Rok szkolny za pasem, a MEN ma olbrzymi problem. Ekspert ostrzega przed katastrofą

Rok szkolny za pasem, a MEN ma olbrzymi problem. Ekspert ostrzega przed katastrofą

Samorządowa Szkoła Podstawowa w Ostojowie
Samorządowa Szkoła Podstawowa w Ostojowie Źródło: Flickr / Marcin Polak, CC BY 2.0
Tydzień przed początkiem roku szkoły szukały pracowników na 7,8 tys. etatów. MEN uspokaja, ale OSKKO ostrzega przed poważniejszym kryzysem.

Na tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego placówki oświatowe opublikowały 11 616 ofert pracy, odpowiadających ponad 7,8 tys. etatów – wynika z danych MEN przekazanych Interii. Resort przekonuje, że sierpniowe statystyki nie pokazują jeszcze rzeczywistej skali braków. Wakacje są okresem zmian kadrowych, a pełniejszy obraz będzie widoczny dopiero we wrześniu. MEN przypomina, że w poprzednich latach liczba wakatów wyraźnie malała po rozpoczęciu zajęć. 5 września 2025 roku było ich nieco ponad 3,5 tys., czyli 2,3 tys. etatów. W szkołach pracuje około 715 tys. nauczycieli.

„Ulubione nazwisko dyrektorów brzmi: Wakat”

Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, zaznacza jednak, że wakaty nie znikają same. To dyrektorzy muszą znaleźć sposób na obsadzenie zajęć.

– Nie robi tego MEN, tylko dyrektorzy we współpracy z nauczycielami. Wszyscy wykorzystują to na zasadzie: i tak dadzą sobie radę. Bo muszą – mówi ekspert w rozmowie z Interią.

Nieobsadzone stanowiska bywają w arkuszach organizacyjnych oznaczane nazwiskiem „Wakat”. Później rozpoczyna się kadrowa układanka.

Nadgodziny, emeryci i osoby bez pełnych kwalifikacji

Pierwszym rozwiązaniem są dodatkowe godziny przydzielane obecnym pracownikom. Dyrektorzy kontaktują się również z emerytowanymi nauczycielami i dzielą etaty między osoby zatrudnione w kilku szkołach.

Gdy to nie wystarcza, placówki proszą kuratoria o zgodę na zatrudnienie osób bez pełnych kwalifikacji. Do 26 sierpnia w Małopolsce złożono 1101 takich wniosków. W Wielkopolsce wpłynęły 923, a kurator wydał 768 zgód. Braki dotyczą m.in. pedagogów specjalnych, psychologów oraz nauczycieli matematyki i fizyki.

MEN liczy na demografię. Ekspert ostrzega

Wiceminister MEN Katarzyna Lubnauer wskazuje, że w ciągu dekady liczba dzieci w przedszkolach i szkołach podstawowych może spaść o ponad milion. Powinno to ograniczyć zapotrzebowanie na nauczycieli.

Pleśniar uważa jednak, że niż demograficzny nie rozwiąże problemu starzejących się kadr. Osoby przed 30. rokiem życia stanowią w Polsce zaledwie 4 proc. nauczycieli, podczas gdy średnia unijna wynosi 8 proc. Jego zdaniem największym zagrożeniem nie jest najbliższy wrzesień, lecz sytuacja za dekadę, gdy z zawodu odejdą obecni emeryci i kolejni doświadczeni pedagodzy. Bez napływu młodych kadr szkołom może grozić spadek jakości nauczania i „dramat pedagogiczny”.

Czytaj też:
Polacy wybrali najgorszego szefa MEN. Lider zdeklasował konkurencję. Sondaż dla „Wprost”
Czytaj też:
Była minister punktuje Barbarę Nowacką. „Tego jeszcze w polskiej oświacie nie widziałam”

Źródło: Interia.pl / WPROST.pl