Wariaci Pana Boga

Wariaci Pana Boga

Jeżdżą tam, gdzie nikt nie chce jeździć, bo trzeba być szaleńcem, żeby chcieć zostać misjonarzem.

Kiedy o. dr Kazimierz Szymczycha podaje rękę na przywitanie, lewą dłoń kładzie na prawym przegubie. To taki kongijski obyczaj. Właściwie to też jego obyczaj, bo chociaż wrócił do Polski ponad trzy lata temu, kiedy opowiada o Kongu, mówi jak o swojej ojczyźnie: u nas w Kongu przez lata nie było prądu. U nas w Kongu mówi się w 370 językach. U nas w Kongu, w mojej Afryce, mówi o. Szymczycha, chociaż dzisiaj jest sekretarzem Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, która opiekuje się polskimi misjonarzami i siostrami rozsianymi po całym świecie. Po naszej rozmowie o. Szymczycha jedzie do MSZ na spotkanie o kryzysowej sytuacji polskich misjonarzy w Republice Środkowafrykańskiej. – Braciszkowie trochę piszczą, ale to dlatego, że są w Afryce raptem dwa lata. Ci, którzy są 20, już się przyzwyczaili – rzuca wesoło ojciec, choć zaraz poważnieje: – Ale ich rozumiem. Wojna może przerazić. Przeżyłem jedną w Kongu. Cztery miesiące siedziałem w lesie. Poza tym to dobrze, że krzyczą. Trzeba o sobie przypomnieć.

Misjonarz nie wraca

Przypomnieli o sobie dzięki głośnym apelom o pomoc w ogarniętej konfliktem Republice Środkowoafrykańskiej. W ubiegłym tygodniu powstał wspólny zespół episkopatu i MSZ ds. misji, który będzie się zajmował ochroną polskich misjonarzy i sióstr na całym świecie. Nie byłoby go, gdyby nie dramatyczne wydarzenia w Republice, gdzie duchowni znaleźli się niemal w samym środku rewolucji. Trwający od dwóch lat konflikt nasilił się w ostatnich miesiącach po obaleniu prezydenta kraju. Według nieoficjalnych danych bojówki rebeliantów, głównie muzułmańskich, z koalicji Seleka zabiły prawie 2 tys. osób. W lutym zaatakowali m.in. miejscowość Ngaoundaye, w której przebywali polscy misjonarze i siostry zakonne.

Do Polski dotarły ich dramatyczne prośby o ochronę. MSZ zaproponowało pomoc w ewakuacji, ale od razu odmówili. Nie chcieli zostawić swoich podopiecznych, m.in. sierot i niewidomych. – Ich powołaniem jest być tam z tymi ludźmi. Z jedną i drugą stroną. To jest kraj, w którym jest powszechne ubóstwo. Zdarzały się już sytuacje, że uzbrojeni rebelianci wpadali do wioski, ale wystarczyło ich nakarmić, żeby złagodnieli – tłumaczy brat Tomasz Grabiec z zakonu kapucynów, z którego pochodzi większość misjonarzy w Republice Środkowoafrykańskiej. – Tam do tragedii może dojść choćby z braku wyobraźni. Niech pan sobie pomyśli, że w wiosce jest 20 mężczyzn, którzy nie potrafią czytać ani pisać, a broń mają chałupniczej produkcji. I oni z tą bronią atakują setkę zaprawionych w bojach rebeliantów z karabinami i bazukami. Mają dość bycia poniewieranymi i chcą ich nastraszyć. Misjonarz musi powstrzymać tych ludzi. Wie, że mają prawo do obrony, ale wie też, że to się skończy masakrą – opowiada. Duchowni ani siostry zakonne nie wrócili, za to dołączyło do nich trzech kolejnych misjonarzy. – Im więcej ich tam jest, tym większa szansa, że uda się uspokoić sytuację. Od dawna przygotowywali się na ten wyjazd – mówi brat Grabiec. Sam dobrze zna Afrykę. Wrócił z niej, bo wezwały go obowiązki w zakonie, ale przyznaje, że jeśli tylko by mógł, od razu poleciałby na Czarny Ląd z powrotem. Misjonarz już tak ma, że trudno mu usiedzieć w miejscu.

Sanepid wykrywa dengę

– Trzeba by mu chyba przykleić pośladki do krzesła, żeby nie mógł się ruszyć – potwierdza ks. Andrzej Borowiec, salezjanin, od lat przebywający na misjach. – Jak ktoś już połknie bakcyla, poczuje rytm, nie będzie potrafił żyć inaczej – tłumaczy. Ma tylko chwilę na rozmowę. W boliwijskiej Cochabambie, gdzie jest codziennie, pada ulewny deszcz. Miasto leży w Andach, prawie 3 tys. m n.p.m. Z gór spływają setki ton wody wymieszanej z gliną. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni zginęło 19 osób. Ks. Borowiec przyjechał tu trzy tygodnie temu. Przedtem wiele lat pracował na Kubie, ale musiał stamtąd wyjechać, żeby podreperować zdrowie. Jak już podreperował, przełożeni zaproponowali mu posadę wykładowcy ekonomii na uniwersytecie w Rzymie. – Straszna nuda – powiedział ks. Borowiec i pojechał do Boliwii. Koledzy pukali się w głowę. Zresztą nie pierwszy raz.

Najpierw się dziwili znajomi, kiedy nagle w wieku 27 lat postanowił zostać księdzem. Miał narzeczoną, wyznaczoną datę ślubu, zbudowany dom. Nawet przygotował pokój dla dziecka. A potem nagle przyszło powołanie. – Tak szybko, że chyba nawet dobrze tego nie przegryzłem. Cały czas właściwie nie przegryzam, ale mi z tym dobrze – opowiada. Potem dziwili się koledzy z seminarium, kiedy sam zgłosił się do pracy z młodymi narkomanami i alkoholikami. Jeszcze później dziwił się przełożony w Rzymie, kiedy mu powiedział, że na misję chce pojechać na Kubę. „Przecież na Kubę nikt nie chce jeździć!”. „No to ja chcę tym bardziej” – odpowiedział. W Starej Hawanie stworzył Centrum Audiowizualne. Jak większość rzeczy na Kubie wszystko, co robił, było właściwie półlegalne. Jedna ambasada pomogła zdobyć konsoletę, druga mikrofony, czeska telewizja zrobiła reportaż, a przy okazji przemyciła dla niego specjalne kable. Organizował warsztaty teatralne, taneczne, profesjonalne studio nagrań, kursy angielskiego i obsługi komputerów dla młodzieży. Każdego dnia było u niego od 200 do 500 dzieciaków.

Komunistycznej Partii Kuby katolicki ksiądz z Polski, którą uważają za winną upadku Związku Radzieckiego i swojej trudnej sytuacji, nie mógł się spodobać. Nic więc dziwnego, że przez pierwsze trzy lata na wyspie gdziekolwiek szedł, towarzyszyli mu agenci kubańskiej bezpieki. Kiedy mieli go już dosyć, odmawiali wizy albo przychodzili z kontrolą kubańskiego sanepidu, który w kałuży na dziedzińcu kościoła dziwnym trafem znajdował bakterie dengi, więc zamykał centrum ks. Borowca. Za każdym razem z pomocą ambasady, prywatnych kontaktów i sztuki dyplomacji, którą wymusiła na nim Kuba, udawało mu się je otwierać z powrotem i znowu zaczynał mieszać.

Każdy ma swojego Boga

Jeśli go zapytać, po co, odpowie, że ten typ już tak ma. Im trudniej, tym lepiej. – Trzeba być wariatem, żeby zostać misjonarzem – mówi brat Tomasz Grabiec. – Boży szaleńcy, tak o nas mówią. Trzeba zgłupieć dla Pana Boga, tak do reszty. Bez tego nic nie będzie – wtóruje mu o. Kazimierz Szymczycha. – Polska to jest piękny, bezpieczny kraj, gdzie księdzu jest dobrze. Tu wypominki, tam kolęda, czasami jakieś rekolekcje. Naprawdę trzeba być trochę szalonym, żeby to wszystko zostawić – mówi o. Szymczycha.

Skąd się bierze to szaleństwo? O. Szymczycha mówi, że z niepokoju. Jego samego do Konga ponad 30 lat temu wypchnął właśnie niepokój. – Że mógłbym dać z siebie więcej. Że nie muszę tkwić w sztywnych ramach. Że mogę robić to, co mi odpowiada, tam, gdzie chcę. Kapłaństwo to służba, ale kapłani też chcą się realizować. Chciałem robić coś, co mi odpowiada, a nie przez całe życie do czegoś się uginać – tłumaczy. Jak co roku w maju po świecie rozjedzie się nowa grupa bożych szaleńców. Większość na 25 lat. Do Polski będą mogli przyjechać na urlop, raz na trzy lata, przed wyjazdem sprzedają więc wszystko, co mają. – Prozaiczne rzeczy, jak samochód czy ubrania, ale przez to pamiętają, że to nie jest wyjazd na chwilę. Ruszają w świat z gołymi rękami. Mówię panu, wariaci – mówi o. Szymczycha. Wariatów jednak nie brakuje. Co roku zgłasza się średnio 30 nowych chętnych.

Są wśród nich młodzi klerycy tuż po seminarium, ale są też duchowni z kilkunastoletnim doświadczeniem. Dziś na terenach misyjnych jest dokładnie 2015 polskich misjonarzy (wśród nich 60 osób świeckich). Kolejny tysiąc pracuje w krajach postsowieckich – od Białorusi po Kaukaz. Część nowych kandydatów do misji przygotowują ich zakony, inni szkolą się w Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

Żeby się tu dostać, trzeba się czymś wykazać w rodzimej parafii: zorganizować kółko misyjne albo jakąś akcję pomocy. Formacja misyjna trwa dziewięć miesięcy. Kandydaci na misjonarzy uczą się języka, poznają kulturę, religie i obyczaje miejsca, do którego mają jechać. Do wszystkiego nie da się jednak przygotować. – To zawsze jest szok kulturowy. Dzisiaj i tak jest znacznie łatwiej, bo wiedza jest na wyciągnięcie ręki. W telefonie można włączyć mapę Kinszasy, zobaczyć zdjęcia. Kiedy byłem w Afryce, w Kongu nie było nawet telefonów. Znajomych prosiłem, żeby wysyłając mi kartki z życzeniami wesołych świąt, dopisywali, o jakie święta chodzi, bo list szedł średnio siedem miesięcy – opowiada o. Szymczycha. Poza kulturą, odmiennymi zwyczajami i sposobem myślenia może szokować jeszcze jedno. – Człowiek jedzie głosić Chrystusa, a pierwszego dnia na miejscu się okazuje, że musi zostać hydraulikiem, bo akurat pękła rura. Nie da się mówić o Bogu, kiedy naokoło ludzie umierają z braku dostępu do wody – opowiada brat Grabiec.

Zresztą o Bogu wbrew pozorom na misjach nie mówi się zbyt wiele. Po pierwsze, nie bardzo jest na to czas. Po drugie, to trudne rozmowy. Wiadomo, jak jest z Bogiem. Każdy ma swojego. Na Kubie trzeba pogodzić chrześcijaństwo z praktykami wudu, w Afryce katolicki model rodziny z dość powszechną poligamią. – Nie ma sensu walczyć z tymi zwyczajami. Czym byśmy się wtedy różnili od kolonizatorów? Tam trzeba po prostu być. Nie mogę ich krytykować za poligamię, ale mogę jeść obiad z siostrami albo im pomagać przenieść bagaże. Tam często kobieta nie ma prawa usiąść z mężczyzną do posiłku. Jeśli zobaczą, że traktuję ją jak równą sobie, zaczną robić podobnie – opowiada brat Tomasz.

To mój dom

– Misjonarz musi mieć trzy cechy – mówi o. Szymczycha. – Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze więcej cierpliwości. Przez pierwsze pięć lat nawet słowem nie wspomniałem o eucharystii, spowiedzi czy Jezusie. Tam jesteś inny, więc nastawiasz się na poznanie człowieka. Ale możemy się porozumieć. Tam, nawet w najgłębszym buszu, nie ma ateistów. Wszyscy mają zakorzenioną w sobie ideę jakiejś istoty wyższej, stwórcy świata. To, jak się go nazywa, jest mniej ważne – opowiada o. Szymczycha.

Tyle że nawet najgorliwiej wierzący misjonarze mogą przeżyć moment zwątpienia, patrząc na ogrom biedy i cierpień w krajach, do których są posyłani. – Widziałem w Afryce dwóch małych chłopców, którzy bili się przed restauracją o to, który z nich zabierze do domu kości po kurczaku zamówionym przez białego dziennikarza. Takie przeżycia zmieniają człowieka. To potężne ograniczenie, niemoc powoduje, że stajesz się innym człowiekiem. Pokorniejesz, a jednocześnie uczysz się żyć sam z sobą – mówi brat Tomasz Grabiec i dodaje, że z misją jest jak z długo oczekiwanym dzieckiem, które się rodzi niepełnosprawne. – Kiedy się pojawia na świecie, najpierw jest zachwyt i piękno, a potem przychodzi strach. Sztuką jest je pokochać takie, jakie jest, pokochać mimo wszystko. Misjonarz ma tak samo: musisz nauczyć się kochać kraj, w którym jesteś, z jego pięknem, dzikością, ale też ograniczeniami. Jeśli nie potrafisz, powinieneś jak najszybciej wrócić – mówi Grabiec.

Rzadko się zdarza, że ktoś wraca. Wojna taka jak w Republice Środkowoafrykańskiej nie zdarza się codziennie, ale zagrożeń i tak nie brakuje. Od katastrof klimatycznych, przez napady rabunkowe, po tropikalne choroby. – Trzeba być gotowym, że zostanie się na misji na zawsze – mówi o. Szymczycha. On prawie został, kiedy w wiosce oddalonej o pięć dni drogi przez dżunglę zachorował na malarię mózgową. Cudem udało się wezwać samolot po pomoc, cudem przeżył, chociaż przez trzy dni był nieprzytomny. – Kiedy się już obudziłem, pomyślałem, że pięknie byłoby umrzeć w Afryce, bo to mój dom – mówi o. Szymczycha. Jest członkiem zakonu werbistów. – Jest nas na świecie 6 tys. Mamy tyle potrzeb, że przecież nie będziemy się wozili po świecie w tę i z powrotem w trumnach. Poza tym już panu mówiłem. Misjonarze nie lubią wracać. ■

Okładka tygodnika WPROST: 8/2014
Więcej możesz przeczytać w 8/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 8/2014 (1616)

  • Jestę prorokię 16 lut 2014, 20:00 W 1995 r. napisałem opowiadanie „Krzyż” o księdzu Marcinie, gotowym zrezygnować z kapłaństwa, by uratować dziecko, które chce usunąć obca mu dziewczyna (ksiądz nie jest biologicznym ojcem). Opowiadanie zostało opublikowane... 4
  • Skaner 16 lut 2014, 20:00 KULTURA Polak wśród laureatów World Press Photo Amerykanin John Stanmeyer zwyciężył w tegorocznej edycji najbardziej prestiżowego konkursu fotograficznego World Press Photo. Jego zdjęcie przedstawia stojących w świetle księżyca... 6
  • Co z tym Trynkiewiczem 16 lut 2014, 20:00 MAREK BIERNACKI obiecał, że poda się do dymisji, jeśli Mariusz Trynkiewicz wyjdzie na wolność. Minister naprawdę bardzo się starał, by nie wypuścić seryjnego mordercy, ale nie wyszło. 12
  • Zdrowy przekręt 16 lut 2014, 20:00 Ogromne nieprawidłowości, miliony z publicznej kasy, naciski, CBA i prokuratura w akcji. Wśród bohaterów medycznego skandalu są minister BARTOSZ ARŁUKOWICZ i SZEF NFZ MARCIN PAKULSKI. 16
  • Pan poseł jest dżentelmenem 16 lut 2014, 20:00 Poseł PIOTR SZELIGA umie dziewczynę komplementować. I to powoduje jego polityczne kłopoty. 20
  • Miedź czy nie mieć 16 lut 2014, 20:00 ABW zbada, dlaczego Ministerstwo Środowiska oddało w niejasnych okolicznościach warte miliard dolarów złoże miedzi w ręce kanadyjskiej firmy reprezentowanej przez BYŁEGO PREZESA KGHM – dowiedział się „Wprost”. 22
  • Jak w rybnym 16 lut 2014, 20:00 TRWA POCZTOWA WOJENKA. Wszystkie chwyty dozwolone. 24
  • Koniec świata celebrytów 16 lut 2014, 20:00 Telewizjom coraz trudniej promować nowe twarze. W czasach posuchy umiejętność kreowania celebrytów zachowali w zasadzie jedynie NINA TERENTIEW I EDWARD MISZCZAK. 26
  • Wariaci Pana Boga 16 lut 2014, 20:00 Jeżdżą tam, gdzie nikt nie chce jeździć, bo trzeba być szaleńcem, żeby chcieć zostać misjonarzem. 30
  • Przełamać tabu 16 lut 2014, 20:00 Na pęcherz nadreaktywny choruje ok. 17 proc. Polaków po 40. roku życia. Liczba pacjentów rośnie wraz z wiekiem, częściej cierpią kobiety niż mężczyźni. Pęcherz nadreaktywny można skutecznie leczyć. Wystarczy przełamać wstyd i porozmawiać z lekarzem. 34
  • Siedem powodów, dla których rok 2014 (i następne) będzie rokiem kobiet 16 lut 2014, 20:00 André Malraux powiedział kiedyś, że „wiek XX albo będzie wiekiem religii, albo go nie będzie”. Jego przewidywania okazały się nieprawdziwe. Nie wiem, czy ktoś już ogłosił, jaki ma być wiek XXI, ale nie sądzę, by był... 36
  • Ballada o Januszkach 16 lut 2014, 20:00 Dorosłe dzieci biją i poniżają rodziców. Matki i ojcowie wolą przyjmować cięgi, niż wydać swoje latorośle w ręce prawa. 50
  • Złote dojne krowy 16 lut 2014, 20:00 Najlepsze uczelnie świata walczą z sobą o zagranicznych studentów. Polskie szkoły też chciałyby dołączyć do edukacyjnego wyścigu, ale nie bardzo potrafią. 53
  • Beksińscy – historia straszna 16 lut 2014, 20:00 Biografia Zbigniewa i Tomka Beksińskich, która za kilka dni ukaże się w księgarniach, dla wyznawców ich legendy okaże się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. 56
  • Alfabet Beksińskiego 16 lut 2014, 20:00 Niepełna lista rzeczy, których Tomasz Beksiński nienawidzi (w porządku alfabetycznym). 58
  • OZE lokalnie – z korzyścią dlakonsumenta i bezpieczeństwaenergetycznego Polski 16 lut 2014, 20:00 Maciej Bando, wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki Dlaczego wśród pożądanych kierunków rozwoju sektora elektroenergetycznego w Polsce tak ważną rolę odgrywają odnawialne źródła energii? Między innymi dlatego, że jednym z wyzwań,... 62
  • Dotacje na wiatr 16 lut 2014, 20:00 Odnawialne źródła energii wciąż jeszcze mogą być szansą dla przedsiębiorców. Niestety, ciągle czekamy na ustawę, która ustali zasady gry w tej dziedzinie. 64
  • Zaprząc wiatr do pracy 16 lut 2014, 20:00 W Polsce podobnie jak w innych krajach Unii coraz więcej energii wytwarza się z odnawialnych źródeł. Charakter tych źródeł stawia przed sektorem energetycznym wyzwania, w których sprostaniu mogą pomóc firmy telekomunikacyjne. 70
  • Jak ściąć rachunki za ogrzewanie domu 16 lut 2014, 20:00 Nowy pomysł BOŚ Banku pozwala zmniejszyć wydatki na ogrzewanie domu niemal do zera, zyskać dodatkowe metry powierzchni domu dzięki wyższej zdolności kredytowej i chwalić się nowoczesnymi, ekologicznymi rozwiązaniami. 72
  • Bank z energią 16 lut 2014, 20:00 Proponujemy zupełnie nowe rozwiązanie. Kompleksową odpowiedź na potrzeby klienta, który chce mieć ciepło w domu, podgrzaną wodę i niskie rachunki – mówi Mariusz Klimczak, prezes BOŚ Banku. 73
  • Siła polskiej chemii 16 lut 2014, 20:00 Rok 2013 pokazał, jak się ukształtował sektor chemii przemysłowej w Polsce zarówno w odniesieniu do czynników makroekonomicznych, jak i zdarzeń inwestycyjnych. Kondycję polskiej chemii można oceniać, stosując różne miary: wyniki... 76
  • Nanofolia przyszłości 16 lut 2014, 20:00 Folia nanoER- GIS jest unikatowa na rynku. Najwięksi europejscy gracze nie mają jeszcze porównywalnych z nią produktów – mówi Tadeusz Nowicki, prezes Grupy ERGIS. 77
  • Chemiczny bieg ku przyszłości 16 lut 2014, 20:00 Po latach marazmu polski przemysł chemiczny wstaje z kolan i wreszcie stawia na innowacje. Czy mamy jeszcze szansę dogonić zagranicznych gigantów? 78
  • 12 mld zł na petrochemię 16 lut 2014, 20:00 Pod koniec ubiegłego roku Grupa Lotos i Grupa Azoty podpisały porozumienie w sprawie powołania spółki celowej i wykonania pełnego studium wykonalności kompleksu petrochemicznego zlokalizowanego w Gdańsku i na południu Polski. 83
  • Grzanie Hillary 16 lut 2014, 20:00 Publikacja prywatnych listów i e-maili Hillary Clinton potwierdza jej wizerunek zimnej baby ze stali. Taki image nie ułatwi jej walki o prezydenturę w 2016 r. 84
  • Pijany jak Anglik 16 lut 2014, 20:00 Młodzi Brytyjczycy, pijąc na umór, rujnują swoje życie i krajową gospodarkę. Rząd szuka pomysłów na odwyk narodowy. 88
  • Idź złoto do złota 16 lut 2014, 20:00 Po raz pierwszy w historii polscy sportowcy zdobyli dwa złote medale w jednych zimowych igrzyskach. I może to jeszcze nie koniec. 90
  • Wielkie wysysanie Polaka 16 lut 2014, 20:00 Dziesięć razy wyższy podatek za garaż i mandat za minimalne przekroczenie prędkości. Rząd chce nam wyszarpać z kieszeni już nie złotówki, ale nawet najmniejsze grosze. 92
  • Powrót kujona 16 lut 2014, 20:00 Satya Nadella ma być Steve’em Jobsem Microsoftu, który sprawi, że firma przestanie być postrzegana jako technologiczny maruder. 96
  • Przedsiębiorczość jest rodzaju żeńskiego 16 lut 2014, 20:00 Wybór Bizneswoman Roku jest trudny. Nawet bardzo. Bo kandydatek mogących się pochwalić niepoślednimi biznesowymi sukcesami jest wiele. – W tym roku znów mieliśmy do czynienia z wieloma wspaniałymi pomysłami na biznes, wielkimi... 98
  • Kobiety zmieniają biznes 16 lut 2014, 20:00 KIEDY KOBIETY CZY TO W ŻYCIU CODZIENNYM, CZY W BIZNESIE DOSTRZEGAJĄ PROBLEM, nie rozkładają rąk. Starają się go rozwiązać. Ewa Misiak nie mogła znaleźć legalnie zatrudnionej opiekunki do dziecka. Założyła więc firmę Baby & Care oferującą usługi niań. 99
  • Tawerny pod piramidami 16 lut 2014, 20:00 Archeolodzy odnaleźli w pustynnej Gizie ruiny portowego miasta. Wygląda na to, że budowniczowie piramid chadzali do tawerny na piwo i świeżą rybkę. 104
  • Cnota nienawiści 16 lut 2014, 20:00 Dokonywali w Indonezji zbrodni. Teraz je odgrywają przed kamerą – w filmie Joshuy Oppenheimera. 106
  • Udręki i ekstazy wieszcza Adama 16 lut 2014, 20:00 Adam Mickiewicz w biografii amerykańskiego slawisty Romana Koropeckiego to trochę celebryta nieradzący sobie z ciężarem sławy. Ale też człowiek z krwi i kości. 110
  • Kalejdoskop kulturalny 16 lut 2014, 20:00 FILM Trzy strony świata Plejada znanych nazwisk: od Snowdena, przez Cave’a, po Clooneya. Filozoficzne eseje, hollywoodzkie produkcje, skromne dramaty i azjatyckie kino gatunkowe. Berlinale walczy o uwagę widzów. – Tematy tej edycji... 112
  • Bomba tygodnia 16 lut 2014, 20:00 Dno Kilka dni temu na imprezie Doda pobiła wraz z towarzyszącymi jej osobami Agnieszkę Szulim. Bo ta nie pada na kolana przed nią ani nie spija z jej napuchniętych od wypełniaczy ust każdego słowa. Kiedy o tym się dowiedziałam,... 114
  • PO CZTERDZIESTCE CZŁOWIEK WIE…. 16 lut 2014, 20:00 Wbrew kultowi młodości lansowanemu przez media dojrzałość ma swoje plusy. Jesteśmy aktywni zawodowo, świadomi swoich możliwości i asertywni. Chcemy też zachować dobry wygląd i samopoczucie na dłużej. 119
  • ZATRZYMAĆ CZAS 16 lut 2014, 20:00 Medycyna estetyczna to zaawansowana dziedzina nauki. Pozwala pacjentom nie tylko długo i zdrowo żyć, lecz także dobrze wyglądać – mówi dr n. med. Krzysztof Jakubowski z kliniki Polmedic w Radomiu. 120
  • PO PIERWSZE, PACJENT 16 lut 2014, 20:00 W placówkach Polmedic zapewniamy pacjentom fachową i kompleksową opiekę. Usługi medyczne realizujemy w ramach kontraktu z NFZ i prywatnie – mówi Mariusz Purc, prezes zarządu Polmedic w Radomiu. 120
  • MŁODSZA, SZCZUPLEJSZA, SZCZĘŚLIWSZA 16 lut 2014, 20:00 Nowoczesne metody odmładzania i wyszczuplania są bezpieczne i przynoszą satysfakcjonujące, kompleksowe efekty – mówi dr Beata Kociemba, założycielka Instytutu Beauty Derm na warszawskim Mokotowie. 121
  • ZASTRZYK PIĘKNA 16 lut 2014, 20:00 Wypełnienia zmarszczek, bruzd i modelowanie konturu twarzy przy zachowaniu jej naturalnego wyglądu, zwiększanie gęstości skóry. O zaletach preparatu Radiesse mówią lekarze medycyny estetycznej, którzy go stosują na co dzień. 122
  • ORGANICZNE WYPEŁNIACZE 16 lut 2014, 20:00 W gabinetach medycyny estetycznej właśnie się pojawiły nowe, organiczne wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego. Dr Barbara Jerschina mówi o tym, co wyróżnia Neauvia Organic i jakie daje efekty. 124
  • ZABAWY W DOKTORA 16 lut 2014, 20:00 Jeśli chcemy się poddać zabiegowi medycyny estetycznej, to tylko w gabinetach wykwalifikowanych lekarzy. U kosmetyczki taki zabieg może mieć nawet tragiczne konsekwencje – podkreśla dr Waldemar Jankowiak. 126
  • URODA SZYTA NA MIARĘ 16 lut 2014, 20:00 Nici liftingujące przebojem się wdarły na rynek medycyny estetycznej. Czym tak naprawdę są? I czego można za ich pomocą dokonać? 128
  • OTYŁOŚĆ – TO SIĘ LECZY 16 lut 2014, 20:00 Otyłość to choroba, którą można coraz skuteczniej, szybciej i łatwiej leczyć. Szpital Medicover przygotował w tym celu konkretne programy skierowane do osób z różnym nasileniem otyłości. 130
  • NATURALNE PIĘKNO 16 lut 2014, 20:00 Dermatologia estetyczna to połączenie wiedzy medycznej i wrażliwości na piękno. Dlatego wygląd pacjentów jest najlepszą wizytówką pracy lekarza. 135

ZKDP - Nakład kontrolowany