Piskorski: Tusk jest jeden, pozostali są Shrekami

Piskorski: Tusk jest jeden, pozostali są Shrekami

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Paweł Piskorski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Zdaniem byłego polityka PO, a obecnie lidera Stronnictwa Demokratycznego Pawła Piskorskiego premier Donald Tusk porównując z mównicy sejmowej Grzegorza Schetynę do Shreka chciał upokorzyć nowego marszałka Sejmu. - Najwygodniejsza jest dla niego sytuacja, w której najpoważniejszym politykiem jest on, a pozostali są albo sami, albo są Shrekami - przekonuje Piskorski. Jego zdaniem Tusk nie chce dopuścić do powstania w PO nowego triumwiratu.
- To nie jest proste obrażanie, ale deprecjonowanie - tak Piskorski mówi o przemówieniu Tuska, który o nowym marszałku Sejmu powiedział, że ma w sobie coś z gladiatora i coś z Shreka. Według Piskorskiego pseudonim "Shrek" przylgnie do byłego wicepremiera na długo.

Dlaczego Tusk deprecjonuje Schetynę. Zdaniem Piskorskiego - boi się konkurencji. - Chce uniknąc sytuacji, w której musiałby z kimś współgrać, mowa tu o Komorowskim i Schetynie, a więc sytuacji triumwiratu - przekonuje Piskorski. I przypomina, że Tusk zlikwidował już w PO dwa triumwiraty - w skład jednego wchodził razem z Andrzejem Olechowskim i śp. Maciejem Płażyńskim, w skład drugiego - z Janem Rokitą i Zytą Gilowską. Dziś żadnego z tych polityków nie ma już w Platformie.

Piskorski wieszczy jednak kłopoty Tuskowi. Z jednej strony jest przekonany, że Schetyna postara się stworzyć sytuację, w której stanie się ważnym partnerem dla rządu. - Bywa, że ustawy trafiają do parlamentu w ostatnim momencie, coś się dzieje, ktoś czegoś zapomniał i wtedy kooperacja marszałka jest straszliwe ważna. Moim zdaniem to silny instrument oddziaływania marszałka na rząd - opisuje możliwości Schetyny Piskorski.

Drugim rywalem Tuska ma się stać prezydent-elekt Bronisław Komorowski, który pokazał już, że chce być niezależny, kiedy bez konsultacji z PO wskazał swoich członków KRRiT. - Komorowski może sobie pozwolić na publiczne sygnały: "Pójdźcie ze mną, współpracujcie ze mną, a nie z Donaldem, a ja się nie zawaham czynić na waszą rzecz takich kroków, które mnie z nim skonfliktują" - twierdzi Piskorski. Dodaje, że atutem Komorowskiego jest to, że może politycznie "przeżyć" Tuska - premier Donald Tusk może bowiem stracić władzę już za półtora roku, a Komorowski będzie prezydentem przez pięć lat.

Co zdaniem Piskorskiego zrobi teraz Tusk? - Są dwa scenariusze. Pierwszy jest taki, że rząd zdecyduje się na jednoznaczne reformy. A to sprawi, że zachowa progresywistyczny, rozwojowy elektorat, ale może tracić część elektoratu socjalnego. Bardziej prawdopodobny scenariusz jest odwrotny: Tusk się na nic nie zdecyduije, a rząd będzie zwlekał. Tyle tylko, że przy takim postawieniu sprawy rząd będzie tracił elektorat progresywistyczny - wyjaśnia lider SD. Niezależnie od scenariusza PO straci w sondażach a wtedy, zdaniem Piskorskiego, zacznie się spór między czołowymi politykami PO.

arb, "Polska The Times"

 3

Czytaj także