Waldemar Żurek został zapytany przez „Gazetę Wyborczą”, czy rozważa powrót do sądu, gdy przestanie być ministrem. – Znamy przykłady takich powrotów, ale trzeba przejść procedurę przed prezydentem. Więc można powiedzieć, że chyba przez kolejne pięć lat moja droga jest zamknięta, chociaż w czasie mojego urzędowania chciałbym jednak uchodzić za eksperta. Chciałbym zachować czystość eksperta, a nie polityka – wyjaśniał Żurek.
Minister sprawiedliwości odpowiedział też Andrzejowi Dudzie, który uważał go za polityka. Zdaniem Żurka „to wynika z niezrozumienia, że jak się zasiada w KRS, to spotyka się z politykami, polemizuje z nimi i współpracuje”. – Walczyłem o sądy niezawisłe i nadal będę to robił. Natomiast jeżeli środowisko uzna, że się „spolityczniłem” i nie ma dla mnie miejsca w sądzie, to po prostu nie wrócę – kontynuował minister sprawiedliwości.
Karol Nawrocki zablokuje powrót Waldemara Żurka do sądu? Minister o różnicy z Adamem Bodnarem
Żurek dodał, że być może sam uzna, że nie może wrócić do sądu. Minister sprawiedliwości wyjaśniał również różnice pomiędzy nim a poprzednikiem. Żurek tłumaczył, że Adam Bodnar wystartował w wyborach do Senatu. On z kolei wszedł do rządu i nie ma zamiaru przystępować do żadnej partii politycznej. Minister sprawiedliwości podkreślił, że „nie wypiera się tego, że to funkcja polityczna”, ale jego zdaniem jest to „mniejszy kaliber”.
– Przed różnymi wyborami przychodziły do mnie różne obozy, które by chciały mieć kogoś takiego w swoich szeregach jako twarz, być może lokomotywę w jakimś tam okręgu. Odmawiałem zawsze – zdradził Żurek. Minister sprawiedliwości zaznaczył, że „przyszedł do niego zausznik PiS, który proponował, żeby przeszedł na ich stronę mocy i odbył z nim dwie rozmowy”.
Czytaj też:
Zamiast sukcesów są kłopoty. „Problemy Żurka mnożą się jak króliki”Czytaj też:
Minister sprawiedliwości o wejściu do rządu. „Najtrudniejsza decyzja”
