Nowe oblicze wojennego terroru w Ukrainie. Atakują o „ulubionych” godzinach

Nowe oblicze wojennego terroru w Ukrainie. Atakują o „ulubionych” godzinach

Uszkodzony budynek mieszkalny w Kramatorsku
Uszkodzony budynek mieszkalny w Kramatorsku Źródło: Karolina Baca-Pogorzelska
Dzień potrafi minąć czasem nawet bez jednej syreny, ostrzegającej przed alarmem z powietrza. Ale wieczór, noc i poranek to czas rosyjskiej ruletki. Ale nie ma reguły, bo ostatnio biją też o 10.00 albo o 12.00. A jak wyje na Donbasie, to na pewno coś gdzieś spadnie. I to bez względu na to, czy alarm pokażą mapy i aplikacje, czy nie (co też się zdarza).

Gdy 3 tygodnie temu wyjeżdżałam z Mikołajowa, ok. 4.30 obudziły mnie dwie potężne eksplozje. Potem włączył się alarm, a potem znów spadały rakiety. Na Donbasie mam podobnie. 4.00 albo 5.00 to ulubione godziny orków. Bo wtedy w domach, we własnych łóżkach jest najwięcej ludzi. Tzw. systemy RSZW (czyli wyrzutnie typu np. tornado albo grad) nie są wychwytywalne i zbijalne przez obronę przeciwlotniczą. A że agresor jest już blisko, wali właśnie tym. Albo przeciwlotniczymi S-300 przerobionymi na ziemia-ziemia. Te widziano jednak głównie w Mikołajowie.

Źródło: Wprost
 2

Czytaj także