Prof. Chwedoruk: Ostateczny głos wciąż należy do prezesa. To on trzyma długopis podpisujący listy

Prof. Chwedoruk: Ostateczny głos wciąż należy do prezesa. To on trzyma długopis podpisujący listy

Dodano: 
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Wszyscy w PiS zmierzają do wniosku, że przy obecnej ordynacji wyborczej i zabetonowanej scenie politycznej, realny rozłam i wyjście na swoje nikomu się nie opłaci. Cała gra toczy się o to, czy Jarosław Kaczyński zachowa jednoosobową władzę, czy będzie musiał skonsultować kształt list i uwzględnić interesy różnych grup, na przykład Morawieckiego czy Sasina. Ostateczny głos wciąż należy do prezesa, dlatego wewnętrzne rebelie mają dziś wyłącznie ograniczony i krótkoterminowy charakter – mówi w rozmowie z „Wprost” prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: PiS potrzebuje dwóch płuc, czyli stowarzyszeń Mateusza Morawieckiego i Jacka Sasina?

Prof. Rafał Chwedoruk: W polityce czasami brakuje tlenu, ale jego nadmiar dla organizmu też nie zawsze jest korzystny.

Co w zasadzie wyborcy PiS rozumieją z tego zamieszania?

Prawo i Sprawiedliwość przez długi czas miało elektorat na swój sposób dychotomiczny. Choć pod względem stylu życia czy miejsca zamieszkania wyborcy byli do siebie zbliżeni, bo motywowały ich zupełnie inne kwestie.

To znaczy?

Z jednej strony mieliśmy wyborców tradycyjnie związanych z prawicą głównie kwestiami kulturowymi i religijnymi, a z drugiej strony PiS przyciągnął ogromną grupę ludzi programami społeczno-gospodarczymi. Ten dualizm idealnie odzwierciedlał dobór twarzy partii: Beata Szydło uosabiała podejście socjalne, a politycy starszej generacji – nurt stricte konserwatywny.

Ten model jednak chyba przestał działać.

Źródło: Wprost