Lolitki z Tokio

Lolitki z Tokio

Dlaczego Azja tak intryguje Zachód
Światowy kryzys finansowy sprawił, że na Azję patrzy się jak na stabilizator świata. A przy okazji Zachód odkrywa, jak wiele zawdzięcza Azji w dziedzinie kultury czy techniki. Na ludziach Zachodu równie wielkie wrażenie jak samochody z Kraju Kwitnącej Wiśni robią np.klozety japońskiej firmy Toto. Taki klozet ma podgrzewany sedes, dysze ze strumieniami myjącymi i suszącymi, a także sterowany pilotem odtwarzacz MP3. Najnowszy model został dodatkowo zaopatrzony w analizatory moczu, krwi oraz miernik ciśnienia. Będzie też wyposażony w Internet, by analizy natychmiast trafiały do lekarza. Niektóre modele sprawdzają ciężar ciała użytkownika i do tego dostosowują różne parametry urządzenia. Japońskie cacko toaletowe znajduje się już nie tylko w ekskluzywnych hotelach na Tajwanie, w Chinach czy Korei, ale podbija też Hollywood. A to dzięki nowojorskiemu Fashion Week. Po pokazie możliwości superklozetu amerykańskie gwiazdy, m.in. Tina Turner i Leonardo DiCaprio, zamówiły designerskie wersje kosztujące do 6 tys. dolarów. Di Caprio opowiedział magazynowi „In Touch", że superklozet pomaga mu wracać wspomnieniami do czasów dzieciństwa, odtwarzając dźwięki, zapachy czy melodie z tamtych lat.

Pies jak perfumy
Ludziom Zachodu nie przychodzi do głowy, że to Azjaci uczynili z psa najlepszego przyjaciela człowieka. Na Zachodzie wciąż pokutuje mit, że sympatyczne czworonogi w Azji najczęściej pojawiają się na talerzach. Kiedyś tak było (podawano je w czterech smakach), ale od lat psy funkcjonują tam w taki sposób jak obecnie w Hollywood. To Azjaci wymyślili ubranka dla psów, psich fryzjerów, a także coraz częściej otwierane jadłodajnie dla czworonogów. Na Tajwanie kilka lat temu tak zaczęto krzyżować psy, by co bardziej ekscentryczni właściciele mieli „niepowtarzalne egzemplarze". Mówi się już nawet o projektowaniu czworonogów na wzór perfum. Z takimi psami jest jednak zasadniczy kłopot – bardzo często chorują i żyją krótko.
W Tokio działa wypożyczalnia psów Puppy the World. Psy można wypożyczać na godziny (płacąc średnio 19 USD za godzinę). Japończycy chętnie korzystają z takiej formy obcowania z czworonogami, bo to rozwiązuje problem porzucania psów przez znudzonych nimi opiekunów. Każdorazowo można wypożyczyć innego psa, w zależności od nastroju lub tego, z kim się spotykamy.

Hotel na cmentarzu
Niemiecki filozof Martin Heidegger w swoim dziele „Bycie i czas" twierdził, że człowiek odnajdzie właściwą drogę w życiu dopiero wtedy, kiedy bezczelnie zajrzy śmierci w oczy i pogodzi się z jej istnieniem. Azjaci twierdzą, że taką formą zaglądania śmierci w oczy są dla nich na przykład skoki na bungee, podduszanie podczas uprawiania seksu (niedotlenienie wywołuje wtedy dodatkowe wrażenia) czy bardzo niebezpieczna jazda na przednim kole motocykla. Azjaci wymyślili też bezpieczniejszą formę zaglądania śmierci w oczy. W Korei organizowane są na przykład sztuczne pogrzeby. W Seulu działa firma, w której każdy zagubiony i znudzony życiem może zamówić własny pogrzeb. Klienci wchodzą do trumien, wewnątrz słyszą dźwięk wbijanych gwoździ, muzykę pogrzebowego marszu, szlochających żałobników. Po 15 minutach wychodzą i większość twierdzi, że poczuli się tak, jakby uzyskali drugą szansę od losu. Często pod wpływem tych doznań zmieniają swoje dotychczasowe życie.
W chińskim mieście Lishui (w prowincji Jiangsu) działa hotel przypominający stary chiński dom pogrzebowy. Hotel zbudowano na terenie starego cmentarza. Goście śpią w łóżkach stylizowanych na trumny. Właścicielka hotelu Jiao Meige wymaga od gości zaświadczenia, że nie mają problemów z sercem, a osoby, które leczyły się psychiatrycznie, muszą mieć opiekunów. Po takim wstrząsającym „odpoczynku" goście z radością wracają do pracy, a większość jest przeświadczona, że życie jest jednak piękne.

Dziewczęta z Harajuku
Rosyjsko-amerykański pisarz Władimir Nabokow, autor powieści „Lolita", nie wiedział, że pierwowzór swojej bohaterki łatwo mógłby znaleźć w Tokio, w dzielnicy Harajuku. Przychodzą tam dziewczęta (zwane Harajuku girls), które przebierają się za postacie z mangi. Manga to rysunki, w których dziewczęce postacie mają nienaturalnie duże oczy, ekscentryczny kolor włosów, a często także duży biust. Młode Japonki na kilka godzin zamieniają się w lolitki i tak się zachowują na ulicy czy w restauracji. Na Zachodzie Harajuku girls stały się popularne dzięki amerykańskiej piosenkarce Gwen Stefani. Zadedykowała im jedną ze swoich piosenek – „Dziewczęta z Harajuku" – i stwierdziła, że jest ich wielką fanką. Podczas promowania płyty „Love. Angel. Music. Baby" towarzyszyły jej cztery Japonki wystylizowane na dziewczęta z mangi. Dziewczyny wyglądające jak te z Harajuku można już zobaczyć na europejskich ulicach.

Parasol i buddyzm zen
Parasol znano już w starożytnym Egipcie, Asyrii czy Grecji. Był wykonany z papieru i chronił przed słońcem. Dopiero Chińczycy (około 400 r. n.e.) natłuścili ten papier olejem i zaczęli używać parasola także do ochrony przed deszczem. Potem papier zastąpiła tkanina. Gdy w latach 50. w Hollywood powstał musical „Singing in the Rain" (z Gene’em Kellym w głównej roli), parasol grał równie ważną rolę jak aktor i tancerz. Wkrótce największe domy mody umieściły parasole w swoich kolekcjach – zamiast ręcznych chińskich malowideł pojawiło się na nich logo projektantów. Parasolka nabrała cech magicznych: Marry Poppins dzięki niej latała, a Audrey Hepburn w „My Fair Lady", trzymając ją w dłoni, kokietowała mężczyzn. Dzisiaj piosenkarka Rihanna wykorzystuje parasolkę w swoim seksownym klipie.
Na przełomie lat 60. i 70. świat Zachodu do tego stopnia zainteresował się buddyzmem zen, że znany psycholog Erich Fromm wykorzystał jego elementy w swojej metodzie psychoanalizy. A słynny seksuolog Wilhelm Reich, zainspirowany buddyzmem tantrycznym, stworzył rewolucyjną teorię ludzkiego libido. Kiedy Japończyk Aki Maita wykonał w swojej pracowni Tamagotchi – elektroniczną zabawkę dla dzieci, wkrótce chciały ją mieć miliony. Wcześniej podobnie było z jojo, karaoke i tai-chi.
Dlaczego azjatyckie wynalazki i dzieła sztuki tak nas inspirują? W jakimś sensie odpowiada na to pytanie Wisława Szymbor-ska w wierszu „Ludzie na moście". Nawiązuje do obrazu dziewiętnastowiecznego japońskiego malarza Hiroshige Utagawy „Most na Awate". Szymborska pisze: „Dziwna planeta i dziwni na niej ludzie./ Ulegają czasowi, ale nie chcą go uznać./ Mają sposoby, żeby swój sprzeciw wyrazić".
Okładka tygodnika WPROST: 47/2008
Więcej możesz przeczytać w 47/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 8
  • S IP
    Bardzo ciekawy tekst!! Polecam! Uwazam, ze jak na pierwszy samodzielny tekst jest bardzo dobry!
    • lady_magma@interia.pl IP
      ta pani to sie chyba z marsa urwała
      artykół jest nieskładny nie trzyma sie żadnego tematu, czesto wprowadza czytelnika w bład nie mowiac juz o niepoprawnych wyrazeniach.
      Mam nadzieje ze to pani przeczyta , ale chyba wzieto autorke z łapanki , bo zaden szanujacy autor nie podpisalby sie pod takimi bzdurami
      moze ciakawostki a raczej ciekawostki z azji albo moze plotki o azji bylyby lepszym tytułem
      • mr big ;) IP
        bardziej tu ktos uderza w autorke niz pije do tekstu.. fajny jest. ciekawy. lubie takie artykuly.. dobrze sie je czyta i lekko wchodza do glowy
        • jw IP
          to jakiś bełkot...o czym wogóle jest ten tekst? bo dla mnie koncepcja (a właściwie jej brak) autorki jest niezrozumiała

          Czytaj także