Jesień PiS

Jesień PiS

Marzenie o władzy go nie opuszcza. W rozmowie z „Wprost” Jarosław Kaczyński zapowiada ofensywę swojej partii. Cel stały: zmieść Tuska. Ale sposób oryginalny – poprzez rząd pozaparlamentarny.
Ten sezon polityczny zanosi się na wyjątkowy. Premier ma złą passę — po aferze taśmowej, musi się teraz bronić w sprawie Amber Gold. Pan przez ostatnie tygodnie milczał, co rodziło spekulacje, że nawet w obliczu kłopotów rządu PiS nie ma pomysłu na przyszłość.

Mamy pomysł – przygotowujemy dużą kampanię programową. Chcemy pokazać społeczeństwu, że jesteśmy alternatywą dla rządów Tuska. Platforma ciągle dysponuje znacznym poparciem społecznym właśnie dlatego, że ludzie mają poczucie braku alternatywy. Uważamy też, że naszym obowiązkiem jest próba zmiany tego rządu.

W jaki sposób? Będziecie dążyć do przyspieszonych wyborów?

Przyspieszone wybory są w tej chwili mało prawdopodobne. Przedstawimy wniosek o wotum nieufności wobec Donalda Tuska. Wskażemy innego kandydata na premiera, który będzie w stanie zdobyć poparcie także posłów spoza PiS. To nie będzie partyjny kandydat, to nie będę ja.

Tylko po co? Nie znajdzie pan kandydata, który uzyska odpowiednią większość. Chodzi tylko o spektakl pt. „Odwoływanie Tuska”?

Nigdy nie wiadomo, co będzie za jakiś czas.

Czeka pan na tąpnięcie w obozie władzy?

Nie czekam, ale jak słyszę, że my chcemy zrobić premierem Grzegorza Schetynę – żeby doprowadzić do rozłamu w PO – to śmiech mnie ogarnia.

Przecież to pański współpracownik Joachim Brudziński mówił o tym w wywiadzie prasowym.
Sądzę, że to był po prostu żart. Przedstawimy realną alternatywę z kandydatem politycznie neutralnym. Zakładam, że wówczas wielu posłów z różnych opcji uzna, że nie warto brać odpowiedzialności za obronę tego rządu, bo to się może dla nich źle skończyć w kolejnych wyborach.

Nie ma kandydatów neutralnych. Jedynym dyżurnym kandydatem, który może łączyć lewicę i prawicę, jest prof. Michał Kleiber. Ale on jest kandydatem Ruchu Palikota.

To człowiek, którego osobiście znam i cenię. Na pewno nie ma takich poglądów jak ja, ale nie ma też związków z Palikotem.

Zyta Gilowska podobno się nie zgodziła.

Nie proponowaliśmy jej tego.

Czy to ktoś z PSL? Taka gra na skonfliktowanie koalicji.

Kiedyś osobiście sprawdziłem, że Waldemar Pawlak woli być premierem niż wicepremierem. Nie mamy zamiaru mu w tej chwili tego proponować.

Załóżmy, że PiS wraca do władzy...

Dla nas na dziś optymalne byłoby odsunięcie Tuska od władzy. Rząd pozaparlamentarny musiałby mieć poparcie znacznie szersze niż tylko PiS.

A pan nie chce rządzić?

Ja bardzo chcę, by Polska była nowoczesnym, dynamicznie rozwijającym się i bezpiecznym państwem. Do tego trzeba mądrych rządów. Dziś jednak mam tylko 136 posłów. Dlatego pierwszy cel to odsunąć Tuska.

Dla wielu wyborców PiS nie jest alternatywą. Jak pan chce zmienić wizerunek swojej partii?

Przedstawiliśmy własne rozwiązania w sprawie emerytur, służby zdrowia, oświaty, podatków, budownictwa mieszkaniowego, prawa karnego. Podobnie w obszarze kultury. Nie może być tak, że kryzys wywołany rządami PO prowadzi do przekształcenia Polski w pustynię kulturalną. A dziś samorządy często likwidują instytucje kultury, bo nie mają pieniędzy. Poruszamy główne problemy społeczne.

Powrót do finansowania służby zdrowia z budżetu, a nie z naszych składek?

Tak.

Rządziliście, to mogliście likwidować NFZ.

Mieliśmy to w programie, ale prof. Zbigniew Religa, który był ministrem zdrowia w moim rządzie, chciał rozpocząć plan uzdrawiania służby zdrowia od innych spraw. Należy pamiętać też, że my rządziliśmy tylko dwa lata, myślę, że po czterech NFZ byłby zlikwidowany.

Nad projektem zmian w budownictwie pracował minister w pańskim rządzie Mirosław Barszcz. Dziś to doradca ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina.

Ogólny kierunek naszych propozycji jest zbieżny z tym, co proponował: państwo musi interweniować, bo rynek w Polsce problemu mieszkaniowego nie rozwiąże. A to jest problem zupełnie podstawowy dla przyszłości wielu polskich rodzin.

Te hasła to powrót do pomysłów PiS zgłaszanych już przez ostatnie lata.

Nowy jest cały system podatkowy. To nowe przepisy dotyczące trzech najważniejszych podatków: VAT, CIT i PIT. Główna zasada: niepodnoszenie stawek podatku. System musi w końcu stać się efektywny, nie może być odbierany przez obywatela jako represja. Chcemy też powrotu wielu ulg dla rodzin. Zwolnione z podatku byłyby np. emerytury do 1 tys zł. W tej chwili system podatkowy jest tak omszały jak łódź, która nie jest w stanie pływać. My zbudujemy nową łódź.

Czy zaproponujecie wycofanie reformy wydłużającej wiek emerytalny?

Oczywiście. To będzie jedna z pierwszy decyzji. To szkodliwe, złe prawo. My chcemy dać Polakom wybór. Są ludzie, którzy chcą pracować dłużej. Ale nie należy nikogo do tego zmuszać. Weźmy konkret – pracę kobiet. Po pierwsze, trzeba pamiętać, czym jest praca fizyczna dla kobiet w starszym wieku. Po wtóre – należy zdawać sobie sprawę, że często to one pomagają swoim córkom, młodym matkom, w opiece nad dziećmi. Proponujemy powrót do wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Ludziom trzeba też uświadomić, czym jest system otwartych funduszy emerytalnych – to gra w ruletkę z minimalną szansą na wygraną. Ten system stworzono po to, by obniżyć emerytury, a nie je podwyższyć. Ci, którzy tworzyli OFE, mieli tego pełną świadomość. Skądinąd czerpią do dziś z tego systemu pełnymi garściami. Trzeba to pokazać.

Wiceminister Ewa Lewicka, dziś szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Ją pan miał na myśli, mówiąc o „czerpaniu pełnymi garściami z OFE”?

Kampania wokół OFE to było największe oszustwo w ciągu 23 lat III RP.

Czy pan wiedział wcześniej o zastrzeżeniach wobec Amber Gold? Wygląda na to, że Mariusz Kamiński jako szef CBA miał pewną wiedzę na ten temat i informował Tuska. Pana nie informował?

Nic o Amber Gold przed wybuchem afery nie wiedziałem. Jeśli były jakieś zastrzeżenia Mariusza Kamińskiego wobec tej firmy, to jako szef CBA podlegał on premierowi Donaldowi Tuskowi i informował jego, a nie mnie.

Ufa pan premierowi, że o sprawie dowiedział się z gazet?

A państwo mu w tej sprawie ufają? Nie żartujmy. Musiał o wszystkim wiedzieć. Zresztą pośrednio przyznał to jego syn, który powiedział, że ojciec go ostrzegał przed pracą w OLT. Z jednej strony bliski człowiek premiera, czyli prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, wychwala Marcina P. pod niebiosa, a z drugiej w mediach funkcjonuje opinia, że to jest podejrzany typ. W sprawie Amber Gold za dużo jest przypadków i dziwnych zbiegów okoliczności. Dlaczego szef Amber Gold był bezkarny? Wiemy, że kolejni sędziowie i prokuratorzy zawodzili. Ale musiała być jakaś przyczyna ich zaniechań. Nie da się uciec dziś od poczucia, że nad Amber Gold i jej szefem był rozpięty szeroki parasol ochrony.

A skąd się wziął w tej historii syn premiera?

To dorosły człowiek i powinien mieć własną głowę, a nie tylko głowę ojca. W tej sprawie łatwo sobie jednak wyobrazić taki scenariusz, że zarówno pieniądze wyłożone przez Amber Gold na film o Wałęsie w reżyserii Andrzeja Wajdy, jak i zatrudnienie syna Donalda Tuska to były elementy budowania osłony politycznej. Ale ci, którzy dają się tak wykorzystywać, ponoszą za to odpowiedzialność, także polityczną. W normalnie funkcjonującej demokracji taki konflikt interesu niewątpliwie zmusiłby premiera do dymisji. Przeszło 20 lat temu uchwalono, że Polska to „demokratyczne państwo prawa”, i uznano, że na zasadzie fiat [bądź wola twoja – red.] to się stanie. Tylko dziś jasno widać, że było to myślenie mocno naiwne.

Premier nie odejdzie – bądźmy realistami. Może głową za Amber Gold powinien zapłacić prokurator generalny? Najwięcej błędów popełniła właśnie prokuratura.

W tej sprawie nie dam się podpuścić przeciwko prokuratorowi generalnemu. Choć mam dużo zastrzeżeń do działania tej instytucji, to jednak uważam, że Tusk w sprawie Amber Gold chce zrobić z Andrzeja Seremeta kozła ofiarnego. To sposób na to, by samemu uciekać od odpowiedzialności.

Nie skrytykuje pan Andrzeja Seremeta, żeby Platforma go nie zastąpiła kimś swoim.

To, że prokuratorem generalnym jest akurat on, jest w obecnej sytuacji rozwiązaniem lepszym od innych. Natomiast prokuratorem generalnym powinien być minister sprawiedliwości. Od początku byliśmy przeciwni rozdziałowi tych funkcji. PO przeforsowała ten pomysł i dziś obywatele boleśnie odczuwają tę decyzję.

Rzecznik PiS Adam Hofman powiedział w wywiadzie w „Uważam Rze”, że wasz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro za często biegał z siekierką po Polsce. Że „dobra idea IV Rzeczypospolitej została w dużej mierze osłabiona przez niedojrzałe działania Ziobry, niecelne strzelanie z armaty do wróbla, przez jego pęd do błyszczenia w mediach”.

Może nie za często biegał z siekierką, ale za często zwoływał konferencje prasowe. I na to wielokrotnie zwracałem mu uwagę, prosiłem o wstrzemięźliwość. Miał ze wstrzemięźliwością kłopoty.

A styl jego rządów się panu podobał?

W życiu są ciekawsze rzeczy, niż zajmowanie się Zbigniewem Ziobrą.

Ale jego współpracą z Palikotem się pan zajmuje. Wytyka mu pan, że razem chcieli złożyć wniosek o komisję śledczą w sprawie Amber Gold.

Gdzie mu wytykam? Chyba mnie państwo z kimś mylą. Ale teraz, gdy prowokujecie mnie do mówienia o SP, mogę powiedzieć jedno: dawno sformułowana diagnoza, że wychodzenie z PiS nieuchronne prowadzi do współpracy z drugą stroną wielkiego politycznego sporu w Polsce, całkowicie się sprawdza. Można dodać, że w formach jeszcze bardziej radykalnych, niż przewidywaliśmy.

Ziobro pana podszczypuje. Kiedy część polityków PiS skrytykowało podpisanie przez episkopat i rosyjską Cerkiew deklaracji wzywającej Polaków i Rosjan do pojednania, Ziobro mocno poparł biskupów. A pan jak ocenia treść porozumienia podpisanego przez abp. Józefa Michalika i patriarchę Cyryla?

Rozumiem, że głównym powodem zawarcia tego porozumienia jest wola episkopatu i Cerkwi, aby bronić chrześcijańskiej cywilizacji życia przed coraz silniejszą falą laicyzacji, przed cywilizacją śmierci. Jest takie powiedzenie – skądinąd rosyjskie – że na wojnie każdy bagnet dobry. Przesłanki zawarcia tego porozumienia są dla mnie zupełnie zrozumiałe. A wypowiedzi członków PiS w tej sprawie ich indywidualną opinią.

Anna Fotyga napisała w internecie: „Komu służy to pojednanie? Dlaczego, choć to ważne wydarzenie, nikt nie zabiera głosu? Milczą historycy, religioznawcy, milczy laikat. Ta cisza jest przerażająca, dźwięczy mi w uszach”. I zarzuciła Cerkwi bliskie związki z ekipą Putina, którą obwiniła za katastrofę smoleńską. Fotyga uważana jest za pańską prawą rękę w sprawach kontaktów zagranicznych.

Proszę sobie dać spokój z teoriami, kto jest kim w PiS. To ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Była szefem MSZ w pańskim rządzie.

Myślę, że dość jasno wyraziłem swój pogląd.

Abp Michalik skrytykował pana i PiS, zarzucając wam upolitycznienie Smoleńska. „Wydarzenie takiej miary powinno się traktować w kategoriach symbolu, a nie w kategoriach politycznego interesu”. Do zwolenników tezy o tym, że Rosjanie zamordowali prezydenta Lecha Kaczyńskiego – a pan sam nie odcina się od tej tezy – arcybiskup powiedział: „Żeby o kimkolwiek, największym nawet wrogu, powiedzieć mocne słowa, trzeba znać fakty, mieć pewność. Tymczasem tej pewności nie ma”.

Ja nie odbieram tych wypowiedzi jako adresowanych do mnie ani do PiS. Abp Michalik mówił też o tym, że trzeba dojść do prawdy w sprawie katastrofy. I całkowicie się z nim zgadzam.

A do kogo mówił arcybiskup, jak nie do pana? Przecież żadne inne ugrupowanie nie twierdzi, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Nie mówił tego ani do Tuska, ani do Pawlaka, ani do Millera, ani do Palikota, ani do Ziobry.

Proszę spytać księdza arcybiskupa o adresata jego wypowiedzi.

To porozumienie jest problemem dla PiS, prawda?

Nie, nie jest.

Porozumienie bliskiego PiS Kościoła z metropolitą Cyrylem, bliskim człowiekiem Putina, podejrzewanym o współpracę z KGB?

To państwo powiedzieli.

A pan co pan sądzi o Cyrylu?

Nic.

Nie ma pan wrażenia, że Kościół ma dość Smoleńska? Kardynał Kazimierz Nycz apelował do pana już w pierwszą rocznicę katastrofy, aby zakończył pan żałobę smoleńską.

Nie wiem, czemu to zrobił. Proszę spytać księdza kardynała.

Pytamy pana, bo jesteście uważani za partię bliską Kościołowi.

Elementem tej bliskości jest to, że nie komentuję wystąpień biskupów.

Kiedy smoleński zespół Antoniego Macierewicza zakończy prace? Widzi pan jakiś ostateczny moment?

Sądzę, że finał nastąpi, gdy dojdzie do zmiany władzy w Polsce i Smoleńskiem zajmą się odpowiednie organy państwa. Sporo cierpliwości i wytrwałości potrzebujemy.

Czyli w ramach kolejnej fali ocieplania wizerunku nie odsunie pan Macierewicza na dalszy plan?

To jedna z bajek tego lata.

Więc może go pan awansuje na wiceprezesa PiS? To byłby sygnał dla twardego elektoratu smoleńskiego.

PiS to partia demokratyczna. Decyzja w tej sprawie nie leży tylko w moich rękach.

Ależ to jest wyłącznie pańska decyzja. Nie obawia się pan, że Macierewicz porzuci pana jak swych poprzednich politycznych patronów?

Znam historię swojego środowiska politycznego, potrafię wyciągać wnioski. Z Antonim jesteśmy w bardzo dobrych stosunkach.

We „Wprost” opisaliśmy, jak znaczenie w PiS zyskuje senator Grzegorz Bierecki, założyciel Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Będzie pan nadal bronił SKOK?

Tak. Ponieważ to potrzebna Polakom inicjatywa, oparta na spółdzielczym duchu solidarności i przedsiębiorczości. To polski kapitał. SKOK to dziś sól w oku PO, tylko z jednego powodu – ona ich nie kontroluje, a bardzo by chciała.

Zostaną po prostu objęte nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego...

...który pozwala ustalić komisarza, który może zdecydować o połączeniu z bankiem, wbrew członkom kasy. My uważamy, że SKOK powinny być przez państwo wspierane, bo to oddolna społeczna inicjatywa. W ciągu 20 lat nie udało nam się wypracować zbyt wielu podobnych instytucji z polskim kapitałem. Te przepisy mają posłużyć tym, którzy chcą SKOK po prostu przejąć.

A czym SKOK różnią się od banków?

To jest inicjatywa spółdzielcza, która nie jest tak agresywnie nastawiona na zysk jak banki.

Na SKOK prezes Bierecki zrobił majątek sięgający – lekko licząc – 10 mln zł.

To dużo. Jednak są ludzie znacznie od Biereckiego bogatsi, którzy dla polskiej gospodarki zrobili nieporównanie mniej.

Bronicie biznesu swojego senatora – to konflikt interesów.

Konflikt interesów to ma Dariusz Rosati z PO, który zasiada w radzie nadzorczej Banku Millenium, czy pani Krystyna Skowrońska, również z PO, która jest prezesem banku w Przecławiu. Pracują w komisji finansów i decydują o systemie bankowym w Polsce. Senator Bierecki z prac nad ustawą dotyczącą SKOK się wyłączył. Nikt nie słyszał, żeby SKOK kogoś oszukały czy robiły coś takiego jak Provident, który w Polsce bezczelnie uprawia lichwę i nic złego go za to nie spotyka.

Czemu ma służyć przejęcie „Gazety Polskiej Codziennie” przez kojarzoną z PiS spółkę Geranium? Jej prezesem jest pański asystent Jacek Cieślikowski. Szefową spółki wydającej „GPC” została Janina Goss, pańska znajoma.

To jest inicjatywa fundacji Instytut Lecha Kaczyńskiego, aby pomóc tej gazecie. Jeśli spojrzeć na historię naszego środowiska politycznego, to od 20 lat wspieramy pisma konserwatywno-narodowe – jest to więc zupełnie logiczna decyzja.

Czy do „GPC” trafiać będą publiczne pieniądze, które PiS dostaje od państwa na swą działalność?

Instytut Lecha Kaczyńskiego dysponuje własnym majątkiem, składającym się z nieruchomości kupionych jeszcze w latach 90. Kupiła je Fundacja Prasowa „Solidarności”, która wniosła je potem do fundacji Nowe Państwo. To właśnie FNP po śmierci mojego brata została przekształcona w Instytut Lecha Kaczyńskiego. Nie ma tam publicznych pieniędzy ani nie będzie.

Tuż po wyborach powiedział pan, że publikacje w „GPC” zarzucające Rosjanom zabicie prezydenta i jej sojusz z kibolami zaszkodziły PiS. PiS będzie miał teraz wpływ na linię redakcyjną „GPC”?

Nie będzie miał.

Jeśli sytuacja nie ulegnie drastycznej zmianie, to ryzykuje pan porażkę w poczwórnym maratonie wyborczym 2014/2015. To będzie koniec PiS w obecnej postaci.

To nadzieja bardzo wielu. Ale w Europie bywały partie, które wybory przegrywały, by potem wrócić do władzy.

Unika pan odpowiedzi, co się stanie w takiej sytuacji.

Mnie nie jest wygodnie w opozycji. Bardzo chciałbym wygrać wybory. Ale nie mamy poparcia mediów ani celebrytów. Jak na partię, która chce radykalnie zmienić rzeczywistość, to poparcie mamy wysokie. Mamy dużą szansę na powrót do władzy.

Zacieśniacie współpracę z „Solidarnością” i przy współpracy z Radiem Maryja szykujecie na jesień falę protestów. W jakim celu?

Nie ma żadnego strategicznego sojuszu PiS z „Solidarnością”. Po prostu łączy nas dziś ten sam punkt widzenia – rząd PO szkodzi Polakom, hamuje rozwój kraju, ogranicza aspiracje i szansę na lepsze życie.

Czy nie jest dowodem na słabość ugrupowań prawicowych to, że ojciec Tadeusz Rydzyk jest w stanie ściągnąć pana i Ziobrę na demonstrację w obronie TV Trwam, a sam się nawet nie pojawia? Tak było w Warszawie pod koniec kwietnia.

Ojciec Rydzyk był wtedy za granicą.

Ale mimo wszystko – dwóch liderów dwóch ważnych partii stawiło się na wezwanie zakonnika.

Jeden lider jednej ważnej, dużej partii w ważnej sprawie.

Czyli Rydzyk ma lepszy aparat niż PiS – wasze demonstracje są znacznie mniejsze.

Żaden polityk polski nie jest w stanie zgromadzić tylu ludzi co Kościół. Taka jest polska specyfika.

Dlatego nie skrytykuje pan abp. Michalika?

Jestem wierzącym, praktykującym i dużo modlącym się katolikiem. Dlatego nie jest moją rolą publiczne dyskutowanie z następcami apostołów.

Okładka tygodnika WPROST: 36/2012
Więcej możesz przeczytać w 36/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 8
  • prawdas IP
    Do gogo

    PO program: 1. Afera hazardowa, 2. Afera lekowa, 3. Afera z kupowaniem głosów w Wałbrzychu, 4. Afera Senatora Misiaka (ustawione przetargi), 5. Afera ministra Grada (firma jego żony przypadkowo wygrywa przetargi dla ministerstwa którym kieruje Grad...), 6. Afera ministra Grabarczyka, 7. Podsłuchiwanie dziennikarzy przez ABW, 8. Zakup samolotów Bryza bez przetargu, 9. Podwyżka podatku VAT, 10 .Podwyżka podatku gruntowego, 11. Benzyna w górę, 12. Gaz w górę, 13. Kredyty w górę, 14. Żywność w górę, 15. Podwyżka energii, 16. Wzrost cen biletów komunikacji miejskiej , 17. Upadek stoczni (katarscy inwestorzy którzy nie istnieli), 18.Dramatyczna sytuacja w służbie zdrowia w NFZ-cie brakuje 600mil., 19.Od 4 lat brak nawet PROJEKTU poprawy stanu służby zdrowia , 20. Brak odpowiedniego przygotowania i bezpieczeństwa polskich żołnierzy w Afganistanie, 21. Skandaliczne szkolenie wojska - 4 katastrofy lotnicze (Bryza, Casa, Mi-24, Tu-154), 22. Minister sportu na stanowisko dyrektora mianuje swojego prywatnego fryzjera, 23. Pierwszy raz w historii ministrem sprawiedliwości została osoba bez wykształcenia prawniczego 24. Asystent Komorowskiego Roman Kuźniar publicznie deklaruje że Katyń nie był ludobójstwem 25. Usilnie twierdzą że w Polsce niema kryzysu i jesteśmy zieloną wyspą a dług publiczny wynosi ponad 800 miliardów, 26. Wzrost bezrobocia do 13%, 3.2 mln dzieci w Polsce żyje na skraju nędzy, 27. Wzrost liczby bezdomnych, 28. Obietnica wybudowanie do końca 2008 3 000tyś km autostrad (nie wybudowano nawet 1 km), 29. Nowo oddana trasa S8 której 1km kosztował 200mln. nadaje się już do generalnego remontu! 30. Wstrzymanie budowy autostrady A2, 31. Według raportu NIK Połowę polskich dróg należałoby zamknąć z powodu stanu technicznego a przyzwoitych jest tylko 0,5 procenta, 32.Wstrzymano wiele inwestycji drogowych, 33. Za poparcie PO w wyborach w 2007 roku Gronkiewicz Waltz dofinansowała stadion piłkarski Legii za ok 500mln, 34. Rząd do końca 2009 miał przyjąć 269 projektó
    • gogo IP
      do prawdas:
      Nie słyszałem aby Prezes był zaplątany w jakieś afery... i też nie słyszałem, aby w jakikolwiek sposób był mocno zaangażowany w ruch Solidarności w latach 80-tych... Nie słyszałem też, aby był jakimś wybitnym opozycjonistą i wiem też, że nie był internowany, prześladowany, sądzony... etc etc...
      Natomiast wiem, że wraz z ś.p. bratem Prezydentem osiągnęli szczyt nepotyzmu w kwestii obsadzania stanowisk, mimo iż Prezes sam deklarował, że nie będzie Premierem, gdy brat zostanie Prezydentem... I tego już nikt nie przebije...
      I tej wiedzy nie posiadłem z TVN... tak po prostu było...
      • Andrzej IP
        Kaczyński na emeryturę, albo na rentę.
        • gosc IP
          Panie jarku to jest juz czas zeby zrobic z ta banda zlodzieji POrzadek cala Polska wierzy w Pana,niech Pan ratuje Polske przed upadkiem i poniewierka polakow tak jak chcial Panski brat Sp Prezydent wszystkich polakow.
          • prawdas IP
            Słyszeliście kiedykolwiek aby J.Kaczyński był zamieszany w jakiekoolwiek afery. Napewno nie. Tylko poprzez takie tytuły i stwierdzenia w wyżej napisanym artykule próbuje się oczernić pana Kaczyńskiego. Daje to do myślenia w obliczu licznych afer PO PSL o których jesteśmy informowani nawet przez media im sprzyjające albo siedzące u nich w kieszeni. Polacy ocknijcie sie z tego letargu. Wystarczy nie oglądać TVNu ,Polsatu i innych stacji mainstreamowych a rzeczywistość jaka nas otacza okaże się zupełnie inna.

            Czytaj także