Pamflet na Polskę

Pamflet na Polskę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zamiast debatować o zakresie ingerencji państwa w gospodarkę, rozważamy, czy w KRRiT powinno być pięciu, czy dziewięciu członków
Jesteśmy krajem, w którym niewiele lat temu (w historycznej skali) nastąpił gigantyczny przełom. Zmieniliśmy ustrój, sojusze, sąsiadów, system ekonomiczny, pieniądz, prawo łącznie z ustawą zasadniczą. Wszystko. Potem był normalny okres przejściowy, bałagan, burdel, czkawka, resentymenty, restytucje. Ostatnie wybory, tak się przynajmniej wydawało optymistom (mnie także), stanowiły kolejną cezurę. Początek normalnej demokracji europejskiej, zdominowanej przez ugrupowania bez totalitarnej albo kryminalnej przeszłości, a także antrakt przed poważną dyskusją o podstawowych zasadach, na jakich będziemy dalej tę Polskę budować i urządzać. O wartościach, których wybór przesądza wszystko inne, bo - jak napisał von Hayek - czasami grupy albo nawet całe narody przepadają, gdyż wybrały fałszywą hierarchię wartości. O modelu - socjalnym lub liberalnym. O zakresie ingerencji państwa w gospodarkę.

O takich właśnie sprawach powinna się dzisiaj toczyć dyskusja (przy możliwie jak najszerszym udziale obywateli), a nie o tym, czy w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji powinno zasiadać pięciu czy dziewięciu członków i kto ma wybierać przewodniczącego. To jest dyskusja ludożerców, którzy zamiast zastanawiać się, czy w ogóle należy zjadać bliźnich, debatują, czy rozpoczynać konsumpcję od lewego czy od prawego pośladka. Los krajowej rady powinien się rozstrzygnąć w ramach sporu o zakres ingerencji instytucji państwowych w rynek medialny. Z uwzględnieniem zagrożeń korupcyjnych.

Polak nieodpowiedni na dziś
Dyskusji o Polsce nie ma. Jest dyskusja o Polakach. Rozmawiamy na ogół publicznie nie o tym, jaka powinna być Polska za rok, dwa czy dziesięć lat, tylko o tym, jacy są Polacy dziś i jacy byli wczoraj. Oceny są różne, ale na ogół negatywne. Kiedyś Polacy byli przynajmniej traktowani jak nawóz historii pod szczęście przyszłych pokoleń. Teraz nikt się nad losem późnych wnuków nie zastanawia. Dzisiejszy Polak jest nieodpowiedni na dziś, bo albo łazi do kruchty w moherowym berecie i słucha Radia Maryja, albo ma teczkę w IPN i wzdycha za Gierkiem. Są jeszcze wykwintni esteci, których brzydzą jedni i drudzy i którzy przed Europą bez przerwy rumienią się za Polaków ze wstydu. Przy tym wszystkim jesteśmy fenomenem, bo nie mamy milczącej większości - większość u nas pytluje od rana do wieczora.
Zamiast mówić o polityce - już niekoniecznie jako o sposobie urządzania sfery publicznej, ale jako o metodzie zdobywania i utrzymania władzy - pytluje się u nas o politykach. Personalizacja polityki osiągnęła w III RP stan wyższy niż za czasów Stalina i kultu jednostki. Kaczyński jest zły, a Tusk dobry, albo odwrotnie, zależnie od skłonności. To ludzie są w centrum uwagi, a nie to, co robią lub zamierzają zrobić. Rola jednostki w historii to owszem, rzecz ważna, ale tu idzie o rolę jednostki w mediach i ułatwianiu sobie życia przez komentatorów. Czytając rozmaite uczone rozważania, w których rolę politycznych analiz zastępują psychoanalizy polityków, mam wrażenie, że czytam sprawozdania jury z konkursu piękności. Która ma lepsze nogi i większe cycki. Albo mlaskanie, albo spluwanie. Tertium non datur.

Czekając na mordobicie
Oceny sceny politycznej i polityków dokonują najczęściej sami politycy. Sposobem na obiektywizm jest prezentowanie polityków parami. Sadza się facetów z dwóch wrogich partii i pozwala się im wzajemnie na siebie napadać. Rola prowadzącego taką dyskusję polega na szczuciu. Pewnie z nadzieją, że któregoś razu skończy się wreszcie mordobiciem i audycja będzie naprawdę żywa. Gazety, które udają, że nie mają żadnych sympatii i żadnej własnej linii, publikują obok siebie bliźniaki dwujajowe - na jednej stronie można sobie poczytać, że wszystko jest czarne, na drugiej, że białe. Tak się osiąga równowagę. Pisma, które nie pretendują do pełnego obiektywizmu, drukują tylko białe albo tylko czarne. Zależnie od kierunku. Taki podstawowy standard cywilizowanej prasy europejskiej jak niepublikowanie tekstów osób, które są na co dzień przedmiotem relacji prasowych ("Frankfurter Allgemeine Zeitung" ma to nawet wpisane w wewnętrzny kodeks etyczny) jest u nas nieznany, a nawet pewnie niezrozumiały. Dzięki temu w Polsce niemal nie istnieje inny sposób oceny wydarzeń politycznych jak tylko partyjny. O takich czy innych działaniach politycznych i ich skutkach dowiadujemy się przede wszystkim przez pryzmat interesów którejś z partii. Niezmiernie rzadko - interesów Polski i Polaków, choć oczywiście każda partia i każdy polityk uważają, że to oni najdoskonalej reprezentują interes kraju i narodu.
Znaczna część polityków dostosowała się do potrzeb i możliwości intelektualnych mediów, zresztą przyszło im to bez trudu, i zamiast rzeczowych rozmów o polityce mamy turniej bon motów i aforyzmów. Jak się któremu trafi przez przypadek, jak ślepej kurze, ziarno dowcipu, stacje telewizyjne i rozgłośnie radiowe międlą to przez tydzień, zachęcając szczęśliwca do recydywy, a pozostałych do naśladownictwa. W Sejmie posłowie podzielili się na dwie kategorie - mamrotów, kaleczących polszczyznę i usypiających salę, oraz wesołków, czytających felietony własne albo swoich asystentów społecznych. Styl to człowiek. Jan Maria Rokita wymyślił sobie kabaretowy sposób ujmowania inwektyw w anachroniczny styl salonowy. Mój czcigodny przedmówca jest kłamcą. Po prostu boki można zrywać i trudno się oburzać. Andrzej Lepper też się wyemancypował na felietonistę. Już nie zadaje z trybuny sejmowej wyłącznie retorycznych pytań - co, złodzieje, myśleliście, że wam to ujdzie na sucho? Wzbogacił się duchowo. Już nie tylko tumani i przestrasza. Także śmieszy, i to z rozmysłem.

Margines w centrum
Zwykłemu obywatelowi nie ułatwia percepcji i zrozumienia polityki całkowite zatarcie przez media różnic między sprawami naprawdę ważnymi i błahostkami. Z zupełnie niezrozumiałych powodów, przynajmniej dla mnie, nadaje się nagle rangę rzeczy istotnej i decydującej dla Polski marginesowemu wydarzeniu, które powinno trafić do rubryki ciekawostek albo wypadków. Taki incydent zostaje obudowany ideologią, rośnie, żyje własnym życiem, wszyscy o nim mówią i komentują, aż nagle równie niespodziewanie umiera i zostaje błyskawicznie zapomniany. Podobnie jest z pogłoskami, które biorą się nie wiadomo skąd i nie wiadomo, dokąd odchodzą. Zanim jednak odejdą, żyje nimi cała Polska. Przepytuje się wszystkich, łącznie z zainteresowanym (który broni się rękami i nogami, że o niczym nie wie), czy to prawda, że wejdzie do rządu, albo że go wyrzucą, że awansuje, albo zostanie zdegradowany. Wszystko jedno. Polacy się ekscytują, jakby to miało jakiekolwiek większe znaczenie, ponieważ nie są poinformowani, iż polityka rządu tylko w ograniczonym stopniu jest zależna od personaliów, a w największym - od celów i programu. A przynajmniej, że tak być powinno, że tego należy od władzy państwowej wymagać. Przeciętny Polak jest przekonany, że wszystko zależy od ludzi i że dobry minister daje, a zły odbiera. Wierzy, że gdyby zabrakło Zbigniewa Religi, zabrakłoby też aspiryny, albo że gdyby Bronisław Komorowski został ministrem obrony, wojna w Iraku skończyłaby się w trzy dni.
Polityka jest u nas w ogóle strasznie emocjonalna, znacznie bardziej niż w jakimkolwiek znanym mi kraju. Zamiast racji mamy uczucia. Miłość i nienawiść zastępują racjonalne oceny przydatności i szkodliwości politycznych pomysłów. Publicyści, i to ci najbardziej renomowani i szanowani, są gotowi usprawiedliwić każdy idiotyzm i każdą nieprawość partii obdarzanej ciepłymi uczuciami i zgnoić najlepszy pomysł i najszlachetniejszą ideę znienawidzonego ugrupowania. To się szerzy jak zaraza wśród zwykłych obywateli. Przykładem jest straszne ostrzeżenie, że Kaczory chcą zagarnąć całą władzę. Wielu ludzi bezmyślnie powtarza tę formułkę, nie zastanawiając się, czego właściwie mieliby chcieć politycy, po co założyli partię i dlaczego startowali w wyborach. Chyba nie po to, żeby przejść w stan spoczynku.

Polityczne dziewice
Dążenie do władzy - choć wszyscy, którzy poszli do polityki taki właśnie mają cel - zostało wspólnym wysiłkiem mediów i samych polityków uznane za rzecz niemoralną i wstydliwą. Nie wypada się nawet przyznawać. Oprócz Leppera, który od pewnego czasu krzyczy otwarcie, że chce do rządu, cała reszta to skromnisie. Dziewice polityczne. Ani im w głowie takie ekscesy jak władza. Mam wrażenie, że kolejne wybory wygra w Polsce ugrupowanie, które będzie się zarzekało, że po zwycięstwie nie będzie rządzić, tylko się przyglądać.
Kolejny grzech medialnych wysiłków to prymat polityki nad całą resztą życia, może z wyłączeniem szczególnie okrutnych zbrodni. Narzeka się u nas na brak społeczeństwa obywatelskiego, na nieangażowanie się ludzi w lokalne przedsięwzięcia, na niemożność namówienia kogokolwiek do działania dla dobra bliskiej wspólnoty. A co w tym dziwnego? Trzeba być frajerem, żeby się angażować w cokolwiek, skoro z mediów wyziera Polska scentralizowana do bólu, gdzie o wszystkim decyduje się w Warszawie, a od porozumienia PiS z platformą zależy sprzątnięcie śniegu z ulic w Leżajsku. Każdy mieszkaniec tegoż Leżajska (to tylko symbol) został wyedukowany przez media tak, że wie, iż powinien czekać, aż rząd przyjedzie z Warszawy i posprząta.

Polska obsesja
Posłuchajcie, o czym rozmawia się na uroczystościach rodzinnych albo spotkaniach sąsiedzkich (oprócz omawiania chorób, oczywiście śmiertelnych). Rozmawia się o wielkiej polityce, a nigdy o sprawach najbliższego otoczenia. Kryje się za tym przekonanie, że nic ani dla Polski, ani dla siebie nie można zrobić. Trzeba czekać, aż zrobią to oni. A jak nie robią, to zawsze można pomstować. To poprawia samopoczucie. Demokracja została u nas zbudowana nie od dołu, ale od góry. Jest to grzech pierworodny, którego nie może zmazać kolejny już chrzest wyborczy.
Znajomość i zrozumienie demokracji nie jest silną stroną nawet polskich elit. Fakt, że fundamentem demokracji jest swobodna gra sił politycznych, jest raczej powodem irytacji niż zadowolenia czy choćby akceptacji. Trudno się oprzeć wrażeniu, że tęsknota za porządkiem, jaką artykułuje wielu uczestników życia publicznego, jest po prostu tęsknotą za skamieniałą martwością, z jaką się miało do czynienia w PRL, gdzie trzeba było podjąć tylko jedną decyzję - czy się uczestniczy w porządku ustalonym przez Biuro Polityczne, czy jest się przeciw. Reszta była już dziecinnie łatwa.
Wydaje się, że te nasze elity nie znają i nie rozumieją współczesnego świata, a jednocześnie panicznie lękają się jego ocen. Z lektury i słuchu można odnieść wrażenie, że cały świat nie ma ciekawszych zajęć niż przyglądanie się Polsce, czy nie robi swarliwej gęby. Polska, wedle najświatlejszych z nominacji i tęgich intelektualistów, powinna być urządzana nie tak, żeby to odpowiadało Polakom, tylko tak, żeby to się podobało innym. Każde poczynanie zamiast poddania go osądowi Polaków, ciemnych i nierozumnych, powinno być przetestowane na oświeconych i postępowych Francuzach, Niemcach czy Holendrach. Jest w tym dużo pogardy dla hołoty w beretach moherowych, z antenką, wygolonych na zero albo upiększonych trwałą.

Tyrania przeciętności
To dziwne, bo równocześnie propaguje się i utrwala kult, ba, tyranię przeciętności. Instytuty badania opinii publicznej szukają pilnie, jakie też są przeciętne opcje i oczekiwania przeciętnych obywateli. Marketing objaśnia przeciętne preferencje zredukowanej do wielkości statystycznej jednostki ludzkiej. Nie tylko w dziedzinie długości spodni i koloru koszuli, ale także literatury, sztuki, teatru, filmu. A przede wszystkim myśli.
Urynkowiona standaryzacja myśli powoduje, że coraz więcej opisów polskiej rzeczywistości można określić angielską formułą compendium of platitudes - zbiór truizmów. Osobisty stosunek do świata (dodatkowo namiętny) jest sprzeczny z filozofią epoki kolektywnego ducha, określonego metodą statystycznej średniej. Za obowiązek intelektualisty i artysty uważa się dziś zadośćuczynienie gustom amorficznej masy, uznanej a priori za masę oświeconą. Tak jak dom towarowy czyni zadość modom, tak intelektualny konformizm podporządkowuje się bożkom oglądalności i czytelnictwa, nie mając równocześnie rzeczywistego rozeznania, czy autentyzm nie miałby większego powodzenia niż zniwelowana przeciętność.
Jeśli weźmiemy przeciętnego kretyna, który śmieje się z czegokolwiek, i nieprzeciętnego durnia, który w ogóle się nie śmieje, bo uważa, że mu nie wypada, jaką uzyskamy średnią dla skonstruowania dowcipu? Piszę akurat o dowcipach, bo to moja profesja, ale dotyczy to wielu innych dziedzin twórczości. Kiedyś satyra, jak każda inna twórczość, była reakcją na rzeczywistość. Dziś, jak liczba guzików przy marynarce, ma być odpowiedzią na przeciętne gusta.
Problem nie kończy się jednak na twórczości, choć tu jest najlepiej i najwcześniej widoczny. Tyrania przeciętności zagraża demokratycznemu społeczeństwu, oznacza bowiem, przy ujednoliceniu ducha i zewnętrznych warunków życiowych, wytworzenie się kolektywistycznej dyscypliny. Ludzie będą się stawali coraz bardziej do siebie podobni (oczywiście duchowo), zacznie ich irytować każde odstępstwo od normy. Zamiast chronić swoją jednostkową wyjątkowość, będą starali się jej pozbyć albo przynajmniej ukryć, rozpłynąć się w masie, jedynej reprezentantce słuszności. W rezultacie znikną jakiekolwiek elity, zabraknie zbawiennego oddziaływania sprzeczności, ludzie staną się nijacy, identyczni, dowolnie wymienialni. Fantazja i przedsiębiorczość zostaną zamordowane, a porządek społeczny zacznie się osuwać w stronę zniewolenia, nazywanego wprawdzie nadal demokracją, ale będącego po prostu nowym rodzajem absolutyzmu. Absolutyzmu nijakości.
Tak, w moim pojęciu, przedstawia się polityczny, medialny i duchowy krajobraz III Rzeczypospolitej. Stoimy na rozdrożu, w kurzu, hałasie i smrodzie. Trzeba by tu trochę przewietrzyć.
Więcej możesz przeczytać w 7/2006 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 7/2006 (1210)

  • Wprost od czytelników 19 lut 2006 Nieposłuszeństwo nieobywatelskie Nie mogę się zgodzić z Dariuszem Baliszewskim, autorem artykułu "Nieposłuszeństwo nieobywatelskie" (nr 6). Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy dzięki demokratycznym wyboromi na tym... 3
  • Na stronie - Niezgoda buduje 19 lut 2006 Może gdy ogólnonarodowa zgoda zrujnuje nas do szczętu, większość się ocknie, stuknie w głowę i zawoła: "no, no, no!" 3
  • Skaner 19 lut 2006 Dwudziesta olimpiada 1 złoty medal zdobyli Polacy w historii zimowych igrzysk olimpijskich (Wojciech Fortuna w skokach narciarskich w Sapporo w 1972 r.) 3. raz bierze udział w olimpiadzie Adam Małysz, najbardziej znany polski uczestnik igrzysk... 8
  • Dossier 19 lut 2006 LECH KACZYŃSKI prezydent RP "Od prezydenta Busha dowiedziałem się rzeczy, o których nie można przeczytać w prasie, i ja o nich też prasie nie powiem" podczas wizyty w USA JAN ROKITA lider Platformy Obywatelskiej... 11
  • Sawka czatuje 19 lut 2006 12
  • Playback 19 lut 2006 15
  • Poczta 19 lut 2006 Apel aplikantów Ustawa z 30 września 2005 r., nowelizująca prawo o adwokaturze, wytyczyła nowe zasady zdobywania zawodów prawniczych bez wprowadzenia koniecznych przepisów przejściowych. W ten sposób nie... 15
  • Z życia koalicji 19 lut 2006 A rządowi stuknęło 100 dni. Z tego powodu media nie zostawiły na gabinecie Marcinkiewicza suchej nitki, mówiąc, że to wszystko pic na wodę, fotomontaż, a Polacy wręcz przeciwnie - są w Kaziu zakochani. Rodakom nie dziwimy się ani... 16
  • Z życia opozycji 19 lut 2006 Ponieważ Samoobrona i LPR nie są ani w rządzie, ani w opozycji, nie wiemy, co z nimi zrobić. Nie pasują do żadnej rubryki i psują nam koncepcję. W tej sytuacji chyba w ogóle ich wywalimy. Liczymy na to, że naszym śladem... 17
  • Nałęcz - Woń spalenizny 19 lut 2006 Czyjaś pieczeń, zbyt późno wyjęta z politycznego pieca, na pewno się przypali 18
  • Fotoplastykon 19 lut 2006 © Henryk Sawka (www.przyssawka.pl) 19
  • Najdroższe leki 19 lut 2006 Zostałem pracownikiem koncernu farmaceutycznego po to, by ratować życie, a nie po to, by je zabierać. 20
  • Cnota i prawda 19 lut 2006 W aktach tajnych współpracowników z kręgów krakowskiego Kościoła są budzące odrazę przykłady upadku i zaprzaństwa 28
  • Lustracja przed konfesjonałem 19 lut 2006 Każda informacja o agentach w sutannach musi budzić szczere zdziwienie i zwyczajne zażenowanie 30
  • Pamflet na Polskę 19 lut 2006 Zamiast debatować o zakresie ingerencji państwa w gospodarkę, rozważamy, czy w KRRiT powinno być pięciu, czy dziewięciu członków 32
  • Słabość siły 19 lut 2006 Trawestując słowa kanclerza Kohla, można powiedzieć, że prawica może w Polsce rządzić, ale lewica musi na to najpierw zarobić 36
  • Trochę rządu 19 lut 2006 Każdej decyzji i każdemu działaniu gabinetu Marcinkiewicza trochę brakuje do pełnego sukcesu 39
  • Giełda 19 lut 2006 Hossa Świat Otwarta Europa? Wzrost gospodarczy, zwiększenie zatrudnienia i spadek bezrobocia, ewentualnie utrzymanie go na stałym poziomie to korzyści jakie odniosły Anglia, Szwecja i Irlandia dzięki otwarciu rynków dla... 42
  • Ropowisko 19 lut 2006 Koniec układu monopolizującego rynek naftowy w Polsce? 44
  • Deutsche Wirtschaft? 19 lut 2006 Niemiecka gospodarka zaraża polską wirusem bankructwa 48
  • Mojżesz na polskiej pustyni 19 lut 2006 Polacy nie mogą się wyzbyć mentalności żebraczo-roszczeniowej i podejścia chytrego niewolnika 52
  • Mieszkanie na wierzbie 19 lut 2006 Rząd rozpoczyna program budowy wirtualnych mieszkań dla wirtualnych mieszkańców 56
  • 2 x 2 = 4 - Obrzydzenie 19 lut 2006 Prawo i Sprawiedliwość zawraca Polsk do epoki "sprawiedliwego podziału" 59
  • Supersam 19 lut 2006 60
  • Powrót futra 19 lut 2006 Z 9 do 12 mld dolarów wzrosła w ciągu ostatnich trzech lat wartość sprzedaży futer na świecie. Dlatego w tym sezonie są one podstawą kolekcji niemal wszystkich projektantów i firm odzieżowych. W Polsce - obok marek Simple czy Hexeline -... 60
  • Złota polska wiosna 19 lut 2006 Złoto i kamienie szlachetne wyznaczają trendy w makijażu na nadchodzący wiosenny sezon. Twarz kobiety powinna błyszczeć jak materiał jej modnej sukni. Tom Pecheux z firmy Shiseido, która wprowadza właśnie na polski rynek lśniące... 60
  • Megatelefon 19 lut 2006 Funkcjonalność naszpikowana najnowszymi technologiami zawarta w tradycyjnej, eleganckiej obudowie to zaleta trójzakresowego telefonu SGH-X700 firmy Samsung. Telefon został wyposażony m.in. w aparat fotograficzny o rozdzielczości 1,3... 60
  • Globalny caliber 19 lut 2006 Amerykanie przymierzają się do podboju Europy, no i - zgodnie z zasadą nierozdrabniania się - jeszcze kilku innych kontynentów. Po wielkim sukcesie PT cruisera, który zachwycił karoserią stylizowaną na modele z początku ubiegłego... 60
  • Igrzyska na wybiegu 19 lut 2006 Olimpiada w Turynie to okno wystawowe rynku odzieży sportowej wartego 150 miliardów dolarów 62
  • Labirynt Yoko Ono 19 lut 2006 Znani architekci i rzeźbiarze uświetnili olimpiadę w Turynie budowlami i rzeźbami ze śniegu 66
  • Sławonomika 19 lut 2006 Ekscesy gwiazd wpływają na światową gospodarkę w podobnym stopniu jak Nasdaq 70
  • Żydowski wieszcz 19 lut 2006 Twórca syjonizmu chciał założyć państwo, które będzie pokojowo współistnieć z Arabami i promieniować rozwojem na cały region 74
  • Know-how 19 lut 2006 T. rex z grzebieniem Pysk przodka tyranozaurów zdobił delikatny, żłobiony grzebień kostny - odkryli paleontolodzy. Pochodzący sprzed 150 mln lat szkielet dinozaura Guanlong wucaii (co po chińsku znaczy "koronowany smok... 76
  • Doktor Blagier 19 lut 2006 Co czwarty lekarz sprzeniewierza się przysiędze Hipokratesa 78
  • Pigułka czasu 19 lut 2006 Wystarczy zwiększyć poziom neuroprzekaźnika mózgu, by wydłużyć dobę do 25 godzin! 82
  • Plaga peloponeska 19 lut 2006 Epidemie od czasów starożytności pochłaniają więcej ofiar niż wojny 84
  • Bez granic 19 lut 2006 Dramat Kenii Ostatni raz deszcz padał tu 14 miesięcy temu. "Trwał krótko i szybko wsiąkał w wysuszoną ziemię" - mówią Kenijczycy. Kraj dotknęła największa klęska suszy od uzyskania niepodległości w 1963 r.... 86
  • Dialog cywilizacji? 19 lut 2006 Fundamentaliści islamscy dobijają Europę jej własną bronią - poprawnością polityczną 88
  • Rozważni, nie romantyczni 19 lut 2006 Prezydent Kaczyński między wilsonizmem a hamiltonizmem 92
  • Tele-Berlusconi 19 lut 2006 We włoskiej polityce wygrywa mistrz spektaklu 94
  • Bolek i Lolek kontra Łukaszenka 19 lut 2006 Na Białorusi świat tłumaczą szpiegowskie seriale 96
  • Wolne Kosowo 19 lut 2006 W bałkańskim kotle znów zaczyna wrzeć 97
  • Wojny lodowe 19 lut 2006 Rozpoczął się wyścig o energetyczne skarby Arktyki 98
  • Menu 19 lut 2006 WYDARZENIE ŚWIAT World Press Groza Nic się na naszej planecie nie zmieniło - to wniosek z 49. już edycji World Press Photo. Wojny, kataklizmy, głód, przemoc i nędza - oto obraz najczęściej pokazywany przez fotoreporterów.... 100
  • Recenzje 19 lut 2006 102
  • W starym kinie 19 lut 2006 "Good Night, and Good Luck" to podróż w czasie do lat 50. - zarówno ze względu na czas akcji, jak i artystyczną stylizację na kino tamtej epoki, kiedy poważne filmy były kręcone w surowej czerni i bieli, zwykle zasnutej gęstą... 102
  • Teatrzyk garażowy 19 lut 2006 Powszechnym grzechem rodzimych twórców jest brak samokrytyki i nadwyżka samozachwytu. W Łodzi padł jednak rekord - młody reżyser, zakochany zarówno w "Pawiu królowej" Doroty Masłowskiej, jak i we własnych umiejętnościach,... 102
  • Diabelskie manipulacje 19 lut 2006 "Montaż" to pierwsza powieść Władimira Wołkowa opublikowana w Polsce, co może o tyle budzić zdziwienie, że jest to pisarz nie tylko doskonały, ale i niezwykle czytelniczo atrakcyjny. Francuz, z pochodzenia Rosjanin, jest autorem... 102
  • Jazz a sprawa polska 19 lut 2006 Chyba już tylko studenci polonistyki i ich profesorowie wiedzą, że "Anhelli" to skomplikowany, pełen ukrytych sensów poemat prozą Słowackiego, dziejący się wśród politycznych zesłańców na Sybirze. Dzieło to, rzecz o... 102
  • Mądra blondynka 19 lut 2006 Od Mieci Ćwiklińskiej po Mariusza Szczygła: tradycji dumb blond mogliby nam pozazdrościć nawet Amerykanie 104
  • Truman show 19 lut 2006 "Z zimną krwią", dzieło życia Trumana Capote'a, stało się przyczyną jego upadku 108
  • Górna półka - Postny karnawał 19 lut 2006 Studenci, emeryci, biznesmeni i kryminaliści. Którzy z nich częściej odwiedzają agencje towarzyskie? 110
  • Pazurem - W deszczu, pod wiatr 19 lut 2006 Parada szuj, alkoholików i debili to obraz, jaki pojawia się na hasło "dziennikarz w polskim kinie" 112
  • Ueorgan Ludu 19 lut 2006 TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 7 (173) Rok wyd. 5 WARSZAWA, poniedziałek 13 lutego 2006 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza Koalicja kija i marchewki - z przewagą kija Pora na marchewkę Po zawarciu koalicji PiS z Samoobroną i LPR -... 113
  • Skibą w mur - Felietoniści w akcji 19 lut 2006 Wśród gromkich oklasków Numerem Roku został numer telefoniczny do Radia Maryja 114