemmings. Jefferson miał także romans z Elizabeth Walker, żoną generała Johna Walkera. Podobno w zamian za poparcie kandydatury Jamesa Madisona na prezydenta zażądał od jego żony usług seksualnych.





Życie seksualne polskich władców

Kazimierz Wielki (1310-1370) – cztery żony (z trzema był związany ślubem kościelnym), tysiące kochanek, choć do historii przeszła tylko jedna – Esterka.

Jan II Sobieski (1629-1696) – jedna żona, ale za to „najśliczniejsza, najwdzięczniejsza, najukochańsza". Bez seksu z Marysieńką król cierpiał ponoć na „ustawiczną gorączkę", „krosty po ciele" i „dymy do głowy takie, że się ledwie nie rozpada”.

Władysław IV (1595-1648) – jedna żona, liczne prostytutki, o których sam otwarcie mówił „kurwy", przyznając, że przepuszczał na nie państwowe pieniądze.

August II Mocny (1670-1733) – tysiące kochanek, mówiono, że miał 365 nieślubnych dzieci. Gustował i w arystokratkach, i w chłopkach. Najsłynniejsza kochanka to Anna Konstancja von Brockdorf, oficjalna metresa, która liczyła na to, że zostanie królową. Przeliczyła się.

Michał Korybut Wiśniowiecki (1640- -1673) – jedna żona, najprawdopodobniej liczni kochankowie i zamiłowanie do noszenia damskiej bielizny. Króla uważano za homoseksualistę, ale najpewniej był biseksualny.

Stanisław August Poniatowski (1732–1798) – zdobył przydomek „męża 100 żon", miał liczne kochanki, ale do dziś wypomina mu się tylko jedną: mało urodziwą, za to słynącą z bogatego życia erotycznego carycę Katarzynę II.



 

Okładka tygodnika WPROST: 47/2008
Więcej możesz przeczytać w 47/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także