Niebezpieczni idioci od bezpieczeństwa

Niebezpieczni idioci od bezpieczeństwa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Privacy International ogłosiła listę najbardziej idiotycznych pomysłów, które w założeniu miały poprawić poziom bezpieczeństwa ludzi, ale w praktyce mogą nawet zagrażać zdrowiu i życiu.
Oto tylko kilka "nagród":

Zwyciężyły rządy Australii i rosyjskiej stolicy. Politycy z Kanbery od 2001 r. prowadzą kampanię w celu wyeliminowania zagrożeń terrorystycznych w kraju. Uruchomiono wiele "telefonów zaufania" gdzie obywatele mogą zgłaszać wszelkie przypadki tzw. "podejrzanej działalności". Zapomniano o najważniejszym - wyjaśnieniu, która działalność jest uważana przez rząd za podejrzaną. Nic dziwnego, że służby specjalne zostały dosłownie zasypane zupełnie absurdalnymi zgłoszeniami. Wydano także sporo pieniędzy na rozsyłanie do mieszkańców "antyterrorystycznych paczek" - zawierały one folder informacyjny, magnetyczną nalepkę na lodówkę z numerem telefonu zaufania i... taśmę klejącą do uszczelnienia mieszkania w razie ataku chemicznego lub biologicznego. Władze Moskwy natomiast nagrodzono za sumienne egzekwowanie wymogu zameldowania w mieście, co od lat jest jednym z najbardziej korupcjogennych zjawisk w Rosji (zameldowanie jest zwyczajnie kupowane za łapówki).

Nagrody za najbardziej niebezpieczne środki bezpieczeństwa otrzymało San Francisco. Wkrótce po zamachach 11 września główny szpital miejski postawił przy głównym wejściu strażników. Mieli rozkaz nie wpuszczać do środka ludzi bez dokumentów tożsamości ze zdjęciem. Problem w tym, że ten szpital jest jedynym w mieście obsługującym najuboższych, z których wielu nie posiada żadnych dokumentów. Nie wiadomo ile ludzi zostało pozbawionych opieki medycznej. Tymczasem zabezpieczone było tylko główne wejście, boczne nie były chronione wcale. Sporo osób dostawało się do szpitala właśnie bocznymi drzwiami wprowadzając spore zamieszanie wśród personelu, co również nie wpłynęło korzystnie na ochronę zdrowia pacjentów. Z kolei na lotnisku międzynarodowym San Francisco ochrona wprowadziła dość oryginalny sposób sprawdzenia pasażerów. Jednemu z odlatujących kazano zdjąć... buty, po czym strażnik z całej siły rzucił nimi o podłogę sprawdzając czy nie ma w nich bomby (w pomieszczeniu pełnym ludzi!). Bomby na szczęście nie było i nikt nie ucierpiał.

San Francisco ma także drugie miejsce w kategorii "Najbardziej irytujący środek bezpieczeństwa". Kierownictwo lokalnej komunikacji w obawie przed terrorystami pozamykało kolejowe toalety. Nie wiadomo dlaczego potencjalni terroryści mieliby dokonywać zamachów właśnie w toaletach - poza zamknięciem nie wprowadzono żadnych innych środków, choćby losowych kontroli bagażu. Pasażerowie szybko zemścili się - załatwiając swoje potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie.

"Haniebne wyróżnienie" otrzymał nowojorski hotel New Yorker. Kierownictwo żąda od wszystkich gości dokumentów ze zdjęciem, które nastepnie są wprowadzane do firmowej bazy danych - w przeciwnym wypadku odmawia zakwaterowania ("ze względów bezpieczeństwa"), a nawet grozi wezwaniem jednostki antyterrorystycznej.

Privacy International, założona w 1990 r. w Londynie, śledzi przejawy nadużyć władzy przez państwa i firmy. Szczególną uwagę zwraca na naruszenia godzące w prywatność osób. Swoje "nagrody" przyznaje na podstawie zgłoszeń organizacji i osób prywatnych - w ubiegłym roku napłynęło ich ok. 5 tys. z 35 krajów. "Niesamowicie duża ilość zgłoszeń pokazuje, że sytuacja doszła do poziomu absurdu. Na całym świecie zagadnienia bezpieczeństwa stały się zasłoną dymną wokół niekompetencji menedżerów. A to już jest nie tylko irytujące, tylko stało się wręcz niebezpieczne" - komentuje Simon Davies, szef PI.

Na liście "zwycięzców" brak Polski. A przecież co najmniej dwa z wyróżnionych pomysłów są tu powszechne realizowane. Niedopatrzenie czy po prostu to co powszechne przestaje być w ogóle zauważane?

sg, Privacyinternational.org