„2 miliony ludzi w Polsce boryka się z niepłodnością, a ta rozmodlona ekipa udaje, że tego nie widzi”

„2 miliony ludzi w Polsce boryka się z niepłodnością, a ta rozmodlona ekipa udaje, że tego nie widzi”

Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz na Marszu dla Wolności
Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz na Marszu dla Wolności / Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI
W poniedziałek 5 czerwca Rada Miasta Gdańsk przyjęła uchwałę, zgodnie z którą miasto będzie dopłacać do procedury in vitro. – Staramy się ludziom pomóc, zwykłym ludziom. Dwa miliony ludzi w Polsce spotyka się z niepłodnością, a ta rozmodlona ekipa udaje, że tego nie widzi – komentował na antenie Polsat News Bartosz Arłukowicz.

Gdańscy radni zdecydowali w poniedziałek na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta o wsparciu programu in vitro. Za finansowaniem programu ze środków miejskich opowiedziało się 16 radnych. Przeciwko głosował cały klub PiS oraz dwóch radnych z PO. Radni chcą, by miasto z budżetu dopłacało maksymalnie 15 tys. złotych jednej parze na zabieg in vitro (do 5 tys. złotych na trzy zabiegi). Program ma obowiązywać przez trzy lata. 

Czytaj także:
Gdańskie pary mogą liczyć na dofinansowanie zabiegów in vitro. Program rusza już w wakacje

- Staramy się robić, co możemy. W samorządach, . w których mamy większość, staramy się przeprowadzić projekty, które pomogą choć niewielkiej części mieszkańców tych samorządów skorzystać z tej metody. Przypomnę, że w 2010 roku świat nagrodził twórcę metody in vitro Nagrodą Nobla. A my dziś ludziom tę metodę zabieramy – zaznaczył były minister zdrowia. Arłukowicz, komentując postawę PiS wskazał, że „dwa miliony ludzi w Polsce boryka się z niepłodnością, a ta rozmodlona ekipa udaje, że tego nie widzi”.

Przypomnijmy, że po tym, jak rząd PiS zrezygnował z ogólnokrajowej refundacji in vitro, samorządy postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Gdańsk będzie kolejnym po m.in. Poznaniu miastem, który które zdecydowało się na znalezienie funduszy i refundację in vitro. Wcześniej takie decyzje podjęto w Częstochowie i Łodzi.

Czytaj także

 3
  • Populizm. PO zajmuje się problemem 2 milionów par, gdzie skuteczność zajścia w ciąże po serii 3 zabiegów wynosi 40-50% (dla kobiet przed 30 rokiem). Słynny program In-vitro Arłukowicza po trzech latach funkcjonowania spowodował urodzenie się 3,6 tysiąca dzieci kosztem ponad 300 milionów zł. czyli przyjście na świat jednego dziecka kosztowało grubo ponad 80 tysięcy złotych (gdzie zabieg ten w prywatnej klinice kosztuje 5-10 tysięcy). Jednocześnie te samo PO jest zagorzałym przeciwnikiem 500+ dla 5 milinów dzieci w Polsce. Ot obłuda!
    • In vitro tak naprawdę jest instrumentem zarobku dla jednych, instrumentem hodowli nadludzi dla drugich, w duchu eugeniki, a w kombinacji z macicą do wynajęcia instrumentem produkcji potomków dla homosiów (G). Instrumentalizacja życia ludzkiego w tradycji bezbożnego (nied-)oświecenia, jak widzieliśmy w III. Rzeszy, w protestanckich krajach Skandynawii i w Chinach czy Indiach. Być może "postęp" techniczny, jak komory gazowe i krzesło elektryczne czy gilotyna, ale żaden postęp cywilizacyjny.