Skaner

Skaner

  • Nagroda Złamanego Grosza 2003
    I znów Marek Pol! Rok temu nasi czytelnicy przyznali najgorszemu (już wtedy!) ministrowi w rządzie Leszka Millera Nagrodę Złamanego Grosza za niefortunny pomysł wprowadzenia płatnych winiet za korzystanie z dróg krajowych. W tym roku Pol wprawił Polaków w osłupienie, proponując przeznaczenie pieniędzy z funduszy emerytalnych na finansowanie kolei; pomysł na szczęście upadł, ale Marek Pol znów zwyciężył - uzyskał aż 3634 głosy w zorganizowanym przez nas za pośrednictwem SMS-ów i na stronach Wprost Online plebiscycie na najgłupsze pomysły gospodarcze 2003 r. (Lista nagrodzonych Czytelników)
  • Najlepsi, czyli najgorsi
    1. Marek Pol, wicepremier i minister infrastruktury - za pomysł finansowania kolei przez fundusze emerytalne - 3634 głosy
    2. Andrzej Lepper, lider Samoobrony - za pomysł przejęcia kontroli nad NBP, wykorzystania rezerw centralnych oraz dodruku pieniędzy - 2845 głosów
    3. ChŁop polski - za utrzymywanie najbardziej kuriozalnego w Europie systemu ubezpieczeń społecznych dla rolników - 2832 głosy
    4. Ekonomista Ryszard Bugaj i posłanka Anna Filek - za pomysł wprowadzenia 50-procentowej stawki podatkowej, poseł Witold Hatka za pomysł powiększenia jej do 85 proc. - 2433 głosy
    5. Grzegorz W. Kołodko, były wicepremier i minister finansów - za pomysł ożywienia gospodarki za pomocą drukowania pieniędzy - 2155 głosów
    6. Grzegorz W. Kołodko - za stworzenie kreatywnego projektu budżetu na 2004 r. - 2011 głosów
    7. LechosŁaw Jarzębski, wojewoda śląski - za kontynuowanie budowy niepotrzebnego przejścia granicznego w Zwardoniu - 1922 głosy
    8. Tadeusz Toczyński, prezes GUS - za nadmierne sprzyjanie biznesowi erotycznemu - 1902 głosy
    9. Andrzej Lepper - za pomysł reglamentacji produkcji mięsnej - 991 głosów
    10. Ryszard Michalski, wiceminister finansów - za pomysł skonsumowania rezerwy rewaluacyjnej - 877 głosów
  • Ostatnia nadzieja białych
    Andrzej Gołota, "ostatnia nadzieja białych", pojawił się w Polsce. Zeznawał przed sądem w Sopocie, oskarżony o pobicie pasażera taksówki blokującej mu dojazd do hotelu. "Czy pan go pobił?" - dopytywał się sąd, na co bokser niezmiennie odpowiadał: "Jeszcze nie...". Dzień po rozprawie Gołota spotkał się z dziennikarzem "Wprost" - podczas uroczystości wręczenia pucharu Polskiego Związku Bokserskiego dla drugiego z najlepszych polskich zawodowców wszech czasów na ringu (pierwszy w ankiecie PZB był Dariusz Michalczewski). Gołota tryskał humorem i bez żenady wyśmiewał polskich rywali. "Saleta? Nieporozumienie. W walce ze mną mógłby nawet kopać, a zniósłbym go z ringu w kilka sekund. Michalczewski? Przecież ten facet walczył wszędzie poza USA, bo... dostałby po twarzy. Jego rywale to pętaki. A przechwałki o zarobkach są zwyczajnie śmieszne - niemiecki promotor okradał go cały czas i jak Darkowi zostało pięć procent z tego, co zarobił, to wszystko" - mówił Gołota. Z humorem wspominał też walkę z Tysonem (uciekł z ringu w I rundzie): "On był na dopingu, dlatego nasza walka tak naprawdę wcale się nie odbyła". Zapewnił, że skoro rywale - Bowe czy Lewis - kończą kariery, przetrzyma ich wszystkich i wróci na szczyt. Na razie jest na szczycie popularności.
    (PZ)
  • Nowy komisariat europejski
    Tylko Czechy, Estonia i Litwa nie wyznaczyły na swoich przedstawicieli w Komisji Europejskiej osób bezpośrednio związanych z negocjacjami akcesyjnymi z unią. Pozostałe państwa, które 1 maja wstąpią do UE, wytypowały albo ministrów spraw zagranicznych, albo byłych negocjatorów. Nowi komisarze przez pierwsze sześć miesięcy nie będą mieli przydzielonych resortów. Do końca obecnej kadencji, czyli do października 2004 r., komisarzy będzie 30. Po tym terminie ich liczba zmaleje do 25 - po jednym komisarzu z każdego państwa.
    • Polska: Danuta Hübner, minister ds. europejskich
    • Słowacja: Jan Figel, były słowacki negocjator z UE
    • Cypr: Georgios Iacovou, minister spraw zagranicznych
    • Łotwa: Sandra Kalniete, minister spraw zagranicznych
    • Malta: Joe Borg, minister spraw zagranicznych
    • Estonia: Siim Kallas, były premier
    • Węgry: Peter Balazs, dyplomata, członek zespołu negocjującego traktat akcesyjny
    • Litwa: Dalia Grybauskaite, minister finansów
    • Czechy: Milos Kuzvart, były minister ochrony środowiska
    • Słowenia: Janez Potocnik, minister ds. europejskich, były negocjator z UE
  • Papierowy totolotek
    Blankiety, które wypełniają miliony klientów Totalizatora Sportowego, nie spełniają norm jakości. Skarb państwa, właściciel totalizatora, stracił na tym już kilkaset tysięcy złotych. W warunkach przetargu, który odbył się w czerwcu 2003 r., zarządzający TS napisali, że waga papieru (tzw. gramatura) musi wynosić 90 g/m2. Przetarg wygrała firma Samindruk z Brodnicy, która zdobyła zamówienie warte rocznie około 2,5 mln zł. W przesłanym nam piśmie TS zapewnia, że jakość blankietów jest kontrolowana m.in. przez Zakład Homologacji w Warszawie. Tymczasem z wykonanej na zlecenie "Wprost" analizy próbki blankietów w Laboratorium Papierniczym w Warszawie wynika, że są one cieńsze niż powinny (gramatura 79 g/m2 - różnica 12 proc.). Według Pawła Burdzy, rzecznika TS, różnica w wadze papieru nie może przekraczać 2 proc. Blankiety cieńsze szybciej się niszczą. Zysk producenta polega na tym, że zużywa mniej materiału do ich wykonania. Po wprowadzeniu nowych blankietów znacznie zwiększyła się liczba nie akceptowanych przez lottomaty. TS odmawia przyjmowania reklamacji od kierowników kolektur. Nic dziwnego - w marcu będzie kolejny przetarg.
    (AP)
  • Rosyjska bomba polityczna
    Będziecie mieli wakacje" - miała powiedzieć 40-letnia kobieta o "wyglądzie kaukaskim", zanim wysadziła się w powietrze w moskiewskim metrze. Zamach, w którym zginęło 39 osób, skłonił Kreml do powtórzenia deklaracji Władimira Putina, że "bandytów trzeba tropić nawet w kiblu". FSB, skompromitowana poprzednimi zamachami, znowu nie zdołała zapobiec tragedii. Obserwatorzy są jednak zgodni: atak, który nastąpił krótko przed wyborami prezydenckimi, wzmocni przyzwolenie dla rządów silnej ręki. A Władimir Putin pręży wyborcze muskuły bardzo zręcznie. W połowie lutego armia rosyjska przeprowadzi największe od prawie ćwierć wieku manewry symulujące wojnę nuklearną. Ćwiczenia będą podobne do zimnowojennych manewrów z 1982 r., które na Zachodzie określano jako "siedmiogodzinną wojnę jądrową". Tym razem Waszyngton został jednak poinformowany o ćwiczeniach. Scenariusz manewrów jest porażający. Bombowce Tu-160 mają zniszczyć wyimaginowane cele nad północnym Atlantykiem, rakiety Topol spadną na Kamczatkę, z jednego z okrętów podwodnych zostanie wystrzelona rakieta balistyczna RSM-54, a z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wojska kosmiczne przeprowadzą symulację naprowadzania na właściwy tor zagubionych satelitów wojskowych. - To przedwyborczy pokaz siły. Putin chce pokazać, że jest silnym prezydentem. To także wyraźny znak dla Zachodu, że Rosja potrafi się obronić - mówi "Wprost" Robert Bridge z tygodnika "Moscow News".

    (KARO)
  • Moskwa we krwi
    • grudzień 2003 - samobójczyni wysadza się w pobliżu placu Czerwonego; ginie pięć osób
    • lipiec 2003 - w centrum miasta ginie pirotechnik, usiłujący rozbroić ładunek wybuchowy porzucony u wejścia do restauracji w pobliżu placu Puszkina
    • lipiec 2003 - 17 osób ginie w wyniku samobójczego zamachu bombowego podczas koncertu rockowego
    • październik 2002 - czeczeńska bojówka bierze zakładników w czasie spektaklu w teatrze na Dubrowce; w akcji ich odbijania ginie 130 zakładników
    • sierpień 2000 - bomba podłożona w przejściu podziemnym zabija 11 osób
    Źródło: BBC
  • Słudzy Rzeczypospolitej
    Co łączy Lecha Kaczyńskiego, Janusza Wojciechowskiego, Mieczysława Moczara i Władysława Gomułkę? Wszyscy zasiadali we władzach Najwyższej Izby Kontroli. Pierwsi trzej byli prezesami NIK, a Gomułka w latach 1949-1950 był wiceprezesem tej najważniejszej w państwie instytucji kontrolnej. NIK obchodzi właśnie 85. urodziny. Siódmego lutego 1919 r. izbę powołał do życia - dekretem nr 183 - Józef Piłsudski. Jedną z prerogatyw NIK była niezależność i samodzielność wobec innych organów państwa. Pierwszym prezesem NIK został Józef Higersberger. W okresie międzywojennym izba miała czterech szefów (oprócz Higersbergera) - Jana Żarnowskiego, Stanisława Wróblewskiego i Jakuba Krzemieńskiego. Wróblewski oskarżył w 1929 r. o defraudację publicznych pieniędzy ministra skarbu Gabriela Czechowicza. W PRL izba straciła niezależność (w latach 1952-1957 zastąpiło ją Ministerstwo Kontroli Państwowej). W 1991 r. prezesem NIK został Walerian Pańko, który zginął w wypadku samochodowym w tajemniczych okolicznościach. Do tragedii doszło po podjęciu przez kontrolerów izby sprawy FOZZ. - Na następne 85 lat życzę pracownikom NIK, aby nadal byli dobrymi sługami Rzeczypospolitej, tak jak to powiedział marszałek Piłsudski pierwszemu prezesowi izby: mieć na oku wszystko, co się dzieje w państwie - mówi Mirosław Sekuła, obecny prezes NIK.
    (SS)
  • Niemcy zadżumieni Chirakiem
    Dwa dni po opublikowaniu wywiadu z Joschką Fischerem, w którym niemiecki minister spraw zagranicznych z żalem zrezygnował z walki o stworzenie europejskiego państwa federalnego, brytyjski dziennik "The Daily Telegraph" zamieścił opinie na ten temat czołowych niemieckich dyplomatów. "Konflikt z Waszyngtonem w sprawie Iraku był katastrofalny dla Berlina i kanclerz Schröder stał się więźniem kampanii prezydenta Chiraca przeciwko wojnie mającej obalić Husajna. (...) Byliśmy uzależnieni od Francuzów, ale to nie może być sytuacja permanentna. (...) Musimy być ostrożni, by nas nie identyfikowano z każdym słowem, które wyduka francuski prezydent. Musimy mieć własną tożsamość i być trochę mądrzejsi. (...) Porozumienie niemiecko-francuskie jest koniecznym warunkiem popychania Europy naprzód, ale niewystarczającym. Europejski projekt nie może być realizowany bez Wielkiej Brytanii i Polski. A to nie zawsze jest rozumiane we Francji". Te niemieckie opinie przekazujemy z ukłonami polskim entuzjastom francusko-niemieckiego przywództwa w Europie. Oni także, nie tylko niemieccy dyplomaci, mogą być trochę mądrzejsi.
    (MR)
  • Ścinki Elvisa
    Fani Elvisa Presleya wpadli w furię, gdy dowiedzieli się, że oryginalna taśma magnetofonowa z przebojami króla rock and rolla została pocięta na kawałki. Firma The Master Tape Collection, która była właścicielem oryginalnej ścieżki dźwiękowej z nagraniem słynnego przeboju "That's All Right" oraz dziewięcioma innym piosenkami, postanowiła pociąć taśmę na dwucalowe kawałki i sprzedawać je w Internecie. Cena nie jest niska, bo za każdy kawałek trzeba zapłacić równowartość 370 funtów (prawie 2,5 tys. zł). Firma dostarcza wraz z produktem certyfikat autentyczności. Szef koncernu tłumaczy rozjuszonym fanom, że wcześniej zarejestrował dźwięk cyfrowo, a wyjściowy materiał i tak w wyniku korozji już wkrótce nie nadawałby się do odtwarzania. Elvis jest do dziś najlepiej zarabiającym artystą na świecie, sprzedawane są już ścinki dywanu, po którym stąpał, i skrawki jego koszul. Rzekomo autentycznych kosmyków włosów sprzedano tyle, że można by nimi opleść ziemię. Gdyby można było, handlowano by pewnie kawałkami samego Elvisa - jak średniowiecznymi relikwiami (sprzedano tysiące kości osiołka, na którym Jezus wjechał do Jerozolimy).
  • Europaszport dla konia
    Od 1 lipca każdy koń w Unii Europejskiej, a więc również w Polsce, musi mieć paszport. Obojętnie, czy jest to pociągowy perszeron, wyścigowy arab czystej krwi, kuc szetlandzki czy tarpan. Biurokracja brukselska nawet osła awansowała do statusu konia i wymaga od niego paszportu. Aby koń mógł dostać paszport, weterynarz musi sporządzić jego opis z uwzględnieniem znaków szczególnych. Oczywiście za pieniądze. Sam dokument będzie kosztował kilkanaście euro, ale za to koń z takim paszportem będzie mógł pojechać do Francji i tam poddać się bez zbędnych formalności uszlachetniającej przeróbce na kiełbasy. Koń na zdjęciu musi być - a jakżeby inaczej - uśmiechnięty. Gdyby w automacie fotograficznym nie chciał się uśmiechać, trzeba mu wspomnieć o Komisji Europejskiej.
    (MR)
  • Hotelowy wybieg
    Showroom to nowy sposób na prezentację i sprzedaż luksusowych ubrań. W wynajętych apartamentach hotelowych kreatorzy mody prezentują swoje kolekcje zaproszonym VIP-om. Na miejscu można przymierzyć i kupić ubranie. Jeden z pierwszych showroomów w Polsce zorganizowała wrocławska projektantka Gosia Baczyńska. Suknie przymierzały m.in. Kasia Figura, Agata Buzek i Anna Popek. W Nowym Jorku, Mediolanie i Paryżu showroomy organizują głównie domy mody: Armaniego, Chanel czy Diora.
    (PK)
Okładka tygodnika WPROST: 7/2004
Więcej możesz przeczytać w 7/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0