Każdego dziesiątego dnia miesiąca na Krakowskim Przedmieściu odbywają się tzw. miesięcznice smoleńskie na pamiątkę katastrofy pod Smoleńskiem, w której 10 kwietnia 2010 roku zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Zwyczajowo w obchodach uczestniczy brat tragicznie zmarłego prezydenta, Jarosław Kaczyński. Szef Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem Onet.pl wyjaśnił, że celem marszów jest budowa pomników smoleńskich. Przypomnijmy, że podczas obchodów 83. miesięcznicy poseł PiS Jacek Sasin poinformował, że do tej pory w zbiórce publicznej zgromadzono już niemal milion złotych.
Zdaniem prezesa PiS cel, jakim jest zbudowanie pomników, jest obecnie coraz bliższy. – Może uda się je odsłonić za rok, na ósmą rocznicę? Bardzo na to liczę – dywagował Kaczyński. Przy okazji zdradził, że gdy Andrzej Duda został prezydentem, pojawił się postulat, by zakończyć marsze. Zgłosiła go Anita Czerwińska z klubów "Gazety Polskiej", obecnie posłanka PiS, a – jak podkreślił Kaczyński – za jej pośrednictwem całe środowisko, które organizuje miesięcznice. Przewodniczący PiS zaoponował jednak wówczas. – Skończymy, dopiero kiedy będą pomniki i kiedy będą konkluzje, przynajmniej wstępne, dotyczące śledztw smoleńskich – zadeklarował polityk.
Polecenie prezesa
Jarosław Kaczyński zaznaczył, że jako pokrzywdzony w śledztwie smoleńskim wie, że postępowanie posuwa się do przodu. – Także zespół Macierewicza też coś niedługo będzie miał do przedstawienia – stwierdził. Ujawnił przy tym, że w 2010 roku wydał zalecenie, by na miesięcznicach pojawiali się wyłącznie ci politycy, którzy przyjaźnili się z jego zmarłym bratem. – Prosiłem innych, by nie przychodzili, bo chciałem, by to była uroczystość o charakterze rodzinnym, nie politycznym. Dzisiaj się to zmienia ze względu na protesty podczas miesięcznic, organizowane przez naszych przeciwników – mówił.
