Koń japoński

Koń japoński

Dodano:   /  Zmieniono: 
Uczeń Toyota przerósł trzech wielkich nauczycieli z Detroit
Toyota wyprzedziła Forda i jest drugim pod względem liczby sprzedawanych aut koncernem motoryzacyjnym świata! W 2003 r. koncern z Japonii sprzedał niemal 6,8 mln samochodów (wzrost o 10 proc.); amerykański Ford Motor - 6,7 mln. To nie koniec japońskiego wielkiego marszu - Fujio Cho, prezes Toyoty, zapowiada, że w 2010 r. jego firma zwiększy udział w globalnym rynku do 15 proc. (dziś należy do niej około 10 proc.), zostawiając w tyle legendę amerykańskiej motoryzacji i obecnego lidera branży - General Motors. Fujio Cho nie rzuca słów na wiatr - przeciętnie co siedem sekund ktoś na świecie kupuje auto wyprodukowane przez japońskiego giganta motoryzacyjnego.
Fabryka Forda w Detroit wytwarzała 8 tys. samochodów dziennie, gdy w 1950 r. odwiedził ją Eiji Toyoda, wieloletni prezes Toyota Motor Corporation i członek klanu założycieli firmy. Toyota produkowała wówczas 40 aut dziennie. Dzięki amerykańskiemu know-how skromna japońska firma, której początek dał warsztat tkacki, od lat 50. rosła jak na drożdżach. W 1975 r. była już największym eksporterem samochodów do Stanów Zjednoczonych. I na tym zamierzała poprzestać, ale tzw. wielka trójka z Detroit - GM, Ford i Chrysler - krzywo patrzyła na rosnący import azjatyckich aut, więc w latach 80. obłożono je zaporowym cłem, chcąc zmusić Japończyków do przeniesienia produkcji do USA. Nikt nie wierzył, że Japończycy poradzą sobie na obcym terenie, konkurując z trzema gigantami. Okazało się, że - jak to ujął "The New York Times" - "Amerykanie wciągnęli w ten sposób konia trojańskiego w obręb murów". Dziś Toyota ma w Japonii 40 proc. rynku samochodów, a w USA - 11,2 proc. Japoński koncern za oceanem depcze po piętach firmie DaimlerChrysler. Ford i GM też nie mogą spać spokojnie. Toyota w gotówce i papierach wartościowych zgromadziła prawie 42 mld USD (niemal tyle samo wynosi roczny budżet Polski). Ma wystarczająco dużo pieniędzy, by wykupić cały nasz przemysł motoryzacyjny - konstatują zdumieni amerykańscy analitycy.

Dawno temu w Ameryce
Nauki u Henry'ego Forda pobierał jeszcze przed II wojną światową Kiichiro Toyoda. To on namówił swojego ojca Sakichiego, wynalazcę automatycznego krosna i założyciela powstałej w 1926 r. spółki przędzalniczo-tkackiej Toyoda Automatic Loom Works (co ciekawe, działa do dziś), by zająć się produkcją samochodów. Kiichiro był pionierem, największe sukcesy firmy w Japonii, a później na świecie, stały się udziałem drugiego pokolenia jego następców na fotelu prezesa.
Pierwsza fabryka Toyoty w Stanach Zjednoczonych była jej wspólnym przedsięwzięciem z... General Motors. W 1984 r. Japończycy zawiązali z amerykańskim potentatem joint venture i reaktywowali zamknięty wcześniej zakład GM w kalifornijskim Freemont. Bossowie GM z Detroit przeklinali wówczas słoneczny stan: nie mogli sobie poradzić z kiepską jakością wytwarzanych tam aut, brakiem dyscypliny wśród pracowników i silnymi związkami zawodowymi. Japończycy dokonali cudu i już w 1985 r. z taśm fabryki we Freemont zjechał zaprojektowany przez nich model nova, bazujący na częściach Toyoty, ale sygnowany marką Chevrolet (należącą do GM). Nova wspominana jest w USA jako niezawodne auto.
Ekspansja tanich, oszczędnych japońskich samochodów nastąpiła w okresie odwrotu Amerykanów od paliwożernych "krążowników szos" (po kryzysie naftowym w 1973 r.). W ciągu 20 lat koncern Toyodów zainwestował w budowę fabryk w Ameryce Północnej 16,3 mld USD. Zakłady produkcyjne powstały m.in. w Georgetown (Kentucky) i Princetown (Indiana); pracuje w nich dziś 35 tys. osób. To w Ameryce światową karierę na dobre rozpoczęła najmłodsza marka firmy, przeznaczony dla zamożnych klientów Lexus. Pierwszą zamorską fabrykę Lexusa otwarto 26 września 2003 r. w Cambridge, w kanadyjskiej prowincji Ontario. Dzięki zamorskiej trampolinie Toyota rozpoczęła podbój całego globu. Koncern wybudował 58 fabryk w 28 państwach, a auta sprzedaje w 160 krajach. Od początku lat 90., kiedy Toyota rozpoczęła produkcję w Europie, jej sprzedaż wzrosła tu o 60 proc. - do 700 tys. aut rocznie. W Polsce nawet więcej. - Co roku zwiększamy sprzedaż o połowę - powiedział "Wprost" Makoto Seki, prezes Toyota Motor Poland. W końcu Japończycy rzucili rękawicę dawnym mentorom. Toyocie udają się ataki nawet na odwieczne bastiony amerykańskich producentów, czyli segmenty aut terenowych oraz pikapów, popularnych zwłaszcza wśród farmerów z południa i środkowego zachodu. W ciągu dekady sprzedaż aut terenowych Toyoty wzrosła za oceanem trzykrotnie. Dziś na każdym z nich (od RAV4 po lexusa LX 470) koncern zarabia na czysto ponad 10 tys. USD. W San Antonio w Teksasie Toyota właśnie buduje za 800 mln USD fabrykę, która pozwoli jej zwiększyć sprzedaż półciężarówek tundra do 250 tys. rocznie.

Co jedna fabryka, to nie dwie
Toyota składa samochód w USA w 21 godzin, czyli o trzy godziny szybciej niż General Motors, o pięć godzin szybciej niż Ford i o siedem godzin krócej niż DC! Według Michaela Bruynesteyna, analityka Prudential Securities, to właśnie wyjaśnia doskonałe wyniki finansowe japońskiej grupy (tylko wydajniejsza praca zapewnia Toyocie zysk wyższy mniej więcej o 400 USD na aucie w porównaniu z wielką trójką). Każdy menedżer japońskiego koncernu musi przepracować trzy miesiące przy taśmie produkcyjnej, pogłębiając w ten sposób wiedzę o tajnikach funkcjonowania firmy. Szeregowi pracownicy nie są "przykuci" do swoich stanowisk: jednego dnia montują elementy tapicerki, innego spawają karoserię. Dzięki temu zdobywają nowe umiejętności, są w stanie pomóc kolegom i - last but no least - nie popadają w zgubną rutynę. Wymiana kadr w Toyocie jest znikoma: firma tak dobiera i szkoli ludzi, by nie musiała ich potem zwalniać.
W USA w żadnym zakładzie Toyoty (z wyjątkiem wciąż działającego joint venture z GM) pracownicy nie należą do związków zawodowych. Mimo to robotnik pracujący przy taśmie w Toyocie ma zapewnione podobne warunki pracy jak w GM czy Fordzie: zarabia od 45 tys. USD do 100 tys. USD rocznie, a firma opłaca mu prywatną opiekę medyczną. Amerykańscy związkowcy kilkakrotnie usiłowali założyć organizacje w japońskich fabrykach, lecz za każdym razem przegrywali głosowania wśród załóg. Tymczasem spółki koncernów z Detroit borykają się z potężną centralą United Auto Workers. Wywalczone przez związkowców firmowe plany emerytalne poważnie obciążają trzy koncerny.
Dlatego dziś to Richard Wagoner Jr., William Clay Ford Jr. i Jurgen E. Schrempp, szefowie GM, Forda oraz DaimlerChryslera, muszą podpatrywać Japończyków. Fabryka Toyoty w Princeton pierwsza w Stanach Zjednoczonych uruchomiła taśmę montażową przystosowaną do produkcji różnych modeli. Koncern nie musi już budować kolejnych zakładów i w ten sposób oszczędza około miliarda dolarów za każdym razem, gdy wprowadza do produkcji nowe auto (koszty wejścia nowych modeli na rynek spadły o 25 proc.). Do 2005 r. pięć z dziewięciu amerykańskich fabryk Toyoty (71 proc. jej produkcji w USA) będzie wyposażonych w takie "elastyczne" linie produkcyjne, podczas gdy u konkurentów z Detroit - tylko jedna trzecia zakładów. System ten obejmie całą światową sieć Toyoty. Jeśli fabrykom firmy w Europie zabraknie mocy przerobowych, potrzebne auta danego modelu dostarczą na europejski rynek zakłady z Kenii, RPA czy Argentyny; gdy niedobory wystąpią w Ameryce Południowej, z pomocą pospieszą fabryki japońskie lub amerykańskie.


Droga menedżera
Jak niegdyś ramy życia samuraja wyznaczał niepisany kodeks busido (z jap. - droga wojownika), tak dziś filozofię pracy ludzi Toyoty określa TPS (Toyota Production System), wymyślony przez Kiichiro w 1937 r., a oficjalnie przyjęty przez firmę 17 lat później. Na tę swoistą korporacyjną religię składają się kanban (zarządzanie dostawami części na czas), jidoka (elastyczność produkcji i kontrola jakości) oraz kaizen (system wdrażania udoskonaleń). Przestrzegane przez wyznawców TPS przykazania są wręcz banalne: kooperanci lub hurtownicy powinni dostarczać części wprost na linię produkcyjną (dzięki temu nie trzeba ich składować w hali fabrycznej); po wypełnieniu kartonów czy palet wytworzonymi akcesoriami pracownicy zatrzymują taśmę do czasu dostarczenia nowych pojemników; maszyny ustawia się tam, gdzie jest to wygodne dla operatorów, a nie według podobieństwa wykonywanych przez nie funkcji.
W 2003 r. Toyota zarobiła na czysto 7,2 mld USD, dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Za sprawą kaizen Japończycy ograniczyli marnotrawstwo niemal do zera. Każdego roku w zakładach Toyoty wprowadzanych jest osiem milionów rozmaitych usprawnień. Przeciętnie każdy pracownik firmy zgłasza jedną propozycję usprawnienia jej działania tygodniowo! Od 80 proc. do 99 proc. tych innowacji znajduje zastosowanie w praktyce, poczynając od najdrobniejszych (na przykład zastąpienia dwóch śrubokrętów jednym z dwiema końcówkami). Pracownicy fabryki Toyoty w amerykańskim Georgetown wpadli na pomysł, by osłonę chłodnicy silnika wstawiać do montowanego auta dopiero na końcu, co zmniejszyło czas produkcji o połowę. W hotelach dla pracowników ogrzewanie jest wyłączane na czas ich pobytu w fabrykach. Wszystkie osoby zaangażowane w tworzenie nowych modeli (inżynierowie, projektanci, mechanicy, dyrektorzy zamówień) pracują w tym samym miejscu (zwanym obeya), uczestnicząc w codziennych "burzach mózgów". Między innymi dzięki temu zaprojektowanie minivanu sienna (przeznaczony na rynek USA) zajęło To-yocie 19 miesięcy, choć w branży motoryzacyjnej projekt nowego auta powstaje przeciętnie trzy lata.
Za sprawą setek tysięcy takich drobnych usprawnień globalne koszty Toyoty zmniejszyły się w 2003 r. o 2,6 mld USD! Nie zamknięto ani jednej fabryki, nie zwolniono nikogo w ramach restrukturyzacji. W tym roku zarząd zapowiada obcięcie kosztów o kolejne 2 mld USD.

Dom wschodzącego słońca
W niedawnej ankiecie renomowanego amerykańskiego instytutu J.D. Power & Associates 15 tys. kierowców z Niemiec uznało za najlepsze małe auto yaris, za najlepszy samochód kompaktowy - corollę, za najlepsze auto sportowe - celicę, za najlepszą terenówkę - RAV 4, a za najlepszą limuzynę dla klasy średniej - lexusa IS 200. Samochody Toyoty zwyciężyły w sześciu spośród siedmiu ocenianych klas! Zadowolonych z użytkowania swoich aut było ponad 83 proc. niemieckich posiadaczy toyot. Obsesyjny pedantyzm w zakresie kontroli jakości i praca nad usprawnieniem serwisu przyniosły Toyocie opinię producenta aut niezawodnych. To główny atut Japończyków w walce o globalny prymat, również w rywalizacji z wielką trójką na największym rynku motoryzacyjnym świata (rocznie w USA sprzedaje się około 16,5 mln samochodów). Amerykanie słyną z zamiłowania do rodzimych marek, ale statystyki są nieubłagane: w autach GM występuje przeciętnie o jedną trzecią więcej usterek niż w toyotach, w fordach - o 46 proc. więcej, a samochodach DaimlerChrysler - aż o 58 proc. więcej (J.D. Power & Associates "Vehicle Dependability Study 2003").
W Toyota City w Japonii (w 1959 r. przemianowano tak miasto Koromo-cho w prefekturze Aichi, główną siedzibę koncernu, gdzie w 1937 r. założono spółkę Toyota Motor Co.) korki szampana jeszcze nie strzelają, a rewelacyjne wyniki sprzedaży w 2003 r. prezes Cho skomentował nader powściągliwie. Trudno jednak sobie wyobrazić, co mogłoby zagrozić triumfalnemu pochodowi Toyoty. Firma rozwija się nie tylko w USA; poszerza też swoje rynki na Starym Kontynencie, gdzie hitami salonów motoryzacyjnych okazały się zaprojektowane specjalnie pod gusta Europejczyków modele yaris czy avensis II. Co więcej, japoński koncern wciąż wyprzedza rywali o krok. Uznany niegdyś za wymysł fantastów hybrydowy model pirus (zasilany paliwem i energią elektryczną) sprzedaje się coraz lepiej i latem 2004 r. dołączy do niego w USA hybrydowa wersja SUV lexus RX 330. O jedną trzecią wyższa od zakładanej jest sprzedaż przeznaczonego dla młodych ludzi modelu scion xB o zaskakującym, pudełkowatym kształcie. Tymczasem Toyota zapowiada pierwsze seryjne auto napędzane ogniwem paliwowym. Analitycy, maklerzy, a przede wszystkim inwestorzy wytypowali już zwycięzcę globalnej rywalizacji w branży motoryzacyjnej. Światowe giełdy wyceniają dziś Toyotę na 110 mld USD - to o 26 mld USD więcej niż łączna wartość GM, Forda oraz DaimlerChryslera.

Aleksander Piński
Krzysztof Trębski

Druga Japonia
400 mln euro kosztowała pierwsza fabryka Toyoty w Polsce. Od kwietnia 2002 r. z taśm w zakładzie w Wałbrzychu schodzi rocznie 550 tys. skrzyń biegów do najpopularniejszych europejskich modeli koncernu: yaris, corolla i avensis. Skrzynie eksportowane są do montowni Toyoty we Francji, Wielkiej Brytanii i Turcji. Fabryka zatrudnia 800 osób, ale stopniowo przyjmuje nowych ludzi, by na początku przyszłego roku w firmie pracowało 1700 osób. Pracownicy będą potrzebni przy produkcji silników benzynowych dla fabryki samochodów w Kolinie w Czechach, wspólnego przedsięwzięcia Toyoty i Citroëna. Polscy pracownicy fabryki w Wałbrzychu stopniowo przystosowują się do japońskiego systemu pracy. W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy zgłosili 168 propozycji usprawnień w produkcji. Wszystkie zostały wprowadzone w życie. Japończycy są bardzo zadowoleni z jakości pracy w polskiej fabryce. W ciągu prawie dwóch lat działania fabryki w Wałbrzychu zwolniło się tylko 10 osób, wszystkie z powodów osobistych. Niedawno menedżerowie koncernu zdecydowali się zainwestować 170 mln euro w budowę fabryki w Jelczu-Laskowicach. Od stycznia 2005 r. będzie ona produkować 150 tys. dwulitrowych silników Diesla do modeli corolla i avensis.
Więcej możesz przeczytać w 10/2004 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 10/2004 (1110)

  • Do zobaczenia na emigracji? 7 mar 2004 Wyższy indeks emigracyjny (IE), to niższa wartość kraju na globalnej giełdzie państw 3
  • Wprost od czytelników 7 mar 2004 Listy od czytelników 3
  • Skaner 7 mar 2004 Cela dla dziennikarzy Mimo zapewnień Ministerstwa Sprawiedliwości i deklaracji szefa resortu Grzegorza Kurczuka dziennikarze znaleźli się na celowniku prokuratury. Skala nagonki na tę grupę zawodową jeszcze nigdy nie była tak wielka -... 6
  • Dossier 7 mar 2004 JOLANTA BANACH posłanka SLD, kandydatka na przewodniczącą SLD Gdyby był scenariusz sojuszu SLD z kosmitami, to pewnie najbardziej by mi się podobał Program III Polskiego Radia KRZYSZTOF JANIK przewodniczący Klubu Parlamentarnego SLD W moim... 7
  • Sawka 7 mar 2004 7
  • Kadry 7 mar 2004 8
  • Licznik 7 mar 2004 7,2 mln - Polaków korzysta z Internetu 4 mln - mężczyzn korzysta z sieci (przeciętnie przez 4 godziny i 21 minut miesięcznie) 3,2 mln - kobiet korzysta z sieci (przeciętnie przez 3 godziny i 6 minut miesięcznie) 3,4 mln - osób... 8
  • Nałęcz - Ludzie honoru 7 mar 2004 Im więcej niepopularnych spraw załatwi lewica, tym łatwiejsze będzie życie jej sukcesorów 10
  • Playback 7 mar 2004 11
  • PRZECIW KONCENTRACJI W MEDIACH 7 mar 2004 Marek Majewski - felieton 11
  • Poczta 7 mar 2004 Listy od czytelników 11
  • Z życia koalicji 7 mar 2004 Boski Tadeo Iwiński zostaje w kraju. Doradca premiera ogłosił, że nie będzie kandydował do europarlamentu, bo bardziej przyda się swej partii w kraju. Wszak nadchodzące wybory do Sejmu będą dla SLD piekielnie trudne. O, boski Tadeo! W... 12
  • Z życia opozycji 7 mar 2004 Przewidująca i zapobiegliwa Unia Wolności już teraz chciała rozmawiać o programie przyszłego rządu koalicyjnego. Do rozmów zaprosiła PiS i Platformę Obywatelską. Obie partie olały jednak unię jako ugrupowanie pozaparlamentarne.... 13
  • Fotoplastykon 7 mar 2004 Henryk Sawka www.przyssawka.pl 14
  • Spadamy z Polski! 7 mar 2004 Antoni Norbert Patek, twórca najbardziej renomowanych zegarków na świecie, musiał emigrować z Polski, bo za udział w powstaniu listopadowym groziło mu zesłanie na Sybir lub więzienie. Zaczynał, mając za kapitał stopień podporucznika i krzyż Virtuti Militari. Po piętnastu latach pracy w branży, która nigdy nie kojarzyła się z Polską, Patek zdobył 500 międzynarodowych nagród, a od królowej Wiktorii otrzymał order, który był przepustką na wszystkie dwory królewskie w Europie. Wśród klientów Patka znalazło się 30 osób z rodów królewskich oraz trzech papieży. Z tych samych powodów co Patek po powstaniu listopadowym wyemigrowało z terenów Polski kilkuset wybitnych uczonych i wynalazców. Ernest Malinowski, Władysław Kluger, Edward Habich czy Władysław Folkierski pracowali potem w Peru, Brazylii bądź Argentynie. 16
  • Rokitoleksy 7 mar 2004 Głowę z platformy i lewicowy tułów powinien mieć następca Millera na stanowisku premiera 22
  • Glemp po Glempie 7 mar 2004 Polski Kościół przestraszył się zmian, które jeszcze pół roku temu chciał przeprowadzić 26
  • Łapówkoland 7 mar 2004 Pięć miliardów dolarów jest wart polski detaliczny rynek łapówkowy. 30
  • VATum separatum 7 mar 2004 Ameryka nie wprowadziła VAT, bo to podatek z gruntu zły i antyrozwojowy 32
  • Giełda i wektory 7 mar 2004 HossaŚwiat Festiwal próżności Już zostały sprzedane wszystkie bilety na Targi dla Milionerów, które mają się odbyć w grudniu w Amsterdamie. Zeszłoroczna impreza przyniosła 250 mln euro zysku. Największym... 36
  • Plan Millera 7 mar 2004 Czym jest dziś plan Hausnera? 42
  • Bushujący w biznesie 7 mar 2004 Ożywiających glob stref wolnego handlu jest już więcej niż państw 44
  • Transatlantyk Polska 7 mar 2004 Rozmowa z Jackiem Rostowskim, ekspertem w dziedzinie ekonomii i stosunków międzynarodowych 48
  • Koń japoński 7 mar 2004 Uczeń Toyota przerósł trzech wielkich nauczycieli z Detroit 50
  • Załatwione odmownie - Co w prawie piszczy 7 mar 2004 Nadmiar opiekuńczości i polityczna poprawność wywołują biegunkę prawną nie spotykanych w historii rozmiarów 54
  • Supersam 7 mar 2004 Teraz cyfrówka Nie będziemy już sprzedawać tradycyjnych aparatów fotograficznych - ogłosił Kodak w USA i Europie Zachodniej. W 2004 r. po raz pierwszy klienci na całym świecie kupią więcej cyfrowych aparatów niż... 56
  • Wódka restituta 7 mar 2004 Lubelskiej pigwówce zawdzięcza dobrą kondycję głosu Krzysztof Cugowski z Budki Suflera 58
  • Seksualna eskorta 7 mar 2004 Siedem tysięcy złotych za noc bierze ekskluzywna prostytutka 62
  • Liga mistrzów i frajerów 7 mar 2004 Sportowy apartheid stosuje Europejska Unia Piłkarska 64
  • Makłowicz do Bikonta, Bikont do Makłowicza - Byle do wiosny 7 mar 2004 Dolar spada, lecz zielony trzyma się mocno. Zwróciłem na to uwagę w okolicach Salzburga, bowiem oddalenie od domu sprzyja sensownym konstatacjom. 68
  • Leonarda 7 mar 2004 "Fragmenty z życia lustra" Joanny Szczepkowskiej to opowiadania napisane z literacką werwą godną wnuczki Jana Parandowskiego! 70
  • Kompas dla kontynentu 7 mar 2004 Powstaniec listopadowy Wojciech Jastrzębowski zaproponował pierwszą konstytucję zjednoczonej Europy 72
  • Know-how 7 mar 2004 Maskotka wilka Wszystkie rasy psów pochodzą od zwierząt z dziesięciu linii hodowlanych - ustalili uczeni z Fred Hutchinson Cancer Re-search Center w USA. Badacze uważają, że 15 tys. lat temu ludzie udomowili wilki, które... 75
  • Pożeracze bakterii 7 mar 2004 Wirusy skuteczniejsze od antybiotyków! 76
  • Zabójca we krwi 7 mar 2004 Kichnięcie jeszcze nikogo nie zaraziło sepsą 79
  • Pożegnanie z igłą 7 mar 2004 Szczepionka na grypę w sprayu, guma do żucia z viagrą! 80
  • Bez granic 7 mar 2004 Amazonka show Trwający trzy dni finał największego show na świecie zakończył się - jak na Brazylię - dramatycznie, bo w strugach ulewnego deszczu. Wyłoniono jednak zwycięzcę. Zanim to nastąpiło, karnawał - jak co roku zresztą -... 82
  • Sądny dzień demokratów 7 mar 2004 Bush kontra Kerry? 84
  • Euro-Ameryka 7 mar 2004 Ameryka, aby stawić czoło politycznym wyzwaniom i zagrożeniom XXI wieku, powinna odbudować swoje sojusze polityczne. Wobec zagrożenia rozprzestrzenianiem się broni masowego rażenia, terroryzmem czy choćby niestabilnością polityczną pewnych regionów Ameryka nie może pozostać sama. 86
  • Kwadratura półksiężyca 7 mar 2004 Turcja na obłudnym europejskim kazaniu Aleksander Wielki przeciął węzeł gordyjski na terenie dzisiejszej Turcji. Zbliżające się rozszerzenie Unii Europejskiej stawia na ostrzu noża nie mniej zawiłą kwestię związaną z tym krajem niż ta, z którą zmierzył się starożytny wódz. Europa musi wreszcie rozwiązać kwadraturę półksiężyca. Ankara coraz mocniej dobija się do drzwi unii, co sprawia, że w europejskich stolicach trwają gorączkowe poszukiwania recepty na to, jak Turkom nie powiedzieć "tak", nie paląc jednak mostów nad Bosforem, do czego doprowadziłoby oświadczenie, że nie mają szans na przyjęcie do unii. 88
  • Muzyka żebraków 7 mar 2004 Co spowodowało wojnę między Romami a Słowakami? 90
  • Tarcza demokracji 7 mar 2004 Silne wpływy armii w Izraelu są przeciwieństwem działań i celów junty wojskowej 92
  • Tron Rosji 7 mar 2004 Dymisja rządu Kasjanowa oznacza jedynie pytanie o to, kogo Putin chce teraz do siebie przybliżyć 94
  • Menu 7 mar 2004 Świat Dymy nad Hollywood "Mój ojciec palił marlboro i umarł na raka, moja matka paliła marlboro i umarła na raka, teraz ja palę marlboro" - taki monolog wygłasza Nicolas Cage w "Dzikości serca". A potem... 96
  • Teatr na aukcji 7 mar 2004 Fotografię Witkacego za rekordową sumę 135 tys. zł kupiła matka właścicielki domu aukcyjnego, który ją wystawiał 98
  • Jezus horror 7 mar 2004 Masakrą piłą łańcuchową z udziałem Jezusa nazwali "Pasję" Gibsona najbardziej cięci nowojorscy recenzenci 102
  • Nowy naćpany świat 7 mar 2004 LSD otworzył bramy muzycznego raju, który dla wielu okazał się piekłem 104
  • Płyty Kuby Wojewódzkiego 7 mar 2004 Recenzje płyt 105
  • Plucie wstydem 7 mar 2004 Akcjoniści w salonach sztuki oddawali mocz i wypijali go, mazali się krwią, okaleczali swe genitalia 106
  • Sława i chała 7 mar 2004 Teatr, komiks, książka, dvd 108
  • Poziom niezadowolenia 7 mar 2004 Coraz częściej oglądamy wyniki badań opinii publicznej, rankingi partii i polityków. 112
  • Zagrożenie lawinowe 7 mar 2004 Informacje polityczne przypominają dziś komunikaty z wyższych partii (gór). Lawinowemu rozpadowi jednych formacji towarzyszy efekt rosnącej kuli śnieżnej u innych. 112
  • Organ Ludu 7 mar 2004 TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 10 (75) Rok wyd. 3 WARSZAWA, poniedziałek 1 marca 2004 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza O słonych paluszkach i wodzie - narada w duchu refleksji W ostatnią środę (popielcową) przedstawiciele... 113
  • Drogie tanie chwyty 7 mar 2004 Żeby zwrócić na siebie uwagę, nie wystarczy już zgubić chusteczkę. Trzeba pokazać gołego cyca, i to z wiatraczkiem w sutku 114