Biznes w próżni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Twórcy statku SpaceShipOne - Burt Rutan i jego firma Scaled Composites - przeszli do historii pod hasłem "pierwszy prywatny lot pasażerski w kosmos". Turystyka kosmiczna, choć niedawno wydawała się domeną literatury science-fiction, wkrótce będzie dostępna - przynajmniej dla bogatych podróżników.
Kilka godzin po pierwszym udanym locie SpaceShipOne NASA ogłosiła, że przeznaczy setki milionów dolarów na konkursy podobne do X-Prize. Zgodnie z zaleceniami Białego Domu rządowa agencja kosmiczna ma ściśle współpracować z prywatnym biznesem, stymulować jego rozwój i udostępniać mu swój dorobek intelektualny. W ten sposób, bez znaczącego zwiększania wydatków budżetowych, zostanie zrealizowany plan prezydenta George'a W. Busha - powrót na Księżyc i lądowanie ludzi na Marsie. Amerykanie liczą na to, że komercyjne firmy same napędzą postęp technologiczny w imię zdrowego zysku. Wiadomo zresztą, że są w tym lepsze od rządowych agend - jak mówi z przekąsem Burt Rutan, za wydane przez niego pieniądze NASA mogłaby co najwyżej wykonać projekt statku kosmicznego.

Dobrym sygnałem są też nazwiska osób inwestujących w kosmiczny biznes. Większość pieniędzy na SpaceShipOne wyłożył Paul Allen, współzałożyciel Microsoftu. W branży działa też Jeff Bezos, twórca internetowej księgarni Amazon.com, a także tysiące innych biznesmenów, którzy dorobili się na informatycznym boomie i szukają nowego, dynamicznego rynku. Licencję od firmy Rutana chce kupić Richard Branson, potentat lotniczy z Wielkiej Brytanii, który już zapowiada, że w 2007 r. turyści będą mogli na chwilę wyskoczyć w przestrzeń okołoziemską dzięki liniom Virgin Galactic. Niestety, zapowiadana cena biletu jest także kosmiczna - ok. 170 tys. euro.

Jan Stradowski