Układ Jaruzelskiego

Układ Jaruzelskiego

Gen. Wiktor Anoszkin w 1981 r. był adiutantem dowódcy wojsk Układu Warszawskiego marszałka Wiktora Kulikowa. I to on jest autorem pięciu tzw. dzienników roboczych. Dokumenty te stanowią fundamentalne i sensacyjne źródło dla odtworzenia okoliczności wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Dotarli do nich polscy filmowcy.
W styczniu 2009 r. na ekrany kin wejdzie film dokumentalny Dariusza Jabłońskiego „Gry wojenne" poświęcony postaci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. W ciągu pięciu lat pracy Jabłoński przeprowadził dziesiątki wywiadów
w Polsce, USA i Rosji, a także dotarł do nieznanych dotychczas dokumentów, w tym dzienników Anoszkina. Polacy usłyszeli o nich po raz pierwszy w listopadzie 1997 r. podczas konferencji w podwarszawskiej Jachrance. Obok historyków obecni byli m.in. gen. Jaruzelski i marszałek Kulikow. „Jednym z najbardziej emocjonujących momentów podczas konferencji (…) był ten, w którym marszałek Kulikow wymachując niewielkim zeszytem twierdził, iż znajdują się w nim dowody, że generał Wojciech Jaruzelski domagał się w grudniu 1981 r. zapewnienia, że w wypadku niepowodzenia stanu wojennego otrzyma pomoc wojskową. Generał kategorycznie temu zaprzeczał" – wspominał prof. Andrzej Paczkowski, jeden z organizatorów konferencji w Jachrance.
W przerwie obrad amerykański historyk Mark Kramer zdołał wypożyczyć tajemniczy zeszyt i skserować jego fragment. W ten sposób w ręce historyków dostał się pierwszy fragment jednego z dzienników Anoszkina. Generał sporządzał w nim notatki dotyczące spotkań swojego szefa. Część miała niezwykle skrótowy charakter, niekiedy uniemożliwiający odtworzenie zawartych w nich informacji. Jeden z zapisków, datowany na 10 grudnia 1981 r., brzmiał na tyle sensacyjnie, że przez kolejne lata stał się przedmiotem licznych kontrowersji.
Anoszkin relacjonował, że na polecenie Jaruzelskiego do ambasadora ZSRR w Warszawie Borysa Aristowa zadzwonił sekretarz KC PZPR Mirosław Milewski, pytając: „Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR?". Aristow skomunikował się z sekretarzem KC KPZR Konstantinem Rusakowem i, wedle relacji Anoszkina, otrzymał odpowiedź: „Nie będziemy wprowadzać wojsk". Ten opatrzył odpowiedź komentarzem – nie wiadomo do końca, czy pochodzącym od Milewskiego, czy też od niego samego: „To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina
o wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego?".
Notatka Anoszkina stanowiła istotne uzupełnienie informacji, które Polacy poznali cztery lata przed konferencją w Jachrance. Wtedy prezydent Rosji Borys Jelcyn przywiózł do Warszawy pakiet sowieckich dokumentów z lat 1980-1981, wśród których znalazł się protokół sowieckiego Politbiura z 10 grudnia 1981 r. To właśnie na nim podjęto decyzję, o której Rusakow poinformował Jaruzelskiego. „Jeśli chodzi o przeprowadzenie operacji X – stwierdził wówczas szef KGB Jurij Andropow – to powinna być to tylko i wyłącznie decyzja towarzyszy polskich, jak oni zdecydują, tak będzie. (...) Nie zamierzamy wprowadzać wojska do Polski. To jest słuszne stanowisko i musimy przestrzegać go do końca. Nie wiem, jak będzie z Polską, ale nawet jeśli Polska będzie pod władzą »Solidarności«, to tylko jedna sprawa.
A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie".
Szef radzieckiej dyplomacji Andriej Gromyko powiedział: „Żadnego wprowadzenia wojsk do Polski być nie może. Sądzę, że możemy polecić naszemu ambasadorowi, aby odwiedził Jaruzelskiego i poinformował go o tym". Dyskusję jasno podsumował Michaił Susłow: „Myślę więc, że wszyscy tutaj jesteśmy zgodni, iż w żadnym wypadku nie może być mowy o wprowadzaniu wojsk".
Obrońcy Jaruzelskiego, nie mogąc podważyć wiarygodności tego dokumentu, podnosili, że generał nie mógł znać w szczegółach przebiegu obrad sowieckiego Politbiura, co oczywiście było prawdą. Podobnie jak to, że Rosjanie wcześniej wielokrotnie naciskali na Jaruzelskiego i jego poprzednika na stanowisku I sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię, by rozprawił się z „siłami kontrrewolucyjnymi", uosabianymi przez „Solidarność". Notatka Anoszkina sugerowała jednak, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej przy „operacji X", jak sowieccy towarzysze eufemistycznie określali wprowadzenie stanu wojennego.
Publikacja fragmentu zeszytu gen. Anoszkina wywołała gniewną reakcję Jaruzelskiego. Generał starał się na różne sposoby podważyć wiarygodność zeszytu, wskazując, że brak w nim zapisków z niektórych spotkań, które Kulikow odbywał podczas pobytu w Polsce, trwającego od 7 grudnia do 17. Także ostatnio, w swych odczytywanych przez sześć dni „wyjaśnieniach", złożonych w trakcie procesu przed Sądem Okręgowym w Warszawie, gen. Jaruzelski ocenił, że zeszyt Anoszkina „aż roi się od sprzeczności i bredni".
Dzienniki Anoszkina, zdobyte przez Dariusza Jabłońskiego, pozwolą gen. Jaruzelskiemu odświeżyć pamięć, a Polakom ocenić wiarygodność byłego I sekretarza KC PZPR. Znaleźć w nich można m.in. obszerny zapis półtoragodzinnej rozmowy, jaką Jaruzelski przeprowadził z marszałkiem Kulikowem w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. Notatka z tego spotkania, której obszerne fragmenty opublikujemy w następnym numerze „Wprost", stanowi brakujące ogniwo w ciągu wydarzeń, który doprowadził do posiedzenia sowieckiego Politbiura 10 grudnia, a następnie będącej jego konsekwencją informacji dla Jaruzelskiego, iż nie może liczyć na pomoc wojskową.
W trakcie spotkania z Kulikowem, w którym uczestniczył też gen. Florian Siwicki, Jaruzelski wprost zażądał sowieckiego wsparcia militarnego, mówiąc, że po wprowadzeniu stanu wojennego: „Strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady z wielomilionowym tłumem". Narzekał też, że Polska nie ma wspólnej granicy z krajami kapitalistycznymi, bo „byłoby dobrze, gdyby część »bandziorów« uciekła na Zachód".
Marszałek Kulikow, któremu myśl o dowodzeniu operacją stłumienia kontrrewolucji w Polsce nie była z pewnością obca, odpowiedział: „Jeżeli niestarczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać »Tarczę-80«". Za tym kryptonimem krył się przypuszczalnie plan interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Polsce. Równocześnie jednak Kulikow dodał: „zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów". Jaruzelski nie był jednak co do tego przekonany i „zauważył, że na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców [chodzi o całą górnośląską aglomerację]. To taka Finlandia, a wojska – jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej – nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady". Posunął się nawet do stwierdzenia: „byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego", co stanowiło czytelną groźbę pod adresem Kremla.
Kulikow nie był skory do wyraźnej deklaracji i podkreślał, że „najpierw należy wykorzystać własne możliwości". Pod koniec rozmowy zapytał, czy może zameldować Breżniewowi, że „podjęliście decyzję o przystąpieniu do realizacji planu?".
Jaruzelski odparł: „Tak, pod warunkiem że udzielicie nam pomocy".
Wypowiedzi Kulikowa nie zawierały jednoznacznej obietnicy pomocy wojskowej w tłumieniu protestów społecznych w Polsce, ale też jej nie wykluczały. Dopiero w kontekście zapisu z tej rozmowy staje się jasne, co miał na myśli Rusakow, mówiąc 10 grudnia na cytowanym już posiedzeniu Politbiura: „Jaruzelski powołuje się na wystąpienie Kulikowa, który jakoby powiedział, że ZSRR i państwa sojusznicze udzielą Polsce pomocy wojskowej. Jednakże, o ile mi wiadomo, tow. Kulikow nie powiedział tego wprost". Deklaracje marszałka skomentował również Jurij Andropow, mówiąc: „Jeżeli tow. Kulikow rzeczywiście powiedział o wprowadzeniu wojsk, to ja uważam, że postąpił niesłusznie. Nie możemy ryzykować".
Gen. Jaruzelski zdecydował się na wprowadzenie stanu wojennego mimo odmowy pomocy wojskowej ze strony Kremla. Miliony członków „Solidarności" nie wyszły na ulice,
a relatywnie niedużą liczbę strajków okupacyjnych szybko spacyfikowano. Taki był rezultat zmasowanej propagandy władz PRL, straszącej Polaków całkowitym załamaniem gospodarki w trakcie nadchodzącej zimy. Propagandy głodu i chłodu, która sprawiła – jak mówił Jaruzelski Kulikowowi – że jeszcze „we wrześniu 1981 r. rząd miał 30-procentowe poparcie, a »Solidarność« 70 proc.; obecnie rząd ma 53 proc., a »Solidarność« 47 proc. Szala poparcia przechyla się na naszą korzyść".
13 grudnia 1981 r. Jaruzelski na osiem lat uratował komunistyczny monopol władzy w Polsce, za co zresztą Kreml wynagrodził go w 1984 r. Orderem Lenina. Trudno stwierdzić, jakie znaczenie będzie miała notatka z grudniowej rozmowy Jaruzelskiego z Kulikowem dla wyroku sądu rozpatrującego obecnie odpowiedzialność gen. Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego. Dla historii najnowszej Polski dokument ten ma natomiast niezwykle istotne znaczenie. Potwierdza bowiem w sposób trudny do podważenia, że Jaruzelski gotów był wezwać wojska sowieckie, byle tylko uratować rządy komunistyczne w Polsce. Po lekturze tego dokumentu i obejrzeniu filmu „Gry wojenne" wielu Polaków, którzy dotychczas uważali pułkownika Kuklińskiego za zdrajcę, powinno się zastanowić, czy przypadkiem zdrajcą nie był ten, którego pułkownik zdradził.

Rozmowa marszałka Wiktora Kulikowa z gen. Wojciechem Jaruzelskim, przeprowadzona w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r., miała trwac – według zapisków Wiktora Anoszkina – 1 godz. 28 min. Marszałek Kulikow: „(...) Czy składajac meldunek Leonidowi Iljiczowi [Brezniewowi] mozemy mu powiedziec, ze podjeliscie decyzje o przystapieniu do realizacji planu?" Jaruzelski: „Tak, pod warunkiem ze udzielicie nam pomocy (...)" (tłum. Edward Szedzielorz)






Okładka tygodnika WPROST: 50/2008
Więcej możesz przeczytać w 50/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • polak IP
    Nie wierzę żadnemu z nich , bo to wszystko jedna banda która należała do PZPR i KPZSRR, a dowody no cóż ruskie już wczasie wojny przekonali cały swiat że mord w Katyniu to dzieło niemców też mieli orginalne niemieckie rozkazy ,dokumenty i inne dowody że to niemcy zabili polskich oficerów i świat uwierzył , a po za tym pokazcie mi winnego który sam się przyzna
    • emigrant IP
      Jaruzelski - \"internacjinalistyczny\" patriota,
      czy cyniczny komunistyczny klamca?
      • ticz IP
        Polskie swinie stanu wojennego z humorem na naszm FORUM