Okiem Brytyjczyka - Zmowy i złe koncepcje

Okiem Brytyjczyka - Zmowy i złe koncepcje

Co łączy pakt Ribbentrop--Mołotow, nielegalne schwytanie i przekazanie na Bliskim Wschodzie podejrzanych o działalność terrorystyczną oraz powrót Libii na arenę międzynarodową? We wszystkich tych sprawach zawarto tajne porozumienia, które kiedyś wydawały się dogodne, a teraz powodują poważne problemy.
Gdyby nie było tajnych protokołów, Rosji znacznie łatwiej byłoby teraz bronić paktu Ribbentrop-Mołotow. Największego oburzenia nie budzi podpisany przez nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki pakt o  nieagresji, który w mrocznych realiach polityki lat 30. był aktem złym, ale wcale nie wyjątkowym. Oburza natomiast tajny układ dotyczący podziału Europy Środkowej i Wschodniej. Tym bardziej że zaprzeczano istnieniu niejawnych protokołów. Po wojnie władze radzieckie musiały utrzymywać, że przejęte przez aliantów dokumenty nazistowskie sfałszowano. Przez to wszystko radziecka propaganda była jeszcze mniej przekonująca.

Gdy George W. Bush wydał wojnę terrorystom, a Polska, Litwa i Rumunia wyraziły gotowość udzielenia mu pomocy, wyglądałoby to  znacznie lepiej, gdyby pomocy udzielono legalnie, niczego nie kryjąc. Wysłanie wojsk do Iraku i Afganistanu być może było kompletną porażką wojskową, ale nie trzeba przez to wątpić w uczciwość rządu. Jeżeli jednak jakiś polityk decyduje się pomóc sojusznikowi w działaniach tajnych i haniebnych, na przykład w ujęciu i nielegalnym przekazaniu (a być może i torturowaniu) podejrzanych o działalność terrorystyczną, powinien mieć pewność, że nikt zamieszany w tę sprawę nigdy jej nie  ujawni. Ale kiedy się współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, jednym z  najbardziej otwartych społeczeństw świata, raczej nie należy tego zakładać. Zaciekła walka między partiami w USA powoduje, że utrzymanie czegoś w tajemnicy jest jeszcze mniej prawdopodobne.

 Do kryzysu wiarygodności dochodzi też w Wielkiej Brytanii. Zarzuca się brytyjskiemu rządowi, że zgodził się uwolnić terrorystę odsiadującego dożywocie, dążąc do poprawy stosunków z Libią. Abdelbaset Ali al-Megrahi, były oficer libijskiego wywiadu, skazany za zorganizowanie zamachu bombowego, w wyniku którego w 1998 r. w Lockerbie rozbił się samolot linii Pan Am, uzyskał zgodę na powrót do ojczyzny ponoć z  powodów humanitarnych. Lekarze stwierdzili, że wkrótce umrze, gdyż ma  raka prostaty w zaawansowanym stadium. Ale oficjalna wersja się sypie. Okazuje się, że władzom libijskim pozwolono zapłacić za badania więźnia. Ponadto Wielka Brytania i Libia od pewnego czasu prowadziły intensywne negocjacje, w większości tajne, w sprawie wymiany handlowej i dostaw ropy. Libia zagroziła Wielkiej Brytanii, że jeśli Megrahi umrze w  więzieniu, porozumienie zostanie zerwane. Gdy Megrahi wrócił do  Trypolisu i został powitany jak bohater narodowy, wywołało to oburzenie w USA.

Historia się powtarza: najpierw potajemna zmowa w sprawie jakiegoś szemranego interesu, a później spaprana przykrywka. Ofiarą jest wiarygodność. Matactwa niszczą wiarygodność i skłaniają do tworzenia teorii spiskowych. Jeżeli rządy państw Europy Środkowej i Wschodniej istotnie przyłożyły rękę do porwań i torturowania obcokrajowców, można pytać, do czego jeszcze się posuną, być może wobec rodaków? Z jakiego złowróżbnego powodu Rosja mataczy w sprawie przeszłości? Czy to tylko nostalgiczne, uparte i głupie występowanie w obronie zranionej radzieckiej dumy? Czy też coś dużo groźniejszego? Rzeczywistość się rozmywa, a my czujemy się coraz bardziej bezsilni, widząc machinacje agentów, masonów i innych mrocznych sił. I być może o to właśnie im chodzi.

Edwarda Lucasa

Okładka tygodnika WPROST: 38/2009
Więcej możesz przeczytać w 38/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • mn IP
    I zawsze za wszystkie zle koncepcje i zmowy placa nastepne pokolenia !!!!! I tak to jest!!!!!

    Czytaj także