Policyjnemu snajperowi nie wolno zabijać

Policyjnemu snajperowi nie wolno zabijać

Dodano:   /  Zmieniono: 1
W Sanoku policjanci nie mieli prawa zastrzelić Andrzeja B. (fot. www.newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Polskie przepisy nie pozwalają policyjnemu snajperowi oddać śmiertelnego "strzału ratunkowego" - tzn. zastrzelić prewencyjnie uzbrojonego przestępcę, który np. wziął zakładników, albo któremu - jak Andrzejowi B. z Sanoka - towarzyszy osoba trzecia, której życie może być zagrożone. Za taki "strzał ratunkowy" policjant stanąłby przed sądem i mógłby odpowiadać nawet za zabójstwo. O sprawie pisze "Gazeta Wyborcza".
Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji tłumaczy, że gdyby snajperzy mieli prawo do "strzału ratunkowego", wówczas staliby się "prokuratorami, sędziami i katami w jednej osobie". - Nasi ludzie mogliby otworzyć ogień, gdyby trzeba było odeprzeć bezpośredni zamach na ludzkie życie - dodaje podkreślając, że w Sanoku taka sytuacja nie miała miejsca.

Tymczasem policyjni antyterroryści są zdania, że przypadek z Sanoka pokazuje, iż niezbędna jest zmiana przepisów.  - Wyobraźmy sobie, że w jakimś centrum handlowym pojawia się terrorysta obwieszony ładunkami wybuchowymi. Teraz nie moglibyśmy go zastrzelić, a skutki zaniechania takiego działania byłyby tragiczne - przekonuje były oficer katowickiej kompanii antyterrorystycznej.

arb, "Gazeta Wyborcza"
 1

Czytaj także