Taternicy Ameryki

Taternicy Ameryki

Dlaczego górale górą?
Wśród 50 najbogatszych polskich emigrantów jest aż jedenastu górali z Podhala i Podbeskidzia. Żadna inna grupa polonijna nie osiągnęła na emigracji w Stanach Zjednoczonych tak wysokiego statusu materialnego. Przedsiębiorczość górali ujawniła się po 1989 r. także w kraju. W gminie Zakopane na każdą rodzinę przypada jedna firma. Liczba firm na skalnym Podhalu jest ponaddwukrotnie większa niż w innych częściach Polski, a bezrobocie jest o 60 proc. niższe od średniej krajowej.

Bo moje!
Na Podhalu - w przeciwieństwie do innych regionów Polski - nigdy nie było pańszczyzny. Ziemia pochodziła z nadań królewskich. Choć skalista i nieprzyjazna, była wolna i własna! Poczucie niezależności w tych trudnych warunkach bytowych zrodziło w góralach kreatywność, przedsiębiorczość i wolę przetrwania. Bracia Jan i Krzysztof Czuptowie z Chabówki chętnie o tym opowiadają. Po wyjeździe do USA kilka lat pracowali jako mechanicy w gigantycznej firmie pocztowej UPS, w końcu rzucili to zajęcie i założyli własne przedsiębiorstwo. - Dla wolności - mówi dziś o tym Jan. Należące do Czuptów zakłady naprawy taboru drogowego Quality Trucking i firma przewozowa Quality Logistic warte są dzisiaj ponad 55 mln USD.
Edward Błęka (majątek wartości 80 mln USD) 13 lat temu założył własną firmę, bo chciał pokazać innym, że góral z Podhala też potrafi. Dziś jego Quantum Food jest największym w Stanach Zjednoczonych producentem steków wołowych, zaopatrującym wszystkie większe sieci restauracji i hoteli. Wally Mulica, który zaczynał jako kierowca, zbudował sieć sklepów delikatesowych Wally's Market i przetwórnię żywności. Dziś jego majątek jest wart ponad 50 mln USD. Stella Jandura, której nie w smak były ciągłe podwyżki czynszu za wynajmowane w Chicago mieszkanie, zapożyczyła się i kupiła własny dom. Teraz ma kilkanaście domów czynszowych i motel w Kolorado. Tęsknota za górami i niezależnością ściągnęła do Gór Skalistych kilkuset innych górali. Pracownicy Chamber of Commerce (izby handlowej) stanu Kolorado, szacują, że ponad połowa moteli i hoteli w tym typowo turystycznym stanie jest w rękach polskich górali.

Od żętycy do milionów
Maria Styrczula, matka chicagowskiego przedsiębiorcy Tada Styrczuli, góralka z Cichego, tak wspomina dzieciństwo na Podhalu: "Trzeba się było z tą jałową ziemią nieustannie spierać. Okraszone grule jadało się od święta, a moskola dzieliło na sześć kawałków i zapijało żętycom". Nędza zmuszała górali do pracy zarobkowej już od najmłodszych lat; tym m.in. ks. Józef Tischner tłumaczył stosunkowo skromne wykształcenie mieszkańców Podhala. Twarde życie i brak formalnej edukacji uczyły ich pragmatyzmu. Właśnie dlatego górale wybierali działalność względnie łatwą do opanowania i szybko przynoszącą efekty - parali się budownictwem, przetwórstwem spożywczym, handlem, transportem. Dzieci niektórych z nich myślą już jednak o biznesie high tech, w którym można zdobyć większy majątek. Synowie Styrczuli studiują informatykę, synowie Bobaka mają dyplomy MBA, syn Długopolskiego robi doktorat z biotechnologii.
W oczach ceprów górale uchodzą niekiedy za skąpych, ale - zdaniem Jana Słodyczki, cieśli z Chicago - "szacunek dla pieniądza to szacunek dla ciężkiej pracy". Niepisany "kodeks oszczędności" obowiązuje w każdej podhalańskiej wiosce; to pieniądze, które wypada odłożyć albo zainwestować co roku. Dla długopolan jest to 10 tys. USD, dla dunajczan - 15 tys. USD, a dla gazdów z Witowa i Chochołowa honorem jest uciułać nawet do 20 tys. USD! Bracia Czuptowie do niczego by nie doszli, gdyby od pierwszych dni w USA nie zacisnęli pasa i nie odkładali 20 tys. USD rocznie. Po rozstaniu z UPS mieli kapitał wystarczający, by wystartować na własnym. Casey Sularski (majątek wart 55 mln USD) rozpoczynał prowadzenie biznesu (remont i produkcja urządzeń hutniczych) od warsztatu w garażu, a równocześnie był zatrudniony jako pracownik najemny. Tad Styrczula z Witowa (majątek: 95 mln USD) zaczynał od skupowania używanych ciężarówek, które remontował własnymi siłami i sprzedawał. Dzisiaj jest liczącym się w Ameryce dealerem używanych samochodów ciężarowych i naczep oraz właścicielem jednej z największych na środkowym zachodzie firm remontujących takie pojazdy. Kiedy Stanisławowie Strama i Łukanus szli na swoje (wspólnie prowadzą zakłady remontowe ciężkiego sprzętu), zaciągnęli pożyczki u całej rodziny. Obecnie wartość ich majątku to ponad 40 mln USD. Franciszek Bobak, góral ze wsi Sierockie na Gubałówce (majątek wart 60 mln USD), właściciel sieci supermarketów w okolicach Chicago (buduje czwarty supermarket, planuje otwarcie kilku następnych, w tym także w Nowym Jorku), założył swój pierwszy biznes, bo - jak mówi - chciał mieć na chrzciny dziecka dobre i tanie wędliny. Jan Kucharski z Szaflar (majątek wart 70 mln USD) pracował jako kuśnierz po 20 godzin dziennie, zanim kupił pierwszą ciężarówkę. Dziś jest właścicielem firmy transportowej JKC Trucking i największej chłodni w Stanach Zjednoczonych.

Podhalańskie Kolorado
- Trzeba być lepszym, silniejszym - mówi najsławniejszy zakopiański polityk Adam Bachleda-Curuś, podkreślając, że w Stanach Zjednoczonych mieszka dziś więcej górali (tylko w Chicago około 460 tys.) niż pod Giewontem (280 tys.). - Górale w Amerykę wrośli, ale nigdy nie zerwali na dobre ze swoją ziemią - tłumaczy Andrzej Pitoń, były prezes Związku Podhalan w Ameryce, na co dzień chicagowski handlowiec.
Na Podhalu stoi kilka tysięcy na poły opuszczonych domów należących do górali "zza wielkiej wody". Górale nie pozbywają się ich, bo wiedzą, że tu wrócą. Trzecią część obszarów rolnych gmin Czarny Dunajec i Kościelisko stanowią gospodarstwa należące do górali z Ameryki. Niewielkie gospodarstwo w Witowie wciąż ma Tad Styrczula, w Czarnym Dunajcu - rodzina Ratułowskich, góralskich milionerów z Chicago, a w Sierockiem mają gospodarstwo Bobakowie. To nie chciwość wiąże ich z krajem, ale sentyment. Synowie Bobaka ubierają się od święta w ludowe stroje, a Ed Błęka lubi czasem jeździć góralskimi saniami po Lemont, przedmieściu Chicago, gdzie mieszkają milionerzy. Założony przez pochodzącego ze Skawy Caseya Sularskiego klub golfowy w Chicago nazwano Podhale Golf Club. Od lat - radują się w Związku Podhalan w Ameryce - nie było tu tylu zespołów góralskich i kapel, a podhalańską kulturę poznaje nawet trzecie pokolenie góralskiej młodzieży za oceanem. Kiedy Kongres Polonii Amerykańskiej wyzbywa się swych siedzib i więdnie, Związek Podhalan w Ameryce przymierza się do budowy nowej siedziby.
Zainteresowanie górali Polską, a zwłaszcza inwestycjami na Podhalu, wzrosło po tym, jak odważyło się tam ulokować swoje "dulary" kilku przedsiębiorczych "gazdów z Hameryki". Waldemar Sobański z Zakopanego po 20 latach pracy przy budowie wyciągów narciarskich w Rocky Mountain sprzedał wszystko, co miał, by stworzyć ze wspólnikiem kompleks narciarski na Szymoszkowej, największą prywatną inwestycję na Podhalu - wartości około 20 mln USD. Włodek Gładczan zbudował sieć karczm Bąkowa Zohylina. Za działkami pod supermarkety w Nowym Targu i Zakopanem rozgląda się Franciszek Bobak. Na razie w rodzinnym Sierockiem powstaje okazała podhalańska siedziba rodu. O budowie sieci hoteli na Podhalu myślą chicagowscy górale Władysław "Walter" Podmański, właściciel Eagle Distributors, oraz rodzina Długopolskich; do postawienia kompleksu apartamentowego w Kościelisku przygotowuje się Stanley Polok z Wisconsin.
Kiedy góralskiego pied-?-terre szuka znakomity chicagowski kardiolog dr Ferdynand Leya, Adam Bachleda-Curuś, były burmistrz Zakopanego, jeden z najzamożniejszych Podhalan (jego majątek szacowany jest na 80 mln zł), właściciel licznych nieruchomości komercyjnych, terenów rolnych, hoteli i sklepów, rozpoczyna interesy w Stanach Zjednoczonych. Niedawno kupił motel w Kolorado. Dochód z tej inwestycji - jak podkreśla - i tak wraca na Podhale.

Morze między górami
Dla polskiego górala wyjazd za ocean nierzadko nadal bywa pomysłem na lepsze życie. Na Podhalu jednak co roku przybywa ludzi, który dorobili się majątków bez pieniędzy z Ameryki. Andrzej Stoch, góral z Zębu za Gubałówką założył w 1970 r. (mając 17 lat), na kilku rodzinnych morgach fermę tuczników. W połowie lat 80. zaczął importować buty z Włoch, a za zyski ze sprzedaży obuwia w 1989 r. rozpoczął swój pierwszy biznes w Zakopanem. Oprócz tuczarni ma dzisiaj dziesięć restauracji i dwa hotele - Morskie Oko (w remoncie) i Panoramę - oraz tuzin innych nieruchomości rozrzuconych od Czarnego Dunajca po Czorsztyn. Stoch dzierżawi też stadion pod Krokwią, restaurację w Kuźnicach i na Gubałówce, prowadzi targowisko pod Gubałówką, ma kilka wyciągów narciarskich, sieć piekarń, a także sklepów z włoskim obuwiem. Teraz przymierza się do kupna stacji narciarskiej Szymoszkowa. Stoch uważa się za najbogatszego górala w kraju. Jego majątek oceniany jest na 200 mln zł. Choć w należących do niego firmach pracuje tylko 200 osób, z działalności Stocha utrzymuje się co dziesiąty pracujący zakopiańczyk.
Pod względem wartości majątku niewiele mu ustępuje Wiesław Wojas, góral beskidzki, właściciel znanej nowotarskiej wytwórni obuwia Wojas, klubu sportowego Podhale, a także dwóch hoteli w Zakopanem (Skalny i Podhale) oraz nieruchomości w okolicach Nowego Targu i Zakopanego. Wojas przyjechał do Nowego Targu 25 lat temu, po ukończeniu AGH. Po kilku latach pracy na stanowisku mechanika w nowotarskim kombinacie obuwniczym założył własną fabrykę butów. Po bankructwie kombinatu przejmował wydział za wydziałem. Dziś firma Wojas, zatrudniająca 500 osób, produkuje około 700 tys. par obuwia rocznie.
Od zera wystartował Marian Strama, dziś milioner, właściciel ośrodka narciarskiego na Nosalu. Dynamicznie rozwija się rozlewnia wód mineralnych Kinga (szósta pozycja w rankingu producentów wód w kraju) należąca do pochodzącego z Krościenka Stanisława Głuca, absolwenta Politechniki Krakowskiej. - Oto góralski żywioł - pokazuje ze szczytu Gubałówki Piotr Bąk, burmistrz Zakopanego. Ów żywioł to tysiące pokoi w góralskich pensjonatach, setki warsztatów rękodzielniczych, galerie sztuki ludowej, zakłady garbarskie, kuśnierskie, a także kilkaset firm budowlanych świadczących usługi również w innych regionach Polski. Tylko przy Krupówkach znajduje się prawie 70 restauracji i barów, w całym Zakopanem (28 tys. mieszkańców) jest ich ponad 300. - U nas praktycznie nie ma bezrobocia. Bez pracy są ci, którzy pracować nie chcą - mówi Bąk. W gminie Zakopane przeciętne dochody są dwukrotnie wyższe od średniej krajowej. W porównaniu z resztą kraju dwa razy więcej buduje się mieszkań prywatnych, trzykrotnie mniej komunalnych, ponaddwukrotnie więcej jest podmiotów gospodarczych, ponaddwukrotnie więcej samochodów. Stan oszczędności przekracza średnią krajową ponad 2,5 razy. Po raz pierwszy w dziejach górale nie muszą się za "dutkami" udawać za morze.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2004
Więcej możesz przeczytać w 7/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • jack wile IP
    W USA może i kapitaliści ale ci w Polsce to feudałowie płacący pracownikom minimalne stawki na umowach śmieciowych i zatrudniający na czarno .Polskie prawo liberalne daje takie możliwości zbijania fortun dla chciwych ,mających dobre układy i nie mających wyrzutów sumienie.

    Czytaj także