Prezydent Krakowa walczy o przetrwanie. „Ponad 130 tys. wkurzonych mieszkańców”

Prezydent Krakowa walczy o przetrwanie. „Ponad 130 tys. wkurzonych mieszkańców”

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski opublikował na TikToku rolkę, w której tańczy na dachu ratusza, sierpień 2025 r.
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski opublikował na TikToku rolkę, w której tańczy na dachu ratusza, sierpień 2025 r. Źródło: TikTok
Aleksander Miszalski może być jednym z nielicznych prezydentów, którzy stracili urząd w wyniku referendum. Jego zwolennicy najpierw pocieszali się, że inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa nie zbiorą wymaganych podpisów, żeby uruchomić głosowanie. Teraz przekonują siebie i wszystkich dookoła, że będzie trudno skłonić blisko 160 tys. krakowian, by w majowy weekend poszli do urn.

W minioną środę przeciwnicy prezydenta Miszalskiego złożyli w Państwowej Komisji Wyborczej 134 tys. podpisów mieszkańców popierających referendum. Wymaganych było nieco ponad 58 tys. zatem organizatorzy referendum zebrali dwukrotnie więcej podpisów na wypadek, gdyby część z nich została zakwestionowana przez PKW. W tej sytuacji prezydent Miszalski powinien się wyzbyć nadziei, że do referendum nie dojdzie i przygotować obronę.

Zbieranie podpisów było zresztą świetnie zorganizowane – zbierający byli oznakowani, widać ich było na każdym rogu, a podpisy deponowano w skrytkach, żeby nie dochodziło do nadużyć.

Za inicjatywą referendum stoi m. in. Łukasz Gibała, który przegrał z Miszalskim wyścig o prezydenturę w mieście (a tamta kampania była naprawdę paskudna).

Po namyśle do inicjatywy przyłączyły się PiS i Konfederacja, bo każda z tych partii ma własne rachuby na zaistnienie przy tej okazji.

A poza tym są naprawdę wkurzeni mieszkańcy.

Metro „na tym etapie”

Zwolennicy Miszalskiego uważają, że nie ma powodów do odwołania włodarza Krakowa. Jest dobrym prezydentem – twierdzą – a większość zarzutów pod jego adresem została rozdęta przez przeciwników politycznych. – Zorganizował spotkania na ławeczce dialogu, gdzie pojawiają się dyrektorzy z ratusza, wiceprezydenci i ludzie tam przychodzą, zgłaszają swoje postulaty, a urzędnicy je analizują i realizują krok po kroku – zachwala działania prezydenta krakowski polityk związany z obozem rządzącym.

Dodaje, że w każdej dzielnicy widać pozytywne efekty działalności obecnej ekipy, bo do osiedli na rozmaite inwestycje – w infrastrukturę, w rekreację – poszły spore pieniądze. – To się nazywa pakt dla osiedli – mówi krakowski polityk. I dodaje, że Kraków niebawem będzie miał też metro. – Ta inwestycja jest na etapie zbierania zezwoleń i projektowania. Brak tego rodzaju komunikacji jest ogromną bolączką Krakowa – opowiada stronnik Miszalskiego.

W tej opowieści Kraków jest niemalże miastem mlekiem i miodem płynącym. Ale jeżeli przyjrzymy się chociażby owej inwestycji w metro, głośno zachwalanej przez ratusz, to od razu widać rysy.

Artykuł został opublikowany w 11/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.